Święto zakochanych?

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
ixa
Jestem tu nowa :)
Posty: 14
Rejestracja: pn lut 09, 2015 5:15 pm

Święto zakochanych?

Post autor: ixa »

Walentynkowy poranek -kawa z kwiatkami do łóżka , tylko się cieszyć :) . Dwudziestoletni staż małżeński , niby wszystko ok....Tylko ta pamięć , zbyt dobra nie pozwala wymazać łez , które wylałam przez lata - zaniedbywana , czująca sie najmniej istotną osobą w jego życiu . Czuję się wypalona i nie umiem się cieszyć tym co jest teraz. Czy to przejściowe , czy można czućsię komfortowo w związku , który przez lata był godny pożałowania?
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: Święto zakochanych?

Post autor: Astra »

Nie dziwie Ci sie, ze tak fatalnie i watpliwie to postrzegasz.
Dwadziescia lat to kawal czasu i z pewnoscia jest wiele ran i blizn po ktorych trudno jest Ci sie tak naprawde odnalezc .
To jest swgo rodzaju uraz psychiczny ktory gdzies tam w faldach psychiki ciagle jest,,zywy,, .
To naturalne u kazdego czlowieka ktory zostal zraniony lub dotkniety do zywego.
Psychicznych zranien nie da sie ot tak wymazac gumka myszka , nawet po latach , nawet zmieniajac swoje zachowanie i myslenie.
Nawet pozniejsze wyrazy czulosci tez tego nie naprawia , choc zawsze w imie ,,czegos,, wyzszego chwilowo
zatuszuja lub zapudruja.
To taka sztuka kamuflazu zyciowego ktoremy , wiez mi podlegaja wszyscy bez wyjatkow.
Pytasz czy to chwilowe?
Odpowiem , ze nie.
A to dlatego, ze nie jest w 100 % mozliwa wymiana ludzkiej psychiki, nawet przy probach naprawienia szkod uczuciowych.
Mozna i trzeba z tym zyc, bo inaczej sie niestety moja droga, nie da.
Z takim zalem naprawde da sie zyc , choc nie jest to ani latwe ani tez proste.
Dla ,,wyzszych celow,, warto isc z zyciowymi ranami do przodu bez cofania sie , bo tylko takie postepowanie daje szanse na to , ze rany juz nie beda saczyc , ale sie zablizniac.
Kazdy ma swoja droge do przejscia , wiec wybory rowniez naleza do nas samych .
Choc nie latwe to jednak czasami warto sie usmiechnac , moze i przez zle wspomnienia i gorzkie lzy , ale z nadzieja , ze dla Ciebie liczy sie to co jest TERAZ i tylko TERAZ.
Wiem , ze Walentynki czesto dzialaja prowokujaco na zakochanych bylych i zakochanych obecnych ,do wracania wlasnie w przeszlosc w postaci roznych przykrych refleksji.
A to po to by dac szanse wszystkim na zmiany w swoim uczuciowym zyciu.
Uczucia zawsze byly i zawsze sa najwazniejszym elementem zycia , wiec sa wyczulone na wszelkie przejawy ich zranienia, bo sa delikatne po wieloma wzgledami. :fallinlove
ixa
Jestem tu nowa :)
Posty: 14
Rejestracja: pn lut 09, 2015 5:15 pm

Do ASTRY

Post autor: ixa »

Swietnie to ujęłaś , ubrałaś w słowa to z czego zdaję sobie sprawę ,ale świadomość zrozumienia oraz tego że każdy ma swoje sprawy ,o których chciałby zapomnieć -dodaje otuchy Dziękuję Ci bardzo :)
ala.szot
Jestem tu nowa :)
Posty: 25
Rejestracja: śr lut 11, 2015 12:41 am

Re: Święto zakochanych?

Post autor: ala.szot »

Muszę przyznać, że to najsmutniejszy post jaki ostatnio czytałam.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość