Dosc specyficzna sytuacja...

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Toch
Jestem tu nowa :)
Posty: 5
Rejestracja: wt wrz 25, 2012 10:20 am

Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Toch »

Witam, to moj pierwszy post wiec sie przedstawie. Nazywam sie Damian i jestem 22 letnim studentem, moj problem, a raczej nasz wyglada nastepujaco; jakies pol roku temu poznalem pewna osobe, wiedzialem o niej niewiele ale po prostu jej usposobienie przyciagalo moja uwage, troskliwa, pomocna, ciepla... po prostu taki aniolek :) wszystko ok ale dlaczego ta sytuacja byla dosc specyficzna, juz wyjasniam. Poznalem ja poprzez gre internetowa, byla inna niz reszta, nie obchodzila ja gra sama w sobie tylko ludzie, kontakt z nimi i z czasem co raz bardziej sie nia interesowalem, zaczelismy pisac ze soba, jak sie potem okazalo miala dosc ciezka sytuacje, spory bagaz doswiadczen (negatywnych), potrzebowala jakiegos wsparcia. Jej historia wyglada nastepujaco, kilka lat temu miala raka piersi, starcila znajomych, chlopaka, wszyscy sie od niej odwrocili, zostala sama ze soba. Jej facet nie dosc ze zwial to zrobil to w taki sposob ze dodatkowo umyslnie ja ranil slowami, trafial w najczulsze punkty, cierpiala strasznie fizycznie i psychicznie, probowala nawet popelnic samobojstwo... przeszla chemioterapie, rozne zabiegi ale udalo sie jej wyzdrowiec i oto wraca do zycia po kilku latach przerwy, musi wszystko poukladac, zaczac od nowa zyc. Wolny czas spedzala grajac, gdzie sie poznalismy, jak mowilem zaczelismy ze soba pisac, co raz wiecej, bylismy co raz blizej, w koncu zaczelismy ze soba rozmawiac na skype, godzina, dwie... po pewnym czasie spedzalismy tak ze soba cale dnie, doslownie czulem cos wyjatkowego do tej kobiety. Namawialem ja do spotkania, powiedziala ze nie jest jeszcze gotowa, ze ma na ciele rozne przebarwienia i blizny, ze ja odrzuce, coz powiedzialem ze mozemy z tym zaczekac, nie bylo to dla mnie latwe ale wiedzialem ze warto, pokochalismy sie, nie porafilismy wytrzymac kilku godzin bez smsa czy rozmowy, teraz jak o tym mysle, ale to glupie przeciez nawet jej nie widzialem, mimo to czulem do niej cos, a jakby sie zastanowic to liczy sie wlasnie osobowosc, a nie wyglad - on kiedys przeminie. Taki bliski kontakt mielismy od okolo 4 miesiecy, zdarzaly sie klotnie oczywiscie ale wynikaly one zwykle z jednego powodu, ona jest bardzo wrazliwa, a dodatkowo przez to co przeszla jest bardziej nieufna, nie raz zranilem ja niechcaco, na przyklad bylem czyms zajety, nie zauwazylem smsa od niej odpisalem po kilku h i wtedy ona mowila ze ja zlewam... cholerka mysle o niej caly czas doslowienie caly czas ! Ale sie rozpisalem, lepiej pojde do sedna sprawy. Jakis czas temu skarzyla sie na bol w piersi, ze czuje guzki pod skora strasznie sie martwila, ze to moze byc nawrot, chcialem byc przy niej mimo wszystko, pocieszac ja ale przez skype to jest inaczej wszystko... nie potrafilem jej pocieszyc jakos albo sprawic zeby czula ze jestem przy niej jakos mimo ze rowniej bylem tym bardzo przejety i martwilem sie, klocilismy sie... w koncu przyszedl czas wizyty u lekarza, okazalo sie na szczescie ze to naturalna reakcja organizmu, ze wszystko w porzadku - odetchnelismy z ulga. Przez jakis czas bylo w porzadku, w koncu kolejny ciezki okres, spowodowany rodzina ale nie bede juz opisywal, poklocilismy sie, mimo ze sie staralem wyszlo jak zwykle, powiedziala ze musi odpoczac od tego wszystkiego, mielismy tydzien przerwy, tesknilem, myslalem o niej kazdego dnia... w koncu dostalem wiadomosc:
Długo myślałam o tym wszystkim.Niestety to koniec Damian.Nie chcę tego ciągnąc dalej,wiem że Ci zalezy ale jesteśmy na innym etapie życia i to się nie uda :(.Chyba rzeczywiście nie jestem gotowa na związek a nie chcę Cię zwodzić,oszukiwać czy ranić.Przepraszam Cię za wszystko,jesteś bliską mi osobą ale to się nie uda.Przepraszam... :(
Doslownie szok, nie spodziewalem sie tego... rozmawialismy jakas chwilke powiedzialem jej co o tym sadze, ze gdybysmy sie zaczeli spotykac nasze problemy by zniknely - jestem tego absolutnie pewny, a nawet jak juz to warto sprobowac, zalezy nam na sobie przeciez. A jeszcze jedno co do "innych etapach zycia" ja studiuje, ona jest juz po i pracuje, kuzwa przeciez w kazdej chwili moge przeniesc sie na zaoczne i byc na "tym samym etapie", moglbym z nia zamieszkac (mamy do siebie z 90km chyba), nie widze tu problemu, powiedzialem jej o tym wszystkim. Jej odpowiedz:
Rozmawiać też nie chcę bo nie jest to dla mnie łatwe-długo naprawdę o tym wszystkim myślałam i nie chcę rozmawiać bo być może bym się ugieła a to droga do nikąd..Wybacz.
Nie chce rozmawiac bo by sie ugiela... eh ta kobieca logika... po to sie rozmawia zeby poznac to co mysli druga osoba, a jezeli by sie "ugiela" to beda ku temu powody... Potem jednak troche porozmawialismy (popisalismy wlasciwie) jej kolejnym obawem jest to ze chce kogos na stale, zalozyc rodzine i nie jest pewna tego czego ja chce. Szczerze ja tez mam dosc zwiazkow na kilka miesiecy, rok, chce kogos na stale i ona wydaje mi sie kims dla mnie, powiedzialem jej to wszystko, jej odpowiedz:
nie wiem Damian,nie chce juz
musze uciekać bo rano praca :(
I po prostu zwiala... to bylo wczoraj, wylaczyla telefon, nie mam zadnego z nia kontaktu, czekam az wroci z pracy liczac ze ze mna pogada, czuje ze tak na prawde sie boi zaryzykowac, swoja decyzje oparla na domyslach, powiedzialem jej co moge dla niej zrobic, co czuje... Jak sadzicie co powinienem zrobic? Nie moge czekac i patrzec co sie stanie, ze znowu przyjdzie jej do glowy jakis absurdalny pomysl ktory sobie wbije do glowki i bedzie sie go trzymala nie pytajac mnie o zdanie... Moze to zabrzmi jakbym byl swirem ale wiem gdzie pracuje, mysle nad tym zeby pojechac tam, zlapac ja i liczyc ze porozmawia ze mna, jezeli poswieci mi chwilke, porozmawiamy i powie w twarz, ze nie mamy szans, odejde i dam jej spokoj ale kuzwa nie mozna tego zakonczyc w taki sposob jak teraz, ona cos sobie wymysla i pisze mi o tym... zeby chociaz telefon czy cos, na prawde znaczy dla mnie zbyt wiele zebym sie poddal tak latwo. Teraz prosze was o rady, co o tym wszystkim myslicie?

PS. Przepraszam za dlugi temat i dziekuje jezeli ktos przeczyta calosc to jest dla mnie na prawde wazne.
Toch
Jestem tu nowa :)
Posty: 5
Rejestracja: wt wrz 25, 2012 10:20 am

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Toch »

I jeszcze jedno, nie jestem jakims zakompleksionym nerdem w okularach z pryszczami, gruby, krzywy. Nigdy nie narzekalem na swoj wyglad, wiem jak sie ubrac, jak zadbac o siebie, nie mialem tez nigdy problemu z kobietami, troche zwiazkow juz za soba mam dlatego pisze ze ta sytuacja jest dosc specyficzna. Zeby nie bylo, nie jestem tez jakims mega przystojniakiem albo narcyzem... po prostu normalny facet.
Ania3203
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: czw wrz 20, 2012 2:34 pm

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Ania3203 »

Przeczytałam z przejęciem Twój post i powiem, Ci że ja na twoim miejscu był próbowała jeszcze. Myślę, że ona ma tak wielkie kompleksy (po przebytej chorobie, a że ma nieładne piersi, że blizny), że po prostu stchórzyła. Poczuła, że znajomość sie rozwiją, ona coraz bardziej się angażuje, Ty widzisz wspólną przyszłość. Tylko to mi przychodzi do głowy- ona po prostu boi sie odrzucenia, Twoim słów, że "wiesz co jednak nie dam rady tak". Ja, mimo, że to bardzo ryzykowne (bo moze przestraszyć sie na dobre) pojechałabym na twoim miejscu do jej pracy i pogadała na żywo. Być moze wtedy zauważy, uswiadomi sobie, że Tobie jednak zalezy.
pozdrawiam
Armigor
Gadatliwa Kobietka
Posty: 834
Rejestracja: ndz wrz 23, 2012 9:51 pm

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Armigor »

Wydaje mi sie iż powodow jej zachowania może być sporo piszesz ze jest po nie udanym związku nie wiadomo czy ten etap jest już dla niej zamknięty i czy nie obawia sie kolejnego zawodu nie oklamujac sie spójrz na to z drugiej strony wy tak naprawdę wcale sie nie znacie wiesz o niej tylko tyle ile ona chciała żebyś wiedział mogła to być sama prawda jak rownież mogła sie tobą zabawić wydaje mi sie rownież ze mogłeś wydać sie troszeczkę nachalny proponując wspólne zamieszkanie skoro nawet jej realnie nie widziałeś
lia23

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: lia23 »

prawda jest jedna, że w rzeczywistości nigdy się nie spotkaliście, Wasz kontakt polegał jedynie na kontaktach internetowych, radzę spróbować spotkać się z nią i porozmawiać.
Toch
Jestem tu nowa :)
Posty: 5
Rejestracja: wt wrz 25, 2012 10:20 am

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Toch »

Ufam jej i wiem ze mowila prawde, po prostu to czuje... mysle ze znam ja wystarczajaco dobrze, za duzo czasu razem przegadalismy zeby mozna bylo ukryc cos wiekszego. Zostawmy ta kwestie prosze.

Rozmawialismy kiedys o wspolnej przyszlosci, chciala ze mna zamieszkac w przyszlosci, a nawet wyjechac za granice. W naszej ostatniej rozmowie wspomniala tez o wspolnym mieszkaniu, slubie, zalozeniu rodziny, wlasnie o to chodzilo jej kiedy mowila o roznych "etapach zycia", powiedzialem jej ze jestem gotowy na to wszystko, nie mam 16 lat...

Sprobuje z nia dzisiaj jeszcze porozmawiac, jezeli nie uda sie to jade. Kiedys rozmawialismy o takim spontanicznym spotkaniu, powiedziala ze by sie bardzo ucieszyla ale okolicznosci sie troche zmienily, nie wiem jak moze zareagowac :(
Armigor
Gadatliwa Kobietka
Posty: 834
Rejestracja: ndz wrz 23, 2012 9:51 pm

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Armigor »

Więc pojedz jak to mówią kto nie ryzykuje ten nie zyskuje ale tez nie traci
Do odważnych świat należy a Ty nie wiesz na czym stoisz więc każda decyzja będzie lepsza od stania w miejscu Powodzenia :polska
Toch
Jestem tu nowa :)
Posty: 5
Rejestracja: wt wrz 25, 2012 10:20 am

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Toch »

Rozmawialem z nia, to koniec definitywny, nie potrzeba nigdzie jechac. Podczas naszej przerwy zjawil sie jej ex (maskra ze trafil w najbardziej nieodpowieni moment) ktory wyrzadzil jej tyle zlego i przez ktorego chciala sie zabic ale coz emocje przewazyly, powiedziala ze gdy zaczeli rozmawiac wrocily wszystkie najlepsze wspomnienia, ze chce sprobowac znowu. Byli ze soba jakies 6 lat to sporo wiem ze sie przywiazala bo nie da sie zapomniec o kims po takim czasie ale to co on jej zrobil... Opowiadala mi wiele o nim kawal drania, wiem ze im sie nie uda, predzej czy pozniej ja znowu zrani i wroca tez zle wspomnienia ze zwiekszona moca. Pewnych rzeczy sie nie wybacza, zalicza sie do nich zdrada, mimo to chce zachowac z nia dobry kontakt. Przykro mi ze to tak wyszlo, na prawde mi na niej zalezalo, a postapila tak glupio... Szczerze mowiac zmarnowalem prawie pol roku, brakowalo mi spotkan ale wierzylem ze warto zaczekac. No nic, mowi sie truno i zyje dalej :)
lia23

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: lia23 »

dobrze, że sprawa się wyjaśniła, przynajmniej nie spotykaliście się na żywo, więc będzie Ci łatwiej o niej zapomnieć i odcierpieć stratę, głowa do góry i powodzenia!
Awatar użytkownika
Tinuviel
Extra Kobietka
Posty: 435
Rejestracja: sob lip 21, 2012 7:22 pm

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Tinuviel »

Hm, a może powiedziała Ci że przyjechał jej były byś Ty dał sobie spokój z telefonami do niej? Może tak chciała Cię zbyć?

Ja czytałam Twoją pierwszą wiadomość to jedyne co pomyślałam to, że ona właśnie się boi. Boi się, że będzie tak samo jak z byłym. I wręcz odczułam, że chciała byś się wykazał jeżeli chodzi o spotkanie z nią, byś pokazał jak Ci zależy... I stąd też jej wzmianka, że bardzo by się ucieszyła ze spontanicznego spotkania. Wiesz, kobiety potrafią kombinować w taki sposób... ;-)

Absolutnie nie chcę Ci dawać nadziei. Ale może jednak warto do niej pojechać i usłyszeć wszystko jeszcze raz, zobaczyć jak się zachowuje, jak reaguje... Może jak Cię zobaczy to coś w niej pęknie. Może faktycznie były nie wrócił, a ona to wymyśliła by Cię odsunąć... Sama nie wiem. Ja bym na Twoim miejscu chciała to usłyszeć, myślę, że chociaż na tyle zasługujesz. Wtedy najlepiej będziesz mógł ocenić sytuację.

Ale zrób jak uważasz. Może faktycznie nie ma sensu do niej jechać. Chociaż mimo wszystko coś mi nie pasuje w tej historii. Ja bym pewnie zaryzykowała. Przynajmniej miałabym spokój ducha, że zrobiłam wszystko...
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
Toch
Jestem tu nowa :)
Posty: 5
Rejestracja: wt wrz 25, 2012 10:20 am

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Toch »

Watpie... ona by nie sprawdzala mnie w ten sposob, wiem tez ze nie klamala, jest jeszcze pare detali, ktore to potwierdzaja, a az tak staranna i dokladna w tym klamstwie by na pewno nie byla, z reszta nawet jak juz to jest wiele sposobow zeby mnie splawic, dlaczego wybrala akurat ten ktorym najbardziej mnie zrani i do tego wyjdzie na idiotke robiac to o czym mowila ze nigdy by tego nie zrobila (rozmawialismy sporo o jej bylym). To sie nie trzymalo by kupy. Nie bede pisal juz do niej jakis czas mimo ze rozstalismy sie w dobrych relacjach, jak emocje troche opadna zapytam co tam u niej, napisze, zadzwonie moze cos sie zmieni ale szczerze nie robie sobie nadziei juz na to ze bedziemy razem chociaz jest szansa.
Awatar użytkownika
Tinuviel
Extra Kobietka
Posty: 435
Rejestracja: sob lip 21, 2012 7:22 pm

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Tinuviel »

Toch pisze:Watpie... ona by nie sprawdzala mnie w ten sposob, wiem tez ze nie klamala, jest jeszcze pare detali, ktore to potwierdzaja, a az tak staranna i dokladna w tym klamstwie by na pewno nie byla, z reszta nawet jak juz to jest wiele sposobow zeby mnie splawic, dlaczego wybrala akurat ten ktorym najbardziej mnie zrani i do tego wyjdzie na idiotke robiac to o czym mowila ze nigdy by tego nie zrobila (rozmawialismy sporo o jej bylym). To sie nie trzymalo by kupy. Nie bede pisal juz do niej jakis czas mimo ze rozstalismy sie w dobrych relacjach, jak emocje troche opadna zapytam co tam u niej, napisze, zadzwonie moze cos sie zmieni ale szczerze nie robie sobie nadziei juz na to ze bedziemy razem chociaz jest szansa.
Zachowanie większości kobiet nigdy "nie trzyma się kupy" ;-)
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
Blanka07
Jestem tu nowa :)
Posty: 20
Rejestracja: pt wrz 28, 2012 2:09 am

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: Blanka07 »

Szczerze mowiac Toch to cale szczescie ze sie nie spotkaliscie,w necie mozna sciemniac i ja bym az tak ufna nie byla. Skoro jak pisales jestes normalnym facetem to w realu napewno spotkasz duzo fajnych kobiet, babka Cie wyrolowala spojrz prawdzie w oczy.Przykre ale trzeba zyc dalej widocznie nie wato bylo na nia marnowac czasu. A juz jak klotnie ze nie odebrales jej sms to juz przegiecie z jej strony.Trzeba miec jak to sie mowi miekkie serce a twarda d... i dac sie wciagac w gierki kobiety ktoej sie na oczy nie widzialo.
Zycze Ci zebys szybko doszedl do siebie bo fajnych normalnych facetow nie czesto mozna spotkac i powodzenia w milosci na przyszlosc :)
karmelowaapaszka
Jestem tu nowa :)
Posty: 16
Rejestracja: pn paź 01, 2012 2:22 pm

Re: Dosc specyficzna sytuacja...

Post autor: karmelowaapaszka »

Bardzo mi przykro z tego powodu. Wiem co czujesz, kobieta odrzuca Twoja miłośc.
Wydaje mi sie, ze ona sie po prostu boi.. boi sie odrzucenia, boi sie że znów zostanie sama, tak jak wtedy. Nie zostawiaj jej tylko walcz, bo jest tego warta. Ale nie możesz jej skrzywdzić. Spotkaj się z nia, zrób jej niespodzianke, pojaw sie u niej w mieście. Jej zalezy, ale sie boi znów przechodzić przez to samo ..
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości