Co mam zrobić?
Re: Co mam zrobić?
tak czekam aż On się teraz zacznie się starać.. liczę na to 
Re: Co mam zrobić?
no i brawo
mnie to tez wk*rwia, ze to ja o swoj zwiazek musze walczyc.. a facet jeszcze pretensje... ze za malo walczysz! cholera, w koncu tesciowa nie powinna byc przeciwniczka tylko tesciowa, tak samo siostry.. no i to facet o swoja kobiete powinien walczyc.. ale jak kobiet ma tyle, to co sie dziwic.. ( kobiet - w sensie - mamusia, siostry..) rodzyneczek 
wrr..
lance w dlon! i na konia! ;D (juz tylko smiac sie mozemy kochana - przynajmniej przez chwile)
wrr..
lance w dlon! i na konia! ;D (juz tylko smiac sie mozemy kochana - przynajmniej przez chwile)
Re: Co mam zrobić?
Dla faceta mimo wszystko rodzina jest bardzo ważna.Ciężka sytuacja bo mąż soi między młotem a kowadłem.Ale jeśli naprawdę mu na Tobie zależy to powinien delikatnie sugerować rodzinie,że przeginają tym bardziej jak widzi jak jesteś przez nich traktowana.Trzymam kciuki.
Interesujesz się czym jest asdawjkhph pozycjonowanie ? Sprawdź!
Interesujesz się czym jest asdawjkhph pozycjonowanie ? Sprawdź!
Ostatnio zmieniony czw lip 04, 2013 9:38 am przez igorek, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Co mam zrobić?
rodzina zawsze rodzina zostaje.. tyle ze po slubie to zona/maz staje sie - powinna byc najblizsza rodzina.. a ze to latwe nie jest.. no to fakt.. malzenstwo to niestety glownie - w wiekszosci ciezka praca.... raz jednej raz drugiej strony. oby to sie u Was wzglednie rownowazylo.. teraz Jego czas. zostaje 3mac kciuki.. i pamietaj, ze faceci sa duzoo slabsi, wiec nie trac wiary
na tyle ile sie da oczywiscie..
Re: Co mam zrobić?
ok rodzina rodziną, ale bez przesady.. tym bardzie że wszyscy są w miarę blisko, prócz siostry która rzeczywiście ma kawałek..
ale, nie wiem wydaje mi się, że myślę prawidłowo, to skoro ja jestem żoną to ta reszta powinna zejść na dalszy plan, bo my sami dla siebie tą rodziną teraz jesteśmy. Poza tym to nie cała reszta spędzi z Nim całe życie tylko ja i to ze mną też będzie miał dzieci, więc chyba zasługuje na Jego uwagę i mam prawo tego od Niego wymagać...
A co do tej rodzinki to i tak nie mozna na nich liczyc, oni licza raczej na nas..albo scislej mowiac na mojego Meza..
zobaczymy jak się sytuacja potoczy, skoro twierdzi, że się uparł i nie ustąpi, to wierzę w to, a przynajmniej się staram
ale obiecałam, że moja sobotnia akcja więcej się nie powtórzy
ale, nie wiem wydaje mi się, że myślę prawidłowo, to skoro ja jestem żoną to ta reszta powinna zejść na dalszy plan, bo my sami dla siebie tą rodziną teraz jesteśmy. Poza tym to nie cała reszta spędzi z Nim całe życie tylko ja i to ze mną też będzie miał dzieci, więc chyba zasługuje na Jego uwagę i mam prawo tego od Niego wymagać...
A co do tej rodzinki to i tak nie mozna na nich liczyc, oni licza raczej na nas..albo scislej mowiac na mojego Meza..
zobaczymy jak się sytuacja potoczy, skoro twierdzi, że się uparł i nie ustąpi, to wierzę w to, a przynajmniej się staram
ale obiecałam, że moja sobotnia akcja więcej się nie powtórzy
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
tak to racja to ty powinnas byc najwazniejsza to wy teraz jestescie rodzina i to wy ja tworzycie . A pozostała rodzina to tylko rodzina i to na drugim planie
Re: Co mam zrobić?
No, w koncu to Wy sobie przysiegaliscie, a nie mamie, rodzenstwu itd.. Mam nadzieje że Twój maz wytrwa i zrozumie... Bedzie dobrze 
Re: Co mam zrobić?
Dzięki za słowa otuchy
może dotarło to w końcu do Niego
może dotarło to w końcu do Niego
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
bo to nietylko od Ciebie powinien wymagac spelnienia przysiegi małzenskiej . Ale tez to samo dotyczy jego , to on powinien odciac pepowine od mamusi i rodzenstwa . Bo w takim razie nie dorosł do zalozenia własnej rodziny . trzymam kciuki aby Wam sie udalo
Re: Co mam zrobić?
kurcze dziewczyny zrobimy krok do przodu i zaraz coś się dzieje że cofamy się do punktu wyjścia..
Ogólnie coś mój mąż ma kiepski humor ostatnio, może to zmęczenie,ale tak czy tak nie można się nic odezwać.. i tak sobie dzisiaj siedzę z siostrą, robimy pierożki a tu dzwoni telefon- Mężuś. Zamiast zapytać co robisz albo jak się czujesz to od razu z grubej rury palnął <a ty wiesz że moja mama ma dzisiaj urodziny?> normalnie myślałam że mnie zagotuje.. odp, że wiem a on na to czy dzwoniłam, ja że nie i nie mam zamiaru, a on mi powiedzial z pretensjami jakbym nie wiem co złego zrobiła, że niby chcę dobrze ale nie robię nic w tym kierunku..
Zawrzało we mnie totalnie na maxa i skończyliśmy tę bzdurną rozmowę.. Czy zrobiłam coś źle?? Bo naprawdę może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak.. to jest moja sprawa czy jej te życzenia złoożę czy nie. Nikt mnie nie zmusi, tym bardziej jeśli sytuacja jest jaka jest, co innego jakby była w porządku.. i może jestem <na pewno jestem> mściwa, ale ona mi żadnych życzeń nie złożyła ostatnio jak ja miałam swoje święto, chociaż doskonale wiedziała.. to ja się mam robić dobra i przymilać się jak i tak nie ma w tym najmniejszego sensu??
uhhhh
Ogólnie coś mój mąż ma kiepski humor ostatnio, może to zmęczenie,ale tak czy tak nie można się nic odezwać.. i tak sobie dzisiaj siedzę z siostrą, robimy pierożki a tu dzwoni telefon- Mężuś. Zamiast zapytać co robisz albo jak się czujesz to od razu z grubej rury palnął <a ty wiesz że moja mama ma dzisiaj urodziny?> normalnie myślałam że mnie zagotuje.. odp, że wiem a on na to czy dzwoniłam, ja że nie i nie mam zamiaru, a on mi powiedzial z pretensjami jakbym nie wiem co złego zrobiła, że niby chcę dobrze ale nie robię nic w tym kierunku..
Zawrzało we mnie totalnie na maxa i skończyliśmy tę bzdurną rozmowę.. Czy zrobiłam coś źle?? Bo naprawdę może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak.. to jest moja sprawa czy jej te życzenia złoożę czy nie. Nikt mnie nie zmusi, tym bardziej jeśli sytuacja jest jaka jest, co innego jakby była w porządku.. i może jestem <na pewno jestem> mściwa, ale ona mi żadnych życzeń nie złożyła ostatnio jak ja miałam swoje święto, chociaż doskonale wiedziała.. to ja się mam robić dobra i przymilać się jak i tak nie ma w tym najmniejszego sensu??
uhhhh
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
wiesz mysle , ze ten twoj mezus to zle zone wybrał , bo powinien ozenic sie ze swoja mamusia . bo pepowiny niema odcieteod urodzenia
Re: Co mam zrobić?
ja już nie wiem.. jak tu żyć z takimi ludźmi?? ;(
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
to prawda jak ktos załozył rodzine a od mamusi sie nie potrafi odciac to trudne jest takie zycie
Re: Co mam zrobić?
no to co ja mam robić??
normalnie już najgorsze myślo mi do głowy przychodzą..
normalnie już najgorsze myślo mi do głowy przychodzą..
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
wiesz ciezko w takiej sytuacji cokolwiek doradzac . Ale wiesz porozmawiaj z nim , moze zamieszkacie gdzies osobno bo to by było najlepsze rozwiazanie dla ratowania waszego małzenstwa . Bo mieszkanie osobno to niejest na dłuzsza mete . A ty z tesciowa tez nie wytrzymasz wiec powinniscie pomyslec o tym aby razem zamieszkac gdzies indziej
Re: Co mam zrobić?
no niestety wyprowadzka nie wchodzi obecnie w grę.. no nie wiem.. od czwartku mąż jest miły, pomaga mi we wszystkim, robi to o co go poproszę bez żadnego problemu..
nawet jego matka zaczęła ze mną rozmawiać.. czyżby coś zaczęłó się zmieniać? albo to tylko chwilowe
nawet jego matka zaczęła ze mną rozmawiać.. czyżby coś zaczęłó się zmieniać? albo to tylko chwilowe
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
badz dobrej mysli . Moze sie ułozy . powodzenia i wytrwałosci
Re: Co mam zrobić?
musisz byc cierpliwa, wiem ze to nie latwe, tym bardziej ze mieszkacie z kochana mamusia.. odcinanie pepowiny to ciezka sprawa.. ja to przerabialam, trwalo to mega dlugo, i nie wiem czy wyszlo - ale my mieszkamy od tesciow 1000 km, wiec jest troszke latwiej.
trudno cos poradzic..On napewno Cie kocha, tylko.. coz.. sama nie rozumiem tych stosunkow facetow z ich mamami... myslalam, ze tylko moj taki zapatrzony w swoich rodzicow.. i skad ta zazdrosc u tesciowych o zone...? chore..
coz, wytrwalosci zycze :*
trudno cos poradzic..On napewno Cie kocha, tylko.. coz.. sama nie rozumiem tych stosunkow facetow z ich mamami... myslalam, ze tylko moj taki zapatrzony w swoich rodzicow.. i skad ta zazdrosc u tesciowych o zone...? chore..
coz, wytrwalosci zycze :*
Re: Co mam zrobić?
No dziękuję, przyda mi się ta cierpliwość i wytwałość..
Widzę, że zalezy mu na tym żeby zacząć cokolwiek działać, bo już wczoraj oglądaliśmy projekty domów i żeby ruszyć szybko z budową, bo widzi że ja się męczę w tym domu..
Może jakoś teraz się wszystko odwróci i los w końcu zacznie nam sprzyjać
Widzę, że zalezy mu na tym żeby zacząć cokolwiek działać, bo już wczoraj oglądaliśmy projekty domów i żeby ruszyć szybko z budową, bo widzi że ja się męczę w tym domu..
Może jakoś teraz się wszystko odwróci i los w końcu zacznie nam sprzyjać
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
zycze wam tego abyscie byli szczesliwi i układało wam sie
Re: Co mam zrobić?
dziękuję 
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
prosze ...
Kazdy zasługuje na to a młode małzenstwo szczegolnie . Bo docieraja sie na tej drodze przez ktore maja isc razem przez całe zycie
Kazdy zasługuje na to a młode małzenstwo szczegolnie . Bo docieraja sie na tej drodze przez ktore maja isc razem przez całe zycie
Re: Co mam zrobić?
Ktoś mi właśnie ostatnio mówił ostatnio o tym docieraniu, ja myślałam, że najgorzej będzie zaraz po przeprowadzce.. a tu się dopiero zaczyna..
tak strasznie żałuję że nie mam Go codziennie w domu, inaczej by się wszystko układało i mi też byłoby łatwiej w tej całym naszym "trójkącie".. eh to życie
tak strasznie żałuję że nie mam Go codziennie w domu, inaczej by się wszystko układało i mi też byłoby łatwiej w tej całym naszym "trójkącie".. eh to życie
Re: Co mam zrobić?
moja droga nie daj sie!!! ja i moja tesciowa tez zyjemy jak pies z kotem! juz 11 lat. bo popelnilam blad i juz na samym poczatku dalam sobia pomiatac. wiec weszla mi na glowe. az w koncu wygarlam jej co o niej mysle. a mezowi postawilam warunek ona albo ja. nie odrazu zdecydowal .....po kilku jego wizytach u ,, mamusi,,,..... ja w domu robilam mu jazdy i przypominalam mu jaka ona jest dla mnie i ze mnie to boli! o on i tak do niej jezdzi jakby nigdy nic. az w koncu dotarlo do niego co ja czuje i wkoncu przejzal na oczy i nabral do niej dystansu! na dzien dzisiejszy czasem tam zagladam z nim on jezdzi co tydzien na ok 2 godz. nie bronie mu tego bo to wkoncu jego mama ale jak cos ona powie nie tak do mnie to on staje w mojej nobronie! nie daj sie kochana
Re: Co mam zrobić?
dzięki:*
mój mąż też zawsze mnie broni jak coś na mój temat powie nie tak, ale ona już teraz mówi za naszymi plecami a my się tego dowiadujemy, ona się wyprze i wracamy do punktu wyjścia.. a ile ona mi już krwi upiła, to nikt nie wie, będe żyła krócej przez nią. A jeszcze niech się okaże że mam nerwicę to już wtedy będzie wszystko i na temat.. ja nie wiem czy naprawdę jestem aż tak beznadziejna? starałam się i tak było źle, więc teraz już stwierdziłąm, że jak ona mi tak i ja jej.. i tak zawsze będę tą niedobrą synową
mój mąż też zawsze mnie broni jak coś na mój temat powie nie tak, ale ona już teraz mówi za naszymi plecami a my się tego dowiadujemy, ona się wyprze i wracamy do punktu wyjścia.. a ile ona mi już krwi upiła, to nikt nie wie, będe żyła krócej przez nią. A jeszcze niech się okaże że mam nerwicę to już wtedy będzie wszystko i na temat.. ja nie wiem czy naprawdę jestem aż tak beznadziejna? starałam się i tak było źle, więc teraz już stwierdziłąm, że jak ona mi tak i ja jej.. i tak zawsze będę tą niedobrą synową
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs i 0 gości