Jest coraz gorzej !
Jest coraz gorzej !
Witam. Chciałabym podzielić się moim problemem.
otóż mojego męża poznałam 8 lat temu. Zakochałam się do szaleństwa, od 3 lat jesteśmy małżeństwem. Od tego czasu kompletnie nam sie nie układa
mamy 4 letniego synka, drugi synuś przyjdzie na świat lada moment bo za ok 3 tygodnie. Na tą chwile niestety nie wyobrażam sobie dalszego życia razem.
teraz jest okropnie. Mąż mnie nie wspiera, codzien daje mi do odczucia że jestem żałosna, wysmiewa mnie przy znajomych (szczególnie po akoholu) :/. Kiedy tylko zwracam mu uwagę staje się jeszcze gorszy, nie docieraja do niego żadne argumenty, żadne prośby, płacz...NIC !! Jestem już tym bardzo zmęczona
nie mam wsparcia w tesciach... ile razy przy nich mąż mnie obrażał, nic nie powiedzieli, nie zwrócili mu uwagi. Teściu sam jest opryskliwym gburem i chamem w stosunku do teściowej. Więc niestety widać że niedaleko pada jabłko od jabłoni
moi rodzice są "starej daty" więc jedynie czego mogę się od nich spodziewać to tekstu typu "widziały gały co brały"... tak ... widziały... ale to zaczęło się dluuugo po naszym poznaniu się. Mieszkamy daleko od jakiego kolwiek centrum także jestem uzalezniona od męża który ma prawko ja nie mam niestety więc kolejny powód dla ktorego mnie nie szanuje, bo przecież inne żony mają a ja jestem nieudacznikiem.
boli to coraz bardziej
teraz pod koniec ciąży PROSZĘ się go o to by nie pił przy weekendzie wódki czy nawet piwa bo się boję o siebie i małego. Jest bardzo nisko i uciska mnie coraz bardziej nie czuje sie komfortowo, boli mnie miednica, pachwiny.
jestem przez to bardziej rozdrazniona, obolała, wykończona
jednak zamiast wsparcia tylko słyszę że on nic nie może, że jak kula u nogi, że wiecznie moje potrzeby są ważniejsze, że go ograniczam... naprawdę jest to nudne i przykre za razem bo nie da się tego w kółko wałkować
czuje się jak wrak człowieka
bez siły
cieszę się że mam synka, bez niego nie dalabym rady tego udzwignąć. Niestety jestem zła na siebie bo przez męża przestałam się już tak bardzo cieszyć z narodzin maluszka
martwi mnie to bardzo. Ile razy sobie myślałam że żałuję tej ciąży
jest mi wstyd jak o tym pomyśle bo przecież dziecko nie jest niczemu winne
musiałam się wyżalić tu na forum, obcym ludziom. Czuje że może to jakoś pomoże
na nic innego nie mam sił... 
Re: Jest coraz gorzej !
Cześć. Przede wszystkim bardzo mi przykro, że masz taką sytuację. Napisz czy nie ma możliwości abyś po porodzie przeniosła się do swoich rodziców, przynajmniej na jakiś czas? Ojciec by po Ciebie przyjechał, zabrał wszystkich? Wiesz, coś na zasadzie "konfrontacji" faceta z facetem. Szczerze, to ja bym tak właśnie zrobiła, na pewno nie chciałabym tkwić w takim układzie, ponieważ po narodzinach może być tylko gorzej, a to się przecież odbije przede wszystkim na maleńkim dziecku. Sama zresztą zauważyłaś coś niezwykle niepokojącego, że przestajesz się cieszyć na myśl o nim...
Co sądzisz o powyższej opcji?
Co sądzisz o powyższej opcji?
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
No colours anymore, I want them to turn black
-
Pletwa Reborn
Re: Jest coraz gorzej !
Powinnaś pójść na przetrwanie. Niech sobie ten mąż będzie bo jesteś w sytuacji w której nic z nim nie zrobisz, bo w końcu widziały gały co brały. Postaraj się jakoś porządnie wychować te dzieci to kiedyś ci się to sprofituje. Nie widzę zbytnio inne opcji. Mogło być gorzej.
Re: Jest coraz gorzej !
Mam nadzieję, że dziewczyna nie posłucha kolejnej z Twoich "złotych rad".Pletwa Reborn pisze:Powinnaś pójść na przetrwanie. Niech sobie ten mąż będzie bo jesteś w sytuacji w której nic z nim nie zrobisz, bo w końcu widziały gały co brały. Postaraj się jakoś porządnie wychować te dzieci to kiedyś ci się to sprofituje. Nie widzę zbytnio inne opcji. Mogło być gorzej.
Ostatnio zmieniony wt paź 20, 2015 9:32 am przez Czarna, łącznie zmieniany 1 raz.
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
No colours anymore, I want them to turn black
Re: Jest coraz gorzej !
Współczuję Ci...
Powinnaś teraz przede wszystkim myśleć o sobie, o swoim zdrowiu i dziecku, które za moment urodzisz. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak musi Tobie być ciężko, zwłaszcza teraz, kiedy jesteś w ciąży i potrzebujesz tego wsparcia wyjątkowo mocno.
Tak jak napisała Czarna, spróbuj porozmawiać z rodzicami, na spokojnie wyjaśnić sytuację. Wydaje mi się, że to jedyne wyjście. Twoi rodzice, niezależnie od swoich poglądów na temat Twojego męża, chcą na pewno dla Ciebie jak najlepiej. Potrzebujesz teraz spokoju i bezpieczeństwa.
Powinnaś teraz przede wszystkim myśleć o sobie, o swoim zdrowiu i dziecku, które za moment urodzisz. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak musi Tobie być ciężko, zwłaszcza teraz, kiedy jesteś w ciąży i potrzebujesz tego wsparcia wyjątkowo mocno.
Tak jak napisała Czarna, spróbuj porozmawiać z rodzicami, na spokojnie wyjaśnić sytuację. Wydaje mi się, że to jedyne wyjście. Twoi rodzice, niezależnie od swoich poglądów na temat Twojego męża, chcą na pewno dla Ciebie jak najlepiej. Potrzebujesz teraz spokoju i bezpieczeństwa.
Re: Jest coraz gorzej !
Przykre to jednak zawsze jest jakieś wyjście.
Czarna dobrze napisała -może jest możliwość abyś przeniosła się z dziećmi do rodziców? Widziały gały co brały, ale w końcu jesteś ich córką i to Twoje szczęście powinno być dla nich najważniejsze.
Jestem z tych osób, które uważają, że gdy w związku jedna osoba nie szanuje drugiej i pastwi się nad nią psychicznie lub fizycznie -należy odejść od takiego kogoś.
Czarna dobrze napisała -może jest możliwość abyś przeniosła się z dziećmi do rodziców? Widziały gały co brały, ale w końcu jesteś ich córką i to Twoje szczęście powinno być dla nich najważniejsze.
Jestem z tych osób, które uważają, że gdy w związku jedna osoba nie szanuje drugiej i pastwi się nad nią psychicznie lub fizycznie -należy odejść od takiego kogoś.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
-
Pletwa Reborn
Re: Jest coraz gorzej !
Może to słuszna rada, nie bądź krótkowzroczna.Czarna pisze: Mam nadzieję, że dziewczyna się nie posłucha kolejnej z Twoich "złotych rad".
a widziały gały co brały to mój nowy ulubiony tekst
Re: Jest coraz gorzej !
Witam,
tak jak Maniolka jestem nowa... Może nie powinnam się wtrącać, może to egoistyczne to co napiszę, ale mam dokładnie tak samo... Z tą różnicą że nie łączy nas dziecko ani sakrament... Może i jestem "wiekowa" ale wciąż szukam swojej gwiazdy. Mój facet do tej pory był uosobieniem marzeń, wręcz wspaniały, ale po roku wspólnego mieszkania mam wrażenie że nie jestem kobietą a zwykłą pomywaczką... Mimo że pracuję na pełen etat to w domu mam kolejny bo mój "Pan idealny" nawet talerza po sobie nie odniesie, jego ciuchy i skarpety są wszędzie, sprzęt muzyczny (jest dj-em) jest wszędzie, na kanapie, komodzie, nawet w kuchni a ja nawet nie mam prawa go przenieść bo to musi tu być. Tak jak u Maniolki jestem poniżana w oczach innych, bo beznadziejnie gotuję, kiepsko jeżdżę mimo że tylko ja mam prawko, ogólnie jestem beztalenciem a on mi życie uratował... Bynajmniej chodzi mi o to, bo wiem, że to nie ma sensu,ja nie umiem mu powiedzieć tego żeby opuścił moje mieszkanie bo wiem że zapije się albo zrobi coś głupiego... Z obawy o to że coś sobie zrobi rujnuję swoje życie, czuję że zaczynam się w tym dusić, opuściła mnie chęć do życia, co gorsza straciłam wszystkich znajomych i nie wiem kogo mogłabym prosić o radę, bo to w końcu taki wspaniały facet a ja nie umiem docenić tego że jest artystą...
tak jak Maniolka jestem nowa... Może nie powinnam się wtrącać, może to egoistyczne to co napiszę, ale mam dokładnie tak samo... Z tą różnicą że nie łączy nas dziecko ani sakrament... Może i jestem "wiekowa" ale wciąż szukam swojej gwiazdy. Mój facet do tej pory był uosobieniem marzeń, wręcz wspaniały, ale po roku wspólnego mieszkania mam wrażenie że nie jestem kobietą a zwykłą pomywaczką... Mimo że pracuję na pełen etat to w domu mam kolejny bo mój "Pan idealny" nawet talerza po sobie nie odniesie, jego ciuchy i skarpety są wszędzie, sprzęt muzyczny (jest dj-em) jest wszędzie, na kanapie, komodzie, nawet w kuchni a ja nawet nie mam prawa go przenieść bo to musi tu być. Tak jak u Maniolki jestem poniżana w oczach innych, bo beznadziejnie gotuję, kiepsko jeżdżę mimo że tylko ja mam prawko, ogólnie jestem beztalenciem a on mi życie uratował... Bynajmniej chodzi mi o to, bo wiem, że to nie ma sensu,ja nie umiem mu powiedzieć tego żeby opuścił moje mieszkanie bo wiem że zapije się albo zrobi coś głupiego... Z obawy o to że coś sobie zrobi rujnuję swoje życie, czuję że zaczynam się w tym dusić, opuściła mnie chęć do życia, co gorsza straciłam wszystkich znajomych i nie wiem kogo mogłabym prosić o radę, bo to w końcu taki wspaniały facet a ja nie umiem docenić tego że jest artystą...
Re: Jest coraz gorzej !
Skoro pracujesz na etacie, obiady jedz w pracy, w domu przestań mu gotować - w końcu robisz to beznadziejnie. Wspólnie z nim nie jeździj samochodem - przecież kiepski z Ciebie kierowca, a na pewno nie chcesz, żeby Twojemu partnerowi stała się krzywda podczas jazdy. Skończ ze sprzątaniem jego rzeczy - na pewno z tym też radzisz sobie kiepsko (jeśli częsci jego garderoby Ci przeszkadzają, składuj je w jednym miejscu, ale nie w pralce czy koszu na brudy).Enola pisze:Tak jak u Maniolki jestem poniżana w oczach innych, bo beznadziejnie gotuję, kiepsko jeżdżę mimo że tylko ja mam prawko, ogólnie jestem beztalenciem
Rób to wszystko przez jakiś czas, zobaczysz jego reakcję. Potraktuj to jako test. Jesteś w o tyle łatwiejszej sytuacji, że nie macie dzieci ani ślubu, w dodatku mieszkanie jest Twoje. W związku z tym jeśli on ten test zda, coś dotrze do jego łepetyny, zobaczy, że jesteś silną, niezależną babką, to może jeszcze coś z tego będzie (choć nie daję na to wielkich szans). Natomiast jeśli z tego wynikną tylko pretensje i awantury z jego strony, to będziesz miała pewność, na czym stoisz.
Ładnie Cię emocjonalnie zaszantażował. Przepraszam, jeśli Cię to urazi, ale ja facetów tego typu zawsze odbierałam jako żałosnych. Jeśli nie chcesz nadal wpędzać się w lata z kimś żałosnym, to będziesz musiała pozbyć się z głowy takich myśli, że pogonienie go z Twojego życia go wykończy. Ty musisz iść do przodu i z tego, co piszesz, masz wszelkie predyspozycje ku temu, natomiast ten facet jest Twoją kulą u nogi. Odpowiedz sobie na pytanie, czy on miałby w stosunku do Ciebie podobne skrupuły. Podejrzewam, że nie...Enola pisze:ja nie umiem mu powiedzieć tego żeby opuścił moje mieszkanie bo wiem że zapije się albo zrobi coś głupiego... Z obawy o to że coś sobie zrobi rujnuję swoje życie
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
No colours anymore, I want them to turn black
Re: Jest coraz gorzej !
Hej, przykre, że takie sytuacje się zdarzają jednak uwierz, że zdarzają się bardzo często. Zawsze jest jakieś wyjście! bycie w toksycznym związku nikomu nie wyjdzie na zdrowie, ani Tobie ani dzieciom. Ja bym postawiła sprawę jasno i na ostrzu noża... albo stanie się MĘŻCZYZNĄ albo niech zostanie niedojrzałym dupkiem, ale już bez Ciebie!
http://mlsalon.pl/
Re: Jest coraz gorzej !
Hej,Enola pisze:Witam,
tak jak Maniolka jestem nowa... Może nie powinnam się wtrącać, może to egoistyczne to co napiszę, ale mam dokładnie tak samo... Z tą różnicą że nie łączy nas dziecko ani sakrament... Może i jestem "wiekowa" ale wciąż szukam swojej gwiazdy. Mój facet do tej pory był uosobieniem marzeń, wręcz wspaniały, ale po roku wspólnego mieszkania mam wrażenie że nie jestem kobietą a zwykłą pomywaczką... Mimo że pracuję na pełen etat to w domu mam kolejny bo mój "Pan idealny" nawet talerza po sobie nie odniesie, jego ciuchy i skarpety są wszędzie, sprzęt muzyczny (jest dj-em) jest wszędzie, na kanapie, komodzie, nawet w kuchni a ja nawet nie mam prawa go przenieść bo to musi tu być. Tak jak u Maniolki jestem poniżana w oczach innych, bo beznadziejnie gotuję, kiepsko jeżdżę mimo że tylko ja mam prawko, ogólnie jestem beztalenciem a on mi życie uratował... Bynajmniej chodzi mi o to, bo wiem, że to nie ma sensu,ja nie umiem mu powiedzieć tego żeby opuścił moje mieszkanie bo wiem że zapije się albo zrobi coś głupiego... Z obawy o to że coś sobie zrobi rujnuję swoje życie, czuję że zaczynam się w tym dusić, opuściła mnie chęć do życia, co gorsza straciłam wszystkich znajomych i nie wiem kogo mogłabym prosić o radę, bo to w końcu taki wspaniały facet a ja nie umiem docenić tego że jest artystą...
odpowiedziałam na Twój inny post opisujący Twój problem szerzej.
Tutaj tylko dodam, że Twoje obawy (bądź jego realne groźby) są tylko elementem manipulacji. Nie martw się, raczej jest znikome ryzyko, że on faktycznie coś sobie zrobi. On chce, żebyś w to wierzyła i żebyś tym samym dalej z nim była. Dajesz mu dach nad głową i przyzwolenie na picie, czego chcieć więcej?
Zrozum, że to błędne koło. Im dłużej będziesz poddawała się tej manipulacji, tym dłużej z nim będziesz. A on tak, jak zniszczył swoje życie, tak zniszczy Twoje, możesz być tego pewna.
Po drugie chcesz poświęcać swoje życie, swoje prawo do szczęścia i normalności, dla JEGO choroby? Choroby, która praktycznie w 100% przypadków niszczy wszelkie więzi rodzinne, niszczy relacje z całym otoczeniem, samoocenę, psychikę i wszystko inne. On z tego nie wyjdzie, Ty masz jeszcze szansę.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość