Moj facet i jego przyjaciolka
Moj facet i jego przyjaciolka
czesc dziewczyny!
bardzo Was prosze o porade, bo sama nie wiem juz co mam zrobic. Jestem w zwiazku z facetem ktorego kocham, jest nam razem dobrze. Niestety problem jest taki, ze on ma przyjaciolke (znal ja zanim my sie poznalismy), i jest z nia bardzo zzyty emocjonalnie (to chyba dobre okreslenie do tej sytuacji, bo wiem ze miedzy nimi nic nie ma, tzn zadnego romansu, czy nawet flirtu). Facet mozna powiedziec jest w porzadku wobec mnie. Ale... wiem, ze dzwonia do siebie codziennie, po kilka razy kazdego dnia. Ona np dzwoni z takimi pierdolami, ze jedzie wlasnie rano do pracy i zyczy mu milego dnia, albo pozniej dzwoni i mowi co robi, albo jak ma jakis problem to tez mu opowiada. Ostatnio sie dowiedzialam, ze chciala zeby on przywiozl jej wode, i pozniej dzwonila ze prosi go o pomoc w naprawieniu roweru. (kobieta jest sama, nie ma faceta).Widzialam ich rozmowy na necie jakie prowadza, i faktycznie nie ma tam zadnych podtekstow flirtu itp. Ale denerwuje mnie strasznie ta znajomosc, jest ona na pewno dziwna jak dla mnie.. On jak sie tylko ze mna pokloci, to od razu dzwoni do niej i jej wszystko opowiada co miedzy nami sie dzieje. Rozmawialam z nim juz milion razy na ten temat, ze ja tego nie akceptuje, zeby chociaz ograniczyl kontakt z ta kobieta, i przede wszystkim nie zwierzal sie jej co sie dzieje u nas w domu. Niestety jak grochem o sciane, nadal robil swoje. Juz wiele razy sie przez to klocilismy. Ostatnio mialam juz tego dosyc, i powiedzialam mu ze albo zrywac calkowicie ta znajomosc, albo niech sie wyprowadza. Powiedzial, ze mi ona jest tylko i wylacznie jego kolezanka, i traktuje ja tak jak kolege, i ze wyolbrzymiam cala sytuacje.
(aha, zapomnialam napisac, ze jak ona np zle sie czuje, to on od razu do niej pisze nastepnego dnia jak sie czuje, czy wziela leki itd) Mnie nigdy o nic takiego sie nie pytal, nawet jak mnie cos bolalo..).
No i w koncu wyszlo na to, ze sie wyprowadzil. Nie chcial zrezygnowac z tej znajomosci. I mam do Was kochane takie pytanie- prosze napiszcie mi, czy ja rzeczywiscie wyolbrzymiam ta cala sytuacje? bo moze faktycznie jestem przewrazliwiona czy zbyt zazdrosna..?
Pytam sie, bo nie wiem, czy pozwolic mu wrocic i zyc dalej tak jak bylo wczesniej, czy dac sobie spokoj z tym facetem? Mnie sie wydawalo, ze jesli ktos naprawde kocha, to jest w stanie zrobic wszystko dla tej drugiej osoby. Nie wiem juz sama co mam robic, kocham go i chce z nim byc, mieslimy plany na przyszlosc. Wiem, ze on nie robi nic zlego, nie zdradza mnie, ale jednak ta jego znajomosc denerwuje mnie i jest tez bardzo przykro z tego powodu. Napiszcie co Wy byscie zrobily w takiej sytuacji...?
pozdrawiam
bardzo Was prosze o porade, bo sama nie wiem juz co mam zrobic. Jestem w zwiazku z facetem ktorego kocham, jest nam razem dobrze. Niestety problem jest taki, ze on ma przyjaciolke (znal ja zanim my sie poznalismy), i jest z nia bardzo zzyty emocjonalnie (to chyba dobre okreslenie do tej sytuacji, bo wiem ze miedzy nimi nic nie ma, tzn zadnego romansu, czy nawet flirtu). Facet mozna powiedziec jest w porzadku wobec mnie. Ale... wiem, ze dzwonia do siebie codziennie, po kilka razy kazdego dnia. Ona np dzwoni z takimi pierdolami, ze jedzie wlasnie rano do pracy i zyczy mu milego dnia, albo pozniej dzwoni i mowi co robi, albo jak ma jakis problem to tez mu opowiada. Ostatnio sie dowiedzialam, ze chciala zeby on przywiozl jej wode, i pozniej dzwonila ze prosi go o pomoc w naprawieniu roweru. (kobieta jest sama, nie ma faceta).Widzialam ich rozmowy na necie jakie prowadza, i faktycznie nie ma tam zadnych podtekstow flirtu itp. Ale denerwuje mnie strasznie ta znajomosc, jest ona na pewno dziwna jak dla mnie.. On jak sie tylko ze mna pokloci, to od razu dzwoni do niej i jej wszystko opowiada co miedzy nami sie dzieje. Rozmawialam z nim juz milion razy na ten temat, ze ja tego nie akceptuje, zeby chociaz ograniczyl kontakt z ta kobieta, i przede wszystkim nie zwierzal sie jej co sie dzieje u nas w domu. Niestety jak grochem o sciane, nadal robil swoje. Juz wiele razy sie przez to klocilismy. Ostatnio mialam juz tego dosyc, i powiedzialam mu ze albo zrywac calkowicie ta znajomosc, albo niech sie wyprowadza. Powiedzial, ze mi ona jest tylko i wylacznie jego kolezanka, i traktuje ja tak jak kolege, i ze wyolbrzymiam cala sytuacje.
(aha, zapomnialam napisac, ze jak ona np zle sie czuje, to on od razu do niej pisze nastepnego dnia jak sie czuje, czy wziela leki itd) Mnie nigdy o nic takiego sie nie pytal, nawet jak mnie cos bolalo..).
No i w koncu wyszlo na to, ze sie wyprowadzil. Nie chcial zrezygnowac z tej znajomosci. I mam do Was kochane takie pytanie- prosze napiszcie mi, czy ja rzeczywiscie wyolbrzymiam ta cala sytuacje? bo moze faktycznie jestem przewrazliwiona czy zbyt zazdrosna..?
Pytam sie, bo nie wiem, czy pozwolic mu wrocic i zyc dalej tak jak bylo wczesniej, czy dac sobie spokoj z tym facetem? Mnie sie wydawalo, ze jesli ktos naprawde kocha, to jest w stanie zrobic wszystko dla tej drugiej osoby. Nie wiem juz sama co mam robic, kocham go i chce z nim byc, mieslimy plany na przyszlosc. Wiem, ze on nie robi nic zlego, nie zdradza mnie, ale jednak ta jego znajomosc denerwuje mnie i jest tez bardzo przykro z tego powodu. Napiszcie co Wy byscie zrobily w takiej sytuacji...?
pozdrawiam
-
dobrarada
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Masz z nim jakiś ślub czy kontrakt czy mieszkasz na tkzw. kocią łapę?
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
nie mamy slubu, ale mieszkamy razem. A jakie to wlasciwie ma znaczenie w tej sytuacji?
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Pani dobra rada, weź Ty się uspokój. Czytałam przed chwilą Twoją wypowiedź w jednym z wątków, znowu chcesz wyskoczyć z tekstem typu, że dziewczyna jest "zdzirą" bo mieszka z facetem bez ślubu? Puknij się w głowę, w jakim Ty świecie żyjesz? Czasy w których zamieszkiwało się razem dopiero po ślubie już dawno minęły i raczej nie wrócą, więc oszczędź sobie takich komentarzy.dobrarada pisze:Masz z nim jakiś ślub czy kontrakt czy mieszkasz na tkzw. kocią łapę?
Chili27, moim zdaniem nie wyolbrzymiasz. Zachowanie Twojego faceta jak i tej dziewczyny jest trochę podejrzane. Bo niby tylko koleżanka, a dzwonią do siebie z każdą pierdołą, zwierzają się sobie itp... czy takie rzeczy się robi z każdym "zwykłym znajomym"? No raczej takie kontakty świadczą o bardzo dużej zażyłości.
Na Twoim miejscu zapewne też bym się bardzo denerwowała. Dziwne, że Twój facet nie zwraca na Twoje prośby uwagi i co gorsza na postawione ultimatum wybiera opcję wyprowadzenia się. Coś jest nie tak. To tak jakby postawił swoją koleżankę nad Tobą, co jest bardzo dziwne, skoro to tylko zwykła koleżanka.
Szczerze, to nie wiem co bym zrobiła w Twojej sytuacji, bo rozmowa, która tak naprawdę najwięcej może zdziałać nie dała rady. Wiem, że będzie trudno, ale może poczekaj na jego ruch? Niech pokaże, że mu na Tobie zależy, może się wreszcie chłop ogranie i przejrzy na oczy.
Powodzenia!
-
kuleczka80
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 10:55 am
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Cześć,
Wiem jak się czujesz i jak to wkurza gdy nie jesteś ta jedna i najważniejsza. widzisz mój mąż też tak zawsze się tłumaczył, że to tylko znajome, koleżanki. Nie chcę w Twoje życie wprowadzać dodatkowego zamętu ale skoro jest jak piszesz i jesteś "na drugim miejscu" a nie macie ślubu ani dzieci to zastanów się jak będzie podchodził do sprawy Twój partner gdy dojdą inne obowiązki. Na moją logikę i doświadczenie zawsze będziesz "ta druga" skoro na to pozwolisz. Skoro on potrzebuje do rozmowy i przyjaźni jeszcze kogoś poza Tobą to coś musi być nie tak, bo związek opiera się przede wszystkim na przyjaźni i zaufaniu. Uważam, że w zdrowym związku wystarczą dwie osoby. Nie uznaję trójkątów, nawet emocjonalnych i nie mówię tu o zwykłych ploteczkach od czasu do czasu. Daj mu chwilę na zastanowienie ale potem trzymaj krótko, bo później jest tylko pod górkę
Pozdrawiam.
Wiem jak się czujesz i jak to wkurza gdy nie jesteś ta jedna i najważniejsza. widzisz mój mąż też tak zawsze się tłumaczył, że to tylko znajome, koleżanki. Nie chcę w Twoje życie wprowadzać dodatkowego zamętu ale skoro jest jak piszesz i jesteś "na drugim miejscu" a nie macie ślubu ani dzieci to zastanów się jak będzie podchodził do sprawy Twój partner gdy dojdą inne obowiązki. Na moją logikę i doświadczenie zawsze będziesz "ta druga" skoro na to pozwolisz. Skoro on potrzebuje do rozmowy i przyjaźni jeszcze kogoś poza Tobą to coś musi być nie tak, bo związek opiera się przede wszystkim na przyjaźni i zaufaniu. Uważam, że w zdrowym związku wystarczą dwie osoby. Nie uznaję trójkątów, nawet emocjonalnych i nie mówię tu o zwykłych ploteczkach od czasu do czasu. Daj mu chwilę na zastanowienie ale potem trzymaj krótko, bo później jest tylko pod górkę
Pozdrawiam.
-
dobrarada
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Wiem, w jakich czasach żyję i nie ma co narzekać na czasy. Czasy nie robią problemów tylko same sobie własnym postepowaniem robimy problemy. Jeżeli chcemy stworzyć stały związek bez zobowiązań czyli bez przysięgi wierności i miłości to niestety taki związek jest bez sensu i nie można winić jednej strony czy drugiej, że się znudziła i odeszła, zdradziła. Jak można zdradzić jak się nic nie obiecywało na serio, nie było żadnej przysięgi. Kiedyś byłam u mojego chłopaka dzisiaj męża na przysiędze wojskowej. Po to była ta uroczysta przysięga aby każdy żołnierz miał świadomość, że po przysiędze jak zdradzi to grozi nawet rozstrzelanie.Chili27, widocznie twój partner traktuje Ciebie jako zabawkę, dużo przyjemności mu dajesz w łóżku ale inteligencją widocznie według niego nie grzeszysz dlatego ma dwie dziewczyny. Jedną do zabawy druga do rozmowy i porady. Żyje w wolnym związku więc jest wolnym człowiekiem. Nie ma żadnych zobowiązań w stosunku do ciebie.Skarbek.2 pisze:Pani dobra rada, weź Ty się uspokój. Czytałam przed chwilą Twoją wypowiedź w jednym z wątków, znowu chcesz wyskoczyć z tekstem typu, że dziewczyna jest "zdzirą" bo mieszka z facetem bez ślubu? Puknij się w głowę, w jakim Ty świecie żyjesz? Czasy w których zamieszkiwało się razem dopiero po ślubie już dawno minęły i raczej nie wrócą, więc oszczędź sobie takich komentarzy.dobrarada pisze:Masz z nim jakiś ślub czy kontrakt czy mieszkasz na tkzw. kocią łapę?
Chili27, moim zdaniem nie wyolbrzymiasz. Zachowanie Twojego faceta jak i tej dziewczyny jest trochę podejrzane. Bo niby tylko koleżanka, a dzwonią do siebie z każdą pierdołą, zwierzają się sobie itp... czy takie rzeczy się robi z każdym "zwykłym znajomym"? No raczej takie kontakty świadczą o bardzo dużej zażyłości.
Na Twoim miejscu zapewne też bym się bardzo denerwowała. Dziwne, że Twój facet nie zwraca na Twoje prośby uwagi i co gorsza na postawione ultimatum wybiera opcję wyprowadzenia się. Coś jest nie tak. To tak jakby postawił swoją koleżankę nad Tobą, co jest bardzo dziwne, skoro to tylko zwykła koleżanka.
Szczerze, to nie wiem co bym zrobiła w Twojej sytuacji, bo rozmowa, która tak naprawdę najwięcej może zdziałać nie dała rady. Wiem, że będzie trudno, ale może poczekaj na jego ruch? Niech pokaże, że mu na Tobie zależy, może się wreszcie chłop ogranie i przejrzy na oczy.
Powodzenia!
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Po pierwsze nawet przysięganie przed Bogiem nie zagwarantuje, że partner (wówczas mąż) będzie wierny kobiecie i na odwrót. Żaden ślub nie jest gwarancją na udany związek. Inaczej nie byłoby rozwodów i unieważnień ślubów kościelnych.
Chili27 również się nie dziwię, że masz wątpliwości. Także bym miała. Z resztą co to w ogóle jest za związek, w którym dla faceta ważniejsza jest koleżanka? Całą uwagę skupia na niej a nie na Tobie a to Ty powinnaś być dla niego na pierwszym miejscu, bo to z Tobą jest i z Tobą (tak myślę) wiąże plany na przyszłość.
Nie byłabym w stanie zaakceptować czegoś takiego. Nie mogłabym być tą drugą w związku. No przepraszam bardzo, ale gdy będziesz leżeć na sali porodowej i on będzie czekał na finish i nagle zadzwoni koleżanka, że jej samochód zgasł na drodze to co wtedy zrobi? Zostawi Cię i pobiegnie naprawiać jej auto?
Wiesz różnie to w związkach bywa, są wzloty i ciężkie upadki, ale ważne aby dwie osoby były dla siebie najważniejsze to przetrwa się wszystko. Słowo, że jesteś najważniejsza nie liczy się gdy nie idzie w parze z czynami.
Dałaś mu wybór albo koleżanka albo wyprowadzka. Pokazał Ci, że jest w stanie zrezygnować z Twojego uczucia niż z tamtej znajomości... Na Twoim miejscu poważnie bym się zastanowiła czy chcesz być z kimś takim... Bo w przyszłości może Cię niemiło zaskoczyć...
Chili27 również się nie dziwię, że masz wątpliwości. Także bym miała. Z resztą co to w ogóle jest za związek, w którym dla faceta ważniejsza jest koleżanka? Całą uwagę skupia na niej a nie na Tobie a to Ty powinnaś być dla niego na pierwszym miejscu, bo to z Tobą jest i z Tobą (tak myślę) wiąże plany na przyszłość.
Nie byłabym w stanie zaakceptować czegoś takiego. Nie mogłabym być tą drugą w związku. No przepraszam bardzo, ale gdy będziesz leżeć na sali porodowej i on będzie czekał na finish i nagle zadzwoni koleżanka, że jej samochód zgasł na drodze to co wtedy zrobi? Zostawi Cię i pobiegnie naprawiać jej auto?
Wiesz różnie to w związkach bywa, są wzloty i ciężkie upadki, ale ważne aby dwie osoby były dla siebie najważniejsze to przetrwa się wszystko. Słowo, że jesteś najważniejsza nie liczy się gdy nie idzie w parze z czynami.
Dałaś mu wybór albo koleżanka albo wyprowadzka. Pokazał Ci, że jest w stanie zrezygnować z Twojego uczucia niż z tamtej znajomości... Na Twoim miejscu poważnie bym się zastanowiła czy chcesz być z kimś takim... Bo w przyszłości może Cię niemiło zaskoczyć...
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Po krótce przyblize Ci moja przyjazn damsko-meska.
Od kilku lat przyjaznilam sie z facetem. Na poczatku spotykalismy na zasadzie,a moze sie cos z tego wykluje jednak szybko uswiadomilismy sobie, że do siebie kompletnie nie pasujemy pod wzgledem bycia w zwiazku, niemniej jednak bardzo dobrze sie dogadywalismy . Więc ustalilismy jasno, ze jesli bedziemy w stanie sie przyjaznic tak aby zadna ze stron nie ucierpiala to pozostaniemy na stopie przyjacielskiej. No i tak przez dobrych kilka lat było , telefony, długie rozmowy,spotkania,wspolne wyjazdy całkowicie na stopie przyjacielskiej. Zdarzało się tak,że w miedzy czasie ktoś kogoś miał, ale nie było z tym wiekszych problemow poniewaz potrafilismy to rozgraniczyc. Jednak wlasnie po pewnym czasie stalam sie jego spowiednikiem, zdawal mi relacje ze wszystkiego z czego mógł . Ja byłam i obecnie jestem w związku dla którego zrezygnowałam z tej przyjazni. Partner jasno mi powiedział albo On albo Ja. No i klamka zapadła ,nie mam na dzien dzisiejszy z owym przyjacielem juz zadnych kontaktow. Poniewaz moj partner byl obsesyjnie zazdrosny i musisalam z czegos zrezygnowac. Nie robilismy niczego złego, no ale zazdrosc zrobila swoje. Rozumiem go bo sama bym pewnie dostawala szalu gdyby z kims pisał wiec ustapiłam. Jednak jemu przeszkadzało nawet to gdy chcial abym mu doradziala w wyborze koszuli...
Jednak jesli Twoj partner wolał przyjaźń niż Ciebie to poszukaj sobie kogos wartego uwagi
Od kilku lat przyjaznilam sie z facetem. Na poczatku spotykalismy na zasadzie,a moze sie cos z tego wykluje jednak szybko uswiadomilismy sobie, że do siebie kompletnie nie pasujemy pod wzgledem bycia w zwiazku, niemniej jednak bardzo dobrze sie dogadywalismy . Więc ustalilismy jasno, ze jesli bedziemy w stanie sie przyjaznic tak aby zadna ze stron nie ucierpiala to pozostaniemy na stopie przyjacielskiej. No i tak przez dobrych kilka lat było , telefony, długie rozmowy,spotkania,wspolne wyjazdy całkowicie na stopie przyjacielskiej. Zdarzało się tak,że w miedzy czasie ktoś kogoś miał, ale nie było z tym wiekszych problemow poniewaz potrafilismy to rozgraniczyc. Jednak wlasnie po pewnym czasie stalam sie jego spowiednikiem, zdawal mi relacje ze wszystkiego z czego mógł . Ja byłam i obecnie jestem w związku dla którego zrezygnowałam z tej przyjazni. Partner jasno mi powiedział albo On albo Ja. No i klamka zapadła ,nie mam na dzien dzisiejszy z owym przyjacielem juz zadnych kontaktow. Poniewaz moj partner byl obsesyjnie zazdrosny i musisalam z czegos zrezygnowac. Nie robilismy niczego złego, no ale zazdrosc zrobila swoje. Rozumiem go bo sama bym pewnie dostawala szalu gdyby z kims pisał wiec ustapiłam. Jednak jemu przeszkadzało nawet to gdy chcial abym mu doradziala w wyborze koszuli...
Jednak jesli Twoj partner wolał przyjaźń niż Ciebie to poszukaj sobie kogos wartego uwagi
Re: Moj facet i jego przyjaciolka
Hej rozumiem Ciebie doskonale i wiem co czujesz, mam bardzo podobny problem, prawie że identyczny - dzwonienie z każdą pierdołą, żalenie się itp itp.. Przede wszystkim SPOKOJNA ROZMOWA, musisz wyjaśnić że rani Cię fakt że jest tak bardzo obecna w jego życiu i że czujesz się przez to zepchnięta na drugi plan - w moim przypadku to zadziałało. Co do przyjaciółki mojego partnera - jest jednocześnie jego wspólniczką, żeby było ciekawiej -spali ze sobą parę lat temu gdy się poznali, nic z tego nie wyszło. Dużo ze sobą rozmawiamy, wiemy o sobie wszystko - nie ma tematu tabu. Ufam mu i wiem że nic nie czuje do tej kobiety - znam powód przez który nie są razem - dlatego też nie jestem o nią zazdrosna, na początku było mi jej nawet żal, zakochała się trudno, ale od romansu minęły prawie 3 lata myślałam że w końcu zaakceptuje fakt że ON układa sobie życie z kimś innym. Obecnie po prostu jej natrętność doprowadza mnie do szału. Przez pierwsze 3 miesiące nasz związek nie składał się z 2 osób a z 3. Nadejście każdego weekendu było jednoznaczne z serią smsów pod hasłem" jak mi źle, nikt mnie nie lubi bal bla bla . Dziennie 20-30 wiadomości, to już była norma. Niektóre obraźliwe, inne typu - nie musisz się ze mną kochać abym czuła twoją bliskość. Do tego dochodziły liczne nieudolne próby zwrócenia na siebie uwagi na facebook'u, dwuznaczne i złośliwe komentarze, uszczypliwe uwagi odnośnie mojego wieku ( jestem młodsza od niej o 12 lat ). Do tego dochodzą propozycję wspólnych wyjazdów - oczywiście ja w tych planach nie jestem uwzględniana. Wiem o każdej tego typu zagrywce od Niego, mówi mi o wszystkim, sam widzi to karygodne i bezczelne zachowanie i fakt, robi coś w tym kierunku, ale to nadal nie jest TO, i tak pozwolił wleźć sobie na głowę. Niestety - nie mogę postawić ultimatum "albo ona albo ja" ze względu na jej udział w firmie. Ona jest tak na prawdę jedynym powodem kłótni. W pewnym momencie myślałam że to ja wyolbrzymiam całą tą sprawę i zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem mi się coś w głowie nie poprzewracało, próbowałam wiec odpuścić tą sprawę ale jak się okazało to ona ma problemy psychiczne i to nie w przenośni. Sił mi już powoli brak, cały czas mam zły humor, jakiegoś doła, bardziej skupiam się na tym co to babsko wymyśli następnym razem niż na tym żeby między nami było dobrze. Kocham go i wiem że za żadne skarby nie pozwolę jej na to żeby zniszczyła ten związek. Nigdy nie chciałam być "tą zazdrosną" dziewczyną, chciałam zaakceptować obecność tej kobiety, dla Niego, niestety ona sama robi wszystko żeby jej nienawidzić. Pytanie co dalej - kazać wybierać miedzy firmą która się rozwija czy dalej się użerać z ta kobieta, a może odejść ? Zaznaczę że jedyną wadą mojego Chłopaka jest ten upierdliwy babsztyl.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler], Snappy [Bot] i 1 gość