potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
rika23
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: ndz paź 27, 2013 9:29 pm

potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: rika23 »

Witam! to mój pierwszy raz kiedy dziele się swoim problemem z kims na czacie:( niestety musze bo może to JA jestem winna, może ja powinnam się usunąć, leczyc i tak dalej... ale ok zaczne od początku:

mam meza, mamy dziecko, jesteśmy ze sobą trzy lata, dzieciatko ma 2 latka. mój problem polega na tym ze mój maz niestety jest babiarzem, co prawda nie zdradzil mnie ZA CZASOW MALZENSTAWA oczywiście, na samym początku jak go poznałam, miał dziewczyne, i mnie, czyli gral na dwa frony, wkoncu się o tym dowiedziałam i rzucil ja. wybaczyłam, zdradzil mnie także z kolezanka w pracy, ale to za czasów POZNAWANIA SIE... wybaczyłam....

ok wyszłam za maz, obiecal się zmienić, fakt nie zdradza mnie,ale gapic na inne się gapi, wymienia spojrzenia z kobietami... wie ze mnie to boli ale i tak to robi...

olalam to, ale naszym największym problemem nie sa kobiety bo na to przymykam oko, stwierdzlam ze ok niech się gapi:/ ale najgorsze jest to ze on jest nie odpowiedzialny, ja pracuje on tez, mamy weekendy wolne, ja wstaje do malej od pon do soboty! pracuje, zajmuje się dzieckiem, domem, a on moim zdaniem powinien w niedziele chociaż raz wstać rano do malej, przebrać ja, żeby dziecko chociaż raz w tygodniu widziało ojca jak wstaje rano:/

tlumacze mu to tak jak wam teraz, ale on twierdzi ze ma prawo czuc się zmeczony, ze to jego jedyny dzień wolny... ok ale ja tez pracuje, plus wstaje do dziecka od pon do soboty, ba do nd! wymagam tylko aby w ta niedziele on wstal, przywital się z nia, mamy kochane dziecko bo spi cala noc, wstaje nam o 8,9... wiec ma czas się wyspac (maz)

nie jest złym mezem, pomaga myje naczynia, jak go o cos poproszę to to zrobi ale jest nie odpowiedzialnym ojcem... egoista a co najgorsze jak się poklocimy to on nie podchodzi pierwszy do zgody, nauczyl się ze to ja robie 1 krok...

mam dość chyba odejde od niego... proszę pomóżcie mi... dodam ze jak idziemy na plac zabaw, to on prawie w ogole nie bawi się z mala, patrzy jak chłopaki w pilke graja a ja zabawiam nasze dziecko:/ on by tylko spal, i odpoczywal:/ nie można mu uwagi zwrocic bo się obraza o byle co... i robi ze mnie zawsze winna.... blagam doradzcie mi... jestem mloda nie chce stracic calego zycia:/
paula

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: paula »

standardowy problem każdej kobiety, która ma problemy małżeńskie: "to ja jestem wszystkiemu winna!".
Będę szczera - bo o to chyba tutaj chodzi. Tak, jesteś winna. A wiesz dlaczego?
Dlatego że mu na to wszystko pozwoliłaś, że pokazywałaś przez te 2 lata życia dziecka że sama najlepiej wszystko zrobisz, że jesteś odpowiedzialna za to dziecko, więc on ubzdurał sobie że skoro Ty grasz pierwsze skrzypce, to po co on ma się w ogóle wysilać?
niestety, naszych panów musimy od samego początku wręcz zmuszać do przeróżnych form przebywania z dziećmi. Wiadomo, będą się tłumaczyć że nie potrafią, że to nie dla nich - ale skoro to pierwsze dziecko to my też jako kobiety nic nie potrafimy :)
ale wracając do tematu..
prawda jest taka że na zmianę czyichś przyzwyczajeń nigdy nie jest za późno. Powinnaś choć raz mu pokazać że nie jestem wszechwystarczająca i nie musisz wszystkiego sama robić. I postaw go przed faktem dokonanym: dziecko się budzi w ndz rano - Ty śpisz. Jeśli to jest dziecko 2-letnie to raczej nie zaczyna dnia od wrzasku tylko coś tam sobie gada, ewentualnie woła Cię/was. Więc jak maluch was woła to odpowiedz "kochanie tatuś już do ciebie idzie". A jeśli się oburzy to spytaj czy prócz tego że ją spłodził, to czuje się ojcem i czy wie, że jeśli jest się rodzicem, to ma się również jakieś obowiązki.
Z facetami trzeba tak naprawdę od razu, stanowczo i bez owijania w bawełnę bo inaczej nie zrozumieją :)
pychotko
Jestem tu nowa :)
Posty: 3
Rejestracja: wt paź 29, 2013 4:14 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: pychotko »

o tak, szybko trzeba mówić co jest źle, co nie pasuje i prostować wszystko na bieżąco, a nie potem mieć pretensje do całego świata
http://www.dekasmak.pl
Ines8131
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: pn paź 28, 2013 12:54 am

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: Ines8131 »

Wiesz, ja mam 32 lata i troje dzieci. Mój mąż dużo mi przy nich pomaga, rozmawia z nimi, bawi się z nimi, chodzi na spacery. Wtedy ja sprzątam i odpoczywam "psychicznie" ładuje "akumulatory". Ja bym nie mogła być z takim człowiekiem którego opisujesz jako swojego męża. Lecz każdy ma swoje wady, ja np jestem bardzo zazdrosna,nawet o to co robił przed naszym poznaniem. Nie chcę nikogo osądzać ale najważniejsze to mieć szacunek do samego siebie.
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: Jamelia »

Nie proś , nie pouczaj, nie skarż się. Zażądaj po prostu , bo to jego zasrany obowiązek jako rodzica !
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
natka_145
Jestem tu nowa :)
Posty: 23
Rejestracja: ndz maja 05, 2013 10:38 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: natka_145 »

Wiem co czujesz.ci miałam tak samo tylko ją miałam gorzej bo już gdy byłam w ciąży wszystko w nas wypalilo się. A gdy mała się urodziło miałam mała depresję co spowodowało tym ze całkowicie od siebie oddaliśmy. On mi też przy dziecku mało co pomagał chodź wszyscy uważali ze jest najlepszym ojcem. I ja odeszła gdy stwierdziła ze i tak jestem sama z sobą. Teraz wiem ze muszę liczyć na siebie i tak mi jest lepiej. Długi czas walczyłem o rodzinę ale ją straciłam. Była to trudna decyzja ale słuszna. Powodzenia przemysł wszystko.
paula25s
Jestem tu nowa :)
Posty: 3
Rejestracja: czw lis 07, 2013 4:04 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: paula25s »

Poważnie, szczerze i stanowczo z nim porozmawiaj, przecież wasze wspólne życie, wasze bycie rodzicami, nie może wyglądać w taki sposób! Przecież to jest jakaś parodia prawdziwego związku, kochającej się rodziny ;/ Trzymaj się!
http://www.hondaplaza.pl/
Awatar użytkownika
myszka28
Super Gaduła
Posty: 1544
Rejestracja: ndz wrz 29, 2013 6:46 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: myszka28 »

a ja bym powiedziała że wychodze i już że musze naładowac baterie a ty siedz i poczuj to co ja czuje na codzień drastyczne ale skuteczne
Awatar użytkownika
agape84
Miła Kobietka
Posty: 63
Rejestracja: pt wrz 13, 2013 9:06 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: agape84 »

Skad wiesz, ze Cie nie zdradza?
Ani z Toba ani bez Ciebie
Na moj bol nie ma lekarstwa..
Z Toba bo mnie zabijasz
Bez Ciebie bo umieram..
Awatar użytkownika
aii
Gadatliwa Kobietka
Posty: 511
Rejestracja: ndz paź 06, 2013 3:13 am

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: aii »

Jak już ktoś wspomniał, przyzwyczaiłaś go do tego i jest po prostu wygodny. Teraz go przyzwyczaj do czegoś innego. W ndz NIE WSTAWAJ do dziecka. Jeżeli sam tego nie zrobi, a wyczujesz moment, że za chwilę dziecko może się zestresować/popłakać, to wtedy zrób to sama i powiedz mu, że nie sztuką jest zrobić, a wychować dziecko. Po takiej sytuacji bym odeszła, ponieważ uważam, że skoro ktoś nie potrafi troszczyć się o malutką część siebie (dziecko), to o żonę (zupełnie obcą część) tym bardziej. Szkoda by mi było życia na takiego, bo to tylko strata moich nerw i energii. Przecież i tak bym wszystko robiła sama, tak jak i do tej pory, za to byłabym spokojniejsza i energiczniejsza!
Awatar użytkownika
babeczka
Extra Kobietka
Posty: 362
Rejestracja: ndz lut 05, 2012 12:47 pm

Re: potrzebuje naprawde waszej pomocy, porady ...

Post autor: babeczka »

rika23 pisze:Witam! to mój pierwszy raz kiedy dziele się swoim problemem z kims na czacie:( niestety musze bo może to JA jestem winna, może ja powinnam się usunąć, leczyc i tak dalej... ale ok zaczne od początku:

mam meza, mamy dziecko, jesteśmy ze sobą trzy lata, dzieciatko ma 2 latka. mój problem polega na tym ze mój maz niestety jest babiarzem, co prawda nie zdradzil mnie ZA CZASOW MALZENSTAWA oczywiście, na samym początku jak go poznałam, miał dziewczyne, i mnie, czyli gral na dwa frony, wkoncu się o tym dowiedziałam i rzucil ja. wybaczyłam, zdradzil mnie także z kolezanka w pracy, ale to za czasów POZNAWANIA SIE... wybaczyłam....

ok wyszłam za maz, obiecal się zmienić, fakt nie zdradza mnie,ale gapic na inne się gapi, wymienia spojrzenia z kobietami... wie ze mnie to boli ale i tak to robi...

olalam to, ale naszym największym problemem nie sa kobiety bo na to przymykam oko, stwierdzlam ze ok niech się gapi:/ ale najgorsze jest to ze on jest nie odpowiedzialny, ja pracuje on tez, mamy weekendy wolne, ja wstaje do malej od pon do soboty! pracuje, zajmuje się dzieckiem, domem, a on moim zdaniem powinien w niedziele chociaż raz wstać rano do malej, przebrać ja, żeby dziecko chociaż raz w tygodniu widziało ojca jak wstaje rano:/

tlumacze mu to tak jak wam teraz, ale on twierdzi ze ma prawo czuc się zmeczony, ze to jego jedyny dzień wolny... ok ale ja tez pracuje, plus wstaje do dziecka od pon do soboty, ba do nd! wymagam tylko aby w ta niedziele on wstal, przywital się z nia, mamy kochane dziecko bo spi cala noc, wstaje nam o 8,9... wiec ma czas się wyspac (maz)

nie jest złym mezem, pomaga myje naczynia, jak go o cos poproszę to to zrobi ale jest nie odpowiedzialnym ojcem... egoista a co najgorsze jak się poklocimy to on nie podchodzi pierwszy do zgody, nauczyl się ze to ja robie 1 krok...

mam dość chyba odejde od niego... proszę pomóżcie mi... dodam ze jak idziemy na plac zabaw, to on prawie w ogole nie bawi się z mala, patrzy jak chłopaki w pilke graja a ja zabawiam nasze dziecko:/ on by tylko spal, i odpoczywal:/ nie można mu uwagi zwrocic bo się obraza o byle co... i robi ze mnie zawsze winna.... blagam doradzcie mi... jestem mloda nie chce stracic calego zycia:/
Jedno jest pewne - Twój szanowny małżonek nie dorósł do bycia ojcem. Dla niego dziecko oznacza chyba kogoś kto mu może i przeszkadza? On jest zmęczony, a czy Ty nie masz prawa być zmęczona? Powiedz mu któregoś dnia,aby zajął się domem,posprzątał, ugotował, przeprał itd - wtedy zobaczy,czy możesz być zmęczona czy nie. Wiadomo, że faceci to śmierdzące lenie. A skoro dziecko nie widuje swojego ojca,który nawet się nim nie zajmuje - pewnie rozstanie byłoby najlepszym rozwiązaniem.Jeśli go postraszysz rozwodem,to może to coś da? Nie warto komplikować sobie życia i stresować się niepotrzebnie,tym bardziej, że to babiarz i pewnie szybko się pocieszy jakąś bezdzietną.Decyzja i tak należy do Ciebie.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość