Witam serdecznie drogie Panie!
Nazywam się Adrian, mam 25 lat, zdaje sobie sprawę że jest to
forum dla kobiet, aczkolwiek mam pewien dylemat związany z moją dziewczyną i do kogoż mam się zwrócić jak nie do najlepszych fachowców w tych dziedzinach a mianowicie do innych przedstawicielek płci pięknej!

Liczę na wyrozumiałość

Żeby wiadomość była treściwa i zawierała jak najwięcej rzeczowych i treściwych informacji

Opisałbym siebie, aczkolwiek uważam że brak obiektywnej opinii jest bezsensowny, być może pokuszę się na na nią pod koniec tego tekstu
Zacznę od opisania mojego poprzedniego związku, w wieku 20 lat, poznałem dziewczynę która miała 17 lat, wiadomo, na początku świetnie pięknie kolorowo, kwiatki, jak to mówiła " motylki ", plany na przyszłość, przyrzeczenia dożywotniej wierności i.t.p. wiadomo, byliśmy bardzo młodzi ( i głupi ), to był mój pierwszy poważniejszy związek jej też i wszystko rysowało się w kolorowych barwach

Aczkolwiek przyszła szara rzeczywistość, wszystko było generalnie okej, lecz było kilka ALE, zaczęło się od tego że rzadko kiedy widywaliśmy się u niej albo u mnie w domu, generalnie jak ja to mówię " nauczyłem " ją tak że ciągle gdzieś jeździliśmy samochodem, i tak przez cały okres trwania związku, mianowicie 3 lata, nalegałem by zacząć częściej spotykać się w domu, ponieważ mój budżet finansowy jako młodego chłopaka zaczął się kurczyć i to szybko, pracowałem i całą wypłatę przeznaczałem na przejażdżki, to był jeden problem, drugi ( według mnie poważniejszy ), polegał na tym że podczas trwania naszego związku tylko jeden raz uprawialiśmy seks, moja dziewczyna Twierdziła że boi się ciąży i że ma bardzo niskie libido, bardzo ją kochałem i czekałem na nią ( 3 lata ), byłem w związku uległy, generalnie taki nie jest i w relacjach z ludźmi potrafię postawić na swoim, choć przyznaję czasami brak mi stanowczości i jestem osobą która często nie jest traktowana przez innych poważnie, aczkolwiek mam poczucie własnej wartości i wiem że jak czegoś chcę to to osiągam, najzwyczajniej w świecie brakuje mi umiejętności " wszczepiania " się w różnie środowiska oraz umiejętności " odpyskowania ", przez co bywam celem ataków oraz osobą którą nie traktuje się poważnie, wielokrotnie nad tym pracowałem, aczkolwiek to jest bardziej złożony problem. Po około półtora roku mojego związku z tą kobietą zauważyłem spadek zainteresowania moją osobą i wtedy to ja zacząłem bardziej na nią napierać w obawie że ją stracę, no i wiadomo, im bardziej ja napierałem tym ona bardziej odpuszczała, doszło do tego że na na moje sms w postaci " referatów " dostawałem odpowiedzi w postaci jednego słowa zakończonego tzw. " kropką nienawiści ", nadmienię że nigdy jej nie ubliżyłem, zawsze byłem wporządku, ale ciągły brak
seksu, wieczny " foch ", ruina finansowa spowodowana ciągłymi wypadami, ciągła uległość, sprawiły że miałem tego dosyć, poznałem inną dziewczynę ( obecną ) i rozstałem się z tamtą, wyobraźcie sobie że po 3 latach związku dostałem sms o treści " przepraszam ", To był jeden z pierwszych i zarazem ostatni sms jaki wysłała mi ze swojej inicjatywy, Ona również poznała innego chłopaka, ostatnio napisałem do niej sms o treści " Hej, co tam słychać u Ciebie? mam nadzieje że wszystko ok?

" Nie odpisała mi, jakby mnie nigdy nie znała. Trudno, schowałem ego w kieszeń i postanowiłem być mądrym chłopcem i zamiast płakać u użalać się nad sobą, postanowiłem wyciągnąć z tego związku wnioski ażeby sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości, były one następujące:
- w związku przewagę ma ten kto kocha mniej
- ciągła uległość sprawia iż przestaje być obiektem zainteresowania
- natychmiast rozpoznawać i reagować na symptomy " braku zainteresowania " oraz nie pogłębiać tego stanu
- być bardziej wylajtowanym
- popracować nad pewnością siebie oraz nad pozytywnymi zmianami w swojej osobowości
- ogólnie popracować nad rozwojem osobistym
To co się stało po rozstaniu wprawiło w zaskoczenie mnie samego, postąpiłem zgodnie z tym co napisałem powyżej, rozbudowałem pewność siebie, zacząłem osiągać sukcesy, budzić szacunek wśród innych ludzi, wśród przedstawicielek płci pięknej większe zainteresowanie, było pięknie, ten czas wspominam bardzo dobrze jak nie najlepiej! Gdy byłem w " szczycie formy " postanowiłem związać się z ową kobietą którą poznałem jak jeszcze byłem z poprzednią, na początku było ostro, bajecznie, iskrzyło, biły pioruny, w ciągu dnia miałem więcej seksu niżeli w poprzednim związku przez 3 lata, okazało się że świetnie mi to wychodzi, prawdziwa wariatka, zero ograniczeń! buzowały hormony, testosteron, związek pod względem emocjonalnym był wręcz idealny, podchodziłem do niego z dystansem, nie angażowałem się, nie ograniczałem swojej dziewczyn a ona mnie i ba, widziałem że zadurzyła się we mnie! to było piękne, no ale...

zaangażowałem się emocjonalnie ( według mnie tradycyjnie zbyt bardzo ) i tradycyjnie obróciło się to przeciwko mnie

Zaczęło się od tego że parę moich doniosłych planów nie powiodło się ( za pierwszym razem bo teraz już są zrealizowane ), troszeczkę się podłamałem, potrzebowałem wsparcia emocjonalnego, oczywiście dostałem je aczkolwiek mam wrażenie że wtedy wyczuła mój słaby punkt i sytuacja zaczęła się obracać przeciwko mnie, ja bezgranicznie zakochany a ona po trochę odpuszcza, sprawdza granicę a ja nie umiem się jej przeciwstawić, i sytuacje zaczyna być podobna jak w poprzednim związku, jestem z nią ponad rok, ufam jej, ona mi też, aczkolwiek bardziej utożsamiam jej zaufanie z " wyje***iem " na moją osobę, ma wielu kolegów, ciągle z którymś pisze, mnie chwilowo niema na miejscu zamieszkania musiałem wyjechać na 4 miesiące w celach zarobkowych do innej miejscowości, to co się dzieje podczas rozłąki przerasta mnie, praktycznie ze sobą nie piszemy a jak piszemy to często przerywa rozmowę bo musi coś robić, niema ochoty rozmawiać przez telefon ostatnio pojechała sobie na weekend do kolegi, następnie po jakimś czasie on przyjechał do niej na kilka dni, bardzo mi z tym było źle, ale gdy sprzeciwiłem się jej wyjazdowi nie odniosło to rezultatu tak więc jego przyjazdowi też nie miałem zbytnio też się sprzeciwić, bo moje zdanie i tak nie zostało by uhonorowane, wierzę w to że mnie nie zdradziła ( być może to ślepa wiara? ), przeraża mnie to co się dzieje, jestem zakochany po uszy świata poza nią nie widzę i boje się że będzie powtórka z rozrywki.... znów straciłem pewność siebie, jestem ciągle rozkojarzony a ona z powodu ze " kocha mniej " ma przewagę, nie wiem jak to odwrócić bądź naprawić, nie umiem się wyjebać na nią, wiem że w kolejce do niej stoi wielu innych, dziewczyny poradźcie mi coś proszę bo odchodzę od zmysłów :/