mam wrażenie że ja mu mówię o wszystkim co mi się w ciągu dnia przydarzy, choćby o tym że mi autobus uciekł, a on.. no w zasadzie też mówi jak spędził dzień, ale czasem mam wrażenie że "ukrywa" niektóre fakty przede mną, np. to że wziął 1 dzień urlopu. To takie głupoty są i dlatego nawet mu o tym nie mówię, ale jednak będąc małżeństwem to chciałabym w jakiś sposób otwarty się z nim porozumiewać.
Moje dziwne zachowanie..
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
mój narzeczony jest naprawdę wspaniałym mężczyzną, potrafię z nim rozwiązać każdy mój problem, pomaga mi jak tylko potrafi (choć nie zawsze ta pomoc jest taka jakiej bym oczekiwała..
). Jednak no problem jest i to dość poważny w naszych rozmowach. Mam czasem wrażenie że ja mu mówię wszystko, a on mi coś tam wybiórczo. A później gdy spędzamy razem wieczór przy jakimś winku to dowiaduję się co u niego słychać. Trochę jest to dla mnie irytujące zwłaszcza że za niespełna rok bierzemy ślub.
mam wrażenie że ja mu mówię o wszystkim co mi się w ciągu dnia przydarzy, choćby o tym że mi autobus uciekł, a on.. no w zasadzie też mówi jak spędził dzień, ale czasem mam wrażenie że "ukrywa" niektóre fakty przede mną, np. to że wziął 1 dzień urlopu. To takie głupoty są i dlatego nawet mu o tym nie mówię, ale jednak będąc małżeństwem to chciałabym w jakiś sposób otwarty się z nim porozumiewać.
mam wrażenie że ja mu mówię o wszystkim co mi się w ciągu dnia przydarzy, choćby o tym że mi autobus uciekł, a on.. no w zasadzie też mówi jak spędził dzień, ale czasem mam wrażenie że "ukrywa" niektóre fakty przede mną, np. to że wziął 1 dzień urlopu. To takie głupoty są i dlatego nawet mu o tym nie mówię, ale jednak będąc małżeństwem to chciałabym w jakiś sposób otwarty się z nim porozumiewać.
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
Wychodzę za mąż, bardzo się cieszę ale..!!!
mam wrażenie, że prócz mnie w naszym związku, on w ogóle się tym weselem nie przejmuje. Początkowo miał to być 1 dzień, potem wspólnie stwierdziliśmy że w zasadzie niewiele dołożymy a możemy mieć 2 dni dzięki temu. Nawet się ucieszyłam, bo wiem że zawsze w ten drugi dzień jest najlepsza zabawa.
Niestety czuję, że wszystko zostało na moich barkach. To ja ganiam jak głupia by zamówić restaurację, to ja prawie zmusiłam go by pójść do kościoła umówić mszę ślubną, to ja wyszukałam zespół itd. Nawet niedawno napisałam sobie w notesie "kalendarz ślubny" bo stwierdziłam że dzięki temu mam wszystko poukładane. Dziś mój narzeczony ten "kalendarz" znalazł (choć to wcale nie jest żadna tajemnica że go mam) i poczułam się dość głupio gdy usłyszałam że ja sobie chyba jaja robię że aż tak to rozplanowałam i rozpisałam.
Czy ja coś źle robię? Chcę aby wszystko było jak najlepiej, by w dzień wesela wstać i pomyśleć że zrobiłam przez cały rok wszystko co było w mojej mocy aby wesele było najlepsze z możliwych, czy to naprawdę jest aż taka tragedia?
bardzo przeżywam to wesele, oszczędzam na każdym kroku (mimo że jestem bardzo rozrzutna), ciągle przeliczam ile kasy będę miała, ile co kosztuje itd. A z drugiej strony mam wrażenie że mój facet podchodzi do tego jak do zwyczajnego dnia i jakoś nie potrafimy o tym weselu rozmawiać otwarcie...
mam wrażenie, że prócz mnie w naszym związku, on w ogóle się tym weselem nie przejmuje. Początkowo miał to być 1 dzień, potem wspólnie stwierdziliśmy że w zasadzie niewiele dołożymy a możemy mieć 2 dni dzięki temu. Nawet się ucieszyłam, bo wiem że zawsze w ten drugi dzień jest najlepsza zabawa.
Niestety czuję, że wszystko zostało na moich barkach. To ja ganiam jak głupia by zamówić restaurację, to ja prawie zmusiłam go by pójść do kościoła umówić mszę ślubną, to ja wyszukałam zespół itd. Nawet niedawno napisałam sobie w notesie "kalendarz ślubny" bo stwierdziłam że dzięki temu mam wszystko poukładane. Dziś mój narzeczony ten "kalendarz" znalazł (choć to wcale nie jest żadna tajemnica że go mam) i poczułam się dość głupio gdy usłyszałam że ja sobie chyba jaja robię że aż tak to rozplanowałam i rozpisałam.
Czy ja coś źle robię? Chcę aby wszystko było jak najlepiej, by w dzień wesela wstać i pomyśleć że zrobiłam przez cały rok wszystko co było w mojej mocy aby wesele było najlepsze z możliwych, czy to naprawdę jest aż taka tragedia?
bardzo przeżywam to wesele, oszczędzam na każdym kroku (mimo że jestem bardzo rozrzutna), ciągle przeliczam ile kasy będę miała, ile co kosztuje itd. A z drugiej strony mam wrażenie że mój facet podchodzi do tego jak do zwyczajnego dnia i jakoś nie potrafimy o tym weselu rozmawiać otwarcie...
Re: Moje dziwne zachowanie..
Paula, faceci po prostu czasem sobie nie zdają sprawy ile jest do załatwienia i ogarnięcia...
Może zamiast sama szukać, zlecisz to jemu, by coś poszukał, a wybierzecie razem...
Bo to też nie sztuka zwalić całe przygotowania na jedną osobę...
Może zamiast sama szukać, zlecisz to jemu, by coś poszukał, a wybierzecie razem...
Bo to też nie sztuka zwalić całe przygotowania na jedną osobę...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
Cóż.. rozmawiałam z nim wczoraj wieczorem i wiecie co się okazało?
że to nie jest tak że on się nie cieszy albo że czegoś nie chce. To jest po prostu moja wina! bo to ja za bardzo ze wszystkim lgnę do przodu i robię to na "ŁAPU-CAPU" a przecież jeszcze dużo czasu jest.
Powiedzcie mi, bo sama już nie wiem czy to serio nie jest moja wina - czy pytanie się w każdej cukierni o tort (koszt, wielkość, smak, kształt, dostawa) to jest robienie czegoś na łapu capu? Czy chodzenie po fotografach i pytanie się o wszystko jest robieniem tego na łapu capu?
boję się że jak on dalej będzie miał takie podejście to się rozstaniemy i wyślę mu pierścionek zaręczynowy pocztą. Mam dość... także proszę uspokójcie mnie jakoś bo niedługo wybuchnę i nie będzie już co zbierać z naszego związku.
Przepraszam że takim tonem piszę ale jestem bardzo zdenerwowana, a poza tym nie mam z kim porozmawiać na ten temat.
że to nie jest tak że on się nie cieszy albo że czegoś nie chce. To jest po prostu moja wina! bo to ja za bardzo ze wszystkim lgnę do przodu i robię to na "ŁAPU-CAPU" a przecież jeszcze dużo czasu jest.
Powiedzcie mi, bo sama już nie wiem czy to serio nie jest moja wina - czy pytanie się w każdej cukierni o tort (koszt, wielkość, smak, kształt, dostawa) to jest robienie czegoś na łapu capu? Czy chodzenie po fotografach i pytanie się o wszystko jest robieniem tego na łapu capu?
boję się że jak on dalej będzie miał takie podejście to się rozstaniemy i wyślę mu pierścionek zaręczynowy pocztą. Mam dość... także proszę uspokójcie mnie jakoś bo niedługo wybuchnę i nie będzie już co zbierać z naszego związku.
Przepraszam że takim tonem piszę ale jestem bardzo zdenerwowana, a poza tym nie mam z kim porozmawiać na ten temat.
Re: Moje dziwne zachowanie..
Paula... z tortem faktycznie ciut za szybko 
ustalcie na początek to co musicie załatwić w pierwszej kolejności a to co potem...
ten kalendarz to bardzo dobre rozwiązanie, ale musicie razem ustalić co i kiedy...
póki co na pewno na poczatek musicie załatwić sale, fotografa, zespół...
sukeinka, ale to już Twoja sprawa......
wiem, że niektóre sprawy załatwia sie z rocznym wyprzedzeniem, bo takie są terminy i tyle...
a bardzo dobrze, że się dowiadujesz i dopytujesz
przynajmniej dbrze wybierzecie
ustalcie na początek to co musicie załatwić w pierwszej kolejności a to co potem...
ten kalendarz to bardzo dobre rozwiązanie, ale musicie razem ustalić co i kiedy...
póki co na pewno na poczatek musicie załatwić sale, fotografa, zespół...
sukeinka, ale to już Twoja sprawa......
wiem, że niektóre sprawy załatwia sie z rocznym wyprzedzeniem, bo takie są terminy i tyle...
a bardzo dobrze, że się dowiadujesz i dopytujesz
przynajmniej dbrze wybierzecie
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
ja uważam że wcale nie jest za wcześnie. Wolę się teraz popytać o ceny i być na przyszły rok finansowo przygotowana aniżeli potem z d.. kasę wyciągnąć. Przepraszam za wyrażenie ale taka jest prawda. Ja tylko PYTAM, nic nie zamawiam.
Mamy knajpę, kościół, wstępnie zespół załatwiony i popytaliśmy się o fotografów i kamerzystów - tyle tylko że ten problem zostawiam jemu.
ja nie mam na głowie tylko wesela ale przede wszystkim uczelnię, moich uczniów, do tego lekcje w szkole. Ja po prostu nie zrobię z doby 48h przed weselem tylko dlatego że teraz mi się czegoś nie chce robić.
Jestem tym wszystkim załamana i nie chcę tego wesela, nie chcę tego ślubu, chcę mieć spokój. Myślałam że to wszystko pójdzie idealnie, że będziemy wspólnie wszystko wybierać, ale przecież to co robię, to robię na łapu capu więc po co w ogóle brać ślub skoro potem będę miała wypominane że to co zrobiłam, zrobiłam byle jak????
Mamy knajpę, kościół, wstępnie zespół załatwiony i popytaliśmy się o fotografów i kamerzystów - tyle tylko że ten problem zostawiam jemu.
ja nie mam na głowie tylko wesela ale przede wszystkim uczelnię, moich uczniów, do tego lekcje w szkole. Ja po prostu nie zrobię z doby 48h przed weselem tylko dlatego że teraz mi się czegoś nie chce robić.
Jestem tym wszystkim załamana i nie chcę tego wesela, nie chcę tego ślubu, chcę mieć spokój. Myślałam że to wszystko pójdzie idealnie, że będziemy wspólnie wszystko wybierać, ale przecież to co robię, to robię na łapu capu więc po co w ogóle brać ślub skoro potem będę miała wypominane że to co zrobiłam, zrobiłam byle jak????
Re: Moje dziwne zachowanie..
z pytaniem o cenę tortu to i tak trochę nie trafione.. w ciągu roku ceny mogą derastycznie się zmienić 
warto poszukać na necie jakiegoś kalendarza, co i kiedy załatwić... bo na pewno takie coś jest załatwione....
pozatym... oboje się na pewno tym stresujecie, każdy na swój sposób....
i oboje teraz musicie szczególnie się postarać by się dogadywać...
bo wiele par w okresie przygotować strasznie się kłóci i myśli o rozstaniu
warto poszukać na necie jakiegoś kalendarza, co i kiedy załatwić... bo na pewno takie coś jest załatwione....
pozatym... oboje się na pewno tym stresujecie, każdy na swój sposób....
i oboje teraz musicie szczególnie się postarać by się dogadywać...
bo wiele par w okresie przygotować strasznie się kłóci i myśli o rozstaniu
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
nie zmienią się drastycznie. Mogą się zmienić o 50-100zł, ale nie więcej i tego jestem pewna. Poza tym nie rozumie dlaczego on się wyśmiewa ze mnie że za szybko wszystko robię skoro sam (przepraszam za wyrażenie) nie ruszy dupy by poszukać kamerzystę i fotografa? co prawda mamy już firmę upatrzoną która nawet ma wolny termin i nawet nie są drodzy, ale oni dzisiaj termin mają wolny a za rok nie. Dlatego powinien też na to zwrócić uwagę że może warto z nimi podpisać jakąś wstępną umowę? Ja już sobie powiedziałam że nie będę się wtrącać w nic co dotyczy jego działki wesela. Bo to co powiem co powinien sobie już załatwić to spotykam się z odzewem "dobrze kochanie, załatwię" a nic nie jest załatwione z jego strony. Nie rozumie tego. To jest nasz dzień! on powinien być idealny!
Re: Moje dziwne zachowanie..
Ale rozmawialiście o tym?? On na pewno sobie zdaje sprawę z tego, że wiele rzeczy trzeba załatwić rok wcześniej ??
poważnie poszukaj sobie jakiegoś kalendarza z przygotowaniami, wydrukuj...
pokaż mu jak krowie na rowie..
mi się wydaje, że on po prostu nie jest świadom, ile trzeba załatwić...
poważnie poszukaj sobie jakiegoś kalendarza z przygotowaniami, wydrukuj...
pokaż mu jak krowie na rowie..
mi się wydaje, że on po prostu nie jest świadom, ile trzeba załatwić...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
ja poszukałam takiego kalendarza i zrobiłam swój (bo np. u mnie w rodzinie jakbym zaczęła zapraszać gości na miesiąc przed weselem to nikt by mi nie przyszedł
). Dlatego musiałam go trochę zmodyfikować i w ten sposób mam pewność co już załatwiłam itd. Wczoraj go znalazł (w zasadzie nawet nie musiał szukać bo to nie tajemnica) i prawie się ze mnie wyśmiał że takie rzeczy wypisuję aż tak dokładnie.
Nie wiem jak mam mu to wytłumaczyć że niektóre sprawy trzeba od razu załatwiać by potem nie było problemu. Nie wiem co mam zrobić..
Nie wiem jak mam mu to wytłumaczyć że niektóre sprawy trzeba od razu załatwiać by potem nie było problemu. Nie wiem co mam zrobić..
Re: Moje dziwne zachowanie..
ale sorry, skoro miał sie zająć fotografem, to chyba sam fakt że fotograf ma terminy zaklepane na rok- czasem dwa do przodu, powinien mu dać do myślenia...
niech sie sam spyta, co by było gdyby chciał się umówić 3 miechy przed...
niech sie sam spyta, co by było gdyby chciał się umówić 3 miechy przed...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
o tym właśnie Kochana mówię! On mnie komentuje że wszystko za szybko chcę załatwiać, że na łapu - capu, a sam nic nie robi. On też nigdy tak dużej imprezy nie przygotowywał więc chciałam mu pomóc, chciałam go nakierować kiedy co ma załatwić ale skoro mnie chce wyśmiewać na każdym kroku że jest jeszcze czas to przestaję się tym przejmować i załatwię wszystko to, co należy do zadań panny młodej bo naprawdę nie mam siły na kolejne tłumaczenie że ma coś prędzej załatwić.
Tak samo z kasą, on wychodzi z założenia że mamy ROK czasu na zbieranie kasy. Wcale nie! Trzeba niektóre rzeczy zapłacić prędzej. Ok, zespół, kamerzysta, fotograf to tak naprawdę płacisz po weselu (zespół w dzień wesela). Ale garnitur musi być prędzej kupiony, tak samo alkohol, napoje itd. Nie wiem jak on sobie to wszystko wyobraża ale ja wymiękam..
Tak samo z kasą, on wychodzi z założenia że mamy ROK czasu na zbieranie kasy. Wcale nie! Trzeba niektóre rzeczy zapłacić prędzej. Ok, zespół, kamerzysta, fotograf to tak naprawdę płacisz po weselu (zespół w dzień wesela). Ale garnitur musi być prędzej kupiony, tak samo alkohol, napoje itd. Nie wiem jak on sobie to wszystko wyobraża ale ja wymiękam..
Re: Moje dziwne zachowanie..
wez Ty go na porządną rozmowę.. i wygarnij to samo co nam teraz....
jak zrozumie, to zrozumie..
a jak nie... to po prostu z nim nie rozmawiaj... może sam zmądrzeje...
ustal sama co załatwisz Ty a co on, i tylko daj mu listę...
jak zrozumie, to zrozumie..
a jak nie... to po prostu z nim nie rozmawiaj... może sam zmądrzeje...
ustal sama co załatwisz Ty a co on, i tylko daj mu listę...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
wiesz, póki co oboje jesteśmy bardzo na siebie wzajemnie wkurzeni więc z tą rozmową poczekam przynajmniej do piątku. Tylko zapewne będzie to tak wyglądać że ja mu dam ten mój kalendarz a on otworzy pierwszy który wyjdzie w googlach i powie "a tutaj zespół, kamerzystę i fotografa zamawia się na pół roku przed a u Ciebie z rocznym wyprzedzeniem". I tak właśnie będzie ta nasza rozmowa przebiegać. Może nawet coś do niego dotrze, przeprosi że źle powiedział że ja za szybko wszystko załatwiam, powie że będzie już załatwiał wszystko sam a w rezultacie znów spocznie na laurach. Więc ja się przestaję tym przejmować. Pogadam z nim, choć łatwe to nie będzie ale naprawdę co z tego wyniknie to ja już wiem..
poza tym..
mamy wesele dwudniowe i mamy wstępnie załatwiony zespół na dwa dni. Ale! mój narzeczony stwierdził że w drugi dzień wesela on nie chce zespołu tylko deejaya. No przecież jak to będzie wyglądać? że nas nie było stać na 2 dni zespołu, pojechaliśmy po kosztach i na drugi dzień by zaoszczędzić wzięliśmy deejaya?
nie mam siły..
poza tym..
mamy wesele dwudniowe i mamy wstępnie załatwiony zespół na dwa dni. Ale! mój narzeczony stwierdził że w drugi dzień wesela on nie chce zespołu tylko deejaya. No przecież jak to będzie wyglądać? że nas nie było stać na 2 dni zespołu, pojechaliśmy po kosztach i na drugi dzień by zaoszczędzić wzięliśmy deejaya?
nie mam siły..
Re: Moje dziwne zachowanie..
bez przesady
wg mnie to i tak by wyglądało, że tak chcieliście a nie że kasy Wam zabrakło 
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
no a ja wychodzę z założenia że albo 2 dni zespół albo 2 dni deejay
Re: Moje dziwne zachowanie..
a to już kwestia Waszego dogadania.... lub dojścia do kompromisu
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Moje dziwne zachowanie..
kompromis ! 
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
kompromis kompromisem, ale żeby to jeszcze facet zrozumiał że kobieta chce aby wszystko było najlepiej.. 
Re: Moje dziwne zachowanie..
Co Ty on tego nie zrozumie w życiu.. Pamiętam u nas to nawet nie pasowało, że za długo tort weselny wybieramy, że to przecież tylko tort, ileż się można decydować.. teraz się z tego śmieje, ale dalej nie rozumie o co tyle zachodu było
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
taa tort.. mój narzeczony powiedział że po co zamawiać tort piętrowy skoro możemy wypożyczyć stelaż i zamówić 3 osobne torty które wyjdą taniej niż weselne w całości..
także widzę że nie powinnam się za bardzo przejmować :d tylko że chcę aby ten dzień był wyjątkowy..
Re: Moje dziwne zachowanie..
Uważam, że kompromis jest tu wskazany. To nie tylko Twój dzień, jego również. A według tradycji, organizacja orkiestry leży w intencji młodego.
-
paula
Re: Moje dziwne zachowanie..
u nas wygląda to tak:
do moich obowiązków należy opłata restauracji oraz zakupienie ciast, ciasteczek, tortu
do jego wydatków należy zakupienie alkoholu, opłacenie zespołu, kamerzysty, fotografa, kierowców, kupienie obrączek oraz zapłacenie za mszę. W rezultacie i tak wychodzi nas to po równo: 15 tys. bo wesele jest dwudniowe.
Tylko że mój brat ma mnóstwo znajomych zespołów i jeden z nich będzie u nas grał. Ale tak samo jak ja mam prawo wtrącać się w wybór zespołu, tak i on wręcz ma obowiązek wyrazić własne zdanie na temat tortu itd itd itd.
I ciągle będę się trzymała własnego zdania że ja nie robię nic na łapu capu i wszystkie decyzje które podejmuję, są w pełni przemyślane.
A do tego wszystkiego on się na mnie obraził i nie rozmawiamy ze sobą
po prostu dowcip roku - narzeczeni się pokłócili, bo kobieta za szybko chce wesele organizować

do moich obowiązków należy opłata restauracji oraz zakupienie ciast, ciasteczek, tortu
do jego wydatków należy zakupienie alkoholu, opłacenie zespołu, kamerzysty, fotografa, kierowców, kupienie obrączek oraz zapłacenie za mszę. W rezultacie i tak wychodzi nas to po równo: 15 tys. bo wesele jest dwudniowe.
Tylko że mój brat ma mnóstwo znajomych zespołów i jeden z nich będzie u nas grał. Ale tak samo jak ja mam prawo wtrącać się w wybór zespołu, tak i on wręcz ma obowiązek wyrazić własne zdanie na temat tortu itd itd itd.
I ciągle będę się trzymała własnego zdania że ja nie robię nic na łapu capu i wszystkie decyzje które podejmuję, są w pełni przemyślane.
A do tego wszystkiego on się na mnie obraził i nie rozmawiamy ze sobą
po prostu dowcip roku - narzeczeni się pokłócili, bo kobieta za szybko chce wesele organizować
Re: Moje dziwne zachowanie..
A czemu nie chcesz wcale DJ'a? (Finansowo to wygląda chyba tak samo.)
Re: Moje dziwne zachowanie..
No nie masz się czym przejmować, u nas też bardzo opornie czasem szlo, ale wiem, że chcesz żeby ten dzień był wyjątkowy. Wiadomo takie rzeczy jak sala, zespół, zaklepanie terminu w kościele, zakup obrączek trzeba zorganizować wcześniej, zaproszenia przecież trzeba zamówić i porozwozić, tak się mówi że kupa czasu, a to guzik prawda, bo leci niemiłosiernie szybko.. no a reszta typu menu, kwiaty to raczej przed ślubem zaraz można załatwić, bo z tym długo nie schodzi:) Chyba, że w kwestiach kulinarnych też się Wam ciężko porozumieć i np. Ty będziesz chciała pieczonego dzika, a Twój świnie 
co do dj'a na weselu, osobiście nie przepadam, jakoś mi się nie podoba, wolę jak graja na żywo że tak powiem.
co do dj'a na weselu, osobiście nie przepadam, jakoś mi się nie podoba, wolę jak graja na żywo że tak powiem.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs, Snappy [Bot] i 1 gość
