zakończenie
zakończenie
Potrzebuję rady, kogoś kto obiektywnie spojrzy na sytuację i doradzi co powinnam zrobić.
Otóz od jakiegoś czasu z kimś się spotykałam, znaliśmy się długo wcześniej, ale dopiero po kilku latach zaczęliśmy się "spotykać". To nie był związek formalny, coś jak relacja z bonusem. Byliśmy wolni, nie przeszkadzał mi taki układ, nawet byłam z niego zadowolona, bo swój poprzedni związek mogę określić jako patologiczny.
Widywaliśmy się raz-dwa, czasami trzy razy w tygodniu, w zależności jak czas pozwalał i tak przez kilkanaście miesięcy.
Od jakiś 4? coś się zmieniło, z jego strony.
Próbowałam rozmawiać, chciałam, żeby mi się określił bardziej, że nie tylko spotkania kiedy ma ochotę.że chciałabym, abyśmy nadal mieli kontakt jak przez poprzednie miesiące chociaż raz dziennie jakiś kontakt, żebym wiedziała czy wszystko ok, że myśli.
Tym czasem doszło do tego, że widujemy się raz w miesiącu (od września, lub sierpnia). na max 3 godziny.
Mówiłam, że nie odpowiada mi to jak wygląda teraz nasza relacja i albo to zmienimy, albo ja nie chcę już mieć z tym nic wspólnego, bo dla mnie to bez sensu takie spotkania raz w miesiącu. Nie odzywaliśmy się do siebie po tydzień/dwa, później znowu pisał..
Wiem, że jeśli to zakończę to będę za nim tęskniła, płakała, ale wiem, że jeśli potrafiłam przetrwać te miesiące, to tak jakby był nieobecny już od dawna.
Co powinnam zrobić ?
Poprosić o spotkanie i wtedy to zakończyć ?
Po prostu przestać pisać/dzwonić/odzywać się ?
czy zwyczajnie napisać smsem ?
Czekać na dalszy rozwój sytuacji już nie ma sensu..
Otóz od jakiegoś czasu z kimś się spotykałam, znaliśmy się długo wcześniej, ale dopiero po kilku latach zaczęliśmy się "spotykać". To nie był związek formalny, coś jak relacja z bonusem. Byliśmy wolni, nie przeszkadzał mi taki układ, nawet byłam z niego zadowolona, bo swój poprzedni związek mogę określić jako patologiczny.
Widywaliśmy się raz-dwa, czasami trzy razy w tygodniu, w zależności jak czas pozwalał i tak przez kilkanaście miesięcy.
Od jakiś 4? coś się zmieniło, z jego strony.
Próbowałam rozmawiać, chciałam, żeby mi się określił bardziej, że nie tylko spotkania kiedy ma ochotę.że chciałabym, abyśmy nadal mieli kontakt jak przez poprzednie miesiące chociaż raz dziennie jakiś kontakt, żebym wiedziała czy wszystko ok, że myśli.
Tym czasem doszło do tego, że widujemy się raz w miesiącu (od września, lub sierpnia). na max 3 godziny.
Mówiłam, że nie odpowiada mi to jak wygląda teraz nasza relacja i albo to zmienimy, albo ja nie chcę już mieć z tym nic wspólnego, bo dla mnie to bez sensu takie spotkania raz w miesiącu. Nie odzywaliśmy się do siebie po tydzień/dwa, później znowu pisał..
Wiem, że jeśli to zakończę to będę za nim tęskniła, płakała, ale wiem, że jeśli potrafiłam przetrwać te miesiące, to tak jakby był nieobecny już od dawna.
Co powinnam zrobić ?
Poprosić o spotkanie i wtedy to zakończyć ?
Po prostu przestać pisać/dzwonić/odzywać się ?
czy zwyczajnie napisać smsem ?
Czekać na dalszy rozwój sytuacji już nie ma sensu..
Re: zakończenie
A on co na to?Telavi pisze:Mówiłam, że nie odpowiada mi to jak wygląda teraz nasza relacja i albo to zmienimy, albo ja nie chcę już mieć z tym nic wspólnego
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
No colours anymore, I want them to turn black
-
Pletwa Reborn
Re: zakończenie
W ogóle dziwne jest to, że boisz się z nim zerwać bo bez niego będzie ci ciężko, mimo że spotykacie się raz w miesiącu?
Re: zakończenie
Według mnie to oznacza tyle, że facet nie traktuje Cię poważnie. Minęło kilkanaście miesięcy a on dalej nie potrafi się określić, wręcz przeciwnie, ogranicza spotkania z Tobą. Wniosek nasuwa się chyba sam.
Odzywa się, kiedy ma na to ochotę, nie licząc się z Twoim zdaniem i Twoimi uczuciami. Ty dobrze wiesz, że czekanie na jakąkolwiek poprawę nie ma sensu, sama o tym piszesz. Więc nie czekaj, bo straciłaś na tym czekaniu już szmat czasu. Jeśli chcesz, to zakończ to na spotkaniu, albo po prostu przestań się odzywać. Sama opisujesz to jako nieformalny związek, facet kompletnie ignoruje Twoje zdanie, czy Twoim zdaniem ktoś taki zasługuje na wyjaśnienia?
Mi się wydaje, że nie trafiłaś jeszcze na kogoś, z kim stworzyłabyś prawdziwy szczery związek, w kim byłabyś absolutnie zakochana z wzajemnością. Masz złe doświadczenia i trzymasz się kurczowo jakiegoś leszcza bo boisz się, że zostaniesz całkiem sama. To jest typowe dla kobiet, niestety.
Odzywa się, kiedy ma na to ochotę, nie licząc się z Twoim zdaniem i Twoimi uczuciami. Ty dobrze wiesz, że czekanie na jakąkolwiek poprawę nie ma sensu, sama o tym piszesz. Więc nie czekaj, bo straciłaś na tym czekaniu już szmat czasu. Jeśli chcesz, to zakończ to na spotkaniu, albo po prostu przestań się odzywać. Sama opisujesz to jako nieformalny związek, facet kompletnie ignoruje Twoje zdanie, czy Twoim zdaniem ktoś taki zasługuje na wyjaśnienia?
Mi się wydaje, że nie trafiłaś jeszcze na kogoś, z kim stworzyłabyś prawdziwy szczery związek, w kim byłabyś absolutnie zakochana z wzajemnością. Masz złe doświadczenia i trzymasz się kurczowo jakiegoś leszcza bo boisz się, że zostaniesz całkiem sama. To jest typowe dla kobiet, niestety.
Dziewczyna się zaangażowała, zauroczyła, nie zaznała prawdziwej szczerej miłości, może boi się samotności - to jest dziwne?W ogóle dziwne jest to, że boisz się z nim zerwać bo bez niego będzie ci ciężko, mimo że spotykacie się raz w miesiącu?
Re: zakończenie
Macie rację. Straciłam dużo czasu, ale każde doświadczenie czegoś uczy.
Poprosiłam o spotkanie, ustaliłam, że to będzie niedziela (wczorajsza), godzinę dałam do wyboru.
Nawet nie napisał, że nie może czy coś. Po prostu standardowo się nie odezwał. Czekałam do 20 bo to była taka "nasza" godzina na spotkania. Po 20 usunęłam wszystkie wiadomości i jego numer. Każdą kolejną wiadomość będę kasowała od razu. Bez sensu jest czekać na jakiś poważny ruch, na to, że zacznie się ze mną liczyć. Z mojej strony to koniec. I pewnie dlatego tyle to trwało, bo rzeczywiście mam złe doświadczenia z przeszłości, nie trafiłam jeszcze na normalnego faceta, o ile kiedyś w ogóle trafię.
Największą "satysfakcję" - może to nawet za duże słowo - będę miała, kiedy on będzie pisał, a ja go oleję tak jak on mnie przez te wszystkie miesiące. Wtedy będę wiedziała, że siedzi sam, że się nudzi i chętnie by wpadł, pogadać, coś obejrzeć, a tu cisza, zero odzewu z mojej strony
Poprosiłam o spotkanie, ustaliłam, że to będzie niedziela (wczorajsza), godzinę dałam do wyboru.
Nawet nie napisał, że nie może czy coś. Po prostu standardowo się nie odezwał. Czekałam do 20 bo to była taka "nasza" godzina na spotkania. Po 20 usunęłam wszystkie wiadomości i jego numer. Każdą kolejną wiadomość będę kasowała od razu. Bez sensu jest czekać na jakiś poważny ruch, na to, że zacznie się ze mną liczyć. Z mojej strony to koniec. I pewnie dlatego tyle to trwało, bo rzeczywiście mam złe doświadczenia z przeszłości, nie trafiłam jeszcze na normalnego faceta, o ile kiedyś w ogóle trafię.
Największą "satysfakcję" - może to nawet za duże słowo - będę miała, kiedy on będzie pisał, a ja go oleję tak jak on mnie przez te wszystkie miesiące. Wtedy będę wiedziała, że siedzi sam, że się nudzi i chętnie by wpadł, pogadać, coś obejrzeć, a tu cisza, zero odzewu z mojej strony
Re: zakończenie
odważna decyzja, ale i dobra jak tak czytam co napisałaś
Re: zakończenie
Chyba pomocne było to, że od dawna mnie od siebie izolował i tak jakoś łatwiej było usunąć nr, go samego z życia. Gdyby stało się to z dnia na dzień nie byłabym taka odważna, niestety.
Ale czy dużo będzie takich wieczorów, kiedy będę myślała ?
Ale czy dużo będzie takich wieczorów, kiedy będę myślała ?
Re: zakończenie
pewnie dużo, ale z każdym wieczorem będzie łatwiej..
też miałam taki wydarzenie z usuwaniem numeru, byłam wtedy na tyle głupia że usuwając numer uczyłam się go na pamięć i na wszelki wypadek zapisywałam.. takze nie popełniaj mojego błędu
też miałam taki wydarzenie z usuwaniem numeru, byłam wtedy na tyle głupia że usuwając numer uczyłam się go na pamięć i na wszelki wypadek zapisywałam.. takze nie popełniaj mojego błędu
Re: zakończenie
Na szczęście nigdzie go nie spisałam..
Chcę byś stanowcza dla własnego dobra. Następnym razem nie pozwolę się tak traktować żadnemu facetowi..
Chcę byś stanowcza dla własnego dobra. Następnym razem nie pozwolę się tak traktować żadnemu facetowi..
-
Pletwa Reborn
Re: zakończenie
Ale jak ma się bać samotności będą samą przez cały miesiąc oprócz jednego dnia przez 3godziny? Wychodzi na to, że boi się zakończyć związek, który prawie nie istniejekartka pisze:
Dziewczyna się zaangażowała, zauroczyła, nie zaznała prawdziwej szczerej miłości, może boi się samotności - to jest dziwne?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość