niestety się zauroczyłam
Re: Jak sobie dać radę?
Napisałaś że był zraniony, to może on sie ciebie boi że ty go też zranisz i się wycofuje
więc wszystko jest w twoich rękach i przejmij inicjatywę, ale pamiętaj że najpierw jest koleżeństwo i przyjaźń a dopiero potem może coś s tego wyjść
więc wszystko jest w twoich rękach i przejmij inicjatywę, ale pamiętaj że najpierw jest koleżeństwo i przyjaźń a dopiero potem może coś s tego wyjść
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
tak jestem tego świadoma. Tylko że ktoś też mnie zranil i nie wiadomo co go łaćzy z nią. Nie chcę wchodzić w coś przykrego. Na dodatek to wykladowca, boje się mu coś proponować. Nie wiem czy to nie za późno 3 tygodnie temu skończył mi się semestr, w którym były zajęcia z nim. Boje się konsekwencji "uczelnianych". On też może się wystraszyć skoro lubi sam zdobywać. Gdyby to był zwykły chlopak pewnie nie miałabym aż takich wahań. I na dodatek on wie, że go obgadywałam. Strasznie się drażniliśmy nawzajem, obgadywanie właśnie w to wchodziło. bardzo mnie męczy z ciekawości o co mu chodziło z podsłuchiwaniem mnie, jak odpowiadałam... Nie rozumiem go. Miałam problem z jasnością jego poleceń, wykładów a co dopiero z czymś poważniejszym ;/
Ostatnio zmieniony ndz mar 03, 2013 9:10 pm przez mloda89, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Jak sobie dać radę?
Dziewczyny co sie z wami dzieje?Sylwia, Black, Słodziusia, Ela, zanna, kropeczka. Amogor odpisywać bo koleżanka ma problem i chciała by usłyszeć również wasze zdanie.
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Możliwe że podsłuchiwał cie dlatego że chciał podziwiać to z jakim zapałem się uczyłaś. Mój nauczyciel w technikum też tak robił jak ktoś się uczył i nawet poprawiał jak ktoś mówił źle
Jeśli nikt nie zrobi kolejnego kroku to nic z tego nie będzie więc ty zrób ten krok. Na uczelni nikt by nie musiał wiedzieć że tworzycie parę( jeśli będziecie tworzyć, tego bym wam życzył) on poza szkołą będzie twoim kociakiem a na uczelni profesorem i tyle.
Jeśli nikt nie zrobi kolejnego kroku to nic z tego nie będzie więc ty zrób ten krok. Na uczelni nikt by nie musiał wiedzieć że tworzycie parę( jeśli będziecie tworzyć, tego bym wam życzył) on poza szkołą będzie twoim kociakiem a na uczelni profesorem i tyle.
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
To nie był z nim egzamin. Po prostu magicznie się pojawiał obok mnie przy każdym egzaminie. Podsłuchiwał, w ogóle podszedł do mnie kiedy ta koleżanka była już odpytywana, a więc nie przy niej. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, nie chce się domyślać. Miałam w tedy gorączkę i na koniec stwierdziłam że mam już dosyć i się odwróciłam, miał bardzo poważna, jakbym cos złegp powiedziała, nie wiem może zdenerwowaną minę i odszedł nie zdążyłam nic powiedzieć i tak jest zawsze. Zawsze gdy czekam aż coś powie to stoi chwilę, a później peszy się i ucieka zanim ja się odezwę. ewentualnie zaraz po dzień dobry powie do widzenia i jeszcze bardziej peszy. Nawet nie wiem jak mogłabym zdążyć coś powiedzieć, bo jestem przekonana, że to on coś musi powiedzieć
Może zrobi jednak pierwszy krok. Na koniec zajęć wysyłałam mu przez maila pracę. Zażartowałam z błędu który zauważył podczas prezentacji. Myślałam, że pociągnie temat, ale nie odpisał. Zniechęciłam się
Może zrobi jednak pierwszy krok. Na koniec zajęć wysyłałam mu przez maila pracę. Zażartowałam z błędu który zauważył podczas prezentacji. Myślałam, że pociągnie temat, ale nie odpisał. Zniechęciłam się
Re: Jak sobie dać radę?
może podszedł do ciebie żeby życzyć ci powodzenia
ale onieśmielasz go tak że nie umie wydusić przy tobie ani jednego słowa
je też tam mam. tutaj niby piszę ale jak bym ci to miał tłumaczyć prosto w oczy to nie powiedział bym ci nic, bo bym się zawiesił
Więc ja bym ci radził żebyś ty pierwsza zaczęła konwersacje. Wiem że to nie pasuje żeby kobieta zabiegała o faceta no ale cóż ja ci mam na to poradzić, tacy już niektórzy jesteśmy że nie potrafimy zrobić tego pierwszego kroku
Więc ja bym ci radził żebyś ty pierwsza zaczęła konwersacje. Wiem że to nie pasuje żeby kobieta zabiegała o faceta no ale cóż ja ci mam na to poradzić, tacy już niektórzy jesteśmy że nie potrafimy zrobić tego pierwszego kroku
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Nie jest naprawdę nieśmiały bardzo rozmowny i wesoły facet. Skoro nawiązał takie bądź inne relacje z inna to nie wiem czym miałby mieć problem. Pięknością aż taka nie jestem żeby wszyscy mdleli na mój widok ;p poza tym na maila mógł odpisać nie pesząc się. Gdy mi pomagał zdobyć informację i pozwolenia na wykonanie tej pracy był bardzo pomocny, odpisywał nawet po 1 w nocy
-
oOosylwiaoOo
Re: Jak sobie dać radę?
Dokładnie tak, zgadzam się z AdrianemAdix257 pisze:może podszedł do ciebie żeby życzyć ci powodzeniaale onieśmielasz go tak że nie umie wydusić przy tobie ani jednego słowa
je też tam mam. tutaj niby piszę ale jak bym ci to miał tłumaczyć prosto w oczy to nie powiedział bym ci nic, bo bym się zawiesił
![]()
Więc ja bym ci radził żebyś ty pierwsza zaczęła konwersacje. Wiem że to nie pasuje żeby kobieta zabiegała o faceta no ale cóż ja ci mam na to poradzić, tacy już niektórzy jesteśmy że nie potrafimy zrobić tego pierwszego kroku
Re: Jak sobie dać radę?
Wiesz młoda co innego nawiązać kontakt na uczelni a co innego nawiązać kontakt w sprawach uczuć
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Nie rozumiem. Mówię o nawiazaniu kontaktu z moją koleżanką z roku. To potrafił. Na prawdę nie jest nieśmiały tylko został zraniony, a nie mam dowodu że nie jest z tą koleżanką Może być rzeczywiście tak, że ten jego mail jest za bardzo służbowy żeby mógł swobodnie odpisać, zażartować, umówić się
Re: Jak sobie dać radę?
A może on traktuje ją jak koleżankę. Z koleżankami to ja też umie rozmawiać. Schody się zaczynają jak mnie któraś dziewczyna interesuje to wtedy koniec, staje się niemową jak by mi ktoś język obciął.
On może też chorować na tą przypadłość
On może też chorować na tą przypadłość
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Nie wiem jak ją traktuje. Plotki są takie że są lub byli razem, bo może z nim zerwała, części mówi że się przyjaźnią. Dla mnie się przyjaźnią, ale tylko widzę to co robią ze sobą na uczelni. Jak na razie nie mam ochoty nic robić, za bardzo mnie bolą te plotki, a ciągle o tym głośno. Jakby mu zależało to by się wziął w garść i zrobił pierwszy krok. Ja mogę czekać, ale tak mnie sobą zniesmaczył, że dał się może jej wykorzystać.
Ostatnio zmieniony ndz mar 03, 2013 11:06 pm przez mloda89, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Jak sobie dać radę?
bo codziennie słysze ze są parą...
Re: Jak sobie dać radę?
plotki jak sama nazwa wskazuje są plotkami a ty dalej będziesz się w nim podkochiwać, zamiast się z nim umówić na luźną rozmowę przy kawie to dalej będziesz żyła w nieświadomości jak na prawdę jest.
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Jak się będziesz miała rozczarować to się i tak rozczarujesz, lepiej prędzej niż później bo szybciej się rany zagoją
Ostatnio zmieniony ndz mar 03, 2013 11:15 pm przez Adix257, łącznie zmieniany 1 raz.
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
dobra ja to nazwałam plotkami, może to prawda nie ważne. Chciałabym, ale to jest mój WYKŁADOWCA a nie zwykły chłopak, nie mam odwagi. Poza tym ma opinie zdobywcy że jest niezależny i lubi sam działać. Kiedy ja zadziałam może uciec, oddalić się już w ogól. Może jest z nią i nic dlatego nie robi
Re: Jak sobie dać radę?
Wykładowca na uczelni a my mówimy o twoim prywatnym życiu i w dodatku w swoim pierwszym temacie napisałaś że nie masz już z nim zajęć
A kiedy nie zadziałasz to może wcale nie podejść do ciebie i też się oddali od ciebie.
A kiedy nie zadziałasz to może wcale nie podejść do ciebie i też się oddali od ciebie.
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Wiesz on też może trzymać do ciebie dystans z tego powodu że jest czy był twoim wykładowcą
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Na razie nie mam, Ale w ostatnim roku mogę mieć. Ale zagadać muszę na uczelni... Może i też tak się oddalić. Po prostu nie umiem się przełamać, bo nie wiem na czym stoję. Poza tym on to może rozgadać
ale do tej koleżanki już nie ma dystansu :p Sytuacja bez rozwiązania, coraz bardziej to tak widzę. Może też nie być gotowy na związek, w tamtym roku rozstał się z dziewczyną. Nie chodził do pracy i go wywalili z niej
ale do tej koleżanki już nie ma dystansu :p Sytuacja bez rozwiązania, coraz bardziej to tak widzę. Może też nie być gotowy na związek, w tamtym roku rozstał się z dziewczyną. Nie chodził do pracy i go wywalili z niej
Re: Jak sobie dać radę?
Jak jest w porządku to nie rozgada
Ja cię nie będę namawiać bo zrobisz jak zechcesz ale powiem ci tyle że jak nie spróbujesz to się nie dowiesz na czym stoisz.
Ja cię nie będę namawiać bo zrobisz jak zechcesz ale powiem ci tyle że jak nie spróbujesz to się nie dowiesz na czym stoisz.
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
Wiem. Minęły ponad 2 tyg. odkąd go po raz ostatni widziałam. 5 tygodni od ostatnich zajęć. Nie ma chyba różnicy czy i kiedy to zrobię. Nie rozumiem go. Mówisz trzyma do mnie dystans, do niej nie. To nie ważne. Ale fizycznie nie mam jak do niego zagadać. Mogę wysłać maila z załączoną historia, ale co to da. Nie odp na ostatniego maila nawet. Chciałam tak rozpocząc z nim znajomośc, od maila i rzeczy ktore nas interesują.
Nic nie robi.
Nie znam go, nie wiem czy rozgada, dla mnie jest zagadką
Nic nie robi.
Nie znam go, nie wiem czy rozgada, dla mnie jest zagadką
Re: Jak sobie dać radę?
Nie trzyma do niej dystansu może dlatego że ją znał wcześniej zanim zaczęła uczęszczać na uczelnię
To może spróbuj na niego wpaść "przypadkiem" w miejscu gdzie on przebywa najczęściej na przykład w barze, restauracji gdzie chodzi jeść czy na jachcie (z tego co pamiętam to się tym interesujecie obydwoje)
To może spróbuj na niego wpaść "przypadkiem" w miejscu gdzie on przebywa najczęściej na przykład w barze, restauracji gdzie chodzi jeść czy na jachcie (z tego co pamiętam to się tym interesujecie obydwoje)
Adrian

Re: Jak sobie dać radę?
W sumie to tak racja, znali się zanim zaczęła z nim zajęcia, ale bardzo długo też się nie znają. Nie mówiłam nic o jachcie. Nie wiem gdzie on najczęściej przebywa, nie mamy stołówki na uczelni. Nic właściwie. Ma polubionych parę pubów na FB i tylko tyle
Re: Jak sobie dać radę?
To widocznie się pomyliłem z tymi jachtami przepraszam
Mam jeden taki malutki pomysł: spróbuj go zaczepić i spytać się go dlaczego tak podchodzi do ciebie a jak się odwracasz to sie odwraca na pięcie i ucieka?
Mam jeden taki malutki pomysł: spróbuj go zaczepić i spytać się go dlaczego tak podchodzi do ciebie a jak się odwracasz to sie odwraca na pięcie i ucieka?
Adrian

Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości