Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
O, jeżu kolczasty! w życiu bym nie przypuszczała, że na Babskim Forum będę kibicować facetowi!
Twoja taktyka chyba się sprawdza, ale trzeba z wyczuciem...jak na przyjaciela przystało..
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale chyba mieszkacie w różnych miejscowościach?
Nie boisz się odległości??
Oj tak, jesteś... Okrutny.
Nie serwuj jej aż takiej dawki emocji. Kobiety są specyficzne a nie skomplikowane.
Zaraz mogłaby dobrać sobie do głowy, że coś zrobiła nie tak, albo Cię czym odstraszyła, albo - w ostateczności, że byłeś z inną.
Czaruj ją, daj jej poczekać... ale nie tak okrurnie.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...
Tamira... Uśmiechnąłem się . Miło mi. Panie... Spokojnie. Martwiła się. I dobrze. Kosztowało mnie to brakiem drugiej rozmowy dzisiaj. No cóż. Będą smsy. Nie chcę przegiąć ale chcę żeby sama zdecydowała kim dla Niej jestem... Odległość? 90 km. Żadna odległość. Jestem mobilny
a jak ewentualnie radziłeś sobie w chwili kiedy musisz jechać do swojego domu ..? dla mnie to jest najgorszy moment to rozstanie i jeszcze ta jazda jak u mnie 45 minut bite trzeba jechać
Odkładałem tą myśl w czasie. . Potem liczyłem każdą minutę do odjazdu... Przeciągałem ile mogłem... I jak najszybciej próbowałem ustalić co z tym robimy. Żeby tej odległości nie było. Praca praca praca i czekanie na weekend. Jeśli tu coś wyjdzie, to będzie to jednak bardziej skomplikowane... Ale nie ma rzeczy niemożliwych
samo życie...skąd ja to znam czekanie na weekend a potem weekend się kończy potem znów praca i tak mija tydzień za tygodniem .. dobrze że masz ten optymizm w sobie... z tym zawsze łatwiej
ale się wkręciłam w Twoją historię
szczerze Wam kibicuję
Tajes... niemożliwe wymaga po prostu więcej czasu..
U mnie było podobnie, 96 kilometrów rozłąki i spotkania tylko w weekendy.Po kilku miesiącach pizgnełam kluczami za siebie i przeprowadziłam się do Misia. I czas pokazał, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu..
Odległość nie jest w dzisiejszych czasach problemem. Dla mojej byłej przeniosłem się 90 km. Zostawiłem przyjaciół i swoje życie. Małżeństwo się rozpadło więc mogę stąd wyjechać...
Referuję koniec dnia. Napisała, że bardzo się martwiła. Wraca właśnie z pracy. Ma 20km jazdy autem przez las. Ostatnio miała spotkanie z dzikiem. Napisałem żeby jechała ostrożnie. Że ja się często o Nią martwię. Odpisane wielkimi literami - miło. Bardzo miło. Nasza przyjaźń kwitnie...
keks pisze:Odległość nie jest w dzisiejszych czasach problemem. Dla mojej byłej przeniosłem się 90 km.
Odległość dla chcącego to pikuś... Wiem coś o tym, bo z moim dzielą nas 1607km czyli 999mil póki co.
Myślę, że jeżeli uczucia są prawdziwe, to żadne kilometry nie są przeszkodą. W końcu i tak się kiedyś zacierają.
keks pisze:Zostawiłem przyjaciół i swoje życie. Małżeństwo się rozpadło więc mogę stąd wyjechać...
Przykre to... I znajome te wyrzeczenia poniekąd. Ale... Jak to się mówi -pewien rozdział się zamyka aby otworzyć nowy. Coś się kończy żeby coś nowego mogło zacząć. I tak będzie w Twoim przypadku. Ważne aby nie powracać do przeszłości i skupić się na tym jak jest teraz i jak może być. A życzę Ci wszystkiego dobrego.
keks pisze:Referuję koniec dnia. Napisała, że bardzo się martwiła. Wraca właśnie z pracy. Ma 20km jazdy autem przez las. Ostatnio miała spotkanie z dzikiem. Napisałem żeby jechała ostrożnie. Że ja się często o Nią martwię. Odpisane wielkimi literami - miło. Bardzo miło. Nasza przyjaźń kwitnie...
Kwitnie i aż przyjemnie jest czytać.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...
Kwitnie... Przyjaźń, a nie na niej mi tu bardziej zależy . No ale co będzie to będzie. Black - nie napisałem jednego. Zostawiłem swoją młodość, wspomnienia, ale jak się z czasem okazało - przyjaciele nie zostawili mnie. Mieszkam już poza 10 lat, a nadal jestesmy na każde wezwanie, choć codzienne relacje są już inne. I tego sobie sam zazdroszczę. Dobranoc Paniom
Tamira lubisz keksa? Jeść ciasto w sensie ?
Był tylko sms że dojechała i cisza... Rano to Ona pierwsza daje znać, że wstała... Cisza... Chce żebym ja się pomartwił cwaniara . No to się przywitałem. Jeszcze cisza .
Wiecie co... Chyba spasuję. Nigdy tego nie zrozumiem, ale to chyba rzeczywiście jakaś dziwnna forma przyjaźni z Jej strony. Poranny telefon. 45 minut gadania przy kawie. O życiu i codzienności. Gdy zeszło na sprzatanie powiedziałem że jedno słowo i przyjeżdżam pomóc. Oczywiście to była przenośnia. Chciałem żeby coś o spotkaniu wspomniała. Szybka zmiana tematu... Chyba o przyjaźń chodzi. Tylko dziwną. Bo do jakiego kolegi się wysyła codziennie dziesiątki smsów, dzwoni, martwi... U kobiet to możliwe?
Nie zupełnie.
Jeśli kobieta wysyła po kilkanaście, kilkadziesiąt smsów do mężczyzny, to znaczy coś więcej niż sama przyjaźń. Bo zawsze coś na rzeczy wtedy jest... Zauroczenie nim itd. Małe, niewinne, ale jednak coś. Od czegoś się zaczyna, prawda? Chyba, że to coś znacznie głębszego.
Nie mam na myśli zwykłych pogaduch z przyjacielem, bo faktycznie można powysyłać tonę smsów, ale to co innego. Po pierwsze w przyjaźni nie zachacza się o tematy hmmm... erotyczne. Ok, można porozmawiać o seksie, ale nie o seksie z przyjacielem w roli głównej. To już podpada pod flirt a nie flirtuje się z przyjacielem.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...
Z tym sexem... Przed spotkaniem to byly teksty, fantazje itp. Teraz to tylko takie tam delikatne napomknięcia szybko ucinane. Chce żebym jeszcze dzisiaj zadzwonił... Spotkanie i sex stały sie jakby tematami tabu... Najbardziej mnie wkurza to, że nic z tego nie rozumiem...
Może zmieniła temat bo miała już dzień zaplanowany ? no nie wiem ale mogła troszkę to inaczej rozegrać ...
To nie jest przyjaźń, owszem może być jak najbardziej ale tu zaczyna rozwijać się " związek - zalążek związku choć to i tak za za duże określenie"........ tylko ona się wycofuje ... hmm może się boi bo w rozmowach telefonicznych, smsach jest odważna a tu nagle spotkanie i nie wie jak sie zachować... jedynie to przychodzi mi do głowy jako wytłumaczenie