Kazal mi sie wyprowadzić...
Kazal mi sie wyprowadzić...
Witajcie, już się pogubilam, nie wiem co robic. Mieszkam u faceta w jego domu wlasnosciowym za granicą. Na poczatku pomagalam mu w oplatach wiec dawalam mu troche wiecej niz powinnam. Teraz składamy się na mieszkanie, ja daje określoną kwotę, on taka sama plus jeszcze polowe mojej np ja 300€ on 450€. Rachunki plus jedzenie tak to miało wyglądać.
Jednak on przyszedł do mnie żebym zapłaciła jeszcze raz ta sama kwote na kolejne rachunki i on da tyle samo. Za ta wspolne pieniądze nie kupowalam nic sobie, tylko jedzenie dla nas, on opłacał rachunki. Dlatego zdziwiłam się, ze nie ma nic na koncie, a za kilka dni miałam robić przelew, trochę się poklocilismy. Zarabiam duzo mniej niż on.
Stwierdzil że skoro nie chce to on zapłaci sam za wszystko, nie odzywał się do mnie przez 2 dni. W tym czasie zapłaciłam mu te pieniądze. On mi je oddał. Powiedzial, że ich nie chce. A następnie w trakcie kłótni wyrzucił, wypchnał mnie za drzwi, zamknął je na klucz. Pojechałam do siebie.
Wróciłam po kilku dniach on stwierdzil, że chce się rozstać, że mam się wynosić z jego mieszkania, nie spi ze mna, on nie będzie mnie utrzymywał. Zaczal mi wyliczac, ze nie złożyłam się z nim na meble, że tylko kasa mi w głowie. Odpowiedzialam, ze to jego dom, a on mnie zawsze z niego wygania jak sie posprzeczamy, wiec nie widze sensu by mu dawac za meble do jego domu. Kupilam kilka sprzetow, duze lozko, ozdoby, koce posciele to chyba wystarczy. Ale on nie chce sluchac. Kazal mi sie wyniesc. Jest wsciekly. Gdy krzyknęłam, oddaj mi w takim wypadku pieniadze, ktore ja dokladalam tobie, choc nie musialam, 1000€ powiedzial, ze nic mu nie dawalam. Jakiś czas temu przy sprzecce powiedzialam mu to samo, rzucił mi tymi pieniędzmi, ale ja ich nie schowałam nigdzie, wiec wziął je znowu. A teraz twierdzi, ze nie bylo 1000€ i niech mu w sądzie udowodnią, że on mi coś ma oddać. I tak z klotni o głupotę, zaczęliśmy sobie wypominać jeszcze bardziej.
To ja przesadzilam czy on? Dodam, że on ma taką naturę ze wszystkiego robi dramat, za każdym razem grozi mi rozstaniem.
Jednak on przyszedł do mnie żebym zapłaciła jeszcze raz ta sama kwote na kolejne rachunki i on da tyle samo. Za ta wspolne pieniądze nie kupowalam nic sobie, tylko jedzenie dla nas, on opłacał rachunki. Dlatego zdziwiłam się, ze nie ma nic na koncie, a za kilka dni miałam robić przelew, trochę się poklocilismy. Zarabiam duzo mniej niż on.
Stwierdzil że skoro nie chce to on zapłaci sam za wszystko, nie odzywał się do mnie przez 2 dni. W tym czasie zapłaciłam mu te pieniądze. On mi je oddał. Powiedzial, że ich nie chce. A następnie w trakcie kłótni wyrzucił, wypchnał mnie za drzwi, zamknął je na klucz. Pojechałam do siebie.
Wróciłam po kilku dniach on stwierdzil, że chce się rozstać, że mam się wynosić z jego mieszkania, nie spi ze mna, on nie będzie mnie utrzymywał. Zaczal mi wyliczac, ze nie złożyłam się z nim na meble, że tylko kasa mi w głowie. Odpowiedzialam, ze to jego dom, a on mnie zawsze z niego wygania jak sie posprzeczamy, wiec nie widze sensu by mu dawac za meble do jego domu. Kupilam kilka sprzetow, duze lozko, ozdoby, koce posciele to chyba wystarczy. Ale on nie chce sluchac. Kazal mi sie wyniesc. Jest wsciekly. Gdy krzyknęłam, oddaj mi w takim wypadku pieniadze, ktore ja dokladalam tobie, choc nie musialam, 1000€ powiedzial, ze nic mu nie dawalam. Jakiś czas temu przy sprzecce powiedzialam mu to samo, rzucił mi tymi pieniędzmi, ale ja ich nie schowałam nigdzie, wiec wziął je znowu. A teraz twierdzi, ze nie bylo 1000€ i niech mu w sądzie udowodnią, że on mi coś ma oddać. I tak z klotni o głupotę, zaczęliśmy sobie wypominać jeszcze bardziej.
To ja przesadzilam czy on? Dodam, że on ma taką naturę ze wszystkiego robi dramat, za każdym razem grozi mi rozstaniem.
Ostatnio zmieniony pt lip 06, 2018 5:35 pm przez Triskawka, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Triskawka pisze:Witajcie, już się pogubilam, nie wiem co robic. Mieszkam u faceta w jego domu wlasnosciowym za granicą. Na poczatku pomagalam mu w oplatach wiec dawalam mu troche wiecej niz powinnam. Teraz składamy się na mieszkanie, ja daje określoną kwotę, on taka sama plus jeszcze polowe mojej np ja 300€ on 450€. Rachunki plus jedzenie tak to miało wyglądać.
Jednak on przyszedł do mnie żebym zapłaciła jeszcze raz ta sama kwote na kolejne rachunki i on da tyle samo. Za ta wspolne pieniądze nie kupowalam nic sobie, tylko jedzenie dla nas, on opłacał rachunki. Dlatego zdziwiłam się, ze nie ma nic na koncie, a za kilka dni miałam robić przelew, trochę się poklocilismy. Zarabiam duzo mniej niż on.
Stwierdzil że skoro nie chce to on zapłaci sam za wszystko, nie odzywał się do mnie przez 2 dni. A następnie w trakcie kłótni wyrzucił, wypchnał mnie za drzwi, zamknął je na klucz. Pojechałam do siebie.
Wróciłam po kilku dniach on stwierdzil, że chce się rozstać, że mam się wynosić z jego mieszkania, nie spi ze mna, on nie będzie mnie utrzymywał. Zaczal mi wyliczac, ze nie złożyłam się z nim na meble, że tylko kasa mi w głowie. Odpowiedzialam, ze to jego dom, a on mnie zawsze z niego wygania jak sie posprzeczamy, wiec nie widze sensu by mu dawac za meble do jego domu. Kupilam kilka sprzetow, duze lozko, ozdoby, koce posciele to chyba wystarczy. Ale on nie chce sluchac. Kazal mi sie wyniesc. Jest wsciekly. To ja przesadzilam czy on? Dodam, że on ma taką naturę ze wszystkiego robi dramat, za każdym razem grozi mi rozstaniem.
Dziwi mnie,że jeszcze chcesz z nim być,po co? w jakim celu? co z tego masz? skoro masz gdzie mieszkać idż do siebie,a od niego uciekaj,bo życia z nim nie będziesz miała,bo to nie Tobie,ale jemu tylko kasa w głowie,a skoro jesteś aż tak naiwna,że dawałaś mu pieniądze, oznacza to tylko to,że wcale mu na Tobie nie zależało,tylko na tym aby wyciągnąć od Ciebie pieniądze. Zapomnij o nim,zacznij myśleć o sobie,bo o tym aby zwrócił Ci pieniądze,które mu dawałaś - zapomnij. Uciekaj od niego jak najdalej. To moja dobra rada.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Tak myślałam, po rozmowie z nim, a raczej klotni, pomyślałam że to może ja przesadzilam. Że może powinnam była od razu wyciągnąć pieniądze na rachunki nie potrzebnie z nim dyskutowalam. W koncu daje 150€ miesiecznie wiecej.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Triskawka pisze:Tak myślałam, po rozmowie z nim, a raczej klotni, pomyślałam że to może ja przesadzilam. Że może powinnam była od razu wyciągnąć pieniądze na rachunki nie potrzebnie z nim dyskutowalam. W koncu daje 150€ miesiecznie wiecej.
A TY swoje, to on powinien martwić się opłatami i płacić ze swoich,nie ciągnąć od kobiety, kobieta powinna być rozpieszczana,jeśli facet ją kocha,a tutaj na to nie wygląda. Jeszcze raz napiszę - odejdź od niego,bo będziesz kiedyś żałowała,że wcześniej tego nie zrobiłaś.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
To chyba ja już zdurnialam. On twierdzi, że powiedział o tym kolegom i wszyscy mu przytakneli, że powinnam płacić. A lecę na jego pieniądze I chce być jego utrzymanka. Przez 3 lata sama placilam za wakacje, raz dał mi prezent na urodziny. Pogubilam się w tym wszystkim.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
W trakcie jeden ze sprzeczek kiedy mnie wyganial z domu krzycząc, ze to koniec powiedziałam,że ma mi zwrocic 1000€, oddał mi je tzn rzucił mi je. Po czym po 2 dniach zabrał dla siebie, bo się pogodzilysmy. Nie skomentowalam tego. Teraz sytuacja się powtórzyła i powiedzialam mu, że mi je zabrał, ukradł, przywlaszczył sobie. Na co powiedział, ze za to że nazwałam go złodziejem nie odda mi ich wcale i założy mi sprawę w sądzie za zniesławienie, bo w smsie napisałam, że ma mi je zwrócić bo mi je ukradł.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Jest niedojrzały i do tego sknera. Zostaw go bo on Cię nie szanuje wyrzucając kobietę z domu, to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. NIe pozwalaj się tak traktować
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Dobrze rozumiem ,że Ty kupowałas jedzenie dla Was? No jeśli tak to sorry ale produkty żywnościowe na dwie osoby dorosłe wynoszą więcej niż rachunki. On na łeb upadł i Ty też jeżeli jeszcze się zastanawiasz czy on przypadkiem nie ma racji. Koleś chce się Ciebie pozbyć i potrzebny mu powód, żeby jakoś tak samo wyszło i najlepiej jeszcze żebyś to Ty była ta zła. Odpuść sobie niedojrzałego typka, wystawiając Cię za drzwi pokazał dno... mi więcej nie trzeba
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Triskawka pisze:To chyba ja już zdurnialam. On twierdzi, że powiedział o tym kolegom i wszyscy mu przytakneli, że powinnam płacić. A lecę na jego pieniądze I chce być jego utrzymanka. Przez 3 lata sama placilam za wakacje, raz dał mi prezent na urodziny. Pogubilam się w tym wszystkim.
Nooooo …..jeszcze opowiada o tym swoim kolegom,to ten człowiek - niestety - nie jest normalny.Nie masz na co czekać tylko wyprowadź się od niego i poszukaj sobie mądrego chłopaka,a na tym postaw krzyżyk. I wiej póki czas.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Wyprowadzilam się od niego, tzn bardzo mi pomógł. Gdy zobaczył że pakuje walizkę, wyrzucil ja za drzwi a następnie wypchnal mnie, chciał dzwonić na policję. Powiedział, że ma mnie za osobę pokroju : chciałeś panią rób na nia. I że on nie będzie na mnie zapie**alal. Gdy sie z nim spotkalam po co calym zajsciu i chcialam by oddal mi pieniądze zaczął mówić, że to moja wina, ze mnie wyrzucil że mnie wypychal za drzwi. A po pieniądze mam isc do sadu.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
żyłam w takim chorym związku, gdzie facet wyrzucał mnie z domu i potem błagał bym wróciła.. Trwało to 3 lata a ja zawsze myślałam, ze wina jest we mnie. Pomógł mi psycholog do którego nadal chodzę, mumio, że od 2 lat jestem szczeliwa.
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Triskawka bardzo mi przykro
Ale idź do tego sądu, nie przepuść mu tego ! Póki co to wyszło niestety ze Ty na niego zapieprzalas...
Okradł Ci i tyle. Twoje pieniądze przejadł więc się nie liczą,? No i jeszcze odkladaliscie..
Walcz o swoje dziewczyno .
Ale idź do tego sądu, nie przepuść mu tego ! Póki co to wyszło niestety ze Ty na niego zapieprzalas...
Okradł Ci i tyle. Twoje pieniądze przejadł więc się nie liczą,? No i jeszcze odkladaliscie..
Walcz o swoje dziewczyno .
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Kazal mi sie wyprowadzić...
Straszne ... Nie wiem, co mam powiedzieć. Ta sytuacja pokazuje wyraźnie, że nie powinnaś być z tym człowiekiem.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość