niestety się zauroczyłam
Re: Jak sobie dać radę?
Mam zamiar tak zrobić, ale gdy podejdzie, gdy np się zobaczymy i mi powie dzień dobry, chciałam zagadać że wcześniej nie udało nam się porozmawiać i coś powiedzieć
Re: Jak sobie dać radę?
Całkiem niezobowiązujące. Tylko jakoś na siebie ostatnio nie trafiamy :/. Tylko nadal sprzeczny z moimi poglądami ale najbardziej liberalny ;p. Wolałabym żeby on jako zdobywca zrobił pierwszy krok. Mam nadzieję że nie jest na nic za późno, od razu pewnie to mi się nie uda
Re: Jak sobie dać radę?
Spokojnie na pewno jeszcze na siebie traficie nieraz. Trzymam kciuki za ciebie i muszę cię już niestety pożegnać,bo jutro wcześnie musze wstać. papa 
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Przez prawie 2 lata na niego nie trafiałam, teraz też nie. Ok dzięki za pomoc. Mam nadzieję że jeszcze ktoś napiszę w tym temacie, Im więcej opinii tym lepiej.
Re: Jak sobie dać radę?
Czasami żeby coś osiągnąć trzeba niestety łamać wszystkie zasady. No od razu to nawet księżyca nie podbili. No trzymaj sie 
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Chociaż nie wiem mam małe wahania decyzji. Zresztą [przekonała mnie do tego jedna osoba. Boję się że to kolejny który chce mnie skrzywdzić, chociaż nie wiem czy skrzwdzić bo nie rozumiem jego zachowań. Najchętniej zostawiłabym tą sprawę. Nie wiem już sama. Nie umiem sobie radzić z facetami kiedy sytuację nie są jasne. Widać że on nie jest fair, przynajmniej pozornie, a jak jest naprawdę to już tylko Bóg wie 
Re: Jak sobie dać radę?
Gorzej jak już nie będzie mnie pamietał. Ale to przegrana sytuacja...
Re: Jak sobie dać radę?
No nie wiem, czy chce tak poznawać studentki. To za długi czas kurde... mogłam to zrobić jakoś po skończeniu zajęć. Teraz to wszystko o kant roztrzaskać 
Myślę że kojarzy, ale 100% pewności nie mam. Może nie pamietać co najwyżej mojego nazwiska
Myślę że kojarzy, ale 100% pewności nie mam. Może nie pamietać co najwyżej mojego nazwiska
Re: Jak sobie dać radę?
Moim zdaniem nie powinna żadna z Was wchodzić w związek z wykładowća! Po co sobie robić kłopoty z innymi prowadzącymi? Olej to, dziewczyno, poszukaj chłopaka w swoim kręgu znajomych. Facet, który umawia się ze swoimi studentkami, ejst niepowazny.
Re: Jak sobie dać radę?
Sytuacja trochę nabrała tempa. Po miesiącu brak kontaktu, gdy już próbowałam sie odkochać i zapomnieć. Odnaleźliśmy się na korytarzu. Stałam z koleżankami, stałam tyłem, był na tyle blisko że czułam go i przez chwile przysłuchiwał się o czym mówię,gdy się odwróciłam uciekł. Parę dni później szedł z wykładowca, minął mnie bokiem, odprowadził wykładowcę do gabinetu, zszedł na dół i wrócił z powrotem do mnie. Wtedy zrobił coś cudownego cały sobą się uśmiechał, był skierowany do mnie, zamglone i świecące oczy, przymrużył oko i bezdźwięcznie powiedział "cześć". Na tyle pozwolił sobie jak na razie, kiedy już byliśmy sami. Oczywiście odwdzięczyłam się. Wie, że już go nie odpycham. Trochę zbił mnie z tropu. Z tego co wiem, zerwał kontakt z tamtą koleżanką, Nie umawiał się z nią, przyjaźnili się, a ona podsysała temat wymyślając różne rzeczy.
Re: Jak sobie dać radę?
pomoze ktoś?
Re: Jak sobie dać radę?
nie chcę być ciągle olewana...doradzi ktoś, co robić?
-
kleopatra31
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: śr mar 27, 2013 7:24 pm
Re: Jak sobie dać radę?
Najlepiej pokaż że czujesz się olewana, zrób tak żeby wszyscy zwrócili na Ciebie uwagę
Oświadczam wszem i wobec że biżuteria to mój życiowy bzik 
Re: Jak sobie dać radę?
ktoś ma jeszcze jakiś pomysł?
Re: Jak sobie dać radę?
Wiem, że trochę czasu już minęło, ale ma ktoś jakieś świeższe spojrzenie na tę sprawę?
Czy on coś zaczyna czuć?
Pisałam jakiś czas temu o tym. Chodzi o mnie i o wykładowce (jest młody, niewiele ode mnie starszy).Kiedy mieliśmy zajęcia był flirt, drażnienie się ze sobą, jego ciągla pomoc kiedy jej nie chciałam wręcz wyręczanie, wspierał mnie.
Zaczepiłam go dzisiaj po jego zajęciach. Był zaskoczony, nie spodziewał się mnie, bo zajęcia z nim mi się już skończyły parę miesięcy temu. Niedawno na uczelni mieliśmy duże sympozjum Pochwaliłam je, prowadził sympozjum ze swoim kołem i pochwaliłam jego wsytąpienie. Było mu głupio, bo stwierdził ze sympozjum to nie jego zasługa. Zaproponował mi uczestniczenie w kole zawołał studentkę która miała z nim zajęcia, akurat była przewodniczącą koła. Objał mnie mocno, był naprawdę blisko, odruchowo uciekłam a później wtuliłam w jego rekę, czyli odchyliłam do tyłu i tak przez pare minut (rękę miał na mojej tali) Polecał mnie i przedstawił. Bardzo mu zalezało, żebym juz przyszła na spotkanie koła mimo że rok się kończy, mimo że ta studentka mówiła ze już nie da rady i ja również. Porozmawialiśmy troche, gdy studentka odeszła. Nie wiem, czy on coś zaczyna czuć?
Zaczepiłam go dzisiaj po jego zajęciach. Był zaskoczony, nie spodziewał się mnie, bo zajęcia z nim mi się już skończyły parę miesięcy temu. Niedawno na uczelni mieliśmy duże sympozjum Pochwaliłam je, prowadził sympozjum ze swoim kołem i pochwaliłam jego wsytąpienie. Było mu głupio, bo stwierdził ze sympozjum to nie jego zasługa. Zaproponował mi uczestniczenie w kole zawołał studentkę która miała z nim zajęcia, akurat była przewodniczącą koła. Objał mnie mocno, był naprawdę blisko, odruchowo uciekłam a później wtuliłam w jego rekę, czyli odchyliłam do tyłu i tak przez pare minut (rękę miał na mojej tali) Polecał mnie i przedstawił. Bardzo mu zalezało, żebym juz przyszła na spotkanie koła mimo że rok się kończy, mimo że ta studentka mówiła ze już nie da rady i ja również. Porozmawialiśmy troche, gdy studentka odeszła. Nie wiem, czy on coś zaczyna czuć?
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Czy on coś zaczyna czuć?
może to tylko twoje urojenia bo ty chcesz aby on cops czuł .
Re: Czy on coś zaczyna czuć?
może po prostu dobrze mu się z Tobą rozmawia
i tyle 
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Czy on coś zaczyna czuć?
no tak chciałabym coś czuł...
w tamtym semestrze dużo się miedzy nami działo opisałam to w poprzednim wątku.Potrafił podsłuchiwać co mówie w grupie na przerwie przytulał się od tyłu a gdy to poczułam uciekał, na mój widok wszystko mu spadywało, przepraszał mnie że źle wytłumaczył zadanie (jako jedyną mnie przepraszał). Trzasnęłam mu przed nosem drzwiami bo się pokłóciliśmy. Gdy flirtowałyśmy jego kolega się smiał z nas.
To subtelne znaki, sama nie wiem co myśleć, a od poczatku na tym forum w przeciwieństwie do innych jstem posądzana jak wariatka o urojenia...
w tamtym semestrze dużo się miedzy nami działo opisałam to w poprzednim wątku.Potrafił podsłuchiwać co mówie w grupie na przerwie przytulał się od tyłu a gdy to poczułam uciekał, na mój widok wszystko mu spadywało, przepraszał mnie że źle wytłumaczył zadanie (jako jedyną mnie przepraszał). Trzasnęłam mu przed nosem drzwiami bo się pokłóciliśmy. Gdy flirtowałyśmy jego kolega się smiał z nas.
To subtelne znaki, sama nie wiem co myśleć, a od poczatku na tym forum w przeciwieństwie do innych jstem posądzana jak wariatka o urojenia...
Re: Czy on coś zaczyna czuć?
wiesz, podsatwowa zasada i tak jest taka, że to Twój wykładowca...
więc dopóki nie skończysz szkoły nie ryzykowała bym....
więc dopóki nie skończysz szkoły nie ryzykowała bym....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Czy on coś zaczyna czuć?
ale czym ryzykować? Poza tym nawet nie wiem czy czymś ryzykuje skoro piszesz że nic z jego strony nie ma...
parę osób ma romans z wykładowcami i na każdej uczelni tak jest. Owszem krzywo patrzą na to, ale to nie jest karalne. Poza tym został mi rok
parę osób ma romans z wykładowcami i na każdej uczelni tak jest. Owszem krzywo patrzą na to, ale to nie jest karalne. Poza tym został mi rok
Re: Czy on coś zaczyna czuć?
to może warto przeczekać rok i spróbować za rok ??
a chciała byś by jakas zawistna kolezanka powiedziała, że masz zaliczenie przez romans??
a chciała byś by jakas zawistna kolezanka powiedziała, że masz zaliczenie przez romans??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości