Milość czy przyzwyczajenie?

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
myszka12313
Jestem tu nowa :)
Posty: 21
Rejestracja: śr paź 17, 2012 10:10 am

Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: myszka12313 »

Czy po kilku latach bycia razem z tą druga połówką nadal czujecie do siebie to co na początku?Czy nie myślałyście że to przyzwyczajenie do drugiej osoby? jak jest u was?
Awatar użytkownika
RougeBloo
Fajna Kobietka
Posty: 114
Rejestracja: pt wrz 28, 2012 5:05 pm

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: RougeBloo »

Ja nadal kocham swojego partnera tak samo, jak na początku związku, a w sumie o wiele mocniej, bo przez ponad 2 lata zdążyliśmy już co nieco przejść razem. Nie czułam nigdy, że to zwykłe przyzwyczajenie.
To możli­wość spełnienia marzeń spra­wia, że życie jest tak fascynujące.

KOCHAM!
♥♥♥
Obrazek
perelka780

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: perelka780 »

:serca im dluzej jestesmy razem tym milosc nasza kwitnie. teraz mimo ze stuknely nam 4 lata nadal randkujemy jak na poczatku. zaskakujemy sie nawzajem :-)
brunecia
Extra Kobietka
Posty: 404
Rejestracja: ndz wrz 16, 2012 9:25 am

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: brunecia »

Miłość, miłość :)
sun979

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: sun979 »

perelka780 pisze::serca im dluzej jestesmy razem tym milosc nasza kwitnie. teraz mimo ze stuknely nam 4 lata nadal randkujemy jak na poczatku. zaskakujemy sie nawzajem :-)
zazdroszczę... :(
U nas tego trochę brakuję. Jesteśmy tak zapracowani. Nie mieszkamy jeszcze razem i czasem o sobie tak jakby zapominamy, a jesteśmy też 4 lata. Fakt, że jest trochę wina tego, że ja mam auto faceta i dlatego nie ma za bardzo jak przyjeżdżać. Pracujemy różnie i dlatego też tak się dzieje. Mam nadzieję, że po ślubie odżyjemy...
sun979

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: sun979 »

myszka12313 pisze:Czy po kilku latach bycia razem z tą druga połówką nadal czujecie do siebie to co na początku?Czy nie myślałyście że to przyzwyczajenie do drugiej osoby? jak jest u was?
Ja czuję po 4 latach związku, że jest trochę inaczej. Myślę, że wina głównie naszego zapracowania. Martwi mnie to. Czuję, że kocham, ale też czuję, że trochę przyzwyczajenia też jest. W przyszłym roku ślub, a ja mam czasem myśli czy na pewno itd. Jak by to było jak by nas nie było. Dziwne... Kocham, a czasem tak myślę. Boję się rutyny w życiu po ślubie. Może to taki stres, że zbliża się to co raz mniejszym krokiem...
Marcysia
Jestem tu nowa :)
Posty: 18
Rejestracja: czw maja 24, 2012 7:17 am

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: Marcysia »

Hm... jeżeli czujesz, że robi się monotonnie to zrób coś z tym:) tak jak wcześniej koleżanka napisała zaskakujcie się wzajemnie:) postaraj się znaleźć troszeczkę więcej czasu dla swojego partnera i nie tylko po to by posiedzieć wspólnie na kanapie, ale pomyśl co sprawiało wam obojgu radość:) zaplanujcie jakiś wypad razem:) bo najgorsze co można zrobić to właśnie wpaść w rutynę, przyzwyczaić się że ta druga osoba jest i myśleć że zawsze będzie... a miłość jest jak kwiat, z czasem więdnie jeżeli się jej nie pielęgnuje i nadchodzi czas kiedy musimy z niej zrezygnować bo jest za późno...
sun979

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: sun979 »

Marcysia pisze:Hm... jeżeli czujesz, że robi się monotonnie to zrób coś z tym:) tak jak wcześniej koleżanka napisała zaskakujcie się wzajemnie:) postaraj się znaleźć troszeczkę więcej czasu dla swojego partnera i nie tylko po to by posiedzieć wspólnie na kanapie, ale pomyśl co sprawiało wam obojgu radość:) zaplanujcie jakiś wypad razem:) bo najgorsze co można zrobić to właśnie wpaść w rutynę, przyzwyczaić się że ta druga osoba jest i myśleć że zawsze będzie... a miłość jest jak kwiat, z czasem więdnie jeżeli się jej nie pielęgnuje i nadchodzi czas kiedy musimy z niej zrezygnować bo jest za późno...
Zrezygnować po 4 latach związku? Ślub przed nami i nie chce pomyśleć ile byłoby o nas gadania na wsi i w rodzinie, że się rozeszliśmy itd. Jak jest taka rutyna to czasem boję się, że ten ślub będzie na siłę. Tak długo myśleliśmy o tym, nie mogliśmy się doczekać bycia na co dzień z tej wielkiej miłości. Teraz się ciągle kłócimy i pomału jak stare małżeństwo... :(((
dobroslawa

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: dobroslawa »

Po kilku latach to już pojawia się uczuciowe przywiązanie, a nie zwykłe przyzwyczajenie, a najlepszy przykład przywiązania to dłuższa rozłąka. Wtedy brak męża w pobliżu jest najbardziej odczuwalny. Występuje po prostu uczucie braku, "pustki w ramionach", której nie mogą zrekompensować rozmowy telefoniczne.
KoloryTeczy

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: KoloryTeczy »

Jestem w związku od ponad 4-ech lat. Początki zawsze są trudne, później dużo razem przeszliśmy były sytuacje kiedy myślałam że to koniec a tu niespodzianka :)
Los płata nam figle i kocham mojego partnera jeszcze bardziej niż na początku odczuwam pustkę gdy go nie ma ale zawsze wiem że wróci :) Nie ma w naszym związku nudy ;)
Marcysia
Jestem tu nowa :)
Posty: 18
Rejestracja: czw maja 24, 2012 7:17 am

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: Marcysia »

"Zrezygnować po 4 latach związku? Ślub przed nami i nie chce pomyśleć ile byłoby o nas gadania na wsi i w rodzinie, że się rozeszliśmy itd. Jak jest taka rutyna to czasem boję się, że ten ślub będzie na siłę. Tak długo myśleliśmy o tym, nie mogliśmy się doczekać bycia na co dzień z tej wielkiej miłości. Teraz się ciągle kłócimy i pomału jak stare małżeństwo... :((("

Jejciu... musisz zadać sobie podstawowe pytanie: czy nadal kocham tego faceta? Posłuchaj moim zdaniem to że się boisz jest normalne, ale odpowiednim pytaniem jest czego tak na prawdę się boisz, małżeństwa czy bycia z tym mężczyzną do końca? Kłótnia w związku jest rzeczą normalną, ale ciągłe kłótnie zwiastują zupełnie co innego... Zastanów się poważnie czy to właśnie ten facet jest tym Twoim jedynym... Nie kieruj się gadaniem i rozmyślaniem co powiedzą inni! Bo to przecież właśnie TY będziesz osobą, która będzie żyła z tym mężczyzną! Przeanalizuj sobie tak bez emocji czy jest Ci z nim dobrze, jak wyobrażasz sobie wasze wspólne życie:) Najważniejsze jest to co Ty czujesz i jak Ty się na to zapatrujesz:) Jesteś Panią swego losu i tylko od Ciebie powinno zależeć jak ułożysz sobie życie,bez presji osób trzecich:) Powodzenia;)
sun979

Re: Milość czy przyzwyczajenie?

Post autor: sun979 »

Marcysia pisze:"Zrezygnować po 4 latach związku? Ślub przed nami i nie chce pomyśleć ile byłoby o nas gadania na wsi i w rodzinie, że się rozeszliśmy itd. Jak jest taka rutyna to czasem boję się, że ten ślub będzie na siłę. Tak długo myśleliśmy o tym, nie mogliśmy się doczekać bycia na co dzień z tej wielkiej miłości. Teraz się ciągle kłócimy i pomału jak stare małżeństwo... :((("

Jejciu... musisz zadać sobie podstawowe pytanie: czy nadal kocham tego faceta? Posłuchaj moim zdaniem to że się boisz jest normalne, ale odpowiednim pytaniem jest czego tak na prawdę się boisz, małżeństwa czy bycia z tym mężczyzną do końca? Kłótnia w związku jest rzeczą normalną, ale ciągłe kłótnie zwiastują zupełnie co innego... Zastanów się poważnie czy to właśnie ten facet jest tym Twoim jedynym... Nie kieruj się gadaniem i rozmyślaniem co powiedzą inni! Bo to przecież właśnie TY będziesz osobą, która będzie żyła z tym mężczyzną! Przeanalizuj sobie tak bez emocji czy jest Ci z nim dobrze, jak wyobrażasz sobie wasze wspólne życie:) Najważniejsze jest to co Ty czujesz i jak Ty się na to zapatrujesz:) Jesteś Panią swego losu i tylko od Ciebie powinno zależeć jak ułożysz sobie życie,bez presji osób trzecich:) Powodzenia;)
Boję się raczej tego małżeństwa, a nie bycia z nim i głównie mieszkania z jego rodziną. Mam momenty, że wyobrażam sobie jakby mogło być z innym facetem, ale nie wyobrażam sobie życia bez mojego faceta. Fakt, czasem czuć tą rutynę, ale gdy mamy jakiś czas rozłąkę to brakuje mi go bardzo. Dziwne tylko, że często jak się długo nie widzimy czasem zdarzy się pokłócić przez głupotę, ale gdy znowu mamy rozłąkę to tęsknimy za sobą. Nie wiem czemu tak jest. Kłócimy się częściej ostatnio, ale to na prawdę o głupoty np. jak zrobić coś w mieszkaniu. Może po prostu kumuluję się w nas, głównie we mnie taki stres przed nowym rozdziałem w życiu, który już niedługo nastąpi. Nie wiem. :(
Wiem, że będę się z nim miała dobrze, bo bardzo dba o mnie, o nasze przyszłe mieszkanie itd. Jest bardzo wrażliwy i czuły. Może za bardzo i w tym tkwi problem. Ach, kobiecie nie dogodzi... ;P
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość