Ile mam lat nie ma znaczenia teraz... Problem jak u nastolatka. Zaczynam.
Mailowałem z kobietą przez 2 miesiące. Maili nazbierało się ponad 1200. Do tego smsy i telefony. Wreszcie spotkanie. Oboje jestesmy po przejściach. Mamy dzieci i nieudane historie życiowe. Nic nadzwyczajnego. Spotkaliśmy się u niej. Siedzielismy ponad 6 godzin i oboje byliśmy ze spotkania zadowoleni. Jak się okazało zadowoleni na inne sposoby. Wyjechałem Nią zauroczony. Chciałem tez wiedzieć co Ona o tym wszystkim myśli. Było miło, jesteś super, ale... No wiadomo. Przyjaźń czyli po prostu kosz dla mnie. Ok... Ale... Minął ponad tydzień a Ona potrafi dzwonić do mnie 3-4 razy dziennie, pisać smsy itp. Brakuje jej tego co było przed spotkaniem? Lubi i dzwoni? Nie mamy nastu lat. Jak mam to interpretować? Zapytana unika odpowiedzi. Dałbym sobie spokój... A jednak... I co? Nie jesteście dziwne? Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas
