Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
MRK dla wyjasnienia rabarbar mial takie same podejscie jak ty.A forum jest od wyrazania swojego zdania,swojej opini na dany temat a nie obrazania tak jak ty to zrobiles.A skoro ty nas kobiety porownales do swojej bylej to ela cie porownala do osob,ktora ma takie same zachowanie jak ty.Wiec cie nie obrazila.Tylko ty ja obraziles tym co napisales.A tak sie nie robi
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Nie śledziłam ostatnio wątku ale napisz jak poszło z prezentem na walentynki?
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Z walentynkami wyszlo tak, że byla zaskoczona, niespodziewała się że coś dostanie. Było jej miło. Zgodziła się na spotkanie, które odbędzie się jak przyjedzie do naszego miasta.
Poza tym powiedziała, że dalej jestem jej bardzo bliski, mimo wszystko.
Poza tym powiedziała, że dalej jestem jej bardzo bliski, mimo wszystko.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
O losie... sie porobilo.nie kloccie sie
No cos tu jest na rzeczy,powiem Wam ze zawsze sie zastanawialam dlaczego kiedy jedno kocha,stara sie to drugie je olewa.dla mnie wniosek jest jeden,NIEDOJRZALOSC EMOCJONALNA. Jesli ktos nie jest gotowy na prawdziwy zwiazek,na dzielenie wspolnych spraw,smutkow(bo radosci dzieli sie zawsze chetniej) to zadne kwiatki.upominki nie pomoga.I taka rada dla naszych dwoch panow,o takich gestach pamietajcie jak jestescie w zwiazku a nie wtedy kiedy kobieta przejrzy na oczy i stwierdzi ze stac ja na kogos kto bedzie o nia dbal na co dzien.Sa na szczescie babki ktore znaja swa wartosc i potrafia odejsc gdy cos im nie po nosie a do pana nie dociera co robi zle.Szkoda ze takie kobiety sa odbierane jako humorzaste i pogmatwane.Malo jest takich kobiet ktore nie traca czasu na ludzenie sie ze wszystko sie z czasem ulozy.bylo zle 2,3 lata.to jakim cudem z dnia na dzien ma sie zmienic.Pogmatwane i nieszczesliwe sa te ktore siedza w zwiazku dajac siebie w 100% i cieszac sie jakims ochlapem normalnosci bo pan jeden dzien zachowywal sie "normalnie".
Uqaszu, z tego co wyczytalam tkwisz w takim wlasnie zwiazku jak opisana wyzej kobieta,tez popelniasz bledy ale starasz sie naprawic,niestety swojej pani na sile nie zmienisz bo ona tego nie chce,jest egoistka,to jej ma byc dobrze i albo bedziesz ja znosil albo ona czasu bedzie potrzebowac dla siebie zeby sobie przemyslec...a ty siebie jeszcze nieszczesniku obwiniasz.chcesz jej upominek kupic? za co?? za to ze cie zle traktuje,chore.to jak z dzieckiem za dobre zachowanie nic a za zle nagroda?Przeciez to chore...
MRK,chcesz walczyc walcz.nie pytaj nas co robic,to Twoja milosc,Twoj zwiazek i sam powinienes wiedziec jak postapic.rozumiem ze chcesz sie poradzic,kazdy czasem tego potrzebuje ale Ty sie pytasz doslownie o wszystko"czy mam do niej napisac,co mam napisac,odpisac czy nie" Jak chciales tworzyc ten zwiazek,zyc w malzenstwie i podejmowac wazne decyzje dotyczace Was dwojga jak Ty o takie banaly obcych ludzi pytasz...Czas dorosnac i wziasc sprawy w swoje rece zebys potem mogl miec pretensje tylko do siebie albo tylko sobie zawdzieczac zwyciestwo.Niekt tutaj nie podejmie za Ciebie decyzji takiej jaka okazala by sie strzalem w dziesiatke.glownie dlatego ze najprawdopodobniej co bys nie zrobil ona juz niechce z toba byc i nic tego nie zmieni.Tak sie czasem dzieje i zwyczajnie trzeba uszanowac decyzje drugiej osoby.
Wyciagnijcie wnioski z waszych zwiazkow,jak nie dla siebie to moze kiedys ktos Was bedzie sie chcial poradzic co zrobic by w zwiazku bylo dobrze.Ja bym powiedziala jedno: "wyobraz sobie ze od ciebie odchodzi,i co bys zrobil?" druga osoba odpowiedziala by pewnie to co wy teraz" wszystko zeby tylko wrocila" Wiec ja wam mowie ROBCIE WSZYSTKO ZEBY DRUGIE POLOWKI NIE MIALY POWODU OD WAS ODCHODZIC,poniej nie bedzie sie trzeba zastanawiac co zrobic zeby wrocila(wrocil).
Uqaszu, z tego co wyczytalam tkwisz w takim wlasnie zwiazku jak opisana wyzej kobieta,tez popelniasz bledy ale starasz sie naprawic,niestety swojej pani na sile nie zmienisz bo ona tego nie chce,jest egoistka,to jej ma byc dobrze i albo bedziesz ja znosil albo ona czasu bedzie potrzebowac dla siebie zeby sobie przemyslec...a ty siebie jeszcze nieszczesniku obwiniasz.chcesz jej upominek kupic? za co?? za to ze cie zle traktuje,chore.to jak z dzieckiem za dobre zachowanie nic a za zle nagroda?Przeciez to chore...
MRK,chcesz walczyc walcz.nie pytaj nas co robic,to Twoja milosc,Twoj zwiazek i sam powinienes wiedziec jak postapic.rozumiem ze chcesz sie poradzic,kazdy czasem tego potrzebuje ale Ty sie pytasz doslownie o wszystko"czy mam do niej napisac,co mam napisac,odpisac czy nie" Jak chciales tworzyc ten zwiazek,zyc w malzenstwie i podejmowac wazne decyzje dotyczace Was dwojga jak Ty o takie banaly obcych ludzi pytasz...Czas dorosnac i wziasc sprawy w swoje rece zebys potem mogl miec pretensje tylko do siebie albo tylko sobie zawdzieczac zwyciestwo.Niekt tutaj nie podejmie za Ciebie decyzji takiej jaka okazala by sie strzalem w dziesiatke.glownie dlatego ze najprawdopodobniej co bys nie zrobil ona juz niechce z toba byc i nic tego nie zmieni.Tak sie czasem dzieje i zwyczajnie trzeba uszanowac decyzje drugiej osoby.
Wyciagnijcie wnioski z waszych zwiazkow,jak nie dla siebie to moze kiedys ktos Was bedzie sie chcial poradzic co zrobic by w zwiazku bylo dobrze.Ja bym powiedziala jedno: "wyobraz sobie ze od ciebie odchodzi,i co bys zrobil?" druga osoba odpowiedziala by pewnie to co wy teraz" wszystko zeby tylko wrocila" Wiec ja wam mowie ROBCIE WSZYSTKO ZEBY DRUGIE POLOWKI NIE MIALY POWODU OD WAS ODCHODZIC,poniej nie bedzie sie trzeba zastanawiac co zrobic zeby wrocila(wrocil).
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Otóż to. Trzeba się starać w związku.dziuska pisze:ROBCIE WSZYSTKO ZEBY DRUGIE POLOWKI NIE MIALY POWODU OD WAS ODCHODZIC.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
oOosylwiaoOo
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
MRK i jak w końcu jest po tych walentynkach ? Zmieniło się coś ? Spotkałeś się z nią ?
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Nie spotkałem. Zaproponowałem spotkanie, zgodziła się. Ma dać znać jak będzie w okolicy, bo ona mieszka 60km ode mnie, ale przyjeżdża często w moje rejony do koleżanki.
Napisała mi, że jestem dla niej bardzo ważny, mimo wszystko. I Tyle. Czekam na znak od niej.
Napisała mi, że jestem dla niej bardzo ważny, mimo wszystko. I Tyle. Czekam na znak od niej.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Witajcie,
Od ostatniego wpisu minęło ponad 2 miesiące. Zdecydowałem się, że z racji na Wasz wkład wrócę i napiszę jak ma się sytuacja.
Po Walentynkach nic się nie zmieniło, miała dać znać odnośnie spotkania, ale jak się okazało... Na 8 marca wysłałem jej kwiaty, podziękowała sms-em. Zadzwoniłem do niej i tak pogadaliśmy z 10 minut, zapytałem czy była w Lublinie, odpowiedziała, że była i że wie że miała dać znać żeby się spotkać, ale doszła do wniosku że to za wcześnie, że będę cierpiał. Że jeszcze nie czas. OK. Aha zapytała mnie czy się z kimś spotykam [dziwne pytanie dla mnie], odparłem, że Nie, nie mam ochoty. Odbiłem piłeczkę. Ona również odpowiedziała, że nie spotyka się z nikim. Po tej rozmowie odciąłem się. Święta minęły, nie wysłałem jej życzeń, liczyłem, że może mi sama napiszę, zero. Od 10 marca minęło 6 tygodni i postanowiłem się odezwać. Zadzwoniłem do niej wczoraj. Gadka typowa, co słychać, co u niej, co u mnie, jak w domu, w pracy itd. Powiedziała, że musi powoli kończyć bo jest nad zalewem z kolegą mi znanym.. Parę razy byliśmy na imprezie, piliśmy wódkę itd. To jej dobry kolega. Mówi mi, że będzie kończyć, bo jest z nim, on sam siedzi. Sobie myślę [fuck] spławia mnie nieźle, nie zależy mi na mnie. Zadaje pytanie co z naszym spotkaniem? Ona, że nie wie, bo będę cierpiał itd. Ja mówię, że chcę szczerzę pogadać i to wszystko. [Może jestem jebnięty, ale 3 lata razem, jakiś szacunek chyba się należy, głupia jedna rozmowa w 4 oczy?]. Pewnie zaraz mi powiecie, że ona ze mną zakończyła i już nic nie musi. OK rozumiem. Jednak mnie inaczej wychowano. Szacunek się należy tym bardziej po wspólnie spędzonych 3 latach, narzeczeństwie, mieszkaniu ze sobą...
Idę dalej, pytam się wprost: Czy z kimś się spotyka? Ona jakieś dziwne gierki, że yy eee pogadamy następnym razem [zatkało mnie]. Prosta odp TAK lub NIE. Ona kręci, odbiła piłeczkę, pyta czy ja się spotykam z kimś? Odpowiedziałem krótko NIE.
Pożegnaliśmy się i tyle. Dalej nie wiem co ze spotkaniem, co i jak.
Od ostatniego wpisu minęło ponad 2 miesiące. Zdecydowałem się, że z racji na Wasz wkład wrócę i napiszę jak ma się sytuacja.
Po Walentynkach nic się nie zmieniło, miała dać znać odnośnie spotkania, ale jak się okazało... Na 8 marca wysłałem jej kwiaty, podziękowała sms-em. Zadzwoniłem do niej i tak pogadaliśmy z 10 minut, zapytałem czy była w Lublinie, odpowiedziała, że była i że wie że miała dać znać żeby się spotkać, ale doszła do wniosku że to za wcześnie, że będę cierpiał. Że jeszcze nie czas. OK. Aha zapytała mnie czy się z kimś spotykam [dziwne pytanie dla mnie], odparłem, że Nie, nie mam ochoty. Odbiłem piłeczkę. Ona również odpowiedziała, że nie spotyka się z nikim. Po tej rozmowie odciąłem się. Święta minęły, nie wysłałem jej życzeń, liczyłem, że może mi sama napiszę, zero. Od 10 marca minęło 6 tygodni i postanowiłem się odezwać. Zadzwoniłem do niej wczoraj. Gadka typowa, co słychać, co u niej, co u mnie, jak w domu, w pracy itd. Powiedziała, że musi powoli kończyć bo jest nad zalewem z kolegą mi znanym.. Parę razy byliśmy na imprezie, piliśmy wódkę itd. To jej dobry kolega. Mówi mi, że będzie kończyć, bo jest z nim, on sam siedzi. Sobie myślę [fuck] spławia mnie nieźle, nie zależy mi na mnie. Zadaje pytanie co z naszym spotkaniem? Ona, że nie wie, bo będę cierpiał itd. Ja mówię, że chcę szczerzę pogadać i to wszystko. [Może jestem jebnięty, ale 3 lata razem, jakiś szacunek chyba się należy, głupia jedna rozmowa w 4 oczy?]. Pewnie zaraz mi powiecie, że ona ze mną zakończyła i już nic nie musi. OK rozumiem. Jednak mnie inaczej wychowano. Szacunek się należy tym bardziej po wspólnie spędzonych 3 latach, narzeczeństwie, mieszkaniu ze sobą...
Idę dalej, pytam się wprost: Czy z kimś się spotyka? Ona jakieś dziwne gierki, że yy eee pogadamy następnym razem [zatkało mnie]. Prosta odp TAK lub NIE. Ona kręci, odbiła piłeczkę, pyta czy ja się spotykam z kimś? Odpowiedziałem krótko NIE.
Pożegnaliśmy się i tyle. Dalej nie wiem co ze spotkaniem, co i jak.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Szczera rozmowa zawsze się należy... Skoro potraficie porozmawiać przez tel, to nie widzę problemu żeby pogadać normalnie...
Co do niej, w sumie razem nie jesteście.. to może kogoś ma, a nie chce Ci tego wprost powiedzieć...
Co do niej, w sumie razem nie jesteście.. to może kogoś ma, a nie chce Ci tego wprost powiedzieć...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Witaj MRK. Cieszę się, że się odezwałeś i dałeś znać co u Ciebie dalej się dzieje. Faktycznie trochę czasu upłynęło.
Uważam, że zwykłe spotkanie to nic złego jednak... Zawsze są te dwie strony. Unikała odpowiedzi czy z kimś jest. Może ona już kogoś ma i nie chce mieć nic wspólnego z przeszłością? Wiesz, ja raczej też bym nie chciała żeby ktoś z kim jestem spotykał się z byłą. Aczkolwiek masz prawo do szczerej rozmowy, bo na początku dawała Ci nadzieję a później z tego co pamiętam to wszystko się pogmatwało i sam nie wiedziałeś na czym stoisz.
Skoro spotyka się z innymi ludźmi, dlaczego nie może spotkać się z Tobą? Chociażby po to żeby powiedzieć np. "tak, mam kogoś, jestem szczęśliwa, wybacz nie będziemy więcej się widywać, nie dzwoń, nie pisz". Dziwi mnie to trochę, że tak Cię zbywa jakby to spotkanie miało być nie wiadomo jakim wydarzeniem. To trochę bez sensu z jej strony.
Uważam, że zwykłe spotkanie to nic złego jednak... Zawsze są te dwie strony. Unikała odpowiedzi czy z kimś jest. Może ona już kogoś ma i nie chce mieć nic wspólnego z przeszłością? Wiesz, ja raczej też bym nie chciała żeby ktoś z kim jestem spotykał się z byłą. Aczkolwiek masz prawo do szczerej rozmowy, bo na początku dawała Ci nadzieję a później z tego co pamiętam to wszystko się pogmatwało i sam nie wiedziałeś na czym stoisz.
Skoro spotyka się z innymi ludźmi, dlaczego nie może spotkać się z Tobą? Chociażby po to żeby powiedzieć np. "tak, mam kogoś, jestem szczęśliwa, wybacz nie będziemy więcej się widywać, nie dzwoń, nie pisz". Dziwi mnie to trochę, że tak Cię zbywa jakby to spotkanie miało być nie wiadomo jakim wydarzeniem. To trochę bez sensu z jej strony.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
witaj MRK ...
tez uwazam , ze szczera rozmowa sie nalezy . poprostu w cztery oczy . Zawsze po rozstaniach ktos cierpi tego nieda sie unknac
tez uwazam , ze szczera rozmowa sie nalezy . poprostu w cztery oczy . Zawsze po rozstaniach ktos cierpi tego nieda sie unknac
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Minął kolejny miesiąc. Ani Ona, ani Ja nie wykonaliśmy ruchu w sprawie kontaktu ze sobą.
Cholera ostatnie dni mnie przybijają, tęsknię za nią... Kiedy wracam do domu, pojawia się smutek, tęsknota. Wracam do czterech ścian, siedzę sam jak palec i wtedy przez głowę przechodzi mi tysiąc myśli: co u niej, co robi, jak się czuję, co ma na sobie itd, itp...
Chyba potrzebuję psychologa.
Cholera ostatnie dni mnie przybijają, tęsknię za nią... Kiedy wracam do domu, pojawia się smutek, tęsknota. Wracam do czterech ścian, siedzę sam jak palec i wtedy przez głowę przechodzi mi tysiąc myśli: co u niej, co robi, jak się czuję, co ma na sobie itd, itp...
Chyba potrzebuję psychologa.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
To bardzo przykre co ona robi bo ty wciąż za nią czekasz a mi sie zdaje ze ona już nie chce być z Tobą . Miałam podobna sytuację może nie wiem nie znam sie do końca nie prze żyłam tyle co ty czy inni ludzie bo dopiero mam 18 lat . Ale jestem dziewczyna i właśnie napisze ci to co myślę o tej sytuacji bo zainteresował mnie twój post choć wszystkich nie przeczytałam komentarzy ale ostatnie kilka tak i z twoich słów wynika ze ona do ciebie pierwsza sie nie odezwała ani razu troche nie wporządku jest wobec ciebie bo ty czekasz dala ci nadzieję a za jakiś czas okażę sie ze ma kogoś innego chociaż może sie mylę a ty żyjesz nadzieja bo ja kochasz . Wiesz wtedy co napisałeś ze tydzień sie do niej nie odzywałeś to nie przez to ślubu nie wzięliście bo każdy ma swoje sprzeczki i wg . Ona już prędzej coś czulą ze nie chce być z tobą. Bo tak logicznie o jakaś sprzeczkę nagle odwołać slub? nie rozsądne . Rozumem gdyby była mowa w tej sprzeczce o osobę trzecia to sie nie dziwię ale tak to odrazu odmówić . Niewiem co ci doradzić nie chce wprowadzić cie w błąd ale myślę ze powinieneś do niej pojechać i raz ma zawsze to wytłumaczyc wkoncu już prawie pół roku mineło od rozstania . Pojedziesz bez zapowiedzi może czegoś sie dowiesz dodatkowo. Trzymam kciuki za ciebie ze będzie dobrze 
Kochać to nie trzymać za rękę, lecz puścić ją by druga osoba nauczyła się chodzić w miłości.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
O kurcze ,myslalam że już się u Was wyjasniło, w parawo albo w lewo, a tu w miejscu dalej. A jak z kimś jest to stawiam na tego kolegę własnie co wódkę razem piliscie i ona z nim nad zalewem była. No własnie,jak ci tak na niej zależy to czemu do niej nie pojedziesz?
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Nie wiem, chciałbym, ale nie chcę wyjść na ciecia - stalkera, że o tak przyjeżdża i na siłę prosi o rozmowę. Rozumiecie o co mi chodzi?
Zresztą nie chcę jechać do jej domu, a jak pracuję, w jakich godzinach nie wiem...
Dla niej pewnie jest już wszystko jasne, zamknęła to jedną rozmową, dla mnie nie jest to zamknięte. Chciałem wyjaśnić parę kwestii, mam kilka pytań. Powiedziała, że będziemy utrzymywać kontakt, a jak na razie to z jej strony zero kontaktu wyszło. To brak szacunku, tak to odbieram.
Zresztą nie chcę jechać do jej domu, a jak pracuję, w jakich godzinach nie wiem...
Dla niej pewnie jest już wszystko jasne, zamknęła to jedną rozmową, dla mnie nie jest to zamknięte. Chciałem wyjaśnić parę kwestii, mam kilka pytań. Powiedziała, że będziemy utrzymywać kontakt, a jak na razie to z jej strony zero kontaktu wyszło. To brak szacunku, tak to odbieram.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Moim zdaniem jeśli nie spróbujesz to sie nie przekonasz . Po co masz sie męczyć a co ona sobie pomysli to miej to gdzieś ważne żeby twoje sumienie było czyste skoro ona tak postępuje . . To niech później żałuje. A ty jak ja znienawidzisz moim zdaniem to prędzej o niej zapomnisz . I tak wg byś pojechał to by może sie wydalo ze czy ma kogoś czy nie. pojedz i powiedz ze miałeś coś do załatwienia i byłeś w pobliżu i pomyslałes ze odwiedzisz ja
Kochać to nie trzymać za rękę, lecz puścić ją by druga osoba nauczyła się chodzić w miłości.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Cóż. Nikt nikogo nie zmusi do kontaktu z drugą osobą. Widocznie zaczęła układać sobie życie. Ty też powinieneś zacząć.
Powodzenia MRK.
Powodzenia MRK.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Problem w tym, że nie potrafię sobie układać. Na każdym kroku o niej myślę. Nie wyrzucę jej z mojej głowy. Znam się. Zakochuję się rzadko, ale jak już to porządnie na maxa. Wiem, że ona była jedyną, więcej nie będzie. Wiem to, znam siebie. Nie potrafiłbym i nie potrafię z inną kobietą tworzyć czegoś nowego. Czeka mnie życie w samotności.
Powiecie, że biadolę.. Trudno, ale to jest prawda, każdy jest inny.
Za 2tyg ma urodziny, wyślę jej krótkie 'wszystkiego najlepszego' i tyle.
Mija 6 miesięcy prawie od rozstania. W dalszym ciągu nie rozumiem, jak to się mogło skończyć, jak to możliwe po 3 latach takiego życia.
Żałuję, że mam taki charakter. Teraz chciałbym być zimnym skurw...., i olewać tak jak ona.
Powiecie, że biadolę.. Trudno, ale to jest prawda, każdy jest inny.
Za 2tyg ma urodziny, wyślę jej krótkie 'wszystkiego najlepszego' i tyle.
Mija 6 miesięcy prawie od rozstania. W dalszym ciągu nie rozumiem, jak to się mogło skończyć, jak to możliwe po 3 latach takiego życia.
Żałuję, że mam taki charakter. Teraz chciałbym być zimnym skurw...., i olewać tak jak ona.
-
maaagnoliaaa
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn maja 27, 2013 12:51 pm
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Powiem z swojego przykładu, że też chciałam przerwy żeby wszystko przemysleć dałam miesiąc a nawet tygodnia nie wytrzymałam, bo już tęskniłam - tak jak niżej ktoś się wypowiedział może już sobie układa na nowo życie - różnie to bywa - ale życzę szczęścia
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Wiesz musisz już zaakceptować to ze ona nie wróci pogodzić sie z tym szczerze najlepszym sposobem było by ja znienawidziec wtedy było by ci łatwiej. Ja miałam 3 miesiące przerwy ale tak tęskniłam za nim ze musiałam do niego sie odezwac chociaż to on mnie zostawił i bardzo sie ucieszył bo on też tęsknił tylko sie bal odezwac do mnie po tym Co mi zrobił . weź napisz do niej jakiś list może napisz co czujesz wszystko szczerze mówi sie trudno jak cie wyśmieje chociaż czyste sumienie będziesz miał ze sie starałes . Powodzenia MRK
Kochać to nie trzymać za rękę, lecz puścić ją by druga osoba nauczyła się chodzić w miłości.
-
Amaretto
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
Kochane my swego czasu również z mężem przechodziliśmy kryzys. Myśleliśmy już nawet o rozwodzie. Nastąpiło to 5 lat po ślubie, mieliśmy dwójkę małych dzieci. Stopniowo zaczęliśmy się od siebie oddalać, każde żyło swoim życiem. Ja sama byłam zdenerwowana, że muszę siedzieć w domu, zajmować się dziećmi, byłam zła na męża. On coraz więcej czasu spędzał w pracy. Jednak postanowiliśmy, że zawalczymy o związek. Skorzystaliśmy z terapii par SPAMDoradziła mi znajoma. I powoli odbudowaliśmy wzajemne zaufania.
Moim zdaniem nie warto się poddawać.
Moim zdaniem nie warto się poddawać.
Ostatnio zmieniony pn cze 03, 2013 12:40 pm przez Hadassa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: SPAM
Powód: SPAM
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
My jako ludzie uwielbiamy się roztkliwiać nad swoim życiem, pracą, związkami, obiadkami, rodzinkami. Powiem szczerze, że nie znam całej karty choroby która trwała jak widzę 6 miesięcy. Ale wystarczyło mi przeczytać to co napisałeś w pierwszym poście i w ostatnim. Jeżeli kobieta, zachowuje się w taki sposób, odtrąca cie i nie chce utrzymywać kontaktu za nic w świecie, a niby mówi ze chce - nie ma się nad czym roztkliwiać. Nie ma sensu pocieszać cię słowami, że będzie w porządku itpitp. Nie będzie dopóki się za siebie nie zabierzesz. Jesteś FACETEM, a to podobno FACECI mają w sobie to coś, co pozwala im być skur.... Odnajdź w sobie to COŚ i zacznij żyć. Masz jedną szanse, jedno życie. Twoja była najwidoczniej już dawno to zrozumiała. I nie licz na szacunek... Niewielu ludzi wie co to słowo znaczy, ona najwidoczniej do takich należy. Bo gdyby darzyła cię tymże szacunkiem, już dawno byś o niej zapomniał.
I co ważniejsze, jeżeli byłabym taką kobietą jak ona, to nie jesteś sobie w stanie wyobrazić jak ogromną przyjemność sprawiałoby mi oglądanie tego, jak facet, który już nic dla mnie nie znaczy wije się 6 miesięcy bo go zostawiłam. I może dlatego, zacznij żyć. Żeby jej pokazać, że nic dla ciebie już nie znaczy tak jak Ty nic nie znaczysz dla niej.
Powodzenia!
I co ważniejsze, jeżeli byłabym taką kobietą jak ona, to nie jesteś sobie w stanie wyobrazić jak ogromną przyjemność sprawiałoby mi oglądanie tego, jak facet, który już nic dla mnie nie znaczy wije się 6 miesięcy bo go zostawiłam. I może dlatego, zacznij żyć. Żeby jej pokazać, że nic dla ciebie już nie znaczy tak jak Ty nic nie znaczysz dla niej.
Powodzenia!
"Słowa są bez znaczenia i łatwo je zapomnieć"
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
nati
List napisałem do niej na walentynki, po kilku tygodniach od rozstania. Napisała, że miło itd..
Chciałbym być zimnym skurwy...., ale tak jak napisałem, mam inny charakter. Zakochuje się raz i porządnie i tyle. Nic nie poradzę.
Szacunek? Miłość? Przestaje wierzyć, że coś takiego istnieje.
ps. Aha, i ona się nie bawi i nie cieszy z tego, że ja się męczę. Znam ją i uwierzcie mi, jest ostatnią osobą, która by to robiła. To porządna kobieta z klasą, dobrze wychowana. Nie bronię jej, ale taka jest prawda. Czemu się nie odzywa, czemu zbywa spotkanie? Podejrzewam, że się go boi, po prostu. Może myśli, że bardziej mnie zrani... inaczej tego nie mogę wyjaśnić.
List napisałem do niej na walentynki, po kilku tygodniach od rozstania. Napisała, że miło itd..
Chciałbym być zimnym skurwy...., ale tak jak napisałem, mam inny charakter. Zakochuje się raz i porządnie i tyle. Nic nie poradzę.
Szacunek? Miłość? Przestaje wierzyć, że coś takiego istnieje.
ps. Aha, i ona się nie bawi i nie cieszy z tego, że ja się męczę. Znam ją i uwierzcie mi, jest ostatnią osobą, która by to robiła. To porządna kobieta z klasą, dobrze wychowana. Nie bronię jej, ale taka jest prawda. Czemu się nie odzywa, czemu zbywa spotkanie? Podejrzewam, że się go boi, po prostu. Może myśli, że bardziej mnie zrani... inaczej tego nie mogę wyjaśnić.
Re: Kobiety pomóżcie - przerwa w związku...
MRK musisz wziąć się w garść i próbować przestać zbyt często o niej myśleć. Też tego nie rozumiem tym bardziej, że przez cały czas nie padło żadne konkretne słowo dlaczego tak się stało. Tylko dawanie sobie czasu a z tego czasu i tak nic nie wyszło. Łatwiej jest zapomnieć gdy zna się powód rozstania a nie takie uciekanie od wytłumaczenia, omijanie tematu i urwanie kontaktu na amen bez wyjaśnień.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość