Pomocy:(

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
wr***

Pomocy:(

Post autor: wr*** »

Witam, jestem nowa i szukam wyjścia z pewnej sytuacji. Mam chłopaka z którym ostatnio mi się nie układa. Ostatnio usłyszałam od niego że brakuje mu "kobiecych strojów" u mnie. Niestety ja nie lubię takich strojów, zazwyczaj chodzę w spodniach i jakiś bluzkach żadnej kobiecości czy czegoś podobnego (spódniczki i obcasy jakoś mnie nie kręcą). Ostatnio zaczęłam się zastanawiać co zrobić ze sobą dla niego, żeby jednak zauważył we mnie kobietę a nie tylko dziewczynę do wygłupów... Może wy mi coś poradzicie i znajdę jakieś wyjście z tej sytuacji...;(


Z góry dzięki
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

może zacznijmy od tego: ile masz lat?
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

22 już leci, niestety
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

wredotka9964 pisze:22 już leci, niestety
ojj i w tym wieku nadal nie chciałabyś nosić czasem szpilek i spódniczek?
choć ja Ci coś powiem. Nie zawsze spódnica i szpilki mówią o kobiecości. Jest mnóstwo strojów w których można się poczuć kobieco. Ja lubię spódniczki, choć bardziej nawet sukienki, ale często zimą zakładałam czarne dżinsy rurki, do tego jakąś białą (luźną) bluzkę którą związuję w talii paskiem, do tego włosy w luźny kucyk, długie kolczyki, jakiś łańcuszek, bransoletkę/zegarek na rękę i naprawdę czuję się kobieco! bo jest to strój który można założyć i na uczelnię i na randkę. Wygląda się naprawdę bardzo fajnie a jednocześnie jeśli nie lubi się takich typowo eleganckich strojów - to dość na luzie.
Faceci lubią gdy kobieta czasem ubierze jakąś bluzkę z dużym dekoltem albo spodnie które są obcisłe tu i ówdzie ;) naprawdę nie trzeba zmieniać całkowicie swojej szafy by zadowolić oko ukochanego ;)
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

tylko też o to chodzi że finansowo nie mogę zbytnio zaszaleć jeśli chodzi o stroje a dodatkowo mam za dużo kompleksów, wszystko mi się nie podoba, każdy cm, możliwe że też i przez moje ciągłe gadanie o moich "niedoskonałościach" nie układa mi sie z chłopakiem... nie umiem zaakceptować siebie. w liceum ważyłam 68 kg, obiecałam sobie schudnąć i to mi się udało zeszłam do 50 ale nadal czuje sie nie atrakcyjna...
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

wredotka9964 pisze:tylko też o to chodzi że finansowo nie mogę zbytnio zaszaleć jeśli chodzi o stroje a dodatkowo mam za dużo kompleksów, wszystko mi się nie podoba, każdy cm, możliwe że też i przez moje ciągłe gadanie o moich "niedoskonałościach" nie układa mi sie z chłopakiem... nie umiem zaakceptować siebie. w liceum ważyłam 68 kg, obiecałam sobie schudnąć i to mi się udało zeszłam do 50 ale nadal czuje sie nie atrakcyjna...
kto powiedział że musisz kupować drogie ubrania?
spodnie rurki to chyba już teraz każdy ma w domu. Do tego najzwyklejsza luźna bluzka (najlepiej koszulowa). Jeżeli nie masz i nie chcesz wydawać mnóstwo kasy na to to proponuję przejść się do second handu. Ja 90% swoich ubrań kupuję tam, do tego są to wszystkie ciuchy w cenach naprawdę śmiesznych (bluzki po 4-6 zł z Orsayu, New Yorkera itd). Do tego w pasie związujesz się jakimś paskiem. Jeżeli bluzka jest biała to proponuję pod kolor dżinsów dobrać pasek. Kobieto!!! i wyglądasz BOMBOWO!!! ja tak niejednokrotnie sie ubieram na uczelnię i naprawdę dzięki temu czuję się atrakcyjna.

też mam wiele kompleksów. Od wakacji 2012 bardzo zgrubłam. Kiedyś mieściłam się w rozmiar 36-38, teraz to jest już minimum 38 a najlepiej 40. Ale nadszedł taki czas gdy wyrzuciłam z szafy wszystko to co jest mi małe. Ja nie mam takiego zapału by schudnąć. Mimo tego że wiem że za 1,5 roku wychodzę za mąż to naprawdę nie mam silnej woli by zrobić sobie dietę, ćwiczyć, odmawiać sobie jedzenia itd. Oczywiście nie dopuszczę do tego by nosić rozmiar 42 bo to byłoby (w moim przypadku!) przegięcie. Ale gdy powyrzucałam większość małych ubrań to stwierdziłam że czas zapełnić szafę czymś w czym będę chodziła. I kupiłam sobie mnóstwo bluzek szerokich by zatuszować mój brzuch (poszło mi głównie w brzuch.. co prawda w biodra też ale dzięki temu czuję się nawet atrakcyjniejsza że mam okrąglejsze biodra).
Do tego noszę okulary (prawe oko 3,5; lewe 3,0 - w związku z tym moja wada wzroku wcale nie jest mała). Mam problemy z cerą - jest ona tłusta i do 18 roku życia miałam okropny trądzik, teraz już go nie mam ale jednak problemy skórne mi pozostały, niestety do tego okropnie tłuszczą mi się włosy, muszę je dziennie myć. Nie potrafię zrobić sobie makijażu, ale to chyba z lenistwa już jest - po prostu nie wstanę rano o 5.30 by się pomalować, jedyny mój makijaż to tusz do rzęs.
I czasem po prostu gdy słyszę że mój facet mi mówi że jestem piękna to mu nie wierzę. Bo mam te kompleksy. Ale naprawdę da się je zatuszować!
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

a ja np dla odmiany potrafię wstać nawet o tej 5.30 i sie pomalować i grzywkę wyprostować bo reszty włosów nie warto bo nie ma nawet co ( jestem ścięta na chłopaka) a co do ubioru to tak szczerze mówiąc zawsze podziwiałam dziewczyny które ubierały się mimo swoich krągłości kobieco i nie przejmowały się niczym, nie przejmowały się tym co ludzie powiedzą...
Chciałabym żeby mój facet był dumny że ma taką "ładną" dziewczynę ale niestety jakoś nie umiem zauważyć tych rzeczy które on mi mówi, wiele razy patrze w lustro i przypominam sobie jego słowa w których mówi o moich ładnych rzeczach z wyglądu lecz ja ich nie dostrzegam, dosłownie wg mnie chciałabym zmienić wszystko. A powracając do szpilek i spódniczek to szpilki odpadają bo nawet na malutkim obcasiku chodze jak kaczka a spódniczki nie przejdą bo mam od urodzenia koślawość kolan.
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

a co powiesz na baleriny? to są dość wygodne buty a nawet takim strojom które opisałam wyżej dodają kobiecości.
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

ja Ci powiem że faceci w nas widzą to co chcą zobaczyć.
Ja uważam że powinnam schudnąć, że muszę coś zmienić w swoim wyglądzie. Wstydzę się (choć teraz już mniej) swojego ciała nagiego. Ale gdy usłyszałam od niego słowa że w koncu zostane jego żona i nadal się go wstydzę to po prostu od tamtej pory te moje kompleksy gdzieś uciekly.
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

baleriny mam i w nich chodzę w lecie, a co do twoich słów o zniknięciu kompleksów po oświadczynach, to jest normalne każda kobieta pragnie znaleźć faceta na całe życie i żeby ją akceptował bez względu na wszystko... chciałabym żeby i u mnie tak było ale zobaczymy. a tak nawiasem nie dość że mam strasznie dużo kompleksów to dodatkowo jestem straszną pesymistka:/
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

nie jesteśmy zaręczeni (tak wiem, śmieszne, mamy plany ślubne a nie oświadczyl się..)
wredotka9964 pisze:baleriny mam i w nich chodzę w lecie, a co do twoich słów o zniknięciu kompleksów po oświadczynach, to jest normalne każda kobieta pragnie znaleźć faceta na całe życie i żeby ją akceptował bez względu na wszystko... chciałabym żeby i u mnie tak było ale zobaczymy. a tak nawiasem nie dość że mam strasznie dużo kompleksów to dodatkowo jestem straszną pesymistka:/
jestem dokładnie taka jak Ty. Też mam mnóstwo kompleksów związanych z moim wyglądem i jestem okropną pesymistką! Mój chłopak przez przeszło 3 lata próbował mnie przekonać że dla niego jestem piekną kobietą, że naprawdę nie mam się wstydzić swojego ciała. Ale gdy zaczęliśmy już bardziej myśleć o sobie jako o małżeństwie to jakoś (przy nim) mi te kompleksy zniknęły.
Poza tym, mój facet jest dużo grubszy ode mnie i się nie wstydzi tego więc jestem durna że krępuję się nagości przy nim...
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

Tylko że Twój facet nie waha sie jak chorągiewka na wietrze nie zmienia co jakiś czas swoich zdań na temat uczuć, jest totalnie zakochany i widzi w Tobie zewnętrzne jak i wewnętrzne piękno a u mnie lepiej nie mówić. Dowiedziałam się że już nic nie czuje że się męczy, że nie tęskni i nie myśli, i chce końca. Tylko że ja nie chce, jestem kolejny raz w stanie sie zmienić dla faceta i sie "poprawić" lecz on już tego nie chce.Pomyślałam sobie wczoraj że moja niska samoocena może też wynikać z wielu nieudanych związków, i złego traktowania przez facetów. Nie umiem ostatnio odnaleźć żadnej radości...
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

a tak nawiasem to już ta chorągiewka pofrunęła w innym kierunku, właśnie związek został zakończony! :(
Cube
Miła Kobietka
Posty: 53
Rejestracja: ndz paź 07, 2012 3:40 pm

Re: Pomocy:(

Post autor: Cube »

Miałam to samo, tak ostentacyjnie dawał mi do zrozumienia że kiczowato się ubieram. Zaczęłam ubierać się kobieco, a on nawet tego nie zauważył. A na domiar złego robi problemy gdy nie jestem w stanie wyjść w szpilach na spacer !!. Wiesz, radze Ci zrobić taki dzień kobiecości dla Ciebie, zrób listę czego on oczekuje a czego Ty dojdź do kompromisu, wykap się, wmasuj w cało balsam, pomaluj się, uczesz, i idź na zakupy , kup sobie coś kobiecego teraz takie rzeczy chodzą naprawdę za grosze. A może Ci się ten styl spodoba ...
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

tylko że teraz po rozstaniu nie mam siły na nic, dosłownie na nic nie wiem jak ja jutro wstanę z łóżka żeby pójść pozałatwiać co muszę... chciałam dobrze a wyszło jak zwykle...
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: Pomocy:(

Post autor: 456 »

Weź się w garść, widocznie nie wiedział co ma i co mógł stracić.
Moim zdaniem nie jesteś ani gruba ani przy kości ani z nadwagą. Wiesz ile kobiet chciałoby ważyć tyle co Ty? Sporo. I nie powinnaś przejmować się każdą partią ciała. Jeśli myślisz, że jesteś niedoskonała to zauważ, że prawie każda kobieta ma jakieś "ale" do własnego ciała.

Poza tym nie zakładaj ciuchów, w których czujesz się źle. Ubieraj się tak jak lubisz. Nieważne czy są "kobiece" czy mniej "kobiece". Nigdzie nie jest napisane, że mając 22 lata musisz ubierać elegancko, czy modnie czy wyzywająco -byleby "kobieco". Śmieszy mnie niektórych takie podejście, bo mając 50-tkę to zaczną zakładać moherki i bereciki, bo przy takim wieku wypada tak się "nosić"? To Ty masz się dobrze czuć w ciuchach a jeśli chcesz zacząć podkreślać tą kobiecość to zastanów się jakie ciuchy chciałabyś nosić, co by Ci pasowało i w czym czułabyś się dobrze. Skup się też na partii ciała, którą najbardziej w sobie lubisz i postaraj się ją podkreślić. I nie wciskaj mi tu kitu, że takiej nie ma. :lol:
Ja mam 25 lat i lubię wskoczyć w długie trampki, bluzę z kapturem typu Japan style. I co z tego? Mam nagle ochotę ubrać się bardziej "dziewczeńsko" niż "kobieco" to się ubiorę. :roll:

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Karmelia
Jestem tu nowa :)
Posty: 24
Rejestracja: pt mar 01, 2013 11:08 am

Re: Pomocy:(

Post autor: Karmelia »

Przecież nie musisz od razu nosić mini i szpilek, opcji jest wiele :) Jest sporo wygodnych, bawełnianych sukienek, które możesz nosić do baletek czy nawet trampek, a to zawsze sukienka. Poz atym może staraj się inaczej ubierac, jak się spotykacie czy wychodzicie, facet na pewno to doceni. czasem warto mu zrobić przyjemnośc i się ostrzelić ;)
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

Blackfox pisze:Weź się w garść, widocznie nie wiedział co ma i co mógł stracić.
Moim zdaniem nie jesteś ani gruba ani przy kości ani z nadwagą. Wiesz ile kobiet chciałoby ważyć tyle co Ty? Sporo. I nie powinnaś przejmować się każdą partią ciała. Jeśli myślisz, że jesteś niedoskonała to zauważ, że prawie każda kobieta ma jakieś "ale" do własnego ciała.

Poza tym nie zakładaj ciuchów, w których czujesz się źle. Ubieraj się tak jak lubisz. Nieważne czy są "kobiece" czy mniej "kobiece". Nigdzie nie jest napisane, że mając 22 lata musisz ubierać elegancko, czy modnie czy wyzywająco -byleby "kobieco". Śmieszy mnie niektórych takie podejście, bo mając 50-tkę to zaczną zakładać moherki i bereciki, bo przy takim wieku wypada tak się "nosić"? To Ty masz się dobrze czuć w ciuchach a jeśli chcesz zacząć podkreślać tą kobiecość to zastanów się jakie ciuchy chciałabyś nosić, co by Ci pasowało i w czym czułabyś się dobrze. Skup się też na partii ciała, którą najbardziej w sobie lubisz i postaraj się ją podkreślić. I nie wciskaj mi tu kitu, że takiej nie ma. :lol:
Ja mam 25 lat i lubię wskoczyć w długie trampki, bluzę z kapturem typu Japan style. I co z tego? Mam nagle ochotę ubrać się bardziej "dziewczeńsko" niż "kobieco" to się ubiorę. :roll:
właśnie o to chodzi że ja mam podobnie lubie założyć bluze i trampki a czasami dla picu i odmiany dziewczęcą bluzeczke... tylko tak szczerze mówiąc moze to zabrzmi głupio ale nie widzę żadnej części we mnie która mi sie podoba... a teraz szczególnie nie mam siły na zmiany mimo że bym chciała ale po co skoro kolejny facet zabawił sie...
paula

Re: Pomocy:(

Post autor: paula »

nie uwierzę że nie ma w Tobie NIC co mogłoby przykuć uwagę!
ja np. uważam że mam super uśmiech - uwielbiam się śmiać zwłaszcza w dobrym towarzystwie. I mimo wady wzroku (noszę okulary od 3go roku życia) to powoli zaczynam wierzyć w to że w tych okularach ładnie wyglądam, że gdy się uśmiecham to robią mi się przy oczkach takie fajne dołki dzięki czemu dodaje mi to uroku.
Uwielbiam dbać o paznokcie, maluję je bardzo często, mam fioła na ich punkcie, a jestem w 7 niebie gdy kto zwróci na nie uwagę i podziwia mój talent zdobienia ich.
Szaleję również na punkcie moich włosów. Czuję się cudownie gdy wiem że mam jakąś fryzurę (łatwą) a ktoś się dziwi że umiałam coś tak dziwnego (np. warkocz na około głowy) zrobić.
I mimo mojego odstającego ostatnio brzuszka (który zakrywam luźnymi bluzkami), mimo tych moich oczek które nie są idealnie proste, mimo że miałam do 18 roku życia problem z trądzikiem i nadal moja cera nie jest idealnie gładka na twarzy, to widzę w sobie kilka pozytywów i staram się je eksponować jak tylko się da!
nie jestem śliczną kobietą na której punkcie faceci szaleją. Ale jednocześnie mam tego swojego, jedyna mężczyznę dla którego jestem najładniejsza, seksowna, bardzooo kobieca :)
i naprawdę uwierzyłam w to wszystko niedawno. Bo też krępowałam się przed moim facetem być nago. Ale po 4 latach związku, za 1,5 roku ślub - to trochę dziwne bym nie umiała się rozebrać ;) tylko tutaj dużo tak naprawdę facet pomaga kobiecie. Bo jeżeli on nie jest zainteresowany jej ciałem (mimo stylu ubierania się!) to tak naprawdę kobieta może wpaść w niezłe kompleksy..
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

no dobra jak tak gadamy, to z twarzy podobają mi sie oczy bo mam zielone i uśmiech ale np nos już nie za bardzo jest strasznie duży, z figury to nic mi sie nie podoba, tylka i piersi brak, podziwiam dziewczyny które są lekko przy kości i są pełne energii mają facetów i umieją sie zaakceptować i cieszą sie z każdego dnia... ja ostatnio tak nie umiem, nie trafiam na facetów którzy dawali by mi poczucie atrakcyjności i tak jak u Ciebie pomocy w niektórych sprawach, po prostu mam pecha, zawsze uważam że każda dziewczyna jest w czymś lepsza i ładniejsza ode mnie...
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: Pomocy:(

Post autor: 456 »

Przede wszystkim nie ubieraj się dla facetów tylko dla siebie. To samo dotyczy makijażu. Rób go dla siebie, noś fryzurę jaką chcesz -dla siebie. Nie zmieniaj wyglądu tylko po to by zwrócić uwagę facetów. Oni i tak Cię dostrzegają. Jesteś świeżo po rozstaniu więc masz czas -dla siebie. Nie musisz od razu pakować się w kolejny związek tylko po to żeby zabić samotność. Jeszcze pojawi się ktoś, przy którym będziesz szczęśliwa.
Piszesz, że podobają Ci się oczy. To dobrze, podkreślaj swoje atuty. :) Z resztą na pewno figurę masz ładną. Jeżeli nie widzisz nic w niej ładnego to pomyśl sobie co by podobało się dziewczynom gdyby miały Twoje ciało. Ja uważam, że talia i to ją bym podkreśliła ciuszkami. Piersi czy tyłek to pół biedy. Nie wszystko kręci się wokół cycków i tyłka. ;)
Nie brudź sobie myśli tym, że ktoś może być lepszy, ładniejszy. To samo mogą myśleć inne kobiety widząc Ciebie, które mają niską samoocenę. Jesteś jaka jesteś i za to cenią Cię inne osoby. Uwierz w końcu, że nie jesteś gorsza od żadnej kobiety. Nie każdy ma wygląd jaki by chciał. Zawsze znajdzie się to i tamto, na co można ponarzekać i czego pozazdrościć u innych. Nie daj się zjeść kompleksom, bo te kompleksy siedzą tylko w głowie.

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

Łatwo powiedzieć, wszyscy mi mówią gdzie jest ta dziewczyna która była pół roku temu? nie ma jej ja sama widzę że odseparowałam się od ludzi i przyjaciół, kiedyś byłam okrągła a teraz porównują mnie do "patyka", kiedyś umiałam odwalać i mieć "ADHD" a teraz? nic totalnie nic, ZERO!!! wczoraj kumpela wyciągnęła mnie na miasto jej brat ciągle powtarzał : " Gdzie jest ta wariatka??" nie ma już jej przez nieudane związki i inne problemy trace chęć do życia i doskonalenia siebie. Wiele razy ostatnio złapałam się na tym że zamiast tworzyć jedną całość to u mnie dusza i ciało pracują oddzielnie. Wiem że powinnam dać sobie czas ale przeraża mnie samotność bo wtedy nachodzą mnie myśli co jest ze mną nie tak? nie zasługuje na prawdziwą miłość? Cały czas widzę tylko w sobie błędy i siebie obwiniam i katuje myślami,nie umiem żyć tak jak niektóre osoby teraz. Inne dziewczyny nie przejmują sie niczym, cieszą sie każda chwilą, a uśmiech nie schodzi im z twarzy a ja? cały czas smutas, cały czas dostaje po dupie tylko nie wiem dlaczego.
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: Pomocy:(

Post autor: 456 »

Nie powinnaś się obwiniać za to, że Twoi partnerzy okazali się być tacy a nie inni. Nie wyszło, trudno, kiedyś pojawi się w Twoim życiu ktoś, kto nada wszystkiemu kolory i przestaniesz wszystko widzieć w byle jakich barwach. Możesz uważać, że tak nie będzie ale sama się przekonasz. Nie każdego życie jest usłane różami, jest piękne i w ogóle happy. Czasem trzeba się męczyć, upaść kilkanaście -kilkadziesiąt razy, być zdeptanym po raz enty zanim znajdzie się to szczęście. A przyjdzie ono samo, nie trzeba szukać na siłę.
Sama siebie przytłaczasz myślami, że jesteś niedoskonała, nie ma w Tobie nic fajnego, atrakcyjnego, ładnego i każda inna kobieta jest od Ciebie lepsza itd. Dobrze wiesz, że to bzdura. Te wszystkie pesymistyczne myśli zepchnęły cały Twój entuzjazm gdzieś na bok. Nie jesteś taką jak dawniej, bo myślę że tak jest Ci wygodniej i do tego sama nie chcesz -bo ciągle się obwiniasz, oskarżasz, dołujesz, narzekasz na swój wygląd. Przecież możesz to wszystko zmienić i odzyskać siebie. Potrafisz być tą osobą, za którą inni tęsknią.
Wyrzuć do kosza nieudane związki -było, minęło, mówi się trudno, faceci bywają jak dranie a całe życie przed Tobą. Teraz jest teraz a jutro zawsze może być lepsze - o ile się chce w to wierzyć i działa a nawet gdy coś się nie udaje, to warto podnosić się po klęsce. Nie jeden w życiu czeka Cię jeszcze zawód nie tylko w sprawach sercowych. Musisz się pozbierać i przestać tracić swój cenny czas na ciągłym dołowaniu się.
Wiesz co mi pomogło odzyskać choć trochę dawnej siebie? Zaczęłam powracać do rzeczy, które niegdyś lubiłam i które sprawiały mi przyjemność. Przestałam też wmawiać sobie, że jestem be i fe, bo było mi wygodniej się dołować niż nad sobą popracować i brać się w garść. Myślisz, że kiedyś też nie zadawałam sobie takich pytań jak Ty? Dałabym sobie wtedy rękę uciąć, że już nigdy z nikim nie będę, bo związki są bez sensu i zawsze kończą się tak samo. Podobnie jak z bliższym koleżeństwem, przyjaźnią. Minęło sporo lat zanim w ogóle komuś zaufałam ale w między czasie postanowiłam nie marnować dni na pesymizm.

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
wr***

Re: Pomocy:(

Post autor: wr*** »

Wiesz co? Masz rację! kilka koleżanek wie o moim kryzysie i znają moje zdanie na mój temat.
Ciągle mówią że są brzydsze, grubsze i z wredniejszym charakterem, i może np zmiana stylu, kilka ładnych kobiecych szmatek może poprawić moje poczucie wartości. Zauważyłam że ludzie chcą mi pomóc wyjść z tego bagna, i każda osoba mówi: daj sobie czas, zrób coś dla siebie, spróbuj polubić siebie. Więc ok! Trzeba zebrać wszystkie siły jakie jeszcze pozostały, stać sie tą starą wariatką z malutkimi zmianami i w charakterze i w wyglądzie ale nie do przesady...
Idzie wiosna, trzeba spróbować poprawić swoje życie, nieważne że tak późno:)
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: Pomocy:(

Post autor: 456 »

No i takie podejście mi się podoba. Nigdy nie jest za późno. Głowa do góry i powodzenia. :)

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość