Mężczyzna-kobieta-finanse...
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Mężczyzna-kobieta-finanse...
Witajcie.Chciałam prosić o poradę i wylać trochę swoich smutków.Więc tak ogólnie..Jestem zareczona od 5lat.Nie mam z partnerem ślubu,Wychowujemy moja 9letnią córkę na która biorę alimenty z funduszu.Mieszkamy u narzeczonego.A raczej u jego mamy.Budynek gospodarczy który przerobiliśmy na mieszkanie.Teściowa mieszka w tym samym podwórku.W dokumentach to nadal budynek gospodarczy nawet nie oddany do użytku w dodatku wszystko jest na jego mamę.On wykańcza za swoje pieniadze,płaci rachunki ,ja kupuje jedzenie,tankuje samochód i utrzymuje mała.On zarabia 3razy tyle.Problem w tym że narzeczony chce ślubu.W związku z tym strace alimenty od państwa.W razie jego śmierci będę musiala się wynosić w rodzinne strony.Dom jest jego matki a ona mnie nie lubi.Jeśli spiszemy intercyze ,w razie czego i tak będę musiała się wynosić.Jeśli nie zostane z najniższą krajową .Nie jestem zabezpieczona.Tak żle i tak nie dobrze.
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Wiec może pozałatwiać sprawy związane z domem... Przemianować go prawnie czy jak to się mówi, by stał się domem.
Niech partner dogada sie z mamą by przepisała na niego...
I wtedy się pobrać... a alimenty, trudno... porozmawiaj z nim o tym, jeżeli się liczy z tym, że będziecie mieć mniej kasy, to co to za problem
Niech partner dogada sie z mamą by przepisała na niego...
I wtedy się pobrać... a alimenty, trudno... porozmawiaj z nim o tym, jeżeli się liczy z tym, że będziecie mieć mniej kasy, to co to za problem
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
No tak,ale co on ma się liczyć z brakiem tych 430zl jeśli to moje pieniądze a finanse mamy oddzielne.To ja będę stratna.Szczerze to nie wyobrażam sobie tego.Same obiady malej i paliwo na dojazd do pracy to 500zł..Kayira pisze:Wiec może pozałatwiać sprawy związane z domem... Przemianować go prawnie czy jak to się mówi, by stał się domem.
Niech partner dogada sie z mamą by przepisała na niego...
I wtedy się pobrać... a alimenty, trudno... porozmawiaj z nim o tym, jeżeli się liczy z tym, że będziecie mieć mniej kasy, to co to za problem
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
no to musisz mu o tym powiedzieć.. że tracisz źródło dochodu...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
ale chwila.. dlaczego już teraz zakładasz że w razie jego śmierci stracisz wszystko? nie rozumie Twojego podejścia.. przecież teściowa nie zatruje własnego syna tylko dlatego żeby Cię wykurzyć
więc nie przesadzaj aż tak. Jestem z moim narzeczonym na etapie przygotowań ślubnych i wiem że póki teściowa nie umrze, to dom będzie na mojego przyszłego męża i na nią, na mnie i na mojego lubego dopiero potem - więc powinnam już się przejmować że w razie czego zostanę na lodzie? bez przesady..
poza tym.. jeśli aż tak bardzo boisz się że stracisz (w razie jego śmierci) alimenty od państwa, to on może sądownie zaadoptować Twoją córkę i wtedy w najgorszym przypadku dziecko odziedziczy po nim część majątku.
Poza tym jeśli czujesz się bardzo niepewna to powinnaś z nim porozmawiać żeby teściowa NA NIEGO choć część, która jest wyremontowana, przepisała, bo wtedy będzie to wasze i to że teściowej się coś nie podoba, to Ciebie powinno to w ogóle nie interesować
poza tym.. jeśli aż tak bardzo boisz się że stracisz (w razie jego śmierci) alimenty od państwa, to on może sądownie zaadoptować Twoją córkę i wtedy w najgorszym przypadku dziecko odziedziczy po nim część majątku.
Poza tym jeśli czujesz się bardzo niepewna to powinnaś z nim porozmawiać żeby teściowa NA NIEGO choć część, która jest wyremontowana, przepisała, bo wtedy będzie to wasze i to że teściowej się coś nie podoba, to Ciebie powinno to w ogóle nie interesować
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
skomplikowana sytuacja, ale recepta jest prosta - rozmowa
http://www.dekasmak.pl
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Dlaczego zakładam?bo to życie,już raz się rozwiodłam ,wyszłam z domu z 3 walizkami.po 6 latach.To życie i trzeba zakładać najlepsze a mysleć też o najgorszym.Jest taka opcja ze ja przez finansowanie życia codziennego zostanę i bez dorobku i bez gotówki a on np.wpadnie pod samochód.Nie jestem jego żoną-zostaje z niczym i muszę wyprowadzać się na drugi dzień.Jestem-nic nie jest na niego,też muszę się wynieść z domu teściowej.Stracę alimenty biorąc ślub.Wtedy wliczą mi się dochody narzeczonego.Paulax.111-ty nie masz się co martwić.Bierzesz ślub,to co jest twojego męża gdyby coś należy się i tobie.Ja nie chce by cos teraz w papierkach stało na mnie.Z jakiej racji.Ale nawet jeśli będę żoną to nie będzie mi się nic nalezało bo mój narzeczony nie ma nic na siebie.Stracę tylko alimenty a żyjemy na osobne rachunki.
-
paula
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
rozumie Cię doskonale, ale może czas to zmienić?
Tak naprawdę dopóki się nie usamodzielnicie, nie zaczniecie wspólnego życia na wspólny rachunek to tak naprawdę nic się nie zmieni i ciągle będziesz myślała "a co będzie jeśli...?". Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z nim szczerze, powiedzieć czego się obawiasz, powiedzieć co myśli o tym ślubie. Tak naprawdę to nie jest koniec świata. Najważniejsze - on Cię kocha i na 100% chce dla Ciebie jak najlepiej, więc jeśli jest rozsądnym mężczyzną (a wydaje mi się że jest) to zrozumie Twoje obiekcje i może sam wymyśli "lepsze" rozwiązanie niż ślub.
Jeśli chodzi o to że coś mu się stanie a Ty nie będziesz miała alimentów - jeśli on Twoje dziecko zaadoptuje, to dopóki mała będzie się uczyć, to będzie dostawała po prawnym ojcu alimenty. W mojej rodzinie był przypadek że od kuzynki mąż zmarł ale mieli dziecko które do dnia dzisiejszego dostaje po swoim ojcu alimenty. Ale oczywiście jeśli wyjdziesz za mąż to stracisz całą pomoc z państwa.
A że tak spytam, gdzie jesteś zameldowana z córką?
Tak naprawdę dopóki się nie usamodzielnicie, nie zaczniecie wspólnego życia na wspólny rachunek to tak naprawdę nic się nie zmieni i ciągle będziesz myślała "a co będzie jeśli...?". Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z nim szczerze, powiedzieć czego się obawiasz, powiedzieć co myśli o tym ślubie. Tak naprawdę to nie jest koniec świata. Najważniejsze - on Cię kocha i na 100% chce dla Ciebie jak najlepiej, więc jeśli jest rozsądnym mężczyzną (a wydaje mi się że jest) to zrozumie Twoje obiekcje i może sam wymyśli "lepsze" rozwiązanie niż ślub.
Jeśli chodzi o to że coś mu się stanie a Ty nie będziesz miała alimentów - jeśli on Twoje dziecko zaadoptuje, to dopóki mała będzie się uczyć, to będzie dostawała po prawnym ojcu alimenty. W mojej rodzinie był przypadek że od kuzynki mąż zmarł ale mieli dziecko które do dnia dzisiejszego dostaje po swoim ojcu alimenty. Ale oczywiście jeśli wyjdziesz za mąż to stracisz całą pomoc z państwa.
A że tak spytam, gdzie jesteś zameldowana z córką?
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
No oczywiście u tesciowej ponieważ nasz dom to formalnie tylko budynek gospodarczy a w takim nikogo nie zameldujesz.Jeśli chodzi o pomyślunek mojego narzeczonego..nie sądze by wszystko tak ładnie rozumiał.Potrafi się domagac ode mnie pieniedzy na panele,płyty karton-gips itp.rzeczy typowo wykończeniowe.Pieniędzy nie oddawał mi od zawsze więc ten podział sam się wytworzył.on przestał nam kupować jeść,bardzo symbolicznie i sporadycznie to zrobi tak jak ja sporadycznie zapłacę np.za fronty meblowe.Wiem że adopcja jest miłym pomysłem.Tyle ze raz na zawsze odetnie moją córkę od alimentów należnych od biologicznego ojca.A my nadal będziemy żyć każde za swoje.Czyli mój narzeczony bez zmian a ja za gołą najniższą krajową.
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
No tylko że przez całe życie też nie możecie żyć na kocią łapę....
i pewne sprawy też by sie przydało uregulować...
nawet jak wspólne wydatki....
i pewne sprawy też by sie przydało uregulować...
nawet jak wspólne wydatki....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
prawda jest taka że całe życie tak nie można. Więc naprawdę proponuję pogadać z narzeczonym dość poważnie
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
No właśnie o tym tu pisze i w tym celu.Jeśli sytuacja wyglada jak wygląda to może tak jest bo jemu tak pasuje i tak ma być.Ja mogę sądzić że to po prostu tak jest a może za tym stoi jego mama?moze podgadyje,nie załatwiaj ,nie przepisuj,nie daj jej pieniedzy do reki.Tego nie wiem.Wiem że traktuje mnie jak intruza.Nie ważne.Chciałam się poradzić jak zacząc temat.Nie chcę wyjść w jego oczach na chciwą.Głupio mi się upominać.
-
paula
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
prawda też jest taka że jako jego żona masz bardzo dużą możliwość wyegzekwowania od niego pieniędzy na utrzymanie domu. Jeśli ponownie zacznie mówić o małżeństwie to spytaj go jak sobie wyobraża wspólne mieszkanie, wspólne wydatki.
Prawdą jest że extra jest gdy mąż ma coś tam na swoje wydatki i żona, ale większość kasy jest wspólna. Przynajmniej póki co takie jest moje zdanie na temat finansów małżeńskich..
Prawdą jest że extra jest gdy mąż ma coś tam na swoje wydatki i żona, ale większość kasy jest wspólna. Przynajmniej póki co takie jest moje zdanie na temat finansów małżeńskich..
-
Basia1994
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Zastanawiam się co was tak naprawdę łączy skoro tak wiele was dzieli i nie potraficie się dogadać. Wydaje mi się ze nie jesteście z takim podejściem gotowi na małżeństwo. Nie rozumiem czemu aż tak trzymasz się tych alimentów, możesz przecież pracować, a jeśli twój partner ma poważne plany co do ciebie to lepszym rozwiązaniem byłoby żeby uznał prawnie twoja córkę jako swoje dziecko. Rozumiem ze w grę wchodzi cywilny ?
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Czemu aż tak trzymam się alimentów?Zarabiam najniższą krajową,do tego utrzymuje siebie,dziecko i samochód plus żywie nas z narzeczonym włącznie.Czasem chciała bym kupić np.nową komodę,mnie i małej fajne ciuchy,chciała bym nie mieć debetu i na czas zaplacony abonament za telefon.Bez tych 430zł starczy mi na paliwo,jedzenie i opłaty małej jeśli będę wydawać rozsądnie.Dlatego mi zależy.Jeśli mój narzeczony uzna małą to tyle że prawnie będzie jego córką.Ja nadal będę miala na miesiąc 1100zł.600 wydam na paliwo a reszte przejjemy
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
no ale skoro macie żyć razem, być małżeństwem to chyba wydatki wspólnie planujecie i na nie skłądacie..
i to jest normalne że ktoś może zarabiać więcej ktoś mniej...
to co... skoro mój mąż nie pracował w październiku, to nie dostanie nic do jedzenia ?
Pogadaj poważnie ze swoim facetem i tyle...
i to jest normalne że ktoś może zarabiać więcej ktoś mniej...
to co... skoro mój mąż nie pracował w październiku, to nie dostanie nic do jedzenia ?
Pogadaj poważnie ze swoim facetem i tyle...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
wydaje mi się że tak naprawdę to powiedziałyśmy Ci już wszystko. Nic innego i pożyteczniejszego od nas nie usłyszysz. Dopóki nie porozmawiasz z narzeczonym, to nic się nie zmieni a my będziemy Ci tylko w kółko mówić że powinnaś to przemyśleć, a Ty będziesz pisać że zależy Ci na alimentach 
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Własnie nie planujemy razem.Może i rozmawiamy o tym co teraz kupimy itd ale każde robi to za swoje pieniądze.Każde ma swoje pieniadze i ja nie wiem ile on ma a ile juz wydał.Temat tabu.Jak mozemy składać wspólnie pieniadze na np.wykończenie salonu?Ja nie jestem u siebie i nie będę inwestować w ściany bo to dom mojej teściowej.Mogę kupić komode lub naroznik.Nie jest tak że ja mu załuje jedzenia.Po prostu on inwestuje w dom a ja nas zywie.Tak wyszło.Nikt się na to nie umawial.Koniec końców on sie dorabia a ja wydaje wszystkie swoje pieniadze na nasze utrzymanie.I pytam was jak zacząć temat z człowiekiem który nie widzi potrzeby by mnie zabezpieczyć.Kayira pisze:no ale skoro macie żyć razem, być małżeństwem to chyba wydatki wspólnie planujecie i na nie skłądacie..
i to jest normalne że ktoś może zarabiać więcej ktoś mniej...
to co... skoro mój mąż nie pracował w październiku, to nie dostanie nic do jedzenia ?
Pogadaj poważnie ze swoim facetem i tyle...
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
No ale skoro planujecie się pobrać, to jak nie planujecie wspólnej przyszłości ??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Łączy nas wspólne mieszkanie,spędzanie wolnego czasu razem.razem uzgadniamy jak bedzie dalej przebiegał remot poddasza .razem nakładamy obowiązki mojej córce ale i dozujemy przyjemnosci.gotuje mu a on zajmuje się pracami remontowymi.sprzątam piorę ,chodzę do pracy a on tez chodzi do pracy.odpoczywa a ja odrabiam z mala lekcje.dużo robimy razem.Czy planujemy wspólna przyszłosć?on upomina sie o ten slub,dziecko.nie ma tematu co wtedy będzie.z kąd wezme pieniadze gdy nie bede pracować ,kto mi da na własne wydatki i pózniej znajdzie mi pracę.Raz zaczęłam temat alimentów.trzasnął drzwiami i powiedział że go przeliczam na 400zł.od dorosły facet i moje poczucie bezpieczeństwa...
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
No to może jednak warto jeszcze raz spróbować porozmawiać.... ale nie koniecznie o samych alimentach...
tylko się podzielić z nim swoimi obawami...
ja się nie dziwię że może odbierać rozmowę jak by próbę przeliczenia....
do niektórych rozmów trzeba podejść delikatnie
tylko się podzielić z nim swoimi obawami...
ja się nie dziwię że może odbierać rozmowę jak by próbę przeliczenia....
do niektórych rozmów trzeba podejść delikatnie
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
problem w tym, że gdybym usłyszała coś takiego od swojego narzeczonego to też bym pomyślała że woli 400zł niż ślub i wspólne życie ze mną. I to nie chodzi o to, o co ciągle się upierasz - ja wiem że te alimenty są wam (Tobie i córce) bardzo potrzebne, ale to wcale nie oznacza że miałaś mu w takich sposób to powiedzieć. Wiadomo że facetom trzeba prosto z mostu bez owijania w bawełnę, ale pamiętaj że to akurat jest delikatny temat i naprawdę z boku to wygląda dokładnie w ten sposób że przeliczasz go na pieniądze.
Poza tym, jeśli razem mieszkacie, remontujecie i jakieś tam plany na przyszłość macie, to wydaje mi się że on rozumie że wtedy już takiego podziału na moją i twoją kasę nie będzie.
A tak w ogóle, to na Twoim miejscu przeanalizowałabym sobie to wszystko i wypisała w punktach to, czego się obawiasz i z nim na ten temat porozmawiała. Powiedz mu ponownie o alimentach ale w formie "nie chce ślubu bo mi alimenty państwo zabierze", ale może w taki sposób by powiedzieć o zmniejszeniu się finansów. A potem dodaj że nie ważne są finanse tylko to że będziecie szczęśliwi - o ile w ogóle chcesz tego ślubu, bo powoli zaczynam mieć wątpliwości czy Ty go w ogóle kochasz czy jesteś z nim tylko po to by córa miała ojczyma a Ty byś miała towarzysza który daje Ci dach nad głową - sorry ale tak to z boku wygląda.
Poza tym, jeśli razem mieszkacie, remontujecie i jakieś tam plany na przyszłość macie, to wydaje mi się że on rozumie że wtedy już takiego podziału na moją i twoją kasę nie będzie.
A tak w ogóle, to na Twoim miejscu przeanalizowałabym sobie to wszystko i wypisała w punktach to, czego się obawiasz i z nim na ten temat porozmawiała. Powiedz mu ponownie o alimentach ale w formie "nie chce ślubu bo mi alimenty państwo zabierze", ale może w taki sposób by powiedzieć o zmniejszeniu się finansów. A potem dodaj że nie ważne są finanse tylko to że będziecie szczęśliwi - o ile w ogóle chcesz tego ślubu, bo powoli zaczynam mieć wątpliwości czy Ty go w ogóle kochasz czy jesteś z nim tylko po to by córa miała ojczyma a Ty byś miała towarzysza który daje Ci dach nad głową - sorry ale tak to z boku wygląda.
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
A pewna jesteś że przekroczy Wam dochód? Może nie? Jesli tak to nie bierz ślubu i tyle. Jeśli facet chce być z Tobą to będzie i bez ślubu, a Ty nie zostaniesz bez kasy.Nawet te 400 zł ,to nie jest mało. Nie daj się przekonać do czegoś co wyjdzie Ci na niekorzyść, bo tak jak mówisz sama, w życiu bywa różnie, jak coś pójdzie nie tak to na lodzie zostaniesz Ty i dziecko.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
promyk82se
- Miła Kobietka
- Posty: 39
- Rejestracja: czw paź 10, 2013 8:36 pm
Re: Mężczyzna-kobieta-finanse...
Gdybyś usłyszała coś takiego...czyli co?bo chyba nie wspomniałam w jakiej formie to ujęłam?To była forma w miarę delikatnej dyskusji...Z kąd wiesz ze mój narzeczony twierdzi że podział na kasę twoja i moja zostanie zakończony po ślubie?nie sądzę .5lat się przyzwyczaił,wątpie by uważał zmianę za oczywistą.Towarzystwo i dach nad głową?No wyobraż sobie że mam poważniejsze powody ku temu by z nim być.Do towarzystwa zawsze ktoś się znajdzie a dom zostawiłam w rodzinnych stronach.Stoi pusty.Chcialam po prostu propozycji jak zaczac tego typu rozmowe z facetem pokroju mojego narzeczonego...I moze opini typu co o nim sądzisz,sądzicie,czy to normalne,jego zachowanie.paula.x111 pisze:problem w tym, że gdybym usłyszała coś takiego od swojego narzeczonego to też bym pomyślała że woli 400zł niż ślub i wspólne życie ze mną. I to nie chodzi o to, o co ciągle się upierasz - ja wiem że te alimenty są wam (Tobie i córce) bardzo potrzebne, ale to wcale nie oznacza że miałaś mu w takich sposób to powiedzieć. Wiadomo że facetom trzeba prosto z mostu bez owijania w bawełnę, ale pamiętaj że to akurat jest delikatny temat i naprawdę z boku to wygląda dokładnie w ten sposób że przeliczasz go na pieniądze.
Poza tym, jeśli razem mieszkacie, remontujecie i jakieś tam plany na przyszłość macie, to wydaje mi się że on rozumie że wtedy już takiego podziału na moją i twoją kasę nie będzie.
A tak w ogóle, to na Twoim miejscu przeanalizowałabym sobie to wszystko i wypisała w punktach to, czego się obawiasz i z nim na ten temat porozmawiała. Powiedz mu ponownie o alimentach ale w formie "nie chce ślubu bo mi alimenty państwo zabierze", ale może w taki sposób by powiedzieć o zmniejszeniu się finansów. A potem dodaj że nie ważne są finanse tylko to że będziecie szczęśliwi - o ile w ogóle chcesz tego ślubu, bo powoli zaczynam mieć wątpliwości czy Ty go w ogóle kochasz czy jesteś z nim tylko po to by córa miała ojczyma a Ty byś miała towarzysza który daje Ci dach nad głową - sorry ale tak to z boku wygląda.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość