wyprowadziłam się od niego
wyprowadziłam się od niego
No i na mnie przyszla kolej aby sie pożalic ;(
Bylam w zwiazku ponad 3 lata,z malymi przerwami.Pomieszkiwalam u niego po czym sie wyprowadzalam ,znowu wracalam i tak wkolko. Mam 10letniego syna.niby go akceptowal ale jakos wspolnego jezyka nie mieli,zauwazylam tez ze mial sklonnosci do wyladowywania sie na nim. nie mowie o biciu itp,po prostu bywal nieprzyjemny ot tak bez powodu bo taki humor akurat mial. Tak samo do mnie oczywiscie. Jestem raczej w nieciekawej sytuacji,poniewaz splacam kredyt,pracuje na umowe zlecenie wiec zarabiam grosze(doslownie).On w tej chwili rowniez nie pracuje ,nie mowie ze nie jest chetny pracowac ale ma problem z dokladaniem sie do codziennych wydatkow.Jego interesuje zeby miec na papierosy i to wszystko. o jedzenie dla nas zawsze staralam sie ja,nie mialam za co kupic musialam pozyczyc,a on mial w nosie. Najgorsze byly te jego humory,ot tak po prostu przestawal sie odzywac albo robil sie nie przyjemny.Pytal dlaczego ja sie kompe skoro do wody sie nie dokladam itp,mialam wrazenie ze o wszystko sie powinnismy pytac z mlodym,czy tv mozemy wlaczyc albo komputer?do rachunkow sie nie dokladalam bo nie mialam z czego,ja nas zywilam.Za rachunki placili jego rodzice,oczywiscie my rowniez powinnismy ale on sie zachowywal i dawal mi do zrozumienia,a przynajmiej tak to odbieralam ze i za rachunki ja powinnam placic bo przeciez u nich mieszkam. Jednym slowem czulam sie tak jakbym to tylko ja chciala tego zwiazku a skoro mi zalezy to mam robic wszystko,placic,sprzatac,gotowac itd.Dzis nie wytrzymalam,bez slowa spakowalam sie i wyszlam,jedzenie sie skonczylo,pieniadze tez.i jedyne co od niego slysze to co zamierzasz zrobic w tej sytuacji... Powiedzcie mi tylko co o tym myslicie? byla ktoras z was kiedys w takiej sytuacji,a moze nadal jest?
pozdrawiam Was
Bylam w zwiazku ponad 3 lata,z malymi przerwami.Pomieszkiwalam u niego po czym sie wyprowadzalam ,znowu wracalam i tak wkolko. Mam 10letniego syna.niby go akceptowal ale jakos wspolnego jezyka nie mieli,zauwazylam tez ze mial sklonnosci do wyladowywania sie na nim. nie mowie o biciu itp,po prostu bywal nieprzyjemny ot tak bez powodu bo taki humor akurat mial. Tak samo do mnie oczywiscie. Jestem raczej w nieciekawej sytuacji,poniewaz splacam kredyt,pracuje na umowe zlecenie wiec zarabiam grosze(doslownie).On w tej chwili rowniez nie pracuje ,nie mowie ze nie jest chetny pracowac ale ma problem z dokladaniem sie do codziennych wydatkow.Jego interesuje zeby miec na papierosy i to wszystko. o jedzenie dla nas zawsze staralam sie ja,nie mialam za co kupic musialam pozyczyc,a on mial w nosie. Najgorsze byly te jego humory,ot tak po prostu przestawal sie odzywac albo robil sie nie przyjemny.Pytal dlaczego ja sie kompe skoro do wody sie nie dokladam itp,mialam wrazenie ze o wszystko sie powinnismy pytac z mlodym,czy tv mozemy wlaczyc albo komputer?do rachunkow sie nie dokladalam bo nie mialam z czego,ja nas zywilam.Za rachunki placili jego rodzice,oczywiscie my rowniez powinnismy ale on sie zachowywal i dawal mi do zrozumienia,a przynajmiej tak to odbieralam ze i za rachunki ja powinnam placic bo przeciez u nich mieszkam. Jednym slowem czulam sie tak jakbym to tylko ja chciala tego zwiazku a skoro mi zalezy to mam robic wszystko,placic,sprzatac,gotowac itd.Dzis nie wytrzymalam,bez slowa spakowalam sie i wyszlam,jedzenie sie skonczylo,pieniadze tez.i jedyne co od niego slysze to co zamierzasz zrobic w tej sytuacji... Powiedzcie mi tylko co o tym myslicie? byla ktoras z was kiedys w takiej sytuacji,a moze nadal jest?
pozdrawiam Was
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
A masz gdzie mieszkać ?? Wiesz... skoro próbujecie tworzyć związek, to i wspólne wydaki...
skoro nie on płaci na rachunki, to do wyżywienia choć by się dorzucić mógł..
albo jak już tak, to proszę bardzo, dorzucasz się do rachuków, ale on siebie sam żywi....
Wg mnie.. spróbuj sie od niego uwolnić..
Ewentualnie otwarcie orozmawiać i powiedzieć jasno co jest grane...
skoro nie on płaci na rachunki, to do wyżywienia choć by się dorzucić mógł..
albo jak już tak, to proszę bardzo, dorzucasz się do rachuków, ale on siebie sam żywi....
Wg mnie.. spróbuj sie od niego uwolnić..
Ewentualnie otwarcie orozmawiać i powiedzieć jasno co jest grane...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: wyprowadziłam się od niego
z nim otwarcie da sie porozmawiac tylko w czasie naszych powrotów do siebie.wtedy oczywiscie on wszystko rozumie,ja mam racje.Powinno wygladac nasze zycie tak jak mowie ale...mija pare dni i od nowa wszystko.Wiec ja juz sie nie chce ludzic wiecej. Czy mam gdzie mieszkac.no mam u mamy mojej ale to nie jest dla mnie dobre rozwiazanie poniewaz klocimy sie caly czas,mama moja wtraca sie do wychowywania mojego syna,nawet potrafi mu powiedziec ze go nie kocham itd. wytrzymywalam z nim tyle czasu rowniez po to by tu nie wracac ale jakie mam wyjscie,nie stac mnie na zywienie 3 osob bo musze kredyt splacac. Wiec wyboru musialam dokonac wreszcie skoro on mi nie pomagal. Przy "zyciu" trzyma mnie mysl ze kiedys uda mi sie mieszkanie wynajac.Inaczej nie wyobrazam sobie tego
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Zacznij wierzyć w to,że sama z synem dasz sobie świetnie radę,w tym związku nie tylko ty się męczysz ale i twój dorastający syn,który zamiast dobrego wzorca mężczyzny ma przed oczami nieudacznika i chama.daj sobie z nim spokój i zadbaj o siebie,syna,zacznijcie razem od nowa,a na pewno będziecie szczęśliwsi.
Re: wyprowadziłam się od niego
Wiem o tym,tylko zeby tutaj mi nie dokuczano to nie musialabym uciekac i pakowac sie w chore relacje z nim.Zeby od matki odpoczac szlam do niego i tak na zmiane. Bo tak na prawde to juz w zadnej kwestii nie moglam na niego liczyc. Cos mi sie przy samochodzie zrobilo, no to komu mam powiedziec jak nie swojemu facetowi? a on do mnie po co mi mowisz ze ci sie cos z samochodem stalo. Jak sie samochod psuje to sie bierze kase i do mechanika zaprowadza tak mi mowil. I moje tlumaczenia ze gdybym nie musiala nas zywic to bym moze na tego mechanika miala i tak nie trafialy,to potrafil powiedziec ze to nie kupuj,nie gotuj.Ja sobie poradze. Jego slowa. Raz mi nawet powiedzial jak nie mam kasy na mechanika to zebym sie wypiela to pewnie mi zrobia. Przeprosil,przyznal ze sie zagalopowal ale postawy swojej nie zmienil. Najbardziej dla ,mnie nie pojete jest jak facet ze nie czul zadnej odpowiedzialnosci za nas. Przeciez zylismy w zwiazku,byly plany na przyszlosc ale z czasem to i te plany sie skonczyly jakos i rozmowy wspolnej przyszlosci.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Dodam jeszcze ze mi nie przeszkadzalo to ze ja sprzatam,gotuje itc. Potrzebowalam od niego tylko docenienia i wsparcia a nie ciaglej krytyki i zostawiania mnie samej sobie jak wystepowal jakis problem.Przykro mi bardzo z tego powodu. Myslalam ze znalazlam swoje miejsce,ale on mnie tam chyba nie chcial
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Mężczyźni to podłe bestie
Ja uważam, że ten Twój facet to do normalnych nie należy. Podczas "powrotów" umie Cię szanować i docenić, a po paru dniach znów stajesz się szarą myszką i jego niewolnicą/sprzątaczką. Myślę, że powinnaś się od niego uwolnić... Szkoda i Twoich nerwów i dziecka. I żeby się przyglądało na ojca i brało z niego przykład.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Re: wyprowadziłam się od niego
To nie ojciec
no ale mógł go zastapić... ehh
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: wyprowadziłam się od niego
nie czekaj na cud , tylko szukaj kąta dla siebie i syna bo ON się nie zmieni . tacy się nie zmieniają . Jeśli wiazal się z toba wiedzac , że masz syna to według mnie akceptuje go i chce stworzyć dom rodzine a nie traktować jak worek treningowy . To jest twój syn i to on powinien być najważniejszy dla ciebie i to jego dobro powinno być dla ciebie najważniejsze . jeśli facet nie potrafi zaakceptować to nie zaakceptuje . i nie czekaj na to , ze się zmieni
Re: wyprowadziłam się od niego
Elzbieta, nie czekam juz na to.Jesli przez 3lata sie nie przekonal do dziecka i do mnie rowniez to na co ja mam czekac. On ma 34 lata, a caly czas na utrzymaniu rodzicow. Nie doklada sie kompletnie do niczego. nigdy mu na nic nie brakowalo. Wiec po co wiazac sie na powaznie skoro to taka odpowiedzialnosc. A jak nie ma mnie to jest mamusia ;/ Ja sobie tylko wyobrazic nie moge co on zrobi gdy mu rodzicow zabraknie...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: wyprowadziłam się od niego
ja przechodziłam podobna sytuacje , i uwierz lepiej jest odejść i zostawić niż czekac na zmiany bo tacy się nie zmieniają . I tu masz racje całkowita szuka po prostu opiekunki a w przyszłości tego abys go utrzymywała skoro w takim wieku nie jest samodzielny i odpowiedzialny . To mezczyzna powinien zapracować na dom i rodzine
Re: wyprowadziłam się od niego
To wtedy już nie będzie Twój problem... wybacz, ale kto się wiąże z facetem, który w wieku 34 lat, jest na utrzymaniu rodziców ??
Lol... że też takie typy jeszcze żyją....
Lol... że też takie typy jeszcze żyją....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: wyprowadziłam się od niego
Wiesz kochana, lepiej jest mieszkać z matką (nieważne czy się dogadujecie czy nie) niż pod jednym dachem z takim typem. Z matką relacje można próbować naprawiać a jak się nie da, to przynajmniej trzeba jakoś znosić się na wzajem. Zawsze można postarać się o mieszkanie.
Co do faceta, to zostaw go i nie wracaj do niego. Oczywiście Ty zrobisz po swojemu. Moje zdanie jest takie, że on na Ciebie nie zasługuje. Liczy się tylko on. Myślę, że ostatnią kromką chleba by się z wami nie podzielił. Nie wie co to szacunek, jemu jest dobrze gdy robisz wszystko pod niego. Takie przynieś, wynieś, pozamiataj i najlepiej jeszcze płać. Do tego jeśli zabraknie pieniędzy to "on sobie poradzi". On -a gdzie w tym wszystkim jesteście wy? Ty i Twój syn? No właśnie, nie ma bo tego faceta nikt nie obchodzi poza nim samym. Kopnij go porządnie w tyłek a zobaczysz, że spotkasz kogoś kto będzie Cię szanować i pokocha Ciebie i syna. Jeszcze możesz zacząć układać sobie życie. Zasługujesz na to a nie na "wegetowanie" z facetem, który ma wszystko gdzieś.
Co do faceta, to zostaw go i nie wracaj do niego. Oczywiście Ty zrobisz po swojemu. Moje zdanie jest takie, że on na Ciebie nie zasługuje. Liczy się tylko on. Myślę, że ostatnią kromką chleba by się z wami nie podzielił. Nie wie co to szacunek, jemu jest dobrze gdy robisz wszystko pod niego. Takie przynieś, wynieś, pozamiataj i najlepiej jeszcze płać. Do tego jeśli zabraknie pieniędzy to "on sobie poradzi". On -a gdzie w tym wszystkim jesteście wy? Ty i Twój syn? No właśnie, nie ma bo tego faceta nikt nie obchodzi poza nim samym. Kopnij go porządnie w tyłek a zobaczysz, że spotkasz kogoś kto będzie Cię szanować i pokocha Ciebie i syna. Jeszcze możesz zacząć układać sobie życie. Zasługujesz na to a nie na "wegetowanie" z facetem, który ma wszystko gdzieś.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: wyprowadziłam się od niego
Wiem ze macie racje,sama tez tak mysle. Ale po tylu rozstaniach i powrotach boje sie ze i tym razem mi cos odwali i dam sie przekonac ;/ A jak tak czytam co piszecie,wiem ze nie tylko ja mam takie zdanie o nim wiec cos w tym musi byc.jakos tak latwiej czlowiekowi jak sie wygada. Dzieki 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Sama widzisz, że rozstania nic nie dały... Nie zmienił się po powrocie i pewnie nigdy nie zmieni, bo tak mu jest wygodniej.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: wyprowadziłam się od niego
Wczoraj odzyskalam reszte swoich rzeczy. Oczywiście ja po nie nie pojechałam. Ciekawa jestem czy i tym razem zmieknie i będzie chciał wracać...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Ale jest sens wracac?? Nie lepiej próbować ułożyć sobie życie ?
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: wyprowadziłam się od niego
Jestem tego samego zdania. Nie ma sensu bawić się w rozstania i powroty skoro i tak nic one nie zmieniają. Widocznie facet ma taki charakter, tylko on jest najważniejszy, reszta się nie liczy. Chcesz być z kimś kto ma wszystkich za przeproszeniem gdzieś? Szczególnie osoby, które powinny być mu najbliższe...? Będziecie się tak rozstawać, wyprowadzać i wprowadzać przez całe życie? To bez sensu. On i tak nie nauczy się tego co to jest szacunek do bliskich, nawet nie wie co to wartości rodzinne... Byleby on miał co jeść, pan i władca a reszta niech sobie radzi sama. Tak nie wygląda związek... Sorry, rodzina. A wraca, bo widocznie źle mu bez służącej, bo inaczej tego nie da się nazwać... Powinnaś postawić na nim krzyżyk i zacząć układać sobie życie bez niego. Dałabyś sobie radę a po czasie odżyłabyś. Nie bój się chwilowej samotności, bo przecież może trafić Ci się wspaniały facet. Pomyśl też o synu... Jak on się czuje kiedy mężczyzna, który teoretycznie go wychowuje jest na niego obojętny, nie daje mu tego "ojcowskiego" ciepła, tylko się ciągle wścieka i w ogóle o nim nie myśli. Dziecko też to też przeżywa a później jak dorośnie może mieć żal do matki, że takie życie było "nijakie", bez miłości, takie w ogóle nierodzinne a przecież mogłoby być tysiąc razy lepsze. Nie odbieraj tego jak jakiś atak, po prostu nie psuj sobie, wam życia, bo nie warto na takiego faceta tracić lat...Kayira pisze:Ale jest sens wracac?? Nie lepiej próbować ułożyć sobie życie ?
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: wyprowadziłam się od niego
Widzisz,ja nie zamierzam wracać. Tylko on zawsze średnio po dwóch tygodniach od rozstania zaczyna wariować i nie pozwala mi odejść. Obiecuje, płaczę ;( Bierze mnie na litość po prostu a ja...no cóż...naiwna jestem. Ale tym razem jak by cos teges...że mu sie odwidzi to nie nie nie. Nie dam sie zbajerowac. Tylko tak się zastanawiam, no wiesz ciężko tak nagle całkowicie przestac o kimś mysleć po ponad trzech latach. a tutaj sobie chociaz "pogadam" nawet jesli bedzie to monolog bo Wam do tego stopnia sie obrzydze ehe 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Nie obrzydzisz. Każdy potrzebuje się wygadać a najlepiej i bezpieczniej jest osobom nie z otoczenia.
Jest ciężko, ale po jakimś czasie przeminą wszelkie rozterki, nawet wspomnienia Cię nie wzruszą. Tylko trzeba dać sobie troszkę czasu, zająć się sobą, Ty masz jeszcze syna, więc powinno być Ci nieco lżej na duchu, bo zmieniasz coś na lepsze nie tylko dla siebie. A facet niech sobie wariuje do woli, niech sobie nawet płacze, bo ma powód. To nie z Twojej winy coś się nie układa tylko przez niego. Ktoś kto ma w nosie najbliższe osoby i nie dba o nie jak powinien, nie zmieni się... Raczej w cale.
Jest ciężko, ale po jakimś czasie przeminą wszelkie rozterki, nawet wspomnienia Cię nie wzruszą. Tylko trzeba dać sobie troszkę czasu, zająć się sobą, Ty masz jeszcze syna, więc powinno być Ci nieco lżej na duchu, bo zmieniasz coś na lepsze nie tylko dla siebie. A facet niech sobie wariuje do woli, niech sobie nawet płacze, bo ma powód. To nie z Twojej winy coś się nie układa tylko przez niego. Ktoś kto ma w nosie najbliższe osoby i nie dba o nie jak powinien, nie zmieni się... Raczej w cale.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: wyprowadziłam się od niego
Black dobrze mówi
masz na czym się skupić... a skoro wiesz jak kończą się jego obietnice, to chyba dodatkowa motywacja 
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: wyprowadziłam się od niego
I to bardzo duża motywacja
Znalazłam u siebie jego papiery,niechcący sie spakowały wraz z moimi.Zapakowałam w kopertę zaadresowałam jutro wysylam. w zaden inny sposob sie nie kontaktuje az do piatku 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: wyprowadziłam się od niego
Dzieki
W piatek robie test,mam nadzieje ze nic nie wyjdzie ;/ Mam dac znac zebysmy mieli wszystko wyjasnione. ehh
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: wyprowadziłam się od niego
powodzenia i czekamy na wiadomosci
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość