Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest problem
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Współczuję
Ale nie załamuj się, z czasem będzie lżej.Na pewno, a teraz...trzeba to przetrawić.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
teraz to może brzmi jak wytarty frazes, ale czas naprawdę leczy rany. cierpliwości!
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Coz, bedzie Ci trudno wyleczyc sie z tego uczucia jesli bedziesz swoja byla widywal codziennie w pracy.. Najlepiej jest zerwac wszelkie kontakty. Postaraj sie nie siedziec w domu, wychodz ze znajomymi, spojrz laskawszym okiem na plec przeciwna. Najlepsze lekarstwo na zlamane serce to.. Nowa Milosc :-
Ani z Toba ani bez Ciebie
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Minęło sporo od mojego ostatniego postu, trochę też się zmieniło. Nie wiem, czemu znów piszę, pewnie szukam jakiejś rady, ale nie wierzę jednocześnie, że można mi pomóc :/ Równie dobrze mógłby to być nowy wątek, ale nie będę spamował.
P. od półtorej miesiąca nie odzywa się do mnie. Zero kontaktu. Ale jak się okazuje, to w ogóle nie pomaga. A sytuacja stała się hardcorowa, bo od półtorej tygodnia mam nową dziewczynę. Znalazła się chętna na mnie, więc stwierdziłem, że dam sobie szansę, a nuż mnie wyleczy z beznadziejnej miłości do mojej byłej :/
Niestety, przy A., mojej nowej dziewczynie, 24 na dobę myślę o poprzedniej. Marzę, by ją odzyskać i jest to totalnie poza moją kontrolą. Jakiś chory obłęd, mam coraz częściej wrażenie, że doprowadzi mnie do kaftana.
Swój związek z A. rozpocząłem półtorej tygodnia temu. Pech chciał, że idąc za rękę, centralnie minęliśmy P. Cóż, świat jest bardzo mały. Nie zauważyłem jej, ale dwa dni później na fb zagadał do mnie jej kumpel (którego poznałem w czasie naszego związku), z informacją, że mnie widzieli, bo akurat byli w tamtym miejscu pod bankomatem. Że ogólnie to szok i zaskoczenie, że mam nową dziewczynę. Spytałem o reakcję Pauliny. "Ucieszyła się, bardzo. Powiedziała, że super, że się ogarnąłem. I odetchnęła z ulgą, bo mogła wyzbyć się resztek wyrzutów sumienia, już nie czuje, że zrobiła Ci krzywdę" - odpowiedział. Usłyszałem od niego też, że P. twierdzi, iż wciąż ma ze mną kontakt ("mówiła, że czasem gadacie"), ale to tak na marginesie.
Pewnie nie napisałbym tego posta, gdyby nie dzisiejsza noc, która przekroczyła granice dobrego smaku :/ nie wiem, co z tym robić... mam dziewczynę, która za mną szaleje i zrobiłaby dla mnie wszystko (i to robi), a myślę przy niej o P. Wiadomo - przyjechałem wczoraj do niej o 18, myślałem o P., ale jakoś spędzaliśmy ten czas. Położyliśmy się spać w nocy. Nie mogłem zasnąć, bo myślałem o P., marzyłem by ją odzyskać (leżąc koło swojej dziewczyny), A. się obudziła w pewnym momencie, mówię jej że potwornie boli mnie głowa (bo bolała, ale do przeżycia) i muszę jechać do apteki, bo już nie usnę. I koło 4 pojechałem, a później już do siebie. Nie mogłem już koło niej myśleć o P. :/ położyłem się u siebie i do 6 nie zasnąłem - k***! cały czas tylko P. i P., bez kontroli! Wsadzą mnie niedługo do czubków! A. od rana wypisuje smsy, że się martwi itp itd. Uwielbiam ją, bo jest niesamowita, strasznie jej zależy. Ale nie zakocham się w niej na siłę, kiedy moja głowa i serce są gdzieś indziej. Wbrew mojej woli. Zrobiłbym wszystko, by o P. zapomnieć. Ale nie da się po prostu nie myśleć.
Pewnie nikt nie będzie umiał mi pomóc i odpowiedzieć, ale zapytam desperacko - CO ROBIĆ?!
P. od półtorej miesiąca nie odzywa się do mnie. Zero kontaktu. Ale jak się okazuje, to w ogóle nie pomaga. A sytuacja stała się hardcorowa, bo od półtorej tygodnia mam nową dziewczynę. Znalazła się chętna na mnie, więc stwierdziłem, że dam sobie szansę, a nuż mnie wyleczy z beznadziejnej miłości do mojej byłej :/
Niestety, przy A., mojej nowej dziewczynie, 24 na dobę myślę o poprzedniej. Marzę, by ją odzyskać i jest to totalnie poza moją kontrolą. Jakiś chory obłęd, mam coraz częściej wrażenie, że doprowadzi mnie do kaftana.
Swój związek z A. rozpocząłem półtorej tygodnia temu. Pech chciał, że idąc za rękę, centralnie minęliśmy P. Cóż, świat jest bardzo mały. Nie zauważyłem jej, ale dwa dni później na fb zagadał do mnie jej kumpel (którego poznałem w czasie naszego związku), z informacją, że mnie widzieli, bo akurat byli w tamtym miejscu pod bankomatem. Że ogólnie to szok i zaskoczenie, że mam nową dziewczynę. Spytałem o reakcję Pauliny. "Ucieszyła się, bardzo. Powiedziała, że super, że się ogarnąłem. I odetchnęła z ulgą, bo mogła wyzbyć się resztek wyrzutów sumienia, już nie czuje, że zrobiła Ci krzywdę" - odpowiedział. Usłyszałem od niego też, że P. twierdzi, iż wciąż ma ze mną kontakt ("mówiła, że czasem gadacie"), ale to tak na marginesie.
Pewnie nie napisałbym tego posta, gdyby nie dzisiejsza noc, która przekroczyła granice dobrego smaku :/ nie wiem, co z tym robić... mam dziewczynę, która za mną szaleje i zrobiłaby dla mnie wszystko (i to robi), a myślę przy niej o P. Wiadomo - przyjechałem wczoraj do niej o 18, myślałem o P., ale jakoś spędzaliśmy ten czas. Położyliśmy się spać w nocy. Nie mogłem zasnąć, bo myślałem o P., marzyłem by ją odzyskać (leżąc koło swojej dziewczyny), A. się obudziła w pewnym momencie, mówię jej że potwornie boli mnie głowa (bo bolała, ale do przeżycia) i muszę jechać do apteki, bo już nie usnę. I koło 4 pojechałem, a później już do siebie. Nie mogłem już koło niej myśleć o P. :/ położyłem się u siebie i do 6 nie zasnąłem - k***! cały czas tylko P. i P., bez kontroli! Wsadzą mnie niedługo do czubków! A. od rana wypisuje smsy, że się martwi itp itd. Uwielbiam ją, bo jest niesamowita, strasznie jej zależy. Ale nie zakocham się w niej na siłę, kiedy moja głowa i serce są gdzieś indziej. Wbrew mojej woli. Zrobiłbym wszystko, by o P. zapomnieć. Ale nie da się po prostu nie myśleć.
Pewnie nikt nie będzie umiał mi pomóc i odpowiedzieć, ale zapytam desperacko - CO ROBIĆ?!
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Kurcze faktycznie nie wyglada to dobrze.
a dalej chodzisz do psychologa? czy ze tak powiem zamiotl twoj problem pod dywan?
Mysle ze powinienes tez pogadac ze swoja laska obecna o tym... Taka rozmowa tez moze troche pomoc.Jak cie kocha to bd starala sie jakos zaradzic.
ale to tez do czasu...
a dalej chodzisz do psychologa? czy ze tak powiem zamiotl twoj problem pod dywan?
Mysle ze powinienes tez pogadac ze swoja laska obecna o tym... Taka rozmowa tez moze troche pomoc.Jak cie kocha to bd starala sie jakos zaradzic.
ale to tez do czasu...
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Dać szansę A...
i spróbować zapomnieć...
przede wszystkim czy gadałeś z A o P?? Mówiłeś jaki masz problem ??
Jeżeli zaczynasz myśleć o P, spróbuj zmienić tor myślenia.....
A skoro, się niby P cieszy, że kogoś masz, to chyba raczej mosty spalone...
przede wszystkim czy gadałeś z A o P?? Mówiłeś jaki masz problem ??
Jeżeli zaczynasz myśleć o P, spróbuj zmienić tor myślenia.....
A skoro, się niby P cieszy, że kogoś masz, to chyba raczej mosty spalone...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Nie chodzę już do psychologa, bo mi nie pomagał. Uznałem za stratę czasu. Rozmowy z nim nie różniły się od rozmów ze znajomymi.
Ciekawe ile jeszcze ta męczarnia będzie trwać. Gdy pisałem pierwszego posta, ponad 3 miesiące temu, napisałem, że P. jest pierwszą dziewczyną, którą w swoim życiu tak naprawdę kochałem. Teraz widzę, że nie było w tym ani trochę przesady. Nie umiem bez niej żyć, po prostu :/
Ciekawe ile jeszcze ta męczarnia będzie trwać. Gdy pisałem pierwszego posta, ponad 3 miesiące temu, napisałem, że P. jest pierwszą dziewczyną, którą w swoim życiu tak naprawdę kochałem. Teraz widzę, że nie było w tym ani trochę przesady. Nie umiem bez niej żyć, po prostu :/
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Kayira, mieliśmy rozmowę o P. Ale nie powiedziałem wszystkiego. Rzuciłem, że mam do niej żal, którego nie mogę się wyzbyć. Chcę jej dać szansę, naprawdę. Ale nie wiem, ile wytrzymam jeszcze spotkań z nią, kiedy w głowie jest ktoś inny.
Z P. było totalne szaleństwo, była dla mnie całym światem. Wymyśliliśmy weekend w Berlinie, to za 3 dni tam byliśmy. Koncert na drugim końcu Polski - to samo.
Z A. nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Nie proponuję "szaleństw". Wszystko kalkuluję. I czuję, że kwestią czasu jest, kiedy ją skrzywdzę. Choć nie zasługuje :/
Z P. było totalne szaleństwo, była dla mnie całym światem. Wymyśliliśmy weekend w Berlinie, to za 3 dni tam byliśmy. Koncert na drugim końcu Polski - to samo.
Z A. nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Nie proponuję "szaleństw". Wszystko kalkuluję. I czuję, że kwestią czasu jest, kiedy ją skrzywdzę. Choć nie zasługuje :/
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Wiesz Ars nawet psycholog nie jest w stanie pomoc jak osoba don chodzaca tego sama nie bd chciala.Ty sie zamknales na ta pomoc i nie dopuszczasz mysli by choc starac sie zapomniec.a niestety tkwiac w tym lepiej nie bedzie...
Ona ewidentnie odpuscila i nie ma zamiaru do tego wracac. znajdz sobie zajecie dodatkowe by nie myslec.a jak juz myslisz to staraj sie przekierowywac je na swoja obecna.Pani P nie jest juz tego warta.
Ech.szkoda ze tak je porownujesz.
Ona ewidentnie odpuscila i nie ma zamiaru do tego wracac. znajdz sobie zajecie dodatkowe by nie myslec.a jak juz myslisz to staraj sie przekierowywac je na swoja obecna.Pani P nie jest juz tego warta.
Ech.szkoda ze tak je porownujesz.
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Zdecydowanie teraz wszystko zależy od Ciebie...
Może właśnie tu tkwi błąd... stałeś się oszczędny i myślisz...
pozwólcie sobie na jakiś spontan...
zróbcie coś nie zaplanowane...
spróbuj a nie pożałujesz
Może właśnie tu tkwi błąd... stałeś się oszczędny i myślisz...
pozwólcie sobie na jakiś spontan...
zróbcie coś nie zaplanowane...
spróbuj a nie pożałujesz
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Znów ja. Ale nawet ja nie przypuszczałem, pisząc tu pierwszego posta ponad 4 miesiące temu, że będzie to trwać tak długo. I końca nie widać. Znów muszę prosić o radę, choć spodziewam się, że nie istnieje na tym świecie nic, co mógłbym zrobić, by odzyskać P (historia naszego związku i dziwnego rozstania jest w pierwszym poście - jakby co). Ale najpierw krótki wstęp.
Myśli o P. będą mnie prześladowały do końca życia. Kocham ją i nigdy nie przestanę. Jest jedyną osobą na świecie, za którą - w razie konieczności - oddałbym swoje życie. Bez kitu. To nie metafora.
Walczyłem ze sobą - poszedłem do psychologa, zaangażowałem się w nowy, indywidualny projekt w pracy i przede wszystkim zdecydowałem się na związek z nową dziewczyną. Nic nie pomaga. Będąc z A. cały czas myślę o P. Jestem zdecydowany się z nią rozstać, to nie ma najmniejszego sensu. Jedynym ratunkiem dla mnie jest odzyskanie P. Co staje się moją obsesją, bardzo niezdrową. Wykańczającą mnie - obawiam się, że dojdę do granicy wytrzymałości już niedługo i zrobię sobie krzywdę. Prawdziwe piekło.
Po zakończeniu związku z P., odzyskałem kontakt ze swoją byłą dziewczyną, o którą P. była bardzo zazdrosna (nigdy nie poznały się osobiście). Czysto kumpelski, może nawet przyjacielski? Zwierzamy się sobie ze wszystkiego, więc ona wie, jak cierpię. Zaproponowała mi ostatnio, że wyśle P. wiadomość na facebooku. Odrzuciłem propozycję, bo niby co miałaby tam napisać?
Ale minęło kilka dni i w głowie mi siedzi pytanie: co mam do stracenia? Wiadomo tylko, że ta wiadomość musiałaby być wysłana niby bez mojej wiedzy i zgody. I miałaby dać P. do myślenia. I tu pojawia się pierwsza prośba o radę. Jak ją skonstruować? Myślałem o czymś takim jak poniżej, powiedzcie, czy na Was w podobnej sytuacji by cokolwiek to zadziałało. Ona NAPRAWDĘ bardzo mnie kochała (albo jej się tak zdawało, na pewno nie oszukiwała), teraz zapewnia, że już kompletnie nic do mnie nie czuje.
To ta ewentualna wiadomość:
"Cześć. Od razu mówię - Przemek nie ma pojęcia, że do Ciebie się odezwałam, prawdopodobnie nawet by mnie zabił, gdyby się dowiedział, bo obiecał sobie, że nie będzie Cię męczył. Ale nie mogę już patrzeć, jak on nie jest w stanie się pozbierać po Waszym rozstaniu i jak Cię kocha. Sama próbowałam go odzyskać (to akurat prawda), ale widzę, że nie ma to najmniejszego sensu, bo on ma tylko Ciebie w głowie, nawet jak w pracy tego nie pokazuje (zapewnia mnie, że nie pokazuje). (nie wiem, co miałoby być dalej. Może z jakimś wkur.em - w końcu moja była bierze to na siebie, a ja nie mam nic z tym wspólnego - że jest mi winna wypad na piwo po tym co mi zrobiła i jak to zrobiła? Może ma napisać, żeby naprawdę przemyślała kiedyś sprawę i spróbowała się ze mną spotkać ze dwa razy i zobaczyła, czy faktycznie nic nie poczuje? Może spróbuje wrócić na etap kumpelstwa, bo nikt nie każe jej od razu rzucać się w ponowny związek? Nie wiem, pomóżcie, ale pamiętajcie o jednym - P. nie jest typem romantyczki i jest BARDZO uparta w swoich postanowieniach).
To jedna sprawa. A druga - poznaliśmy się z P. rok temu, na imprezie firmowej. Taka sama impreza będzie za 4 tygodnie. Znów się na niej znajdziemy. Co robić, by móc ją odzyskać?! Olanie jej nie pomoże, wręcz będzie jej na rękę. Myślałem o "dobrej" zabawie z jakąś inną dziewczyną tak do północy-1 w nocy, a później - gdy oboje będziemy trochę wstawieni - podejście do P. z uśmiechem, przywitanie się, powiedzenie jej, że super wygląda itp itd...
Jestem zdesperowany. Uwierzcie, nie chcę być z nikim innym. Z rozstań zawsze leczyłem się szybko, nawet po rozwodzie po 3-letnim małżeństwie zajęło mi to koło miesiąca. Ale P. jest miłością mojego życia. I wierzę, że przez jakiś czas ja też - w jej głowie - tak funkcjonowałem. Ja chcę tylko dostać od niej jeden-dwa wypady na piwo. Nic więcej. Nie chcę usłyszeć teraz "wróćmy do siebie" bo to nierealne. PIWO. Tyle. Jestem PEWIEN, że podczas nich jakieś uczucia by w niej wróciły. Ona szalała za mną. Odkąd się poznaliśmy (grudzień 2012), żyła koncertem Bon Jovi (czerwiec 2013), baaaaaaaaaaaardzo chciała na niego jechać, miała zagwarantowane miejsce. Przyszedł czerwiec i się okazało, że jeśli tam pojedzie, podróż jej się przedłuży do 4 dni. Powiedziała wtedy: nie! Zrezygnowała z całego wypadu, mimo iż ją błagałem, by tego nie robiła (wiedząc, jak tego chciała). Ona powiedziała, że gdyby pojechała, to 4 dni byśmy się nie widzieli, że ona nie wytrzyma. I postawiła na swoim. Została.
Jej przyjaciółka opowiadała mi natomiast, że w lipcu (TYDZIEŃ PRZED ZERWANIEM!!!!!!) jechała z nią pociągiem do Gdyni. Nagle minął ich pociąg w przeciwnym kierunku, do naszego miasta. P. podeszła do okna i powiedziała, że ma ochotę przeskoczyć do tamtego "by wrócić już do Przemka".
Teraz jej przyjaciółka mówi mi wprost: P. nie ma nowego faceta, wpadła w jesienno-zimowy marazm, ale Ty już jesteś dla niej zamkniętym rozdziałem. Nigdy nie wrócicie do siebie.
Ten scenariusz mnie zabije. I to też nie jest metafora. Pomóżcie
Myśli o P. będą mnie prześladowały do końca życia. Kocham ją i nigdy nie przestanę. Jest jedyną osobą na świecie, za którą - w razie konieczności - oddałbym swoje życie. Bez kitu. To nie metafora.
Walczyłem ze sobą - poszedłem do psychologa, zaangażowałem się w nowy, indywidualny projekt w pracy i przede wszystkim zdecydowałem się na związek z nową dziewczyną. Nic nie pomaga. Będąc z A. cały czas myślę o P. Jestem zdecydowany się z nią rozstać, to nie ma najmniejszego sensu. Jedynym ratunkiem dla mnie jest odzyskanie P. Co staje się moją obsesją, bardzo niezdrową. Wykańczającą mnie - obawiam się, że dojdę do granicy wytrzymałości już niedługo i zrobię sobie krzywdę. Prawdziwe piekło.
Po zakończeniu związku z P., odzyskałem kontakt ze swoją byłą dziewczyną, o którą P. była bardzo zazdrosna (nigdy nie poznały się osobiście). Czysto kumpelski, może nawet przyjacielski? Zwierzamy się sobie ze wszystkiego, więc ona wie, jak cierpię. Zaproponowała mi ostatnio, że wyśle P. wiadomość na facebooku. Odrzuciłem propozycję, bo niby co miałaby tam napisać?
Ale minęło kilka dni i w głowie mi siedzi pytanie: co mam do stracenia? Wiadomo tylko, że ta wiadomość musiałaby być wysłana niby bez mojej wiedzy i zgody. I miałaby dać P. do myślenia. I tu pojawia się pierwsza prośba o radę. Jak ją skonstruować? Myślałem o czymś takim jak poniżej, powiedzcie, czy na Was w podobnej sytuacji by cokolwiek to zadziałało. Ona NAPRAWDĘ bardzo mnie kochała (albo jej się tak zdawało, na pewno nie oszukiwała), teraz zapewnia, że już kompletnie nic do mnie nie czuje.
To ta ewentualna wiadomość:
"Cześć. Od razu mówię - Przemek nie ma pojęcia, że do Ciebie się odezwałam, prawdopodobnie nawet by mnie zabił, gdyby się dowiedział, bo obiecał sobie, że nie będzie Cię męczył. Ale nie mogę już patrzeć, jak on nie jest w stanie się pozbierać po Waszym rozstaniu i jak Cię kocha. Sama próbowałam go odzyskać (to akurat prawda), ale widzę, że nie ma to najmniejszego sensu, bo on ma tylko Ciebie w głowie, nawet jak w pracy tego nie pokazuje (zapewnia mnie, że nie pokazuje). (nie wiem, co miałoby być dalej. Może z jakimś wkur.em - w końcu moja była bierze to na siebie, a ja nie mam nic z tym wspólnego - że jest mi winna wypad na piwo po tym co mi zrobiła i jak to zrobiła? Może ma napisać, żeby naprawdę przemyślała kiedyś sprawę i spróbowała się ze mną spotkać ze dwa razy i zobaczyła, czy faktycznie nic nie poczuje? Może spróbuje wrócić na etap kumpelstwa, bo nikt nie każe jej od razu rzucać się w ponowny związek? Nie wiem, pomóżcie, ale pamiętajcie o jednym - P. nie jest typem romantyczki i jest BARDZO uparta w swoich postanowieniach).
To jedna sprawa. A druga - poznaliśmy się z P. rok temu, na imprezie firmowej. Taka sama impreza będzie za 4 tygodnie. Znów się na niej znajdziemy. Co robić, by móc ją odzyskać?! Olanie jej nie pomoże, wręcz będzie jej na rękę. Myślałem o "dobrej" zabawie z jakąś inną dziewczyną tak do północy-1 w nocy, a później - gdy oboje będziemy trochę wstawieni - podejście do P. z uśmiechem, przywitanie się, powiedzenie jej, że super wygląda itp itd...
Jestem zdesperowany. Uwierzcie, nie chcę być z nikim innym. Z rozstań zawsze leczyłem się szybko, nawet po rozwodzie po 3-letnim małżeństwie zajęło mi to koło miesiąca. Ale P. jest miłością mojego życia. I wierzę, że przez jakiś czas ja też - w jej głowie - tak funkcjonowałem. Ja chcę tylko dostać od niej jeden-dwa wypady na piwo. Nic więcej. Nie chcę usłyszeć teraz "wróćmy do siebie" bo to nierealne. PIWO. Tyle. Jestem PEWIEN, że podczas nich jakieś uczucia by w niej wróciły. Ona szalała za mną. Odkąd się poznaliśmy (grudzień 2012), żyła koncertem Bon Jovi (czerwiec 2013), baaaaaaaaaaaardzo chciała na niego jechać, miała zagwarantowane miejsce. Przyszedł czerwiec i się okazało, że jeśli tam pojedzie, podróż jej się przedłuży do 4 dni. Powiedziała wtedy: nie! Zrezygnowała z całego wypadu, mimo iż ją błagałem, by tego nie robiła (wiedząc, jak tego chciała). Ona powiedziała, że gdyby pojechała, to 4 dni byśmy się nie widzieli, że ona nie wytrzyma. I postawiła na swoim. Została.
Jej przyjaciółka opowiadała mi natomiast, że w lipcu (TYDZIEŃ PRZED ZERWANIEM!!!!!!) jechała z nią pociągiem do Gdyni. Nagle minął ich pociąg w przeciwnym kierunku, do naszego miasta. P. podeszła do okna i powiedziała, że ma ochotę przeskoczyć do tamtego "by wrócić już do Przemka".
Teraz jej przyjaciółka mówi mi wprost: P. nie ma nowego faceta, wpadła w jesienno-zimowy marazm, ale Ty już jesteś dla niej zamkniętym rozdziałem. Nigdy nie wrócicie do siebie.
Ten scenariusz mnie zabije. I to też nie jest metafora. Pomóżcie
-
karolina.witus
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 5
- Rejestracja: wt lis 26, 2013 2:48 pm
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Kurcze, no głupia sytuacja... Nie martw się na zapas, może ją zobaczysz na tej imprezie i po prostu poczujesz, że to już koniec, że wypaliło się, że kochałeś nie osobę z krwi i kości tylko swoje wyobrażenie na jej temat?
http://www.zostantutaj.eu/
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Nie. To nie koniec. Pracujemy ze sobą. Widzę ją codziennie. Podziwiam codziennie. Nie wypaliło się we mnie nic a nic.
Pewnie nie ma już szans na odzyskanie jej, ale nie chcę rad "jak sobie poradzić z jej brakiem", a mimo wszystko "jak spróbować ją odzyskać".
Nie chcę się nauczyć żyć bez niej, bo to nie jest droga do szczęścia. Szczęśliwy będę tylko z nią.
Pewnie nie ma już szans na odzyskanie jej, ale nie chcę rad "jak sobie poradzić z jej brakiem", a mimo wszystko "jak spróbować ją odzyskać".
Nie chcę się nauczyć żyć bez niej, bo to nie jest droga do szczęścia. Szczęśliwy będę tylko z nią.
-
paula
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
a spróbowałeś sobie to chociaż raz porządnie, dogłębnie przeanalizować?
Co mogło się stać, dlatego jest taki finał waszego związku, co stanęło wam na drodze do szczęścia. Musisz znaleźć ten problem który wam pokrzyżował życie.
I prawda jest taka: powinieneś ją wręcz ZMUSIĆ do wspólnej rozmowy. To ma być czysto formalna rozmowa DLACZEGO się rozstaliście. Jeśli jest ona osobą dorosłą i dojrzałą - to po prostu jest Ci to winna.
Jeśli chodzi o tą wiadomość Twojej byłej do P.:
uważam że pomysł jest średnio ciekawy. Im bardziej się ktoś zapiera że "nie, nie, on nic o tym nie wie" tym jest po prostu gorzej. Jeżeli chcesz by dowiedziała się co czujesz, to powinieneś jej SAM napisać długi i od serca list. I może niekoniecznie on powinien być w formie "błagam!! wróć!!" tylko raczej napisać co czujesz, jak to wszystko dalej widzisz, co myślisz o tym co zrobiła. Może wtedy będzie Ci trochę łatwiej.
Ale i tak będę się upierała że powinniście ze sobą porozmawiać od serca i szczerze.
Co mogło się stać, dlatego jest taki finał waszego związku, co stanęło wam na drodze do szczęścia. Musisz znaleźć ten problem który wam pokrzyżował życie.
I prawda jest taka: powinieneś ją wręcz ZMUSIĆ do wspólnej rozmowy. To ma być czysto formalna rozmowa DLACZEGO się rozstaliście. Jeśli jest ona osobą dorosłą i dojrzałą - to po prostu jest Ci to winna.
Jeśli chodzi o tą wiadomość Twojej byłej do P.:
uważam że pomysł jest średnio ciekawy. Im bardziej się ktoś zapiera że "nie, nie, on nic o tym nie wie" tym jest po prostu gorzej. Jeżeli chcesz by dowiedziała się co czujesz, to powinieneś jej SAM napisać długi i od serca list. I może niekoniecznie on powinien być w formie "błagam!! wróć!!" tylko raczej napisać co czujesz, jak to wszystko dalej widzisz, co myślisz o tym co zrobiła. Może wtedy będzie Ci trochę łatwiej.
Ale i tak będę się upierała że powinniście ze sobą porozmawiać od serca i szczerze.
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Nie dziwię się, że nie był w stanie Ci pomóc psycholog. Wiesz czemu? Bo Ty najzwyczajniej w świecie nie chcesz jego pomocy. Przede wszystkim, wbiłeś sobie do głowy, że każda inna będzie gorsza, że innej nie chcesz i w tym tkwisz. Na własne życzenie znalazłeś się w próżni, z której nie wyjdziesz dopóki to co sobie ubzdurałeś się nie spełni. Jako psycholog z wykształcenia, napiszę Ci, że swoim uporem doprowadzisz się do fatalnego stanu. To Twój wybór, Twoje życie i Twoje samopoczucie. Zastanawia mnie też to, skąd masz PEWNOŚĆ, że inna kobieta nie będzie w stanie dać Ci RAJU- a nie bajki- na ziemi, skoro sam sobie nie pozwalasz na to? Jesteś dorosłym facetem, z dużym bagażem doświadczeń i po przejściach, a nie masz świadomości, że miłość i związek, to nie tylko sama sielanka, ale również i problemy, trudności? Być może będę zbyt surowa w swojej ocenie, ale...facet, który byłby w stanie oddalić się od własnej matki, która jest człowiekiem wspaniałym i dobrym, dla jakiejkolwiek kobiety, to nie będzie potrafił stworzyć szczęśliwego związku. Wiesz czemu? Dlatego, że matka i partnerka zajmują odpowiednie miejsca w hierarchii. Jeżeli którąkolwiek nadszarpniesz, sam zatracisz się z samym sobą. To tyle jeżeli chodzi o Ciebie.
Jeżeli chodzi o P., to zastanów się, czy kobieta, która nie potrafi z Tobą szczerze porozmawiać, jest takim ideałem, jaki sobie wykreowałeś w głowie. Czy aby na pewno tak bardzo Cię kochała, skoro aspekty zupełnie nie związane z Twoją osobowością, tak mocno zadziałały na wasz związek. Zastanów się również nad tym, że każdy jeden związek jest idealny tylko do tej pory, aż nie minie zauroczenie. Sądzisz, że owa bajka trwałaby wiecznie? Minęło niewiele czasu i pojawiły się takie sytuacje, zastanawiałeś się kiedykolwiek, co by było gdyby naprawdę pojawiły się wielkie problemy, które niestety nie są uniknione? Być może tak, ale jeżeli tewyobrażenia były oparte na tym wykreowanym ideale, to możesz je sobie między książki włożyć.
Zastanów się czy chcesz walczyć o Nią czy o siebie. Trafnych decyzji 
Jeżeli chodzi o P., to zastanów się, czy kobieta, która nie potrafi z Tobą szczerze porozmawiać, jest takim ideałem, jaki sobie wykreowałeś w głowie. Czy aby na pewno tak bardzo Cię kochała, skoro aspekty zupełnie nie związane z Twoją osobowością, tak mocno zadziałały na wasz związek. Zastanów się również nad tym, że każdy jeden związek jest idealny tylko do tej pory, aż nie minie zauroczenie. Sądzisz, że owa bajka trwałaby wiecznie? Minęło niewiele czasu i pojawiły się takie sytuacje, zastanawiałeś się kiedykolwiek, co by było gdyby naprawdę pojawiły się wielkie problemy, które niestety nie są uniknione? Być może tak, ale jeżeli tewyobrażenia były oparte na tym wykreowanym ideale, to możesz je sobie między książki włożyć.
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Droga aii, wszystko bierze w łeb, gdy codziennie widzę ją w pracy. Wychodzę po ośmiu godzinach patrzenia na nią i nie umiem się ogarnąć. I tak codziennie. To jest najbardziej destrukcyjne i zupełnie nie do wyeliminowania.
Już nie daję rady, nie mam sił. Codziennie jestem kłębkiem nerwów patrząc na nią i widząc, że nie będę już z nią.
Nie jestem psychologiem, więc się nie znam, ale wydaje mi się, że przy rozstaniach podstawą jest zerwanie kontaktów z drugą osobą, niepatrzenie na nią. U mnie to nie jest możliwe. 8 godzin dziennie! I co zrobić?
Naturalnie, że pojawiają się myśli, że walczyć o nią...
Już nie daję rady, nie mam sił. Codziennie jestem kłębkiem nerwów patrząc na nią i widząc, że nie będę już z nią.
Nie jestem psychologiem, więc się nie znam, ale wydaje mi się, że przy rozstaniach podstawą jest zerwanie kontaktów z drugą osobą, niepatrzenie na nią. U mnie to nie jest możliwe. 8 godzin dziennie! I co zrobić?
Naturalnie, że pojawiają się myśli, że walczyć o nią...
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Tak, wspólne miejsce pracy nie jest ułatwieniem, wcale tego nie neguję, jednak jest to możliwe do zaakceptowania. Zauważ, że są również przypadki byłych związków, które np. nadal ze sobą mieszkają, bo sytuacja ich do tego zmusza. Lub przypadki, gdzie jeden z partnerów zostaje sam z dzieckiem, z cząstką tej osoby, którą nadal się kocha, a ona ich zostawiła. Nie chcę tu zbytnio sugerować, kto ma lepiej czy gorzej, bo wiadomo, że to wszystko jest sprawą indywidualną, niemniej jednak te przykłady ukazują, że jeżeli się chce/znajdzie się siłę aby z tym walczyć, to jest to możliwe!
Przede wszystkim, musisz dążyć do tego, aby SZCZERZE odpowiadać samemu sobie na zadane pytania. Na początku nadal możesz sobie ją uważać za ideał, bo tego się tak łatwo nie pozbędziesz. Natomiast mogę Ci zagwarantować, że jeżeli tylko będziesz tego chciał i będziesz do siebie bezwzględnie szczery, to ona przestanie nim być. Kiedy to już będzie miało miejsce, uruchomi się mechanizm walki, ale walki o siebie i swoje szczęście.
Zauważ również, że w takim zamyśle jaki masz teraz w głowie, jesteś w stanie się poświęcić dla niej całkowicie. To jest możliwe, ale nie na długo, a przecież chciałbyś związku z nią do końca swych dni. Ukazuje to absurd Twych założeń i gotowości, które Cię niestety zgubią, jeżeli nadal będziesz w tym trwał. Próbujesz doszukiwać się szczęścia w związku bez partnerstwa. Więc idealizujesz nie sam związek, a własne poświęcenie, aby on (po)trwał. I chociaż Cię nie znam, bez wahania napiszę tu teraz, że mimo wielkości Twojej gotowości do wyrzeczeń, zacznie Ci to wadzić i na takim układzie szczęścia nie zaznasz, a przecież jego tak najbardziej wyczekujesz.
Przede wszystkim, musisz dążyć do tego, aby SZCZERZE odpowiadać samemu sobie na zadane pytania. Na początku nadal możesz sobie ją uważać za ideał, bo tego się tak łatwo nie pozbędziesz. Natomiast mogę Ci zagwarantować, że jeżeli tylko będziesz tego chciał i będziesz do siebie bezwzględnie szczery, to ona przestanie nim być. Kiedy to już będzie miało miejsce, uruchomi się mechanizm walki, ale walki o siebie i swoje szczęście.
Zauważ również, że w takim zamyśle jaki masz teraz w głowie, jesteś w stanie się poświęcić dla niej całkowicie. To jest możliwe, ale nie na długo, a przecież chciałbyś związku z nią do końca swych dni. Ukazuje to absurd Twych założeń i gotowości, które Cię niestety zgubią, jeżeli nadal będziesz w tym trwał. Próbujesz doszukiwać się szczęścia w związku bez partnerstwa. Więc idealizujesz nie sam związek, a własne poświęcenie, aby on (po)trwał. I chociaż Cię nie znam, bez wahania napiszę tu teraz, że mimo wielkości Twojej gotowości do wyrzeczeń, zacznie Ci to wadzić i na takim układzie szczęścia nie zaznasz, a przecież jego tak najbardziej wyczekujesz.
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Ja bym chciała Was zobaczyć i Ciebie i ja, porównać czy Wy w ogóle fizycznie do siebie pasujecie
Wiesz, ja to widzę tak. Ty: romantyczny, szybko angażujący się w związek (który przypadnie ci do gustu)wtedy oddajesz całego siebie. Zaczynasz żyć marzeniami o tej osobie, planujesz Wam przyszłość i przestajesz skupiać się na tym by poznać do końca ta osobę, zazwyczaj w momencie kiedy ludzie w związkach znudzeni ciągłym odgrywaniem jacy to są fajni zaczynają pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Ona: pewna siebie, twardo stąpająca po ziemi, uparta i zawzięta. Do tego rozpieszczona. Lubi się bawić, ma szalone pomysły które chętnie realizuje, po 1 bo ja na to stać a po 2. jest egoistką która nie lubi sobie odmawiać i robić czegoś w brew sobie. Jestem przekonana w 99 % że ta dziewczyna imponuje Ci przede wszystkim swoim życiem, stylem bycia, pewnością siebie, pozycją(rodziców także), pomimo tego że pracujecie razem Wasze życia bardzo się różnią, będąc z nią zachłysnąłeś się nowością, oczarowała Cię swoboda jej stylu bycia i że ktoś taki wybrał właśnie Ciebie... Ona spełniła swój kaprys, znudziła sie i odeszła a Ty dalej bujający w obłokach romantyk nie potrafisz zejść na ziemię, brak Ci pewności siebie... ? Być może nie mam racji, może się mylę ale dla mnie pomysł z ta wiadomością od Twojej byłej to fatalny pomysł. Napisz sam , zapytaj dlaczego się rozstaliśmy bo brak odpowiedzi na to pytanie nie pozwala mi stworzyć dobrego związku z A." Myślę że prędzej odpisze na taką wiadomość szczerze niz jak zaczniesz jej wylewać żale i mówić jak to ci źle bez niej .
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
- malinka 61
- Kobietka Expert
- Posty: 4233
- Rejestracja: czw paź 03, 2013 7:25 pm
Re: Drogie Panie: jak ją odzyskać kiedy nie we mnie jest pro
Cytat wypowiedzi Arsa !
Oczywiście poznaliśmy też swoich rodziców, choć przy naszej miłości wydawało mi się, że nie będą oni mieli żadnego znaczenia. Jej - bardzo bardzo bogaci (dzięki dwóm firmom taty), w dodatku mama arystokratka z dobrego domu, oczytana nauczycielka języka polskiego, moi - prości ze wsi, bez wielkich pieniędzy, ale też nie biedni jak myszy kościelne. Ojciec w towarzystwie jest ok, matka - będę obiektywny - jest wieśniaczką. Na grillu u mojej babci, na który pojechaliśmy z P. kiełbasę jadła paluchami, aż tłuszcz ściekał po dłoni (obrzydliwe). Modliłem się, by jak wszyscy wzięła widelec, ale tego nie zrobiła. Mnie to brzydziło, P. pewnie też. Do tego potrafiła raz do mnie dzwonić sześć razy a jak nie odbierałem (nie słyszałem telefonu), po przyjeździe do niej zrobiła mi przy P. wielką awanturę, jak to się martwiła (byliśmy umówieni na 20, dzwoniła od 18. My punkt 20 przyjechaliśmy do niej). Widziałem, że P. ma moją matkę za lekką wariatkę, dlatego chciałem się od niej (matki) odciąć. To dobra kobieta, chce zawsze jak najlepiej, tyle, że nie wychodzi jej. Moja była żona właśnie ją podała za powód rozstania - że szlag ją trafiał na samą myśl kontaktu z nią.
..Do Ars........ ....,,.........................................................................................................
Długo się zastanawiałam czy ci cokolwiek napisać ale twoja wypowiedź na temat matki mnie zaszokowała , jak mogłeś te słowa wypowiedzieć , przecież te ręce ciebie wychowały , opierały , podcierały tyłek , ona się ciebie nie brzydziła , uważam że ty jesteś złym człowiekiem skoro nie umiesz poszanować swoich rodziców a byś wszystko dał za miłość pustej , rozpieszczonej dziewczyny , ona ciebie zdobyła pobawiła się tobą i rzuciła jak misia w kąt , zastanów się nad tym , i wierzę że kiedy by ci się cokolwiek stało jak byście już byli po ślubie to pomocy od takiej osoby nie dostaniesz a matka zawsze ciebie przygarnie ,Moim zdaniem to nie dla ciebie ta dziewczyna , rozejrzyj się dookoła , będziesz miał swoje dzieci to zrozumiesz to jak matka martwi się o swoje dzieci więc niech ciebie nie denerwują jaj telefony Rodziców ma się jednych a kobiet wiele , Wybacz że tak ci napisałam ale już trochę przeżyłam na tym świecie , też mam teściową z trudnym zachowaniem ale ja bardzo szanuję bo to matka mojego kochanego męża , to ona w życiu dała mu wszystko tak jak umiała .[/quote]
Oczywiście poznaliśmy też swoich rodziców, choć przy naszej miłości wydawało mi się, że nie będą oni mieli żadnego znaczenia. Jej - bardzo bardzo bogaci (dzięki dwóm firmom taty), w dodatku mama arystokratka z dobrego domu, oczytana nauczycielka języka polskiego, moi - prości ze wsi, bez wielkich pieniędzy, ale też nie biedni jak myszy kościelne. Ojciec w towarzystwie jest ok, matka - będę obiektywny - jest wieśniaczką. Na grillu u mojej babci, na który pojechaliśmy z P. kiełbasę jadła paluchami, aż tłuszcz ściekał po dłoni (obrzydliwe). Modliłem się, by jak wszyscy wzięła widelec, ale tego nie zrobiła. Mnie to brzydziło, P. pewnie też. Do tego potrafiła raz do mnie dzwonić sześć razy a jak nie odbierałem (nie słyszałem telefonu), po przyjeździe do niej zrobiła mi przy P. wielką awanturę, jak to się martwiła (byliśmy umówieni na 20, dzwoniła od 18. My punkt 20 przyjechaliśmy do niej). Widziałem, że P. ma moją matkę za lekką wariatkę, dlatego chciałem się od niej (matki) odciąć. To dobra kobieta, chce zawsze jak najlepiej, tyle, że nie wychodzi jej. Moja była żona właśnie ją podała za powód rozstania - że szlag ją trafiał na samą myśl kontaktu z nią.
..Do Ars........ ....,,.........................................................................................................
Długo się zastanawiałam czy ci cokolwiek napisać ale twoja wypowiedź na temat matki mnie zaszokowała , jak mogłeś te słowa wypowiedzieć , przecież te ręce ciebie wychowały , opierały , podcierały tyłek , ona się ciebie nie brzydziła , uważam że ty jesteś złym człowiekiem skoro nie umiesz poszanować swoich rodziców a byś wszystko dał za miłość pustej , rozpieszczonej dziewczyny , ona ciebie zdobyła pobawiła się tobą i rzuciła jak misia w kąt , zastanów się nad tym , i wierzę że kiedy by ci się cokolwiek stało jak byście już byli po ślubie to pomocy od takiej osoby nie dostaniesz a matka zawsze ciebie przygarnie ,Moim zdaniem to nie dla ciebie ta dziewczyna , rozejrzyj się dookoła , będziesz miał swoje dzieci to zrozumiesz to jak matka martwi się o swoje dzieci więc niech ciebie nie denerwują jaj telefony Rodziców ma się jednych a kobiet wiele , Wybacz że tak ci napisałam ale już trochę przeżyłam na tym świecie , też mam teściową z trudnym zachowaniem ale ja bardzo szanuję bo to matka mojego kochanego męża , to ona w życiu dała mu wszystko tak jak umiała .[/quote]
Przy podejmowaniu decyzji, nie zważaj na innych, kieruj się głosem serca i własnym instynktem...


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs i 1 gość
