Witam wszystkich !
Juz zalozylam kiedys podobny, ckliwy temat, nawet dotyczacy tej samej sytuacji.
Teraz, po czasie sie pozmienialo. Nie mam z kim porozmawiac, a to forum daje mi taka mozliwosc.
Zrezygnowalam z uczucia, z chlopka, ktorego pokochalam. On zerwal ze mna, im dluzej sie znalismy, ja co raz bardziej sie oddalam. Wiec zwatpil. Nie mam do niego zalu, ani do nikogo inego procz siebie. Tesknie za nim. Ale bylo minelo...
Zrezygnowalam z niego dla chlopka, ktory jak mi sie wydawalo "jest bardziej przyszlosciowy". Stara sie, zapewnia o uczuciu i zaangazowaniu, jest na kazde moje skinienie, daje mi poczucie bezpieczenstwa i wyjatkowosci.
Jednakze ja nie nie wiem czy go kocham, on mnie tak...nie chodzi mi o brak motyli itp, a o taka wiez, laczaca zakochanych, pozadanie, fascynacje... Gdy z nim jestem, usmiecham sie, zawsze robimy cos ciekawego, lecz nie potrafie sie do niego zblizyc, a chodzi mi o tak prozaiczy gest jak chwycenie za dlon. Nie wiem czemu... Jestem z nim blisko, jak przyjaciele. Mozemy rozmawiac calymi dniami, wyglupiac sie. Widzial mnie w rozych sytuacjach, na plazy w bikini, rano w pizamach, z mokrymi wlosami po kapieli, zmeczona, spiaca, wesola, zalamana. Zawsze jest blisko. Znamy sie od 3 miesiecy, przez ten okres bardzo go polubilam. On chce stworzyc ze mna zwiazek, kochac sie ze mna, trzymac mnie za dlon i nie opuszczac na krok. Ja sie tego obawiam.
Jest on wrecz idealem chlopaka. Jednak ja nie wiem czego chce od zycia od siebie. Gubie sie. Powinnam go kochac, on dalby mi szczescie, ale nie wiem czy zdolam. Boje sie. Boje sie zaangazowac, boje sie tez ze go nie pokocham, ze go skrzywdze, ze go strace na zawsze, ze nikt mnie tak nie pokocha jak on, ze popelnie blad, ze w przyszlosci bede zalowac decyzji podjetej teraz, boje sie ze on mnie znienawidzi i sie zalamie...
Nie wiem co powinnam zrobic, chcialabym sie zakochac tak jak w poprzednim chlopkaku, byc szczesliwa, wiem ze motyle w brzuchu to nie jest prawdziwa milosc, bo taka glownie opiera sie na przyjazni, wspolnym dialogu...nie czekam z nicierpliwoscia, jak z poprzednim chlopakiem, na spotkanie, nie czekam na wiadomosc...moze dlatego ze wiem, ze sie odezwie, przyjdzie.
Moze sama doprowadzam do takiej sytuacji, moze moja podswiadomosc mnie blokuje, moje nadmierne przejmowanie sie blachymi rzeczami...nie wiem. Nie wiem co mam zrobic, aby to zmienic, czy w ogole warto to zmieniac, czy tez nie.
Prosze o pomoc.
Pozdrawiam,
Tellinee
Przyjaźń czy miłość ?
Przyjaźń czy miłość ?
Dante Lupus
Re: Przyjaźń czy miłość ?
Witaj Tellinee .
Moim zdaniem blokujesz się przed uczuciem. Chcialabyś stworzyć udany związek, a nie potrafisz bo się boisz.
Powiem Ci, że miałam podobny problem.
Nie miałam chłopaka, wręcz broniłam się przed każdym uczuciem bo nie trafiłam na odpowiedniego mężczyznę i widziałam jak moje koleżanki cierpią przez miłość... Jedna płacze, druga płacze...
I w końcu poznałam jednego faceta.. byliśmy razem 2tyg, i te dwa tygodnie były najgorszymi tygodniami mojego życia... Koleś robił to na co nie miałam ochoty... dotykał mnie.. chciał się ciagle całować.. nie rozumiał, że jest moi pierwszym chłopakiem, byłam przerażona. Zerwałam, kiedy o mało nie doszło do tego, że chciał mnie zgwałcić...
Po kilku miesiącach poznałam drugiego chłopaka, byłam zakochana, bardzo zakochana... Wręcz zaślepiona miłością.. 3tygodnie to trwało... bo chłopak mnie nie szanował.. olewał.. kłamał.. wychodził na imprezy ze swoją eks ..
Któregoś dnia powiedział, że nie może z nią być, bo jest ze mną...
Nigdy nikt mnie tak nie zranił... zerwałam z Nim co było dla mnie ciężkie.. a on na to "ok, nara" ...
Miałam przez niego depresję, pocięłam się, naprawdę ciężki okres w życiu...
I powiem Ci, że właśnie wtedy poznałam mojego obecnego chłopaka. Mimo że nie był chodzącym Bogiem, nie był piękny, w klasie nikt go nie lubił bo gadali że jest niski, brzydki...
Przyjaźniliśmy się i w końcu zostaliśmy parą. A powiem Ci, że nie chciałam z Nim być... wiedziałam ile cierpiałam, że nie chce przechodzić tego samego. I powiem Ci, że to, że się zgodziłam z Nim być było najlepszą decyzją mojego życia.
Blokadę jaką miałam przez dwóch wcześniejszych chłopaków przełamałam z Nim.
Pierwszy pocałunek mieliśmy dopiero po 4 miesiącach związku. Trzymanie za rękę miesiąc po. Wszystko przychodziło z czasem. Drobne pieszczoty... dopiero po niecałym roku.
Nie naciskał na nic, wszystko przychodziło z czasem... I to jest normalne, że może masz jakąś blokadę, chociaż nie miałaś takich doświadczeń chyba jak ja.
Ale jeżeli go nie kochasz, nie ma na co naciskać, przyjaźnijcie się dalej, z czasem wszystko wyjdzie i może coś do niego poczujesz. A jak poczujesz, wtedy twoja blokada z czasem przejdzie...
Jeżeli twój przyjaciel jest "ideałem" chłopaka, nie rezygnuj z niego, mało takich niestety na naszym świecie i szkoda przegapić takiej miłości i przyszłości... Może dla Ciebie za szybko na związek, musisz odpocząć po wcześniejszym, ułożyć wszystko...?
Jeśli dwie osoby do siebie pasują, napewno w końcu zaczną "współgrać" i coś między nimi zaiskrzy. Nie musi to być po dwóch dniach czy tygodniach... czasem to trwa o wiele dłużej. Ale warto zaczekać niż podejmować pochopne decyzje, które niekoniecznie będą dobre.
A jeśli jednak między Wami nic nie zaiskrzy, powiedz mu to i, nie rób mu zbędnych nadziei. Nie można się zmuszać do niczego, a już napewno nie do miłości .
Moim zdaniem blokujesz się przed uczuciem. Chcialabyś stworzyć udany związek, a nie potrafisz bo się boisz.
Powiem Ci, że miałam podobny problem.
Nie miałam chłopaka, wręcz broniłam się przed każdym uczuciem bo nie trafiłam na odpowiedniego mężczyznę i widziałam jak moje koleżanki cierpią przez miłość... Jedna płacze, druga płacze...
I w końcu poznałam jednego faceta.. byliśmy razem 2tyg, i te dwa tygodnie były najgorszymi tygodniami mojego życia... Koleś robił to na co nie miałam ochoty... dotykał mnie.. chciał się ciagle całować.. nie rozumiał, że jest moi pierwszym chłopakiem, byłam przerażona. Zerwałam, kiedy o mało nie doszło do tego, że chciał mnie zgwałcić...
Po kilku miesiącach poznałam drugiego chłopaka, byłam zakochana, bardzo zakochana... Wręcz zaślepiona miłością.. 3tygodnie to trwało... bo chłopak mnie nie szanował.. olewał.. kłamał.. wychodził na imprezy ze swoją eks ..
Któregoś dnia powiedział, że nie może z nią być, bo jest ze mną...
Nigdy nikt mnie tak nie zranił... zerwałam z Nim co było dla mnie ciężkie.. a on na to "ok, nara" ...
Miałam przez niego depresję, pocięłam się, naprawdę ciężki okres w życiu...
I powiem Ci, że właśnie wtedy poznałam mojego obecnego chłopaka. Mimo że nie był chodzącym Bogiem, nie był piękny, w klasie nikt go nie lubił bo gadali że jest niski, brzydki...
Przyjaźniliśmy się i w końcu zostaliśmy parą. A powiem Ci, że nie chciałam z Nim być... wiedziałam ile cierpiałam, że nie chce przechodzić tego samego. I powiem Ci, że to, że się zgodziłam z Nim być było najlepszą decyzją mojego życia.
Blokadę jaką miałam przez dwóch wcześniejszych chłopaków przełamałam z Nim.
Pierwszy pocałunek mieliśmy dopiero po 4 miesiącach związku. Trzymanie za rękę miesiąc po. Wszystko przychodziło z czasem. Drobne pieszczoty... dopiero po niecałym roku.
Nie naciskał na nic, wszystko przychodziło z czasem... I to jest normalne, że może masz jakąś blokadę, chociaż nie miałaś takich doświadczeń chyba jak ja.
Ale jeżeli go nie kochasz, nie ma na co naciskać, przyjaźnijcie się dalej, z czasem wszystko wyjdzie i może coś do niego poczujesz. A jak poczujesz, wtedy twoja blokada z czasem przejdzie...
Jeżeli twój przyjaciel jest "ideałem" chłopaka, nie rezygnuj z niego, mało takich niestety na naszym świecie i szkoda przegapić takiej miłości i przyszłości... Może dla Ciebie za szybko na związek, musisz odpocząć po wcześniejszym, ułożyć wszystko...?
Jeśli dwie osoby do siebie pasują, napewno w końcu zaczną "współgrać" i coś między nimi zaiskrzy. Nie musi to być po dwóch dniach czy tygodniach... czasem to trwa o wiele dłużej. Ale warto zaczekać niż podejmować pochopne decyzje, które niekoniecznie będą dobre.
A jeśli jednak między Wami nic nie zaiskrzy, powiedz mu to i, nie rób mu zbędnych nadziei. Nie można się zmuszać do niczego, a już napewno nie do miłości .
Re: Przyjaźń czy miłość ?
Dziękuję vaniliiia za odpowiedz.
Nie mialam az takich doswiadczen.
Moj pierwszy zwiazekskonczyl sie tym ze stalam sie zabawka w rekach chlopaka...przykre uczucie jesli facet traktuje sie jak "dziwke". Ale bylo sie glupim, ze pozwolilo sie na takie cos.
Kolejny przestraszyl sie ze nie zdola dorownac moim oczekiwaniom...
A teraz zyje jeszcze poprzednim zwiazkiem, obwianiam sie o to, ze sie rozstalismy, bo byla to moja wina, nie w 100% ale w duzej mierze, chociaz gdyby mu zalezalo, nie odszedlby....chyba. Moze nawet to nie byla milosc, a zwykle nastoletnie zauroczenie...nieistotne w tym momencie.
Obecny chlopaka nie obrazuje mojego genotypu, niestety, ale go lubie, a to chyba wazniejsze od tego jak wyglada.
Teraz przeraza mnie wizja zwizku, stalego, do konca, on taki by chyba chcial. Ja sie boje, nawet nie skonczylam szkoly.
Poczekam, moze wszystko sie wyjasni.
Nie mialam az takich doswiadczen.
Moj pierwszy zwiazekskonczyl sie tym ze stalam sie zabawka w rekach chlopaka...przykre uczucie jesli facet traktuje sie jak "dziwke". Ale bylo sie glupim, ze pozwolilo sie na takie cos.
Kolejny przestraszyl sie ze nie zdola dorownac moim oczekiwaniom...
A teraz zyje jeszcze poprzednim zwiazkiem, obwianiam sie o to, ze sie rozstalismy, bo byla to moja wina, nie w 100% ale w duzej mierze, chociaz gdyby mu zalezalo, nie odszedlby....chyba. Moze nawet to nie byla milosc, a zwykle nastoletnie zauroczenie...nieistotne w tym momencie.
Obecny chlopaka nie obrazuje mojego genotypu, niestety, ale go lubie, a to chyba wazniejsze od tego jak wyglada.
Teraz przeraza mnie wizja zwizku, stalego, do konca, on taki by chyba chcial. Ja sie boje, nawet nie skonczylam szkoly.
Poczekam, moze wszystko sie wyjasni.
Dante Lupus
Re: Przyjaźń czy miłość ?
Tellinee uważam, że nie zamknęłaś jeszcze poprzedniego etapu swojego życia, by móc wejść w nowy... niestety życie płata nam wiele figli i musimy w końcu podjąć słuszną decyzję.. kiedyś znalazłam się w podobnej sytuacji co Ty, było tak samo jak opisujesz idealny chłopak a ja wiedziałam, że mi się podoba, ale nie wiedziałam czy to faktycznie "to"... usiadłam sobie w domu i spisałam wszystko co mnie spotkało i co czuję w obydwóch przypadkach, czyli byłego i aktualnego... wtedy dopiero zauważyłam, że przez długi czas miałam bałagan w mózgu... dozłam do wniosku, że nie widziałam szans już z byłym, a więc starałam się wykasować go z ciąglych myśli... dałam szansę temu "ideałowi" teraźniejszemu i nie żaluję... jak widać po mnie nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale pomału dojrzewające prawdziwe uczucie...kiedyś pogadałam o tym z bliską mi osobą, która mi powiedziała, że dopiero jak skonsumuję związek będę wiedziała czy to ten czy nie ten właściwy... z biegiem czasu wiem, że zrobiłam dobrze... o byłym już w ogole nie myślę, a nie wyobrażaml sobie życia bez tego "teraźniejszego"
jesteśmy dla siebie stworzeni pod każdym względem: psychicznym i fizycznym... może warto naprawdę dać szansę temu co Cię tak kocha, a jak się rozluźnisz i pozwolisz Mu być z Tobą to będziesz wiedziała czy to ten jedyny czy też nie... ale musisz zapomnieć w jakiś sposób o przeszłości i nie myśleć co byłoby gdyby... (jeśli chodzi o byłego)... tamtego już nie ma a szkoda życia na rozpamiętywanie i udręczanie się
Pieluchy pampers czy dada?
Re: Przyjaźń czy miłość ?
Popieram wypowiedzi dziewczyn 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
