Otóż jeśli wieczorem nie napije się dwóch piw to nie potrafi zasnąć. Od razu myśli o tacie, o tym co się stało, o tym co mógłby jeszcze dla niego zrobić. Jeżeli natomiast napije się piwa to zasypia momentalnie. Powiedział mi również że on nie potrafi się przede mną jakoś tak szczerze otworzyć i powiedzieć co go boli. Twierdzi że ja dla niego naprawdę dużo zrobiłam w ciągu tych dwóch miesięcy i chyba uznał mnie jako pewnik w jego życiu i zatracił mnie w swoich priorytetach. Uznaje że jestem, że pomagam ale nie potrafi mi o tym co go boli powiedzieć. Nie wiem czy dobrze myślę, ale wydaje mi się że on po prostu boi się że straci w moich oczach jeśli zacznie się żalić. Ale tak nie jest! ja naprawdę o wszystkim mu mówię! że jest mi źle, że mam dość życia, że jest mi ciężko, niejednokrotnie przy nim płaczę - a czemu? bo uznaję go za najbliższą osobę w moim życiu! nie potrafię mamie powiedzieć że jest mi ciężko na studiach bo ona szybciutko sprowadzi mnie na ziemię "bo się nie uczysz!". a jemu mogę naprawdę powiedzieć o wszystkim. Ale jednocześnie boli mnie że on nie umie się przede mną otworzyć. I staje sie to powoli problemem choćby ze względu na to że za 1,5 roku mamy zostać małżeństwem. W związku z tym jakiego ja będę miała męża? takiego który wstydzi się żonie powiedzieć o swoich dołach?
i bardzo was proszę, doradźcie mi coś bo jest to dla mnie powoli męczące..
dodam że rozmawiałam z nim wczoraj na ten temat. Nie wiem czy coś pomogło. Oczywiście cudów nie oczekuję ale czasem po prostu głupio się czuję mówiąc np. o naszym ślubie. Przeżywam to, myślę o tym prawie każdego dnia. Wyszukuję obrączki, sukienki, fryzury, bukiety ślubne. I czasem nawet mu o tym mówię że coś super znalazłam. Ale gdy z jego strony nie ma żadnego odzewu to po prostu czuję że się wygłupiłam pisząc to wszystko do niego..
dowiedziałam się wczoraj również że on też myśli dziennie o tym naszym ślubie - no niestety, nie potrafię się dowiedzieć CO takiego on myśli.
kolejnym problemem jest to że nam po prostu jest wygodniej rozmawiać w smsach lub mailować. Gdy się spotykamy to rozmawiamy o wszystkim tylko nie o nas. Naprawdę potrafimy się dogadać ale gdy coś nas w sobie wzajemnie denerwuje to nie potrafimy powiedzieć sobie tego wprost. Tylko czekamy aż wrócimy do domu i wtedy smsujemy albo piszemy sobie maile. Już tyle razy próbowałam z tym zrobić porządek. Bo przecież za 1,5 roku nie będziemy mieli już takiej możliwości prawda? nie będziemy czekać aż wyjdziemy do pracy by napisać sobie smsa