Święto zakochanych?
Święto zakochanych?
Walentynkowy poranek -kawa z kwiatkami do łóżka , tylko się cieszyć
. Dwudziestoletni staż małżeński , niby wszystko ok....Tylko ta pamięć , zbyt dobra nie pozwala wymazać łez , które wylałam przez lata - zaniedbywana , czująca sie najmniej istotną osobą w jego życiu . Czuję się wypalona i nie umiem się cieszyć tym co jest teraz. Czy to przejściowe , czy można czućsię komfortowo w związku , który przez lata był godny pożałowania?
Re: Święto zakochanych?
Nie dziwie Ci sie, ze tak fatalnie i watpliwie to postrzegasz.
Dwadziescia lat to kawal czasu i z pewnoscia jest wiele ran i blizn po ktorych trudno jest Ci sie tak naprawde odnalezc .
To jest swgo rodzaju uraz psychiczny ktory gdzies tam w faldach psychiki ciagle jest,,zywy,, .
To naturalne u kazdego czlowieka ktory zostal zraniony lub dotkniety do zywego.
Psychicznych zranien nie da sie ot tak wymazac gumka myszka , nawet po latach , nawet zmieniajac swoje zachowanie i myslenie.
Nawet pozniejsze wyrazy czulosci tez tego nie naprawia , choc zawsze w imie ,,czegos,, wyzszego chwilowo
zatuszuja lub zapudruja.
To taka sztuka kamuflazu zyciowego ktoremy , wiez mi podlegaja wszyscy bez wyjatkow.
Pytasz czy to chwilowe?
Odpowiem , ze nie.
A to dlatego, ze nie jest w 100 % mozliwa wymiana ludzkiej psychiki, nawet przy probach naprawienia szkod uczuciowych.
Mozna i trzeba z tym zyc, bo inaczej sie niestety moja droga, nie da.
Z takim zalem naprawde da sie zyc , choc nie jest to ani latwe ani tez proste.
Dla ,,wyzszych celow,, warto isc z zyciowymi ranami do przodu bez cofania sie , bo tylko takie postepowanie daje szanse na to , ze rany juz nie beda saczyc , ale sie zablizniac.
Kazdy ma swoja droge do przejscia , wiec wybory rowniez naleza do nas samych .
Choc nie latwe to jednak czasami warto sie usmiechnac , moze i przez zle wspomnienia i gorzkie lzy , ale z nadzieja , ze dla Ciebie liczy sie to co jest TERAZ i tylko TERAZ.
Wiem , ze Walentynki czesto dzialaja prowokujaco na zakochanych bylych i zakochanych obecnych ,do wracania wlasnie w przeszlosc w postaci roznych przykrych refleksji.
A to po to by dac szanse wszystkim na zmiany w swoim uczuciowym zyciu.
Uczucia zawsze byly i zawsze sa najwazniejszym elementem zycia , wiec sa wyczulone na wszelkie przejawy ich zranienia, bo sa delikatne po wieloma wzgledami.
Dwadziescia lat to kawal czasu i z pewnoscia jest wiele ran i blizn po ktorych trudno jest Ci sie tak naprawde odnalezc .
To jest swgo rodzaju uraz psychiczny ktory gdzies tam w faldach psychiki ciagle jest,,zywy,, .
To naturalne u kazdego czlowieka ktory zostal zraniony lub dotkniety do zywego.
Psychicznych zranien nie da sie ot tak wymazac gumka myszka , nawet po latach , nawet zmieniajac swoje zachowanie i myslenie.
Nawet pozniejsze wyrazy czulosci tez tego nie naprawia , choc zawsze w imie ,,czegos,, wyzszego chwilowo
zatuszuja lub zapudruja.
To taka sztuka kamuflazu zyciowego ktoremy , wiez mi podlegaja wszyscy bez wyjatkow.
Pytasz czy to chwilowe?
Odpowiem , ze nie.
A to dlatego, ze nie jest w 100 % mozliwa wymiana ludzkiej psychiki, nawet przy probach naprawienia szkod uczuciowych.
Mozna i trzeba z tym zyc, bo inaczej sie niestety moja droga, nie da.
Z takim zalem naprawde da sie zyc , choc nie jest to ani latwe ani tez proste.
Dla ,,wyzszych celow,, warto isc z zyciowymi ranami do przodu bez cofania sie , bo tylko takie postepowanie daje szanse na to , ze rany juz nie beda saczyc , ale sie zablizniac.
Kazdy ma swoja droge do przejscia , wiec wybory rowniez naleza do nas samych .
Choc nie latwe to jednak czasami warto sie usmiechnac , moze i przez zle wspomnienia i gorzkie lzy , ale z nadzieja , ze dla Ciebie liczy sie to co jest TERAZ i tylko TERAZ.
Wiem , ze Walentynki czesto dzialaja prowokujaco na zakochanych bylych i zakochanych obecnych ,do wracania wlasnie w przeszlosc w postaci roznych przykrych refleksji.
A to po to by dac szanse wszystkim na zmiany w swoim uczuciowym zyciu.
Uczucia zawsze byly i zawsze sa najwazniejszym elementem zycia , wiec sa wyczulone na wszelkie przejawy ich zranienia, bo sa delikatne po wieloma wzgledami.
Re: Święto zakochanych?
Muszę przyznać, że to najsmutniejszy post jaki ostatnio czytałam.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość