Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
-
andrzej500
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: pn kwie 23, 2018 8:26 am
Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Cześć!
Nigdy nie wiedziałem, że napisze temat "na babskim forum".
Chciałbym Was prosić o pomoc, a raczej sugestie w temacie, w którym jestem totalnie zielony - bo cała sytuacja psychicznie i mentalnie mnie wykańcza.
Jeżeli komuś będzie się chciało przeczytać (a napiszę to w WIELKIM SKRÓCIE) to serdecznie dziękuje.
Byłem z kobietą w związku przez 3 lata, znamy się prawie 3,5 roku.
Związek był burzliwy. Czasem lepsze chwile, czasem gorsze - ale byliśmy razem.
W zeszłym roku nastąpił kryzys - straciłem pracę, nie udało mi się pojechać na wymarzone wakacje z dziewczyną, ona finalnie pojechała z kuzynem, ja zostałem na małym lodzie, miałem swoje problemy.
Sytuacja mnie przerosła - suma sumarum - zrobiłem najgłupszą rzecz i zostawiłem Ewę.
Z dnia na dzień - stwierdziłem, że nie chcę z nią być. Jak po porażeniu piorunem.
Nie odzywałem się 2,5 miesiąca. NIC - zero kontaktu, na urodziny, na święta - nic. Zniknąłem. Odciąłem się od 99% znajomych.
W międzyczasie - zauwazyłem, że ona zaczeła się z kims spotykac. Z chłopakiem, ktory mieszka ponad 100km od niej
Ja przez ten czas zastanawiałem się nad sobą, nad swoim życiem. Stwierdziłem, że coś jest nie tak ze mną.
Poszedłem do psychologa, zacząłęm rozmawiać z ludzmi, popracowałem nad sobą. Przez te 3 miesiące jak nie byłem z nią - zmieniłem się o 180 stopni. Znalazłem pracę - zostałem kierownikiem oddziału firmy, zakupiłem mieszkanie nowe.
Z końcem stycznia - ODEZWAŁEM SIĘ do mojej byłej. Przeprosiłem ją, że tak się zachowałem, że ją tak zostawiłem. Przeprosiłem, że to tak nie powinno wyglądać. Powiedziałem - że wiem, że z kimś się spotyka - i że nie mam złych zamiarów, jednak - moja męska intuicja mówiła mi, że zachowałem się mało Gentelmeńsko. Oczywiście opowiedziałem Ewie - że poszedłem do psychologa, że popracowałem nad sobą.
Czas mijał - CAŁY LUTY spotykałem się z nią na zasadzie kolega/koleżanka. Wypady do kina, na go-karty, na kolacje.
Pod koniec lutego - pod wplywem alkoholu - zblizylismy sie do siebie.
CAŁY CZAS - EWA SPOTYKA SIĘ Z "KOLEGĄ", o którym ja wiem.
Ponoć nie są razem ALE SIĘ SPOTYKAJĄ.
Czas leciał... w połowie Marca - oświadczyłem Ewie - że chciałbym do niej wrócić.
Dzisiaj jest 23.04 - a ja dalej "czekam".
Dalej akceptuje to, że spotyka się w tygodniu ze mną, a w weekendy jeździ do kolegi.
Nie wiem co mam robić.
Rozmawiałem z Ewą 2 tygodnie temu - jak to ma dalej wyglądać, to wszystkie logiczne argumenty mi nie pasują.
Ewa sama sobie zaprzecza. Całujemy się, przytulamy, ja chodzę z nią w objęciach, cieszymy się współnie - ale kiedy "przychodzi" temat - NAS, to Ewa chowa głowę w piasek. Słyszę, że mam nie naciskać, że ona musi sobie to przemyśleć, bo nie jest w stanie zadecydować i popełnić pochopnej decyzji. Jak długo? To już ponad miesiąc...
Co więcej - zasugerowałem jej - że jeżeli koliduję z jej "kolegą", że jeżeli ona nie chce - to ma mi to od razu powiedzieć, bo... wtedy znowu zniknę, a tak to robię sobie nadzieję...
Ewa odpowiedziała: "że mam nie naciskać... i dać jej luzu"... bo nie chce popełnić pochopnej decyzji.
Każdy dzień jest dla mnie trudny. Nie wiem - czekam jak piesek, aż Ewa się zdeklaruje. Ta sytuacja mnie wykańcza.
Czuje - że jest ponownie blisko, że ona chce - ale.. ma obawy.
Słyszałem od niej - że nie wie, jakby to miało wyglądać, że ona SIĘ SPOTYKA Z KIMŚ - i nie chce tej osoby zostawić, tak jak ja zostawiłem Ewę. Co więcej - nie wie jakby rodzice zareagowali na to, że ja wróciłem. Po rozstaniu ze mną - pewnie nagadała im samych złych rzeczy...
Jest to dla mnie bez sensu... - w takim razie dlaczego od ponad 2 miesięcy spotykam się z Ewą? Jak długo mogę żyć w takim trójkącie?
Ponoć Ewa poinformowała "kolegę", że ja się odezwałem i że ona się spotyka ze mną - jest to dla mnie bez sensu.
Oczywiście pytałem Ewę - czy oni są razem, to usłyszałem tylko "że oni się spotykają ale nie są razem".
Dlaczego Ewa też ze mną się spotyka?
Ostatni raz widziałem się z nią w sobotę - byliśmy na kolacji, potem wypiliśmy wino - leżeliśmy w aucie i rozmawialiśmy wieczorem.
Dodam tylko, że ja mam 27 lat, a ona 25...
Jesteście w stanie mi coś doradzić? Każde nasze spotkanie jest super, śmiejemy się, rozmawiamy, żartujemy, wracamy do starych wspólnych chwil - jednak ciągle "ten kolega" jest. Czy to na instagramie, czy to na facebooku coś do niej napisze...
Mnie ta sytuacja niszczy. Ewa jest z powrotem blisko mnie - ale nie jest...
Skoro prosiła o luz - to jak długo czekać? Na co czekać?
Co ma się wydarzyć?
Postawić jej ultimatum?
Poinformować ją o fakcie - że jeżeli ona nie jest w stanie się określić - to może ja powiniennem napisać do jej "kolegi"?
Mam za dużo myśli w głowie...
Nigdy nie wiedziałem, że napisze temat "na babskim forum".
Chciałbym Was prosić o pomoc, a raczej sugestie w temacie, w którym jestem totalnie zielony - bo cała sytuacja psychicznie i mentalnie mnie wykańcza.
Jeżeli komuś będzie się chciało przeczytać (a napiszę to w WIELKIM SKRÓCIE) to serdecznie dziękuje.
Byłem z kobietą w związku przez 3 lata, znamy się prawie 3,5 roku.
Związek był burzliwy. Czasem lepsze chwile, czasem gorsze - ale byliśmy razem.
W zeszłym roku nastąpił kryzys - straciłem pracę, nie udało mi się pojechać na wymarzone wakacje z dziewczyną, ona finalnie pojechała z kuzynem, ja zostałem na małym lodzie, miałem swoje problemy.
Sytuacja mnie przerosła - suma sumarum - zrobiłem najgłupszą rzecz i zostawiłem Ewę.
Z dnia na dzień - stwierdziłem, że nie chcę z nią być. Jak po porażeniu piorunem.
Nie odzywałem się 2,5 miesiąca. NIC - zero kontaktu, na urodziny, na święta - nic. Zniknąłem. Odciąłem się od 99% znajomych.
W międzyczasie - zauwazyłem, że ona zaczeła się z kims spotykac. Z chłopakiem, ktory mieszka ponad 100km od niej
Ja przez ten czas zastanawiałem się nad sobą, nad swoim życiem. Stwierdziłem, że coś jest nie tak ze mną.
Poszedłem do psychologa, zacząłęm rozmawiać z ludzmi, popracowałem nad sobą. Przez te 3 miesiące jak nie byłem z nią - zmieniłem się o 180 stopni. Znalazłem pracę - zostałem kierownikiem oddziału firmy, zakupiłem mieszkanie nowe.
Z końcem stycznia - ODEZWAŁEM SIĘ do mojej byłej. Przeprosiłem ją, że tak się zachowałem, że ją tak zostawiłem. Przeprosiłem, że to tak nie powinno wyglądać. Powiedziałem - że wiem, że z kimś się spotyka - i że nie mam złych zamiarów, jednak - moja męska intuicja mówiła mi, że zachowałem się mało Gentelmeńsko. Oczywiście opowiedziałem Ewie - że poszedłem do psychologa, że popracowałem nad sobą.
Czas mijał - CAŁY LUTY spotykałem się z nią na zasadzie kolega/koleżanka. Wypady do kina, na go-karty, na kolacje.
Pod koniec lutego - pod wplywem alkoholu - zblizylismy sie do siebie.
CAŁY CZAS - EWA SPOTYKA SIĘ Z "KOLEGĄ", o którym ja wiem.
Ponoć nie są razem ALE SIĘ SPOTYKAJĄ.
Czas leciał... w połowie Marca - oświadczyłem Ewie - że chciałbym do niej wrócić.
Dzisiaj jest 23.04 - a ja dalej "czekam".
Dalej akceptuje to, że spotyka się w tygodniu ze mną, a w weekendy jeździ do kolegi.
Nie wiem co mam robić.
Rozmawiałem z Ewą 2 tygodnie temu - jak to ma dalej wyglądać, to wszystkie logiczne argumenty mi nie pasują.
Ewa sama sobie zaprzecza. Całujemy się, przytulamy, ja chodzę z nią w objęciach, cieszymy się współnie - ale kiedy "przychodzi" temat - NAS, to Ewa chowa głowę w piasek. Słyszę, że mam nie naciskać, że ona musi sobie to przemyśleć, bo nie jest w stanie zadecydować i popełnić pochopnej decyzji. Jak długo? To już ponad miesiąc...
Co więcej - zasugerowałem jej - że jeżeli koliduję z jej "kolegą", że jeżeli ona nie chce - to ma mi to od razu powiedzieć, bo... wtedy znowu zniknę, a tak to robię sobie nadzieję...
Ewa odpowiedziała: "że mam nie naciskać... i dać jej luzu"... bo nie chce popełnić pochopnej decyzji.
Każdy dzień jest dla mnie trudny. Nie wiem - czekam jak piesek, aż Ewa się zdeklaruje. Ta sytuacja mnie wykańcza.
Czuje - że jest ponownie blisko, że ona chce - ale.. ma obawy.
Słyszałem od niej - że nie wie, jakby to miało wyglądać, że ona SIĘ SPOTYKA Z KIMŚ - i nie chce tej osoby zostawić, tak jak ja zostawiłem Ewę. Co więcej - nie wie jakby rodzice zareagowali na to, że ja wróciłem. Po rozstaniu ze mną - pewnie nagadała im samych złych rzeczy...
Jest to dla mnie bez sensu... - w takim razie dlaczego od ponad 2 miesięcy spotykam się z Ewą? Jak długo mogę żyć w takim trójkącie?
Ponoć Ewa poinformowała "kolegę", że ja się odezwałem i że ona się spotyka ze mną - jest to dla mnie bez sensu.
Oczywiście pytałem Ewę - czy oni są razem, to usłyszałem tylko "że oni się spotykają ale nie są razem".
Dlaczego Ewa też ze mną się spotyka?
Ostatni raz widziałem się z nią w sobotę - byliśmy na kolacji, potem wypiliśmy wino - leżeliśmy w aucie i rozmawialiśmy wieczorem.
Dodam tylko, że ja mam 27 lat, a ona 25...
Jesteście w stanie mi coś doradzić? Każde nasze spotkanie jest super, śmiejemy się, rozmawiamy, żartujemy, wracamy do starych wspólnych chwil - jednak ciągle "ten kolega" jest. Czy to na instagramie, czy to na facebooku coś do niej napisze...
Mnie ta sytuacja niszczy. Ewa jest z powrotem blisko mnie - ale nie jest...
Skoro prosiła o luz - to jak długo czekać? Na co czekać?
Co ma się wydarzyć?
Postawić jej ultimatum?
Poinformować ją o fakcie - że jeżeli ona nie jest w stanie się określić - to może ja powiniennem napisać do jej "kolegi"?
Mam za dużo myśli w głowie...
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Bardzo trudna sytuacja
wydaje mi sie ze moze byc jej teraz trudno, bo kazda kobieta, jesli raz juz zostaje zostawiona przez faceta to boi sie, ze to sie znowu stanie... Tylko ze ona nie powinna tez cie wodzic za nos i okreslic sytuacje. jesli macie miec wiecej czasu na przemyslenie sytuacji to wedlug mnie powinna ograniczyc spotkania z toba - wychodzenie do kina, przytulanie i calowanie to nie jest trzymanie dystansu i nalezy ci sie cos konkretniejszego. W koncu kazdy czasem popelnia bledy - czy rozmawialaes z nia o tym, ze chodzisz do psychologa itd.? Czy opowiedziales jej to wszytsko?
Nie znając ani kierunku, ani celu podróży, nie dostaniesz biletu. - Les Brown
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Witaj. Przeczytalam do konca. Sytuacja, ktora opisales nie wyglada aż tak źle...Zrobiles to, co należało, przeprosiles, starasz sie. Teraz ruch należy do Twojej partnerki. Wydaje mi się, że ona teraz Was obserwuje, Ciebie zwlaszcza, bo już raz doświadczyła przykrej sytuacji związanej z opuszczeniem. Z tamtym mężczyzną też sie spotyka, ale gdyby miała z nim być na stałe, to....już by była. Być może jezt tak, że w każdym z Was widzi te cechy, które jej pasują jak całośc, najchętniej by to połaczyła, tak czasem bywa. Co teraz? Hm, najlepsze wyjscie to byc sobą, nie narzucaj się jej. Trzeba tez dac jej komunikat, ze owszem, rozumiesz ją ale taka sytuacja nie może trwać w nieskonczonosc. Trzymam za Ciebie kciuki.andrzej500 pisze:Cześć!
Nigdy nie wiedziałem, że napisze temat "na babskim forum".
Chciałbym Was prosić o pomoc, a raczej sugestie w temacie, w którym jestem totalnie zielony - bo cała sytuacja psychicznie i mentalnie mnie wykańcza.
Jeżeli komuś będzie się chciało przeczytać (a napiszę to w WIELKIM SKRÓCIE) to serdecznie dziękuje.
Byłem z kobietą w związku przez 3 lata, znamy się prawie 3,5 roku.
Związek był burzliwy. Czasem lepsze chwile, czasem gorsze - ale byliśmy razem.
W zeszłym roku nastąpił kryzys - straciłem pracę, nie udało mi się pojechać na wymarzone wakacje z dziewczyną, ona finalnie pojechała z kuzynem, ja zostałem na małym lodzie, miałem swoje problemy.
Sytuacja mnie przerosła - suma sumarum - zrobiłem najgłupszą rzecz i zostawiłem Ewę.
Z dnia na dzień - stwierdziłem, że nie chcę z nią być. Jak po porażeniu piorunem.
Nie odzywałem się 2,5 miesiąca. NIC - zero kontaktu, na urodziny, na święta - nic. Zniknąłem. Odciąłem się od 99% znajomych.
W międzyczasie - zauwazyłem, że ona zaczeła się z kims spotykac. Z chłopakiem, ktory mieszka ponad 100km od niej
Ja przez ten czas zastanawiałem się nad sobą, nad swoim życiem. Stwierdziłem, że coś jest nie tak ze mną.
Poszedłem do psychologa, zacząłęm rozmawiać z ludzmi, popracowałem nad sobą. Przez te 3 miesiące jak nie byłem z nią - zmieniłem się o 180 stopni. Znalazłem pracę - zostałem kierownikiem oddziału firmy, zakupiłem mieszkanie nowe.
Z końcem stycznia - ODEZWAŁEM SIĘ do mojej byłej. Przeprosiłem ją, że tak się zachowałem, że ją tak zostawiłem. Przeprosiłem, że to tak nie powinno wyglądać. Powiedziałem - że wiem, że z kimś się spotyka - i że nie mam złych zamiarów, jednak - moja męska intuicja mówiła mi, że zachowałem się mało Gentelmeńsko. Oczywiście opowiedziałem Ewie - że poszedłem do psychologa, że popracowałem nad sobą.
Czas mijał - CAŁY LUTY spotykałem się z nią na zasadzie kolega/koleżanka. Wypady do kina, na go-karty, na kolacje.
Pod koniec lutego - pod wplywem alkoholu - zblizylismy sie do siebie.
CAŁY CZAS - EWA SPOTYKA SIĘ Z "KOLEGĄ", o którym ja wiem.
Ponoć nie są razem ALE SIĘ SPOTYKAJĄ.
Czas leciał... w połowie Marca - oświadczyłem Ewie - że chciałbym do niej wrócić.
Dzisiaj jest 23.04 - a ja dalej "czekam".
Dalej akceptuje to, że spotyka się w tygodniu ze mną, a w weekendy jeździ do kolegi.
Nie wiem co mam robić.
Rozmawiałem z Ewą 2 tygodnie temu - jak to ma dalej wyglądać, to wszystkie logiczne argumenty mi nie pasują.
Ewa sama sobie zaprzecza. Całujemy się, przytulamy, ja chodzę z nią w objęciach, cieszymy się współnie - ale kiedy "przychodzi" temat - NAS, to Ewa chowa głowę w piasek. Słyszę, że mam nie naciskać, że ona musi sobie to przemyśleć, bo nie jest w stanie zadecydować i popełnić pochopnej decyzji. Jak długo? To już ponad miesiąc...
Co więcej - zasugerowałem jej - że jeżeli koliduję z jej "kolegą", że jeżeli ona nie chce - to ma mi to od razu powiedzieć, bo... wtedy znowu zniknę, a tak to robię sobie nadzieję...
Ewa odpowiedziała: "że mam nie naciskać... i dać jej luzu"... bo nie chce popełnić pochopnej decyzji.
Każdy dzień jest dla mnie trudny. Nie wiem - czekam jak piesek, aż Ewa się zdeklaruje. Ta sytuacja mnie wykańcza.
Czuje - że jest ponownie blisko, że ona chce - ale.. ma obawy.
Słyszałem od niej - że nie wie, jakby to miało wyglądać, że ona SIĘ SPOTYKA Z KIMŚ - i nie chce tej osoby zostawić, tak jak ja zostawiłem Ewę. Co więcej - nie wie jakby rodzice zareagowali na to, że ja wróciłem. Po rozstaniu ze mną - pewnie nagadała im samych złych rzeczy...
Jest to dla mnie bez sensu... - w takim razie dlaczego od ponad 2 miesięcy spotykam się z Ewą? Jak długo mogę żyć w takim trójkącie?
Ponoć Ewa poinformowała "kolegę", że ja się odezwałem i że ona się spotyka ze mną - jest to dla mnie bez sensu.
Oczywiście pytałem Ewę - czy oni są razem, to usłyszałem tylko "że oni się spotykają ale nie są razem".
Dlaczego Ewa też ze mną się spotyka?
Ostatni raz widziałem się z nią w sobotę - byliśmy na kolacji, potem wypiliśmy wino - leżeliśmy w aucie i rozmawialiśmy wieczorem.
Dodam tylko, że ja mam 27 lat, a ona 25...
Jesteście w stanie mi coś doradzić? Każde nasze spotkanie jest super, śmiejemy się, rozmawiamy, żartujemy, wracamy do starych wspólnych chwil - jednak ciągle "ten kolega" jest. Czy to na instagramie, czy to na facebooku coś do niej napisze...
Mnie ta sytuacja niszczy. Ewa jest z powrotem blisko mnie - ale nie jest...
Skoro prosiła o luz - to jak długo czekać? Na co czekać?
Co ma się wydarzyć?
Postawić jej ultimatum?
Poinformować ją o fakcie - że jeżeli ona nie jest w stanie się określić - to może ja powiniennem napisać do jej "kolegi"?
Mam za dużo myśli w głowie...
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Trudne. Moim zdaniem ona teraz chce trochę przetestować, czy oby na pewno się zmieniłeś i jesteś cierpliwy i będziesz na nią czekał. Wystawiłeś jej zaufanie na dużą próbę, więc tak łatwo teraz nie pójdzie, ale rozumiem, że ta sytuacja Cię wykańcza i denerwuje i jest Ci źle. Ja bym poczekała jeszcze miesiąc, a po upływie tego czasu, jeśli nic się nie zmieni, to postaw sprawę jasno. Że albo Ci wybaczy i chce być z Tobą, albo wybiera "kolegę".
- kochamzakupy
- Miła Kobietka
- Posty: 31
- Rejestracja: śr sie 30, 2017 4:07 pm
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Daj jej jeszcze trochę czasu. Zraniłeś ją, ale wygląda, jakby chciała dać Ci drugą szansę, tylko się boi.
Ciężko jest znaleźć słowa, kiedy człowiek ma naprawdę coś do powiedzenia.
Erich Maria Remarque – Trzej towarzysze

Erich Maria Remarque – Trzej towarzysze
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
andrzej500 pisze:Cześć!
Nigdy nie wiedziałem, że napisze temat "na babskim forum".
Chciałbym Was prosić o pomoc, a raczej sugestie w temacie, w którym jestem totalnie zielony - bo cała sytuacja psychicznie i mentalnie mnie wykańcza.
Jeżeli komuś będzie się chciało przeczytać (a napiszę to w WIELKIM SKRÓCIE) to serdecznie dziękuje.
Byłem z kobietą w związku przez 3 lata, znamy się prawie 3,5 roku.
Związek był burzliwy. Czasem lepsze chwile, czasem gorsze - ale byliśmy razem.
W zeszłym roku nastąpił kryzys - straciłem pracę, nie udało mi się pojechać na wymarzone wakacje z dziewczyną, ona finalnie pojechała z kuzynem, ja zostałem na małym lodzie, miałem swoje problemy.
Sytuacja mnie przerosła - suma sumarum - zrobiłem najgłupszą rzecz i zostawiłem Ewę.
Z dnia na dzień - stwierdziłem, że nie chcę z nią być. Jak po porażeniu piorunem.
Nie odzywałem się 2,5 miesiąca. NIC - zero kontaktu, na urodziny, na święta - nic. Zniknąłem. Odciąłem się od 99% znajomych.
W międzyczasie - zauwazyłem, że ona zaczeła się z kims spotykac. Z chłopakiem, ktory mieszka ponad 100km od niej
Ja przez ten czas zastanawiałem się nad sobą, nad swoim życiem. Stwierdziłem, że coś jest nie tak ze mną.
Poszedłem do psychologa, zacząłęm rozmawiać z ludzmi, popracowałem nad sobą. Przez te 3 miesiące jak nie byłem z nią - zmieniłem się o 180 stopni. Znalazłem pracę - zostałem kierownikiem oddziału firmy, zakupiłem mieszkanie nowe.
Z końcem stycznia - ODEZWAŁEM SIĘ do mojej byłej. Przeprosiłem ją, że tak się zachowałem, że ją tak zostawiłem. Przeprosiłem, że to tak nie powinno wyglądać. Powiedziałem - że wiem, że z kimś się spotyka - i że nie mam złych zamiarów, jednak - moja męska intuicja mówiła mi, że zachowałem się mało Gentelmeńsko. Oczywiście opowiedziałem Ewie - że poszedłem do psychologa, że popracowałem nad sobą.
Czas mijał - CAŁY LUTY spotykałem się z nią na zasadzie kolega/koleżanka. Wypady do kina, na go-karty, na kolacje.
Pod koniec lutego - pod wplywem alkoholu - zblizylismy sie do siebie.
CAŁY CZAS - EWA SPOTYKA SIĘ Z "KOLEGĄ", o którym ja wiem.
Ponoć nie są razem ALE SIĘ SPOTYKAJĄ.
Czas leciał... w połowie Marca - oświadczyłem Ewie - że chciałbym do niej wrócić.
Dzisiaj jest 23.04 - a ja dalej "czekam".
Dalej akceptuje to, że spotyka się w tygodniu ze mną, a w weekendy jeździ do kolegi.
Nie wiem co mam robić.
Rozmawiałem z Ewą 2 tygodnie temu - jak to ma dalej wyglądać, to wszystkie logiczne argumenty mi nie pasują.
Ewa sama sobie zaprzecza. Całujemy się, przytulamy, ja chodzę z nią w objęciach, cieszymy się współnie - ale kiedy "przychodzi" temat - NAS, to Ewa chowa głowę w piasek. Słyszę, że mam nie naciskać, że ona musi sobie to przemyśleć, bo nie jest w stanie zadecydować i popełnić pochopnej decyzji. Jak długo? To już ponad miesiąc...
Co więcej - zasugerowałem jej - że jeżeli koliduję z jej "kolegą", że jeżeli ona nie chce - to ma mi to od razu powiedzieć, bo... wtedy znowu zniknę, a tak to robię sobie nadzieję...
Ewa odpowiedziała: "że mam nie naciskać... i dać jej luzu"... bo nie chce popełnić pochopnej decyzji.
Każdy dzień jest dla mnie trudny. Nie wiem - czekam jak piesek, aż Ewa się zdeklaruje. Ta sytuacja mnie wykańcza.
Czuje - że jest ponownie blisko, że ona chce - ale.. ma obawy.
Słyszałem od niej - że nie wie, jakby to miało wyglądać, że ona SIĘ SPOTYKA Z KIMŚ - i nie chce tej osoby zostawić, tak jak ja zostawiłem Ewę. Co więcej - nie wie jakby rodzice zareagowali na to, że ja wróciłem. Po rozstaniu ze mną - pewnie nagadała im samych złych rzeczy...
Jest to dla mnie bez sensu... - w takim razie dlaczego od ponad 2 miesięcy spotykam się z Ewą? Jak długo mogę żyć w takim trójkącie?
Ponoć Ewa poinformowała "kolegę", że ja się odezwałem i że ona się spotyka ze mną - jest to dla mnie bez sensu.
Oczywiście pytałem Ewę - czy oni są razem, to usłyszałem tylko "że oni się spotykają ale nie są razem".
Dlaczego Ewa też ze mną się spotyka?
Ostatni raz widziałem się z nią w sobotę - byliśmy na kolacji, potem wypiliśmy wino - leżeliśmy w aucie i rozmawialiśmy wieczorem.
Dodam tylko, że ja mam 27 lat, a ona 25...
Jesteście w stanie mi coś doradzić? Każde nasze spotkanie jest super, śmiejemy się, rozmawiamy, żartujemy, wracamy do starych wspólnych chwil - jednak ciągle "ten kolega" jest. Czy to na instagramie, czy to na facebooku coś do niej napisze...
Mnie ta sytuacja niszczy. Ewa jest z powrotem blisko mnie - ale nie jest...
Skoro prosiła o luz - to jak długo czekać? Na co czekać?
Co ma się wydarzyć?
Postawić jej ultimatum?
Poinformować ją o fakcie - że jeżeli ona nie jest w stanie się określić - to może ja powiniennem napisać do jej "kolegi"?
Mam za dużo myśli w głowie...
Ciężka sprawa nawet radzić.Nie rób pochopnych działań bądz cierpliwy .Czas pokarze.
http://mojepupile.pl
-
Pomorskie89
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 10
- Rejestracja: wt cze 19, 2018 8:15 pm
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
"Skoro prosiła o luz - to jak długo czekać? Na co czekać?"
Daj jej przestrzeń, nie sprowadzaj ciągle rozmowy do tematu "Was"...omijaj ten temat, nie wymuszaj deklaracji, nie wywieraj presji. Skup się na obecnych dniach, spotkaniach, teraźniejszosci.
"Postawić jej ultimatum?"
W żadnym wypadku. Wykaż się zrozumieniem i cierpliwością, ale jednocześnie podkreślaj czynami i słowami jak wiele dla Ciebie znaczy. Wszystko powoli, taktownie, z wyczuciem...Wszystko w swoim czasie.
Daj jej przestrzeń, nie sprowadzaj ciągle rozmowy do tematu "Was"...omijaj ten temat, nie wymuszaj deklaracji, nie wywieraj presji. Skup się na obecnych dniach, spotkaniach, teraźniejszosci.
"Postawić jej ultimatum?"
W żadnym wypadku. Wykaż się zrozumieniem i cierpliwością, ale jednocześnie podkreślaj czynami i słowami jak wiele dla Ciebie znaczy. Wszystko powoli, taktownie, z wyczuciem...Wszystko w swoim czasie.
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Hmm..trudne to ale ja na pewno nie chciałabym by facet do mnie wracał po tym jakby mnie zranił. Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi.
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
andrzej500 pisze:Cześć!
Nigdy nie wiedziałem, że napisze temat "na babskim forum".
Chciałbym Was prosić o pomoc, a raczej sugestie w temacie, w którym jestem totalnie zielony - bo cała sytuacja psychicznie i mentalnie mnie wykańcza.
Jeżeli komuś będzie się chciało przeczytać (a napiszę to w WIELKIM SKRÓCIE) to serdecznie dziękuje.
Byłem z kobietą w związku przez 3 lata, znamy się prawie 3,5 roku.
Związek był burzliwy. Czasem lepsze chwile, czasem gorsze - ale byliśmy razem.
W zeszłym roku nastąpił kryzys - straciłem pracę, nie udało mi się pojechać na wymarzone wakacje z dziewczyną, ona finalnie pojechała z kuzynem, ja zostałem na małym lodzie, miałem swoje problemy.
Sytuacja mnie przerosła - suma sumarum - zrobiłem najgłupszą rzecz i zostawiłem Ewę.
Z dnia na dzień - stwierdziłem, że nie chcę z nią być. Jak po porażeniu piorunem.
Nie odzywałem się 2,5 miesiąca. NIC - zero kontaktu, na urodziny, na święta - nic. Zniknąłem. Odciąłem się od 99% znajomych.
W międzyczasie - zauwazyłem, że ona zaczeła się z kims spotykac. Z chłopakiem, ktory mieszka ponad 100km od niej
Ja przez ten czas zastanawiałem się nad sobą, nad swoim życiem. Stwierdziłem, że coś jest nie tak ze mną.
Poszedłem do psychologa, zacząłęm rozmawiać z ludzmi, popracowałem nad sobą. Przez te 3 miesiące jak nie byłem z nią - zmieniłem się o 180 stopni. Znalazłem pracę - zostałem kierownikiem oddziału firmy, zakupiłem mieszkanie nowe.
Z końcem stycznia - ODEZWAŁEM SIĘ do mojej byłej. Przeprosiłem ją, że tak się zachowałem, że ją tak zostawiłem. Przeprosiłem, że to tak nie powinno wyglądać. Powiedziałem - że wiem, że z kimś się spotyka - i że nie mam złych zamiarów, jednak - moja męska intuicja mówiła mi, że zachowałem się mało Gentelmeńsko. Oczywiście opowiedziałem Ewie - że poszedłem do psychologa, że popracowałem nad sobą.
Czas mijał - CAŁY LUTY spotykałem się z nią na zasadzie kolega/koleżanka. Wypady do kina, na go-karty, na kolacje.
Pod koniec lutego - pod wplywem alkoholu - zblizylismy sie do siebie.
CAŁY CZAS - EWA SPOTYKA SIĘ Z "KOLEGĄ", o którym ja wiem.
Ponoć nie są razem ALE SIĘ SPOTYKAJĄ.
Czas leciał... w połowie Marca - oświadczyłem Ewie - że chciałbym do niej wrócić.
Dzisiaj jest 23.04 - a ja dalej "czekam".
Dalej akceptuje to, że spotyka się w tygodniu ze mną, a w weekendy jeździ do kolegi.
Nie wiem co mam robić.
Rozmawiałem z Ewą 2 tygodnie temu - jak to ma dalej wyglądać, to wszystkie logiczne argumenty mi nie pasują.
Ewa sama sobie zaprzecza. Całujemy się, przytulamy, ja chodzę z nią w objęciach, cieszymy się współnie - ale kiedy "przychodzi" temat - NAS, to Ewa chowa głowę w piasek. Słyszę, że mam nie naciskać, że ona musi sobie to przemyśleć, bo nie jest w stanie zadecydować i popełnić pochopnej decyzji. Jak długo? To już ponad miesiąc...
Co więcej - zasugerowałem jej - że jeżeli koliduję z jej "kolegą", że jeżeli ona nie chce - to ma mi to od razu powiedzieć, bo... wtedy znowu zniknę, a tak to robię sobie nadzieję...
Ewa odpowiedziała: "że mam nie naciskać... i dać jej luzu"... bo nie chce popełnić pochopnej decyzji.
Każdy dzień jest dla mnie trudny. Nie wiem - czekam jak piesek, aż Ewa się zdeklaruje. Ta sytuacja mnie wykańcza.
Czuje - że jest ponownie blisko, że ona chce - ale.. ma obawy.
Słyszałem od niej - że nie wie, jakby to miało wyglądać, że ona SIĘ SPOTYKA Z KIMŚ - i nie chce tej osoby zostawić, tak jak ja zostawiłem Ewę. Co więcej - nie wie jakby rodzice zareagowali na to, że ja wróciłem. Po rozstaniu ze mną - pewnie nagadała im samych złych rzeczy...
Jest to dla mnie bez sensu... - w takim razie dlaczego od ponad 2 miesięcy spotykam się z Ewą? Jak długo mogę żyć w takim trójkącie?
Ponoć Ewa poinformowała "kolegę", że ja się odezwałem i że ona się spotyka ze mną - jest to dla mnie bez sensu.
Oczywiście pytałem Ewę - czy oni są razem, to usłyszałem tylko "że oni się spotykają ale nie są razem".
Dlaczego Ewa też ze mną się spotyka?
Ostatni raz widziałem się z nią w sobotę - byliśmy na kolacji, potem wypiliśmy wino - leżeliśmy w aucie i rozmawialiśmy wieczorem.
Dodam tylko, że ja mam 27 lat, a ona 25...
Jesteście w stanie mi coś doradzić? Każde nasze spotkanie jest super, śmiejemy się, rozmawiamy, żartujemy, wracamy do starych wspólnych chwil - jednak ciągle "ten kolega" jest. Czy to na instagramie, czy to na facebooku coś do niej napisze...
Mnie ta sytuacja niszczy. Ewa jest z powrotem blisko mnie - ale nie jest...
Skoro prosiła o luz - to jak długo czekać? Na co czekać?
Co ma się wydarzyć?
Postawić jej ultimatum?
Poinformować ją o fakcie - że jeżeli ona nie jest w stanie się określić - to może ja powiniennem napisać do jej "kolegi"?
Mam za dużo myśli w głowie...
Sytuacja Ciebie niszczy na wyłacznie Twoją prośbę, zachowałeś się .......... delikatnie to ujmując niezbyt elegancko i wcale się nie dziwię,że Ewa kogoś sobie znalazła,gdybyś był tym dżentelmenem dałbyś dziewczynie spokój,bo nie wiesz,czy ona z tym "kolegą" nie spotyka się na poważnie. Zrobiłeś wielkie świństwo kiedy ją zostawiłeś,teraz nagle zechciałeś wrócić, przecież Ewa nie wie czy znowu jej kiedyś nie wywiniesz takiego numeru.Sądzisz,że wystarczą za to co zrobiłeś dziewczynie przeprosiny.Ja bym nie miała odwagi dać szansy komuś takiemu - przykro mi,ale jesteś raczej z tych nieodpowiedzialnych, a co zrobi Ewa,to już jej sprawa i każdą jej decyzję musisz uszanować,oczywiśie lepiej jej się nie narzucaj,bo będzie nie za bardzo elegancko z Twojej strony.
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Trochę sam jesteś sobie winny. Dziewczyna ma prawo czuć się niepewnie po Twoim wyczynie. Wykorzystaj tą niejasną sytuację i zastanów się dobrze czy Ci na niej aż tak zależy... bo za chwilę znowu możesz dojść do wniosku że nie chcesz z nią być..
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Powrót do kobiety, którą zostawiłem (okiem kobiety)
Cóż ... po części sie jej nie dziwię... ale z drugiej strony...
Może też nabierz troche dystansu do niej.. moze powiedz jej szczerze.. że ok będziesz czekać ale tez nie w nieskonczoność, że źle się czujesz w tej sytuacji..
Zależy Ci na niej... na Was ale nie kosztem siebie.. bądzmy szczerzy.. co z Was będzie , kiedy w między czasie czekanie Cię zniszczy...
Ja ją rozumiem że czuje się niepewnie.. ale nie można trzymać 2 srok za ogon czy jak to się mówi...
Może też nabierz troche dystansu do niej.. moze powiedz jej szczerze.. że ok będziesz czekać ale tez nie w nieskonczoność, że źle się czujesz w tej sytuacji..
Zależy Ci na niej... na Was ale nie kosztem siebie.. bądzmy szczerzy.. co z Was będzie , kiedy w między czasie czekanie Cię zniszczy...
Ja ją rozumiem że czuje się niepewnie.. ale nie można trzymać 2 srok za ogon czy jak to się mówi...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość