Pomóżcie mi Kochane :(
-
oOosylwiaoOo
Pomóżcie mi Kochane :(
Hej dziewczyny.
Wiem, że dawno mnie tu nie było, ale ostatnio przeżywam bardzo ciężki okres w życiu. Nie wiem co powinnam zrobić, czy to we mnie tkwi błąd, czy po prostu nie nadaje się
do związków.
Otóż jestem z moim facetem dłuższy czas. Pewnego dnia na jednym portalu internetowym do mojego ukochanego napisała jakaś dziewczyna, która oskarżyła mnie o zdradę.
Informacja brzmiała w ten sposób, że widziano mnie gdzieś z jakimś facetem. Od tamtej pory nie mam życia... niby ufa mi, ale w głębi duszy jego serce myśli, że coś
mnie jeszcze gryzie. Minęło trochę czasu... temat powiedzmy, że na chwile ucichł, aż do pewnego momentu....
Na spotkaniu zapadła chwila ciszy... wtedy zadał mi pytanie : " Czy coś Cię gryzie?" "Czy masz coś na sumieniu?" Odpowiedziałam, że nie i wszystko jest ok. Dwa dni później moi najlepsi znajomi pokazali mi coś co mnie zszokowało... Przed pokazaniem zdjęcia powiedziano mi tylko: "Nie chodzi mi o to, żeby rozpadł się wasz związek, tylko chce żebyś o tym wiedziała"
Tak...tak jak myślicie...to było jego zdjęcie z jakąś inną dziewczyną.
Powiedziałam mu o tym... i się znów zaczęło. Nie wskazałam osoby, ponieważ nie chciałam tego robić. Tym bardziej, że ja do dziś nie wiem kto pisał na tym portalu do niego mimo moich próśb.
Może do dziś rozmawiam z tą osobą i żyje w nieświadomości...?
Powiedziałam, że wierze Tobie....ale dziwi mnie Twoja reakcja...
Ale on i tak zgania winę na mnie. Wszystko jest niby przeze mnie...
Proszę Was, uświadomcie mnie co jest ze mną nie tak?
Ja chcę żeby było wszystko ok, on też. Ale od 2 miesięcy wypomina mi to... Nie umiem tak dalej żyć.
Z nikim się nie spotykałam...tym bardziej, że do wieczora pracuje...nawet nie miałam kiedy. On mnie wtedy oskarżył, a jak ja powiedziałam o mojej sytuacji, to
oburzył się i zaczął się wykręcać. Nawet zbulwersował się o święta...że nie przyjechałam. Ale jak mogłam się u niego pojawić skoro mnie nawet nie zaprosił? Dla niego jest to oczywiste...a dla mnie nie.
Co mam robić?
Pomóżcie mi...
Proszę...
Wiem, że dawno mnie tu nie było, ale ostatnio przeżywam bardzo ciężki okres w życiu. Nie wiem co powinnam zrobić, czy to we mnie tkwi błąd, czy po prostu nie nadaje się
do związków.
Otóż jestem z moim facetem dłuższy czas. Pewnego dnia na jednym portalu internetowym do mojego ukochanego napisała jakaś dziewczyna, która oskarżyła mnie o zdradę.
Informacja brzmiała w ten sposób, że widziano mnie gdzieś z jakimś facetem. Od tamtej pory nie mam życia... niby ufa mi, ale w głębi duszy jego serce myśli, że coś
mnie jeszcze gryzie. Minęło trochę czasu... temat powiedzmy, że na chwile ucichł, aż do pewnego momentu....
Na spotkaniu zapadła chwila ciszy... wtedy zadał mi pytanie : " Czy coś Cię gryzie?" "Czy masz coś na sumieniu?" Odpowiedziałam, że nie i wszystko jest ok. Dwa dni później moi najlepsi znajomi pokazali mi coś co mnie zszokowało... Przed pokazaniem zdjęcia powiedziano mi tylko: "Nie chodzi mi o to, żeby rozpadł się wasz związek, tylko chce żebyś o tym wiedziała"
Tak...tak jak myślicie...to było jego zdjęcie z jakąś inną dziewczyną.
Powiedziałam mu o tym... i się znów zaczęło. Nie wskazałam osoby, ponieważ nie chciałam tego robić. Tym bardziej, że ja do dziś nie wiem kto pisał na tym portalu do niego mimo moich próśb.
Może do dziś rozmawiam z tą osobą i żyje w nieświadomości...?
Powiedziałam, że wierze Tobie....ale dziwi mnie Twoja reakcja...
Ale on i tak zgania winę na mnie. Wszystko jest niby przeze mnie...
Proszę Was, uświadomcie mnie co jest ze mną nie tak?
Ja chcę żeby było wszystko ok, on też. Ale od 2 miesięcy wypomina mi to... Nie umiem tak dalej żyć.
Z nikim się nie spotykałam...tym bardziej, że do wieczora pracuje...nawet nie miałam kiedy. On mnie wtedy oskarżył, a jak ja powiedziałam o mojej sytuacji, to
oburzył się i zaczął się wykręcać. Nawet zbulwersował się o święta...że nie przyjechałam. Ale jak mogłam się u niego pojawić skoro mnie nawet nie zaprosił? Dla niego jest to oczywiste...a dla mnie nie.
Co mam robić?
Pomóżcie mi...
Proszę...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
jesli sama wiesz ze z nikim sie nie spotykasz i jestes uczciwa podług swego partnera . to znaczy , ze to on ma nieczyste sumienie i w ten sposób probuje sie usprawiedliwic a najłatwiej jest poszukac winy w kims innym niz u siebie . Wiesz z tym ze ktos dzies cie widzia z kims a ty wiesz ze tak nie jest , to oze tez byc tak ze ta dziewczyna chce odbic Ci twojego faceta i to prosty sposob poddac watpliwosc . Sama widzisz przyjaciele w dobrej wierze pokazali Ci foto wiec sma powinnas wyciagnac wnioski . A co do tego , ze nie spodkaliscie sie w swieta bo nie zaprosił Cie to masz racje jesli mieszkacie osobno to powinien Cie zaprosic . Sama musisz podjac decyzje . Ale napewno nie jestes ani winna , ani tez z Toba nie jeszt nic nie tak . Głowa do góry . Bedzie dobrze
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Nie zbyt fajnego masz tego faceta.... wmawia Tobie i szuka na Ciebie jakiegoś haka bo na bank sam nie jest w porządku.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
facet ma cos do ukrycia , a chce ukryc i wini cie
-
ktoska10111
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 13
- Rejestracja: sob gru 29, 2012 1:46 pm
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Tak, odbijanie piłeczki świadczy tylko , że ma coś na sumieniu i zwyczajnie się broni, to chyba tkwi w naturze człowieka, podświadomie tak robimy, gdy ktoś nam coś zarzuca ...
Przeczekaj tą sytuację, i żyj zgodnie z własnym sumieniem.
Przeczekaj tą sytuację, i żyj zgodnie z własnym sumieniem.
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Zgadzam się właśnie z Wami dziewczyny. Sama nie wiem co mam robić... teraz znów zachorowałam przed Sylwestrem i......... powiedziałam, że niestety muszę ten dzień spędzić w domu i jeżeli ma jakieś plany ze swoimi znajomymi, to zrozumiem jak skorzysta z tego zaproszenia.
Jestem tak przeziębiona, że oczy mi łzawią, mam katar (problem z zatokami) i.... paskudny kaszel. Wiadomo, że nie pójdę w taki dzień na jakąś zabawę. Rano planuje pójść do lekarza.
Powiedział, że może przyjechać do mnie, bo nie pozwoli żebym sama siedziała w domu. Z jednej strony to miłe, ale z drugiej powinien też zrozumieć, że skoro jestem w takim stanie, to nie mam siły na siedzenie do północy. Tym bardziej, że to nic przyjemnego uciekać co chwila do łazienki, bo tak męczy mnie przeziębienie.
Bo z drugiej strony wiem, że później będzie mi to wypominał do końca życia, że mógł pójść a nie poszedł.
Kiedyś to przerabiałam...
Jestem tak przeziębiona, że oczy mi łzawią, mam katar (problem z zatokami) i.... paskudny kaszel. Wiadomo, że nie pójdę w taki dzień na jakąś zabawę. Rano planuje pójść do lekarza.
Powiedział, że może przyjechać do mnie, bo nie pozwoli żebym sama siedziała w domu. Z jednej strony to miłe, ale z drugiej powinien też zrozumieć, że skoro jestem w takim stanie, to nie mam siły na siedzenie do północy. Tym bardziej, że to nic przyjemnego uciekać co chwila do łazienki, bo tak męczy mnie przeziębienie.
Bo z drugiej strony wiem, że później będzie mi to wypominał do końca życia, że mógł pójść a nie poszedł.
Kiedyś to przerabiałam...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Pewnie grypka Cie dopadła , Zycze zdrowia . wiesz masz racje jak człowiek jest chory to nie ma ochoty na gosci bo mazy o łozku . powinien to zrozumiec , a wybor tez nalezy do niego .
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Tylko nadal tkwię w tym i nie wiem co robić dalej...
Szczerze powiedziawszy, to ja już nie mam na to sily
...
bardzo mnie to męczy
NIe pamiętam kiedy ostatnio się śmiałam... po prostu nie jestem szczęśliwa, ale boję się zrobić krok... nie chce popełnić błędu.
Szczerze powiedziawszy, to ja już nie mam na to sily
bardzo mnie to męczy
NIe pamiętam kiedy ostatnio się śmiałam... po prostu nie jestem szczęśliwa, ale boję się zrobić krok... nie chce popełnić błędu.
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Nie znam Twojego mężczyzny ale z tego co czytam wydaej sie byc starsznym konfabulantem. Zasabnów sie i przeanalizuj wszytsko co on robił bo możliwe ze zwala wine na ciebie a tak naprawde to on jest winny
Żyć! Nie umierać
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Wiesz to, że nie chce Cię zostawiać w Sylwestra to akurat miło z jego strony. Ja bym go tak źle nie oceniała. Może to tylko chwilowy kryzys? Najlepiej będzie jak poobserwujesz jego zachowanie i zobaczysz co z tego wyniknie.
Głowa do góry!
Głowa do góry!
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
wiesz jak tym zwiazkiem jestes zmeczona to tez dobrze byłoby na jakis czas odpoczac od siebie i nabrac wiatru w zagle . Skoro sama wiesz , ze ten zwiazek cie przytłacza i widzisz to ze brakuje ci radosci to zrobic sobie przerwe pewien dystans . a potem okaze sie
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Odnośnie Sylwestra, to tak jak napisałam, to miłe z jego strony. O to nie mam żadnych pretensji, tylko po prostu wiem, że nie dam rady tańczyć ani nic, bo praktycznie leże w łóżku pod kocem z ciepłą herbatą i się nie ruszam.
Mnie przytłacza tamta sytuacja.
Wiesz kochana, może to chwilowy kryzys, ale on mi o tym wspominał przez... 1,5 miesiąca. Pamiętam do dziś jeden dzień...siedzimy w kinie wtuleni w siebie, a on pyta czy na pewno chce z nim być? i czy nie mam czegoś do ukrycia? albo... czy nie chce kogoś innego...
To mi tkwi cały czas w pamięci, bo nie da się tak szybko zapomnieć. Nie umiem zrobić tak by było ok... Jak panuje chwila ciszy, to pyta, czy coś mnie gryzie. W rzeczywistości nic...Przecież wiadomo, że nikt nie będzie nadawał 24/7
I wtedy przypomina mi się ta sytuacja...
Nawet mój brat stwierdził, że ja przez ten okres czasu po prostu nie jestem sobą.
On w 1 rocznicę oświadczył się dziewczynie, bo wie, że z nią chce spędzić resztę życia. A mój partner twierdzi, że najpierw trzeba sprawdzić daną osobę, a później podejmować takie decyzje. To pytanie brzmi...po co mówi, że chce być ze mną na dobre i złe, skoro nie jest pewny uczuć? Nie chodzi mi o to, żeby się oświadczył, tylko, żeby się tak naprawdę określił czego chce i do czego dąży...Ale on mnie nie rozumie...
Mnie przytłacza tamta sytuacja.
Wiesz kochana, może to chwilowy kryzys, ale on mi o tym wspominał przez... 1,5 miesiąca. Pamiętam do dziś jeden dzień...siedzimy w kinie wtuleni w siebie, a on pyta czy na pewno chce z nim być? i czy nie mam czegoś do ukrycia? albo... czy nie chce kogoś innego...
To mi tkwi cały czas w pamięci, bo nie da się tak szybko zapomnieć. Nie umiem zrobić tak by było ok... Jak panuje chwila ciszy, to pyta, czy coś mnie gryzie. W rzeczywistości nic...Przecież wiadomo, że nikt nie będzie nadawał 24/7
I wtedy przypomina mi się ta sytuacja...
Nawet mój brat stwierdził, że ja przez ten okres czasu po prostu nie jestem sobą.
On w 1 rocznicę oświadczył się dziewczynie, bo wie, że z nią chce spędzić resztę życia. A mój partner twierdzi, że najpierw trzeba sprawdzić daną osobę, a później podejmować takie decyzje. To pytanie brzmi...po co mówi, że chce być ze mną na dobre i złe, skoro nie jest pewny uczuć? Nie chodzi mi o to, żeby się oświadczył, tylko, żeby się tak naprawdę określił czego chce i do czego dąży...Ale on mnie nie rozumie...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
zycze zdrowia .
Wiesz to tak wyglada jakby chcial abys ty zerwala i wtedy wina bedzie twoja . Chłopak ktory własnie nie potrafi sie okreslic to poprostu skacze z kwiatka na kwiatek . Tez uwazam ze jesli chce z kims byc to wiem ze chce z ta osoba byc . A nie mowienie ze najpierw musi sprawdzic . Chłopak niewie czego chce a poprostu tak mu wygodnie i nie on jedyny taki jest bo duzo tak podchodzi do zycia ze traktuja przelotnie . Jestes chora lezysz w łozku masz wiec wiecej czasu na przemyslenia i zastanow sie czy własnie takiego niezdecydowanego chłopaka chcesz miec . Przeciez zycie przed toba a szkoda czasu nieraz na tkwienie w czyms co nie ma przyszłosci . Zycze powrotu do zdrowia
Wiesz to tak wyglada jakby chcial abys ty zerwala i wtedy wina bedzie twoja . Chłopak ktory własnie nie potrafi sie okreslic to poprostu skacze z kwiatka na kwiatek . Tez uwazam ze jesli chce z kims byc to wiem ze chce z ta osoba byc . A nie mowienie ze najpierw musi sprawdzic . Chłopak niewie czego chce a poprostu tak mu wygodnie i nie on jedyny taki jest bo duzo tak podchodzi do zycia ze traktuja przelotnie . Jestes chora lezysz w łozku masz wiec wiecej czasu na przemyslenia i zastanow sie czy własnie takiego niezdecydowanego chłopaka chcesz miec . Przeciez zycie przed toba a szkoda czasu nieraz na tkwienie w czyms co nie ma przyszłosci . Zycze powrotu do zdrowia
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Dziękuję ślicznie za odpowiedź
Wiesz takie słowa naprawdę bolą. Na początku związku mówił, że jestem jedyną kobietą, że tylko mnie kocha, że ze mną wiąże swoją przyszłość. Tylko szkoda, że tego nie widać...
Przecież to, że brat oświadczył się dziewczynie, nie oznacza, że on też musi. Bo szczerze? Gdyby teraz zadał to pytanie, to ja nie jestem pewna, czy chce z nim spędzić resztę życia...
Dzisiaj ma do mnie przyjechać na sylwestra. On już nie chce poruszać tego tematu, mama dąsa się, że to taki fajny facet, a ja szukam problemu... Tylko ona tak sądzi, bo reszta domowników ma już go dość i go nie poznaje.
Wiem, że warto słuchać głosu serca, ale ono jest teraz tak zmieszane, że samo nie wie co byłoby najlepsze.
Odnośnie przyjaciół... myślałam, że jedno z nich (taki chłopak), który kręci się za mną od bardzo dawna, chce rozbić mój związek po to by być z nim, ale stwierdziłam, że to głupota. Tym bardziej, że moja przyjaciółka pracuje w tym barze i to ona zrobiła fotkę... a on powiedział, bo nie chcę żebym cierpiała.
Wiesz takie słowa naprawdę bolą. Na początku związku mówił, że jestem jedyną kobietą, że tylko mnie kocha, że ze mną wiąże swoją przyszłość. Tylko szkoda, że tego nie widać...
Przecież to, że brat oświadczył się dziewczynie, nie oznacza, że on też musi. Bo szczerze? Gdyby teraz zadał to pytanie, to ja nie jestem pewna, czy chce z nim spędzić resztę życia...
Dzisiaj ma do mnie przyjechać na sylwestra. On już nie chce poruszać tego tematu, mama dąsa się, że to taki fajny facet, a ja szukam problemu... Tylko ona tak sądzi, bo reszta domowników ma już go dość i go nie poznaje.
Wiem, że warto słuchać głosu serca, ale ono jest teraz tak zmieszane, że samo nie wie co byłoby najlepsze.
Odnośnie przyjaciół... myślałam, że jedno z nich (taki chłopak), który kręci się za mną od bardzo dawna, chce rozbić mój związek po to by być z nim, ale stwierdziłam, że to głupota. Tym bardziej, że moja przyjaciółka pracuje w tym barze i to ona zrobiła fotkę... a on powiedział, bo nie chcę żebym cierpiała.
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
A i jeszcze jedno...
Nie poruszamy tego tematu od 2 dni.
On myśli, że wszystko od razu wróci do normy...i zaczniemy żyć tak jak kiedyś.
Tylko jak mam o tym zapomnieć? Nie umiem tak szybko
Tym bardziej, że on ma 25 lat, to też mógłby mnie zrozumieć i przyjąć swój błąd na klatę, a nie mówić, że to moja wina.
Nie poruszamy tego tematu od 2 dni.
On myśli, że wszystko od razu wróci do normy...i zaczniemy żyć tak jak kiedyś.
Tylko jak mam o tym zapomnieć? Nie umiem tak szybko
Tym bardziej, że on ma 25 lat, to też mógłby mnie zrozumieć i przyjąć swój błąd na klatę, a nie mówić, że to moja wina.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
to jest malo dojzała osoba skoro nie potrafi wziasc odpowiedzialnosci na swoje barki.
wiem jak słowa bola , rania . a tymbardziej jak ktos mowi nieprawde pod naszym adresem . Moze wtedy chcial Cie zdobyc a jak zdobyl to teraz szuka . Wiesz mysle powinniscie poprostu przestac sie spotykac na jakis czas , a z czasem zobaczysz czy jest to ten chłopak z ktorym chcesz byc
wiem jak słowa bola , rania . a tymbardziej jak ktos mowi nieprawde pod naszym adresem . Moze wtedy chcial Cie zdobyc a jak zdobyl to teraz szuka . Wiesz mysle powinniscie poprostu przestac sie spotykac na jakis czas , a z czasem zobaczysz czy jest to ten chłopak z ktorym chcesz byc
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Powinnas posłuchac swego serca , wiesz zazwyczaj tak jest ze rodzice chwala bo znaja go inaczej . Ty z nim jestes znasz go lepiej a serca nie oszukasz jesli ono ma watpliwosci . powinnas pomyslec o rozstaniu chociaz na jakis czas aby pomyslec , poukładac
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Właśnie kochana o tym myślę...
Nawet nie o krótkim, tylko o stałym ...
Najbliższa osoba powiedziała mi, że to nie jej sprawa, ale jej pierwsze wrażenie jakie było po zobaczeniu nas razem było następujące : "muszę przyznać, że to dobry aktor bo wspaniale gra"
Nawet nie o krótkim, tylko o stałym ...
Najbliższa osoba powiedziała mi, że to nie jej sprawa, ale jej pierwsze wrażenie jakie było po zobaczeniu nas razem było następujące : "muszę przyznać, że to dobry aktor bo wspaniale gra"
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Tylko nie wiem czy sylwester to dobra okazja na to .... :/
Ale od Nowego Roku wolałabym żyć normalnie w szczęściu... nawet będąc samotną osobą.
Mam dość już związków... nie nadaje się do tego i tyle.
Ale od Nowego Roku wolałabym żyć normalnie w szczęściu... nawet będąc samotną osobą.
Mam dość już związków... nie nadaje się do tego i tyle.
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Sylwia no nie przesadzaj że się nie nadajesz do związków, bo każdy nadaje. Możliwe że trafiłaś na nieodpowiednie osoby.
A teraz domowe sposób na twoje przeziębienie:
Wariant 1 zagotować mleko i wycisnąć do niego ząbek czosnku (warto zatkać noś przy piciu i wypić duszkiem)
Wariant 2 zaparzyć herbatkę i wycisnąć do niej dużo cytryny (niema że kwaśne tylko pić i przy okazji pojawi się lekki uśmieszek na twarzy o taki
)
Wariant 3 zrobić sobie syrop z cebuli to znaczy pokroić cebulę na plastry i zasypać ją kilkoma łyżeczkami cukru. Można też dodać kilka plasterków czosnku ( za jakiś czas pojawi się syropek)
I prędziutko do łóżeczka pod pierzynę.
A teraz domowe sposób na twoje przeziębienie:
Wariant 1 zagotować mleko i wycisnąć do niego ząbek czosnku (warto zatkać noś przy piciu i wypić duszkiem)
Wariant 2 zaparzyć herbatkę i wycisnąć do niej dużo cytryny (niema że kwaśne tylko pić i przy okazji pojawi się lekki uśmieszek na twarzy o taki
Wariant 3 zrobić sobie syrop z cebuli to znaczy pokroić cebulę na plastry i zasypać ją kilkoma łyżeczkami cukru. Można też dodać kilka plasterków czosnku ( za jakiś czas pojawi się syropek)
I prędziutko do łóżeczka pod pierzynę.
Adrian

-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
ja jeszcze do tych mikstur paze wieczore nogi i do łozka . a syrop z cebuli mam go wyprobowane na dzieciach i działa rewelacyjnie bo syropy z apteki nie .
wiesznowy rok nowe zycie i to tez moze byc twoje postanowienie noworoczne . lepiej sie rozstac
a jesli chodzi o to drugie to nadajesz tylko poprostu trafiłas na nieodpowiednia osobe . ale zjawi sie ta głowa do góry zdrowia
wiesznowy rok nowe zycie i to tez moze byc twoje postanowienie noworoczne . lepiej sie rozstac
a jesli chodzi o to drugie to nadajesz tylko poprostu trafiłas na nieodpowiednia osobe . ale zjawi sie ta głowa do góry zdrowia
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Adix257 pisze:Sylwia no nie przesadzaj że się nie nadajesz do związków, bo każdy nadaje. Możliwe że trafiłaś na nieodpowiednie osoby.
A teraz domowe sposób na twoje przeziębienie:
Wariant 1 zagotować mleko i wycisnąć do niego ząbek czosnku (warto zatkać noś przy piciu i wypić duszkiem)
Wariant 2 zaparzyć herbatkę i wycisnąć do niej dużo cytryny (niema że kwaśne tylko pić i przy okazji pojawi się lekki uśmieszek na twarzy o taki)
Wariant 3 zrobić sobie syrop z cebuli to znaczy pokroić cebulę na plastry i zasypać ją kilkoma łyżeczkami cukru. Można też dodać kilka plasterków czosnku ( za jakiś czas pojawi się syropek)
I prędziutko do łóżeczka pod pierzynę.
Dziękuję
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
elzbieta45 pisze:ja jeszcze do tych mikstur paze wieczore nogi i do łozka . a syrop z cebuli mam go wyprobowane na dzieciach i działa rewelacyjnie bo syropy z apteki nie .
wiesznowy rok nowe zycie i to tez moze byc twoje postanowienie noworoczne . lepiej sie rozstac
a jesli chodzi o to drugie to nadajesz tylko poprostu trafiłas na nieodpowiednia osobe . ale zjawi sie ta głowa do góry zdrowia
O tak
Nie wiem czy dobrze robię, ale wiem jedno... mam dość gnębienia się.
-
oOosylwiaoOo
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
Na samym początku myślałam, że to ten jedyny facet... ale teraz wiecie co? czuje, że ten czar prysł...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Pomóżcie mi Kochane :(
jesli bedziesz zwlekac to nie dasz rady . a jesli uwazasz ze nie czujesz sie z nim szczesliwa to tak odejsc
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość