Zdrady, flirciki a związek
Zdrady, flirciki a związek
Jak myślicie dlaczego mężczyźni zdradzają swoje kobiety, gdy w domu mają praktycznie wszystko? Dobry seks, kochającą kobietę I małe, duże problemy?
Mimo tego podejmują się zdrady.
I czy flirtowanie z inną osobą, uwodzenie jej nazywacie zdradą?
Jakbyście zareagowały gdybyście dowiedziały się, że wasz partner flirtuje z kimś innym?
I jakbyście zareagowały gdyby osobą, z którą flirtuje, którą uwodzi jest to kobieta, z którą coś go kiedyś łączyło?
Jestem ciekawa waszej opini.
Może mężczyźni na forum również zechcą się na ten temat wypowiedzieć?
Mimo tego podejmują się zdrady.
I czy flirtowanie z inną osobą, uwodzenie jej nazywacie zdradą?
Jakbyście zareagowały gdybyście dowiedziały się, że wasz partner flirtuje z kimś innym?
I jakbyście zareagowały gdyby osobą, z którą flirtuje, którą uwodzi jest to kobieta, z którą coś go kiedyś łączyło?
Jestem ciekawa waszej opini.
Może mężczyźni na forum również zechcą się na ten temat wypowiedzieć?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Zdrady, flirciki a związek
Zdradzają, bo ludzie (nie tylko mężczyźni, kobiety też często i gęsto zdradzają, znam masę przypadków) często nie potrafią docenić tego co mają i potrzebują dodatkowych "wrażeń", które nierzadko okazują się puste i nie warte swojej ceny no ale cóż...
Nie uważam flirtu za zdradę, to flirt, ale nie akceptuję tego a już SZCZEGÓLNIE z kobietą, z którą coś go kiedyś łączyło, bo dla mnie to oznaka, że nie potrafi zostawić swojej przeszłości za sobą. A nie można zaczynać czegoś nowego gdy stare sprawy nie są zamknięte. Tak uważam. Nie akceptuję żadnej "przyjaźni" (trele morele) z byłymi, ale to temat na inny wątek. Dla mnie w związku obie osoby powinny mieć oczy tylko dla siebie, dla mnie automatycznie znikają wszyscy mężczyźni świata, gdy jestem w związku i tego samego oczekuję od partnera.
Dlatego nie byłabym z facetem, który sobie flirtuje z innymi kobietami, chociaż nie uważam tego za zdradę.
Nie uważam flirtu za zdradę, to flirt, ale nie akceptuję tego a już SZCZEGÓLNIE z kobietą, z którą coś go kiedyś łączyło, bo dla mnie to oznaka, że nie potrafi zostawić swojej przeszłości za sobą. A nie można zaczynać czegoś nowego gdy stare sprawy nie są zamknięte. Tak uważam. Nie akceptuję żadnej "przyjaźni" (trele morele) z byłymi, ale to temat na inny wątek. Dla mnie w związku obie osoby powinny mieć oczy tylko dla siebie, dla mnie automatycznie znikają wszyscy mężczyźni świata, gdy jestem w związku i tego samego oczekuję od partnera.
Dlatego nie byłabym z facetem, który sobie flirtuje z innymi kobietami, chociaż nie uważam tego za zdradę.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


- Damian Parcel
- Miła Kobietka
- Posty: 47
- Rejestracja: śr lut 01, 2017 12:11 am
Re: Zdrady, flirciki a związek
Facet flirtuje z tego samego powodu, co kobieta: a bo chce się zabawić, bo chce się sprawdzić, czy dalej jest w "grze", a bo chce sobie podnieść ego itd., itd.
Ja nie uważam, flirtu za zdradę. Kobieta i facet powinni się czuć kobietą i facetem nie tylko przy swojej połówce. To takie zamknięcie w złotej klatce? Z czasem szarzejemy. Póki partnerka po flircie chce wrócić DO MNIE do domu i świadomie podejmuje tę decyzję, że jednak kolejnego dnia wybiera jednak mnie, to tylko się cieszyć.
To wszystko zasadza się na zazdrości, czyli strachu, że gdyby nasz partner/partnerka mieli możliwość wolnego wyboru (pomijając ślub i inne deklaracje) nie wybraliby nas. Wtedy trzeba być zaborczym, wtedy trzeba być agresywnym fizycznie i psychicznie, no bo jak inaczej możemy przekonać żeby z nami zostano, jak nie przemocą. Tak, fajnie, tylko jak później Ci ludzie w związkach wyglądają? Gdzie tam jest później szczęście?
Ja od razu widzę, czy z moją kobietą ktoś flirtował, czy ktoś ją podrywał, bo jest w skowronkach, bo ktoś dał wyraz uznania jej kobiecości:) I nie jestem zazdrosny. Oczywiście mam nadzieję, że każdego dnia będzie wybierać mnie, ale nic innego nie zrobię, jak tylko starać się bycie swoją najlepszą wersją. Jak wiem, że ona się podoba, to mnie to motywuje. Jak ona widzi, że moja osoba interesuje inne kobiety, to nie ma wyrzutów, tylko ona też czuje się zmotywowana:)
Ja nie uważam, flirtu za zdradę. Kobieta i facet powinni się czuć kobietą i facetem nie tylko przy swojej połówce. To takie zamknięcie w złotej klatce? Z czasem szarzejemy. Póki partnerka po flircie chce wrócić DO MNIE do domu i świadomie podejmuje tę decyzję, że jednak kolejnego dnia wybiera jednak mnie, to tylko się cieszyć.
To wszystko zasadza się na zazdrości, czyli strachu, że gdyby nasz partner/partnerka mieli możliwość wolnego wyboru (pomijając ślub i inne deklaracje) nie wybraliby nas. Wtedy trzeba być zaborczym, wtedy trzeba być agresywnym fizycznie i psychicznie, no bo jak inaczej możemy przekonać żeby z nami zostano, jak nie przemocą. Tak, fajnie, tylko jak później Ci ludzie w związkach wyglądają? Gdzie tam jest później szczęście?
Ja od razu widzę, czy z moją kobietą ktoś flirtował, czy ktoś ją podrywał, bo jest w skowronkach, bo ktoś dał wyraz uznania jej kobiecości:) I nie jestem zazdrosny. Oczywiście mam nadzieję, że każdego dnia będzie wybierać mnie, ale nic innego nie zrobię, jak tylko starać się bycie swoją najlepszą wersją. Jak wiem, że ona się podoba, to mnie to motywuje. Jak ona widzi, że moja osoba interesuje inne kobiety, to nie ma wyrzutów, tylko ona też czuje się zmotywowana:)
Mam nadzieję, że komuś pomoże