Boże, jakie Wy jesteście skomplikowane i nie działające logicznie

kumpel ma taką książkę, dość popularną. Tytuł: Co mężczyźni wiedzą o kobietach? Zawartość: ponad 100 pustych kartek.
Jest super, bez wad, układa się jak w bajce. Nagle postanawiacie to przerwać. Bo tak. Bo macie taki kaprys. Oddalacie się od faceta, zamiast przy nim trwać, jak jest dobrze, a jak ten się spotka z koleżanką, to mówicie "on jest tacy jak wszyscy! Woli inne ode mnie!"
A wracając do tematu głównego, jeśli kogoś to jeszcze interesuje (hmm... przeszło mi przez myśl, że tworzy się tu fajny dzienniczek rozstania i ewentualnego powrotu, coś w rodzaju bloga/pamiętnika; będę miał na pamiątkę już po wszystkim, mam nadzieję, że szczęśliwie zakończonym). W
pracy rzuciłem, że jadę popołudniu na
zakupy, bo potrzebuję spodni i koszuli. Odpowiedziała, żebym jej napisał, jak uda mi się kupić. No to napisałem smsa, że się udało. Odpisała: "Gratuluję

jutro się wystroisz? Chyba się wykręcę ze spotkania jutro, bo nie mam ochoty, więc możemy wypić to piwo tajniacko gdzieś indziej

". Chodzi oczywiście o spotkanie z jej znajomymi, pisałem parę postów wcześniej, że mieliśmy iść we czwórkę.
Od razu serce podpowiada: to dobry znak. A mózg neguje: to nic nie znaczy, spotkacie się, a do ewentualnego zejścia jeszcze daleko lub wcale.