Moje dziwne zachowanie..

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Carina
Kobietka Expert
Posty: 2942
Rejestracja: pt cze 14, 2013 9:19 am

Re: Na utrzymaniu męża..

Post autor: Carina »

Musisz musisz a jak nie to my ci pomożemy :P
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
paula

Re: Na utrzymaniu męża..

Post autor: paula »

Kochane Kobitki, zawsze można na was liczyć :kwiatek
beAta koValskA
Jestem tu nowa :)
Posty: 3
Rejestracja: sob cze 08, 2013 2:09 pm

Re: Na utrzymaniu męża..

Post autor: beAta koValskA »

nie przejmuj sie ja też jestem na całkowitym utrzymaniu mojego P...... tyle tylko że mój P...... nie chce upowarznic mnie do konta i musze prosic sie go o pieniądze :angrywife
paula

Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

Od kilku tygodni przechodzę dość hmm.. intensywny okres w moim życiu. Egzamin na prawo jazdy, egzaminy na uczelni, aż w końcu obrona (która nastąpi za tydzień). Przez to wszystko stałam się dość nerwowa. Co prawda potrafię nad tym zapanować ale.. no właśnie.
Opowiedziałam o wszystkich moich "problemach" mojemu facetowi, powiedziałam że jest mi ciężko, że psychicznie potrzebuję odpoczynku a po prostu nie mogę sobie na niego pozwolić bo czas do obrony biegnie nieubłaganie. Największy kryzys miałam w ostatni weekend.
Spodziewałam się z jego strony jakiegoś pocieszenia, choćby powiedzenia że jest ze mną i że będzie dobrze. Na co usłyszałam "ojj nie wiem co mam powiedzieć". Spowodowało to u mnie jeszcze większe załamanie tym wszystkim.
Wiem że narzekanie że "jest mi tak strasznie źle" nic nie pomoże, ale chciałabym odrobiny wsparcia z jego strony. Gdy on ma jakieś problemy, humorki, itd to staram się mu pomagać choćby tym że jestem obok, że z nim rozmawiam na ten temat, że mu coś doradzam. A już niejednokrotnie poczułam z jego strony że on co prawda przyjmuje to do wiadomości że jestem w jakimś tam złym stanie psychicznym, ale nie potrafi nic z tym zrobić.
Czy to tylko ja mam takie problemy? Czy jednak większość facetów nie potrafi jakoś pomóc kobiecie w trudnych sprawach?
Naprawdę mnie to męczy, zwłaszcza że za rok mamy wziąć ślub a on, nie wiem czy się wstydzi, czy po prostu mu się nie chce, ale nie reaguje na moje problemy tak, jakbym chciała. Tak, wiem że zaraz napiszecie że mam z nim o tym pogadać, że oczekuję czegoś więcej. Tylko że już niejednokrotnie mu mówiłam że jestem kobietą która jest słaba psychicznie i potrzebuję odrobiny pomocy, choćby słownej. Tylko że to nic nie pomogło.
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

Powiem tak, ja wiem, że potrzebujemy wsparcia szczególnie w takich chwilach...
Mój też często mówi że nie wie co odpowiedzieć, tylko że mi akurat wystarczy to, że jest i przytuli...
Może pora by go trochu pociągnąć.. i np kiedy masz egzamin, o ile może niech pójdzie z Tobą ??
bo wydaje mi się, że to nie tak, że się nie interesuje, tylko tego nie okazuje, lub nie wie jak okazać ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

niestety na egzamin on nie jest w stanie ze mną pójść bo jest on rano, a mój luby pracuje :) poza tym chyba przy nim bym się jeszcze bardziej stresowała, a w gronie znajomych jednak jest trochę luźniej.
Oczywiście w żadnym wypadku nie wątpię że on mnie kocha, że mnie szanuje, że tak naprawdę przejmuje się mną, tylko że ja bym chciała aby to potrafił jakoś okazać. Gdy sam jest w trudnej sytuacji to staję na głowie by mu pomóc, a on mnie olewa (ja to tak odczuwam)...
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

wierzę ;) bo jak sama słyszę "nie wiem co powiedzieć" to czuję takie hmm... rozczarowanie...
Ale najczęściej mówię, przytul mnie po prostu, albo wysłuchaj mnie..
Coś co go nakieruje.. ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

on oczywiście że mnie wysłucha, że mnie przytuli, tylko kurcze.. czemu faceci tacy są?
jak oni mają problem to kobieta chce im pomóc, wręcz (przepraszam za wyrażenie) ciśniemy im się do tyłka, a gdy oni nam mają pomóc to zostawiają nas samym sobie.. A potem się dziwią że koleżanka wie więcej od nich - bo w zasadzie po co im mówić skoro i tak nie pomagają?
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

Haha ;) bo to są faceci ;) i takich trzeba zaakceptować ;)
Kobiety zawsze będa bardziej wrażliwe i chętne do pomocy...
A co do wygadania się :) no cóż... ja swojemu mówię wszystko, nawet jak wiem, że nie bedzie wiedzieć co odpowiedzieć :)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

ja też mu mówię wszystko, tylko że czasem wolałabym komuś obcemu (np. tutaj :D ) się wygadać aniżeli powiedzieć mu i usłyszeć "Kochanie, nie wiem co mam Ci powiedzieć" :D
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

hehe ;) wiesz od tego jesteśmy ;) by wysłuchac ;) i wirtualnie przytulić, gdy stres Cię dopada ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
youstynah
Miła Kobietka
Posty: 30
Rejestracja: pt cze 28, 2013 3:00 pm

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: youstynah »

Z facetem trzeba postępować jasno i bez zbędnych zagadek. :roll: Jeśli jest Ci smutno powiedz "przytul mnie bo mi smutno" jak jesteś zdenerwowana to mówisz "jestem wściekła musze zostać sama bo możemy się pokłócić" jeśl i masz stres to mówisz "mam taki nawał zajęć potrzebuję się odprężyć i usłyszeć od ciebie kilka miłych słów, myślisz że dam radę?" wtedy on powie że na pewno dasz rade... Bo jak nie wie o co Ci chodzi to co Ci ma powiedzieć. Faceci są oporni na myślenie. To tak samo jak chcesz żeby facet naprawił gniazdko, jak będziesz mówić "kochanie kiedy naprawisz gniazdko bo nie mam jak suszarki podłączyć" to przy dobrych wiatrach gniazdko będzie za rok, a jak powiesz "zrob to gniazdko teraz jak masz czas bo mnie szlag jasny trafi" i naszykujesz mu narzędzia to zrobi je natychmiast :!:
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

tylko że ja mu powiedziałam wszystko co we mnie siedziało, powiedziałam czemu mam taki stan, czemu się tak dziwnie zachowuję, on to na pewno zrozumiał tylko że ja nie do końca oczekuję od niego zrozumienia co po prostu zwykłej, ludzkiej, partnerskiej pomocy.
Mam takie wrażenie że kobiety czasem doszukują się problemów, a faceci je tuszują jak tylko potrafią.
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

Raczej wynika to z czegoś innego :) my patrzymy na szczegóły, każda drobnostka ma dla nas znaczenie...
U facetów jest inaczej... oni na to nie zwracają uwagi..
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

i to mnie doprowadza do szału!!!!
co prawda z moim lubym uwielbiam robić zakupy ubraniowe bo mamy bardzo podobny gust, jak wchodzę do sklepu to widzę co mi się podoba i to przymierzam, ewentualnie kupuję i zakupy czasem w godzinkę są gotowe. Akurat to właśnie uwielbiam w moim facecie że potrafi mi naprawdę doradzić co powinnam kupić.

Jednak bardzo denerwuje mnie u mnie takie olewanie niektórych spraw. Idziemy na urodziny do mnie do rodzinki, to ja zawsze myślę co by tu kupić, od razu jak coś wymyślę to lecę do sklepu i mam prezent z głowy. Jednak gdy idziemy do kogoś z jego rodziny to zazwyczaj jedziemy w piątek wieczorem do jakiegoś marketu, chodzimy po nim jak dwa ciołki i szukamy czegoś odpowiedniego.
Tak samo gdy go o coś poproszę. Ok, zrobi to - tylko po jakim czasie?! achh ci faceci..

ja wiem że kobiety nie są święte, tylko czasem taka odrobina zainteresowania daną sprawą ze strony faceta, a życie staje się piękne :D
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

No cóż.. tacy już są ;) i nic nie poradzimy....
kwestia ich zaakceptowania ;)
jedyne co możemy robić to próbować zmienić itp., czasem przejąć inicjatywę...

choć.. dziś na przystanku byłam świadkiem takiej akcji...
Laska do chłopaka, stań tu i on grzecznie staje...
Ani proszę ani nic... po prostu szok...
Nie wiem jak Ty ale takiego wytresowanego bym mieć nie chciała...

Wiec już wolę się czasem na niego powściekać i wiedzieć że on to on ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

nie no wiesz, jak poproszę go "Kochanie mógłbyś mi przynieść...." to bez marudzenia wstaje i coś tam mi przynosi. Tylko że ja wychodzę z założenia że jeśli ja będę dla niego miła, grzeczna, będę go o coś prosiła a nie mu rozkazywała, to on taki sam będzie w stosunku do mnie - i taki właśnie jest. I uważam że tak nie do końca warto z facetami walczyć. Bo jeśli mamusia nauczyła go że skarpetki po nim sprząta, to bardzo szybko może się też nasz mężuś przekonać, że żoneczka tego nie robi i sam zacznie po sobie sprzątać :)
jak jesteśmy razem na wakacjach to gdy proszę go by posprzątał po sobie a tego nie robi - to zostawiam jego rzeczy i sprzątam tylko swoje, na co słyszę "moja kochana, wredna Myszka" i po sekundzie sprząta na błysk :D

także bądź co bądź - ja na swojego czasem marudzę, narzekam, ale w głębi duszy bardzo go kocham i widzę wiele pozytywnych cech jego charakteru :)
choć sęk w tym że trafiła kosa na kamień - oboje mamy podobne charaktery i czasem walczymy o własne zdanie :D
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: 456 »

Paula nie jesteś z tym sama, bo u nast też tak jest.
Kayira ma rację, my bardziej zwracamy uwagę na szczegóły, facetom to opornie idzie. Nie bardzo potrafią pocieszać, raczej nie są do tego stworzeni. Nie wiem czy zmienisz coś aby w reszcie przejął się również tak samo jak Ty i dostrzegał że potrzebujesz czasami drobnego, miłego słowa otuchy albo cokolwiek w tej kwestii. Albo chociażby zaczął przejmować inicjatywę w pomysłach. Oczywiście nie mam na myśli obojętności, bo pewnie w swojej głowie cosik sobie myśli ale nie potrafi zamienić myśli w słowa. Niektórzy nie potrafią a niektórzy rzeczywiście widzą czubek swojego nosa i skupiają się jedynie na sobie. Wyjątkami są ci, którzy nas rozumieją ale to zazwyczaj nie są nasi partnerzy. No cóż. Chyba tacy co niektórzy już są i nie mamy na to wpływu.
Jednak mogę się założyć, że gdyby coś się działo to pierwsze co to zacząłby działać a później może by powiedział "kochanie, nie martw się wszystko będzie dobrze". ;)

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

Faceci.. nikt ich nie zrozumie ;) co w tych ich głowach siedzi...
Niby leniwi, ale jak trzeba to jednak pierwsi do pomocy i do ochrony ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

i to niby my, kobiety, jesteśmy nie do ogarnięcia... ehh
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

Hahahah.. dla nich może i tak ;)
Czasem jednak teoria że męzczyzni są z marsa a kobiet z venus wydaje się być prawdziwa ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: paula »

a tak naprawdę to ani oni bez nas, ani my bez nich nie potrafilibyśmy normalnie żyć :)
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Brak zainteresowania..

Post autor: Hadassa »

Taka jest prawda ;) heheh ;) jednak potrzebujemy siebie do normalnego funkcjonowania i dopełnienia ;)
choć.. nie powiem, czasem i zycie singla jest przyjemne ;D
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Swoboda w związku

Post autor: paula »

Jestem z facetem ponad 4 lata, bardzo się kochamy, chcemy wziąć w przyszłym roku ślub. Jednak już niejednokrotnie słyszałam od znajomych czy też ze strony rodziny, że ja mu na za dużo pozwalam. Chodzi konkretnie o jego wyjścia. Ja nie chcę go jakoś bardzo kontrolować. Od samego początku gdy spotykał się z kumplami, to nie robiłam z tego jakiejś potężnej afery, tylko po prostu stwierdziłam że jak będzie chciał to i tak pójdzie, mimo że powie, że jest w domu - przecież nie mam jak go sprawdzić!
Spotykamy się 3 razy w tygodniu, a dokładnie w weekendy. Często jest tak, że to u niego w domu jesteśmy - jest jedynakiem, ma praktycznie cały dom dla siebie, może spokojnie robić co chce, więc jest nam u niego wygodniej aniżeli u mnie (często przyjeżdża do mnie rodzeństwo ze swoimi dziećmi). W piątki i soboty najczęściej jest umówiony gdzieś ok. 21 ze znajomymi na piwo. Co prawda nie przeszkadza mi to, ale już widzę jak patrzy po 19 na zegarek, by w końcu powiedzieć mi o 20 że jedziemy do domu. Co mam powiedzieć? Jak zażartuję że mnie wygania (bo właśnie tak czuję!), to odpowiada że jego mama niedługo wróci z dializy i chciałby być w domu (sęk w tym że nawet jak ona wraca do domu, to on i tak z kumplami na to piwo idzie). Czuję się wtedy średnio miło. Ale co mam zrobić? Ubieram się i wychodzę. Jednak gdy ja chcę wcześniej jechać do domu bo np. źle się czuję to jest średnio z tego powodu zadowolony.
Mój facet śmieje się też ze swojego kolegi, który jak poznał dziewczynę, to tylko z nią spędza czas. I powiem szczerze - zazdroszczę tej dziewczynie. Co prawda nie mam nic przeciwko wyjściom mojego faceta na piwko z kumplami, tylko czemu tak naprawdę moim kosztem? Niby tłumaczy się że się spóźni na to piwo, że mu się nie spieszy ale ja widzę że on tego chce.
Nie wyobrażam sobie w ogóle takiej sytuacji po ślubie. Dlatego mam ogromne wątpliwości czy ten ślub w tak młodym wieku jest dobrym posunięciem. Bo jednak nie chciałabym aby od pierwszego dnia były kłótnie o kumpli. On uważa że raczej się to zmieni, że jak już się z nimi umówi, to będzie to o rozsądnej porze i mimo wszystko on będzie tylko do mojej dyspozycji. Tylko czy to w ogóle kiedyś będzie prawdą? Masakra...

Dodam od razu że nie pójdę z nim na to piwo, bo po pierwsze piwa nie piję, a po drugie - dzieli nas 10km więc muszę jakoś do domu wrócić. I może jeszcze jedno - nie, nie będę u niego spała tylko dlatego że pójdę z nim na piwo i nie będę miała jak wrócić do domu.


czy uważacie czy naprawdę daję mu za dużo swobody?
nie chciałabym nagle zrobić się zołzą która mu na nic nie pozwala bo naprawdę wiem że do niczego dobrego to nie doprowadzi..
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Swoboda w związku

Post autor: Hadassa »

wszystko zależy od tego na ile mu ufasz...
a dwa od samego faceta... bo jeden to wykorzysta a drugi zostanie wierny ;)

jak dla mnie nie pozwalasz mu na za dużo...
tylko pokazujesz że mu ufasz i tyle ;)
z drugiej strony zbytnia zaborczość, może spowodować zbyt duże zmęczenie się sobą..
a każdy jednak potrzebuje chwili dla siebie i wyjścia ze znajomymi ;)
dobrze to też robi na związek .... istotne jednak by w tym wszystkim nie pogubić się i wiedzieć co a raczej kto jest najważniejszy ;)
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs, Snappy [Bot] i 1 gość