powoli nie wytrzymuje,proszę o wasze rady:(.. opis sytuacji,

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
fatkittie
Jestem tu nowa :)
Posty: 24
Rejestracja: sob lut 08, 2014 10:53 am

powoli nie wytrzymuje,proszę o wasze rady:(.. opis sytuacji,

Post autor: fatkittie »

Hej.jestem z moim ok 2 lata, jest rok ode mnie starszy, jest typem, który nie lubi nigdzie wychodzić, bo podobno się wstydzi, jednak z kumplami daje radę wyjść do klubu jakiegoś jak wypije jedno piwo przed tym.. Jak mnie zabiera na imprezy czasami ze sobą (przez 2 lata byłam z nim na 5 może..) to skupia się bardziej na swoich znajomych, z jednej strony nie mam mu tego za złe, zakumplowałam się w miarę z jego znajomą, choć czuję się o nią trochę zazdrosna, mimo tego, że wiem, że nic ich łączyć nie będzie, no ale mam niską samoocenę, nadwagę,a ona jest wręcz idealna, jak tańczyli razem to ją podnosił bez problemu, mnie też chciałby podnosić, ale nie pozwalam mu na to, bo mam kompleksy..., jak byłam z nią na zakupach to wszyscy faceci patrzyli właśnie na nią, ubiera się na imprezy dosyć wulgarnie, no ale.. nie o niej chcę porozmawiać, lecz o mnie i moim facecie.. można powiedzieć, że jestem kobietą, która kocha za bardzo, przywiązuję się bardzo i wiem, że bardzo bym przeżywała, gdybym z nim zerwała, po prostu uzależniłam się od niego totalnie..choć coraz częściej mam na to chęć.. każda nasza impreza wspólna kończy się tym, że jestem zirytowana, bo nie poświęca mi zbytnio czasu, on ma większe grono znajomych niż ja, długo nikogo znajomego nie miałam, ostatnio tylko poznałam na jednym forum dziewczynę, z którą się zaprzyjaźniłam i czasami spędzam z nią czas, to mnie jakoś podbudowuje w pewnym sensie, że mam kogoś jeszcze oprócz niego..
Wczoraj też byliśmy na imprezie, jak zwykle ja nie piłam (przeważnie nie piję, on musi pić co imprezę, nawet, gdybym go poprosiła, żeby choć raz nie pił i mnie odwiózł to by tego nie zrobił, bo są przecież taksówki i tramwaje, a on pić na imprezach musi i tyle..) były to urodziny jego kumpla, denerwuję się, gdy on za dużo wypije, a on pił nawet bez towarzystwa, sam siedział przy stole i pił, boję się, że popadnie przez to w alkoholizm, bo jest on osobą, która dzień bez piwa uważa za stracony.. w pewnym momencie poszedł za klub, nie mówił mi nic dlaczego tam idzie, wyszłam za nim, okazało się, że idzie zwymiotować, a że poszłam z nim to powiedział, żebym mu pomogła.. ja na to, że nie.. poczekam na niego, zimno było dosyć mocno, byłam w lekkim sweterku i było mi bardzo zimno, ale czekałam z nim tam, po czym on wyszedł i stwierdził, że jego była to o niego dbała, wiedziała, kiedy jest mu niedobrze, przytrzymywała go, mówiła "kochanie, pomogę Ci z wielką chęcią" a na mnie w ogóle nie może liczyć i się go brzydzę, że nawet nie chce mu palca wsadzić do ust (bo mam dłuższe przez paznokcie) i nie chce mu pomóc (mnie takie coś obrzydza..) powiedziałam, że nie będę tak robić, to wybuchnął, że o niego nie dbam, że jak wytrzeźwieje to musimy poważnie porozmawiać, że jak tak to on nie widzi przyszłości związku, że jestem popieprzona, że robię z niego debila (wtf?).. no dosłownie wymyślał problemy z niczego;/ powiedział, że ma powodzenie i może szybko znaleźć inną, która będzie się nim lepiej opiekować, że ja się nie nadaję, że on się stara, a ja mam go ciągle gdzieś, w ch** sobie lecę itd.. itp.. i to wyszło z tego, że nawet nie powiedział mi, że idzie tam, tylko sama leciałam za nim i byłam tam z nim, stałam z nim tam z 30 minut, było mi zimno jak nie wiem, on nie chciał mnie przytulić, bo nie, bo on już nie wie, mówił, że jestem dla niego okropna, że mogę spier***, jak poszłam, kazał mi wracać i mówił "taak idź sobie, zostaw mnie tu, taak.. taka jesteś, dobra tak, dzięki wiesz.." nie wytrzymałam, wstrząsnęłam nim, uderzyłam go w twarz.. zaczęłam płakać, po czym powiedział "taak jeszcze rycz, to idę".. po tej akcji wróciliśmy na imprezę, powiedziałam to jednej znajomej, z którą też się zakumplowałam wcześniej, później mój się uspokoił, chciał mnie przytulić, ona na niego najechała, że ja jestem dla niego taka kochana, a on tego nie dostrzega, że jest totalnym bucem, że nie zasługuje na mnie itd.. , jak płakałam to mnie przytuliła do siebie, powiedziała, że ona by z nim nie mogła być i, że mówiła mi to już wiele razy, że zasługuje na kogoś innego, że mam sobie dać spokój z nim..to on zaczął bronić się kumplami, że przecież codziennie u mnie jest, traci 50zl na każdy przyjazd do mnie, że gdyby mnie nie kochał to by mnie tam nie zabrał, on później chciał ze mną pogadać, wsiedliśmy do mojego auta i mi zaczął mówić, że on mnie bardzo kocha, a ja mam go gdzieś, zaczął mnie wszędzie całować, mówił, że on chce być tylko ze mną, że to ja jestem najważniejszą kobietą w jego życiu, że go totalnie kręcę, ale powiedział, że nie dbam o niego, odpowiedziałam mu, żeby mi przytoczył sytuacje, kiedy o niego nie dbałam, dostałam w odpowiedzi tylko "doobra.. koniec tematu" w tym momencie przestałam odczuwać cokolwiek, dzisiaj też nie odzywam się do niego sama, odpisuję mi tyle o ile jak sam się odezwie, dzwonił raz i prosił, żebym oddzwoniła, jak będę miała czas, nie mam na to ochoty, wczoraj jak wyjeżdżałam napisał mi smsa, że mnie kocha, jutro mamy się spotkać, ja już powoli nie wytrzymuje, kocham go jak popieprzona, mogłabym dla niego zrobić baardzo dużo, a on oprócz tego, że codziennie przyjeżdża nie potrafi zrobić nic dla mnie, w dodatku co impreza wspólna to kończy się kłótnią, którą on praktycznie wywołuje swoim zachowaniem :( mam strasznie niską samoocenę i boję się, że nie poznam nikogo, choć bardzo chciałabym być z kimś, z kim mogłabym się już ustabilizować, zamieszkać, stworzyć kiedyś rodzinę, ostatnio myślałam o tym, że powinnam doprowadzić się do perfekcyjnego stanu i wtedy powiedzieć mu papa, żeby go jeszcze bardziej to bolało, tylko jestem od niego totalnie uzależniona ;/;/
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: powoli nie wytrzymuje,proszę o wasze rady:(.. opis sytua

Post autor: Hadassa »

Wiesz, pytanie, na ile on potrafi spełnić Twoje wyobrażenie o zwiazku...
Coś poza imprezami razem robicie ??
Macie jakie zainteresowania, zajęcia ??
Bo wiesz może dać sobie spokoj z imprezami, on niehc się bawi, ale poza niech poświęca Ci czas..
Albo faktycznie dac sobie z nim spokój i poczekac az pojawi się ktoś kto sie Toba odpowiednio zainteresuje
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: powoli nie wytrzymuje,proszę o wasze rady:(.. opis sytua

Post autor: Astra »

Istny cyrk na kolkach, bo tylko to zobaczylam po przeczytaniu Twojego problemu.
Zawsze w takich sytuacjach zastanawia mnie dlaczego dziewczyny daja sie tak szmacic i poniewierac facetom ktorzy sa nic nie warci i prymitywni uczuciowo.
Przeciez milosc do czegos zobowiazuje , bo bez tego co nazywa sie szacunkiem do siebie wzajemnie o uczuciu nie moze byc mowy.
Widac, ze chopakowi cos sie w lepetynie poprzestawialo od nadmiaru milosci ktora go obdarzasz , prawie ze wmuszajac mu na sile siebie .
Dziewczyno , pora sie obudzic z letargu w ktorym sie znajdujesz, bo przeciaganie tego wplywa
naprawde niekorzystnie na sama siebie i na samopoczucie psychiczne.
Z tego co piszesz to wynika , ze Jestes bardzo czula i oddana mu partnerka, ale tez bardzo
zagubiona , samotna i zdolowana istota.
Twoj facet to ktos kto zneca sie nad Toba wykorzystujac glupasne argumenty i wmawiajac Ci to co nie jest prawda, dlatego wasza przyszlosc nie rysuje sie kolorowo.
To napiecie i stres w waszych relacjach doprowadza do systematycznych nieporozumien i
haosu ktory nie sprzyja milosci.
Nie da sie zyc z kims kochajac i uslugujac a otrzymywac nagrode w postaci wrogosci , ponizania i wyzwisk.
Musisz to zrozumiec i przerwac te karuzele ktora kreci sie bez opamietania przynoszac
Tobie tylko rozczarowanie , zawod i smutek.
Nie ty pierwsza i nie ostatnia znalazlas sie w takiej zyciowej matni.
Ale by nie oszalec i nie cierpiec porozmawiaj z partnerem szczerze i otwarcie o swoich
bolaczkach i watpliwosciach , bez awantur i krzykow.
Byc moze ta rozmowa potrafi Ci podjac decyzje co do dalszych losow Twojej Milosci.
Nie boj sie zrezygnowac z takiego bylejakiego ukladu ktory poza dolowaniem i rozzaleniem
nic a nic nie wnosi w Twoje uczucie.
Wiem , ze jak sie kocha to sie tez i cierpi .
Ale sa granice, ktorych w zadnym ukladzie przekroczyc nie wolno ani tez nie powinno sie
przekraczac.
Twoj chlopak juz dawno przekroczyl wszystkie dozwolone linie zachowujac sie nieodpowiedzialnie i nie ceniac
niczego coby umacnialo wasz uczuciowy stan.
Odwagi , bo byc moze pisana Ci milosc w ktorej wreszcie odnajdziesz siebie szczesliwa i doceniona.
Powodzenia. 8-)
Kolorysia
Miła Kobietka
Posty: 30
Rejestracja: śr kwie 23, 2014 9:10 pm

Re: powoli nie wytrzymuje,proszę o wasze rady:(.. opis sytua

Post autor: Kolorysia »

Dziewczyno, na Twoim miejscu zerwałabym całkowicie kontakt. To jakiś bardzo problematyczny facet i do tego egocentryczny. Uciekaj!
Chcę dawać szczęście i być szczęśliwa.
Awatar użytkownika
Tygrys
Super Gaduła
Posty: 1249
Rejestracja: wt lut 25, 2014 12:03 pm

Re: powoli nie wytrzymuje,proszę o wasze rady:(.. opis sytua

Post autor: Tygrys »

a co Was łączy?
czy dostrzegasz w nim jakieś pozytywne cechy?
Może właśnie trzeba dać sobie z nim spokój. W związku trzeba też szanować siebie, a z Twojego opisu wynika, że tego brakuje.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość