i co dalej??
i co dalej??
Witajcie dziewczyny. mam 21lat jestem w zwiazku od trzech lat, moj partner jest starszy odemnie o 10lat. mieszkamy razem. Moj problem polega na tym,ze od trzech lat stoimy w miejscu. Bardzo bym chciala zalozyc rodzine miec dziecko a moj partner wogole o tym nie mysli. chciala bym miec meza . Na poczatku nie przeszkadzal mi wiek mojego partnera a teraz , teraz poprostu mnie przeraza. ja nie chce miec dziecka w wieku trzydziestu lat tym bardziej,ze moj partner mial by czterdziestke. chciala bym miec juz zycie poukladane,ulozone a on o niczym nie mysli,nie mysli o przyszlosci
. fakt rok temu mielismy brac cywilny bo zaszlam w ciaze,ale poronilam
i od tamtej pory cisza o slubie i o dziecku
, czy ja naprawde przesadzam???
Re: i co dalej??
A rozmawiałaś z nim o tym co nam napisałaś?? Czy po prostu nie masz odwagi?
Re: i co dalej??
Powiedz mu jakie są twoje oczekiwania. Prawidłowo przeprowadzona rozmowa to jest to co jest ci teraz potrzebne.
Najlepszy gabinet ginekologiczny Bydgoszcz
Re: i co dalej??
Tak rozmawialam z nim ale to byl zly pomys chyba. Bo kiedy mu powiedzialam 6 dziecku to przez miesiąc wogóle się nie kochalismy. Powiedział mi że też by chciał mieć dziecko ale boi. się że będę znów cierpieć bo dwa razy poronilam i bardzo to przezylam:(
Re: i co dalej??
No to może On też się boi, że jakby na Ciebie naciskał to Cię zniechęci i Go zostawisz..
Re: i co dalej??
A może on naprawdę nie chce dziecka??:( sama nie wiem co. o tym myśleć:(
Może ja jestem za młoda na dziecko? na małżeństwo? ale tak bardzo bym chciała mieć swoją własną rodzinę.
Może ja jestem za młoda na dziecko? na małżeństwo? ale tak bardzo bym chciała mieć swoją własną rodzinę.
Ostatnio zmieniony pn sty 20, 2014 9:36 pm przez Hadassa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: łączenie postów
Powód: łączenie postów
Re: i co dalej??
Wydaje mi się, że nie chodzi tu o to, że on nie chce. Może faktycznie boi się, bo skoro dwukrotnie straciłas już dziecko to pewnie ma też jakiś uraz i martwi się w jakiś sposob o Ciebie. Spróbuj jeszcze z Nim porozmawiać, powiedzieć Mu o swoich obawach, poznać Jego zdanie..
Where you invest your love, you invest your life...
Re: i co dalej??
Ja też się boję. ja po stracie mówiłam że nigdy więcej nie chce zajść w ciążę bo. nie chce cierpieć, ale chciała bym spróbować mimo to, że bardzo się boję:(
może i powinnam z nim porozmawiać ale boję się że ta rozmowa się zakończy tak jak za pierwszym razem.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: i co dalej??
mysle tez , ze się boi bo widział twoje cierpienie po stracie i niechcialby aby przechodzić to poraz kolejny . ale tak jak dziewczyny radza porozmawiaj z nim szczerze o was o waszej przyszłości . bo czas tak biegnie i chcesz poznac jego zdanie
Re: i co dalej??
W tym przypadku pomoże tylko i wyłącznie rozmowa. Szczera i poważna.
Powiedz mu, że Twoim marzeniem jest założyć rodzinę, być szczęśliwą i poukładaną już kobietą. Że to już TEN Czas. Że musi się określić jak to wszystko widzi bo czas jak pisze Ela biegnie.
Moim zdaniem skoro ty chcesz po tych przeżyciach spróbować raz jeszcze to twój partner powinien Cię w tym wspierać. Bo temat ten tak czy siak wróci jak nie dzisiaj to jutro, jak nie jutro to za miesiąc czy rok lub trzy. Prawie każda kobieta marzy o dziecku dlatego zamiast uciekać, warto podjąć wyzwanie i spróbować jeszcze raz. Domyślam się, że obawa jest przeogromna ale takie jest życie, niestety. O swoje szczęście musimy walczyć za każdą cenę.
Mam koleżankę, która pierwszą ciąże poroniła, a teraz ma pięknego bobaska. Nie wolno się poddawać i wierzyć, że będzie dobrze bo będzie na pewno.
Powiedz mu, że Twoim marzeniem jest założyć rodzinę, być szczęśliwą i poukładaną już kobietą. Że to już TEN Czas. Że musi się określić jak to wszystko widzi bo czas jak pisze Ela biegnie.
Moim zdaniem skoro ty chcesz po tych przeżyciach spróbować raz jeszcze to twój partner powinien Cię w tym wspierać. Bo temat ten tak czy siak wróci jak nie dzisiaj to jutro, jak nie jutro to za miesiąc czy rok lub trzy. Prawie każda kobieta marzy o dziecku dlatego zamiast uciekać, warto podjąć wyzwanie i spróbować jeszcze raz. Domyślam się, że obawa jest przeogromna ale takie jest życie, niestety. O swoje szczęście musimy walczyć za każdą cenę.
Mam koleżankę, która pierwszą ciąże poroniła, a teraz ma pięknego bobaska. Nie wolno się poddawać i wierzyć, że będzie dobrze bo będzie na pewno.
"Czasami kobieta musi być bezduszną jedzą, żeby dać sobie radę w życiu, ale wierzcie mi, bycie jędzą to też ciężka praca".
------------------------------------------------------------------
W związkU: 8.06.2008
Narzeczona: 6.08.2011
Mamusia Aniołka : 3.02.2014
Ślubowanie: Brakuo!
------------------------------------------------------------------
W związkU: 8.06.2008
Narzeczona: 6.08.2011
Mamusia Aniołka : 3.02.2014
Ślubowanie: Brakuo!
Re: i co dalej??
Boje sie tej rozmowy,bo jak naprawde powie,ze nie chce dziecka:(
Re: i co dalej??
Ale będziesz już wiedziała jak on na to patrzy i będziesz mogła podjąć jakąś decyzje. A to chyba lepsze niż domysły i zamartwianie się i życie bez spełnienia się. A może uda wam się podjąć jakąś zupełnie inną decyzję (adopcja czy coś).
Myślę, że dzisiejsza medycyna jest w stanie Wam pomóc. Może większa kontrola lekarzy rozwiązła by sprawę poronień? Nie bardzo się orientuje w tym temacie ale być może jest na to jakiś "sposób".
Ja myślę, że Twój partner się boi.I to bardzo. I ten strach nie pozwala mu nawet myśleć o kolejnej ciąży i jej ewentualnej stracie. Myśli trzeźwo. A my kobiety popychane instynktem macierzyńskim chcemy próbować do upadłego.
Bez rozmowy się nie obędzie bo musicie coś postanowić. Inaczej będziesz nieszczęśliwa, a to odbije się na Twoim ukochanym to najgorsze co może być.
dasz radę!

Myślę, że dzisiejsza medycyna jest w stanie Wam pomóc. Może większa kontrola lekarzy rozwiązła by sprawę poronień? Nie bardzo się orientuje w tym temacie ale być może jest na to jakiś "sposób".
Ja myślę, że Twój partner się boi.I to bardzo. I ten strach nie pozwala mu nawet myśleć o kolejnej ciąży i jej ewentualnej stracie. Myśli trzeźwo. A my kobiety popychane instynktem macierzyńskim chcemy próbować do upadłego.
Bez rozmowy się nie obędzie bo musicie coś postanowić. Inaczej będziesz nieszczęśliwa, a to odbije się na Twoim ukochanym to najgorsze co może być.
dasz radę!
"Czasami kobieta musi być bezduszną jedzą, żeby dać sobie radę w życiu, ale wierzcie mi, bycie jędzą to też ciężka praca".
------------------------------------------------------------------
W związkU: 8.06.2008
Narzeczona: 6.08.2011
Mamusia Aniołka : 3.02.2014
Ślubowanie: Brakuo!
------------------------------------------------------------------
W związkU: 8.06.2008
Narzeczona: 6.08.2011
Mamusia Aniołka : 3.02.2014
Ślubowanie: Brakuo!
Re: i co dalej??
Dziewczyny mam jeszcze jeden problem z którym również sobie nie radzę . mój partner. coraz bardziej sięga po alkohol( czyli piwa. proszę ciągle aby nie pił w dzień w dzień ale to nic nie daje:(
Re: i co dalej??
Sprawy same się nie rozwiążą. Myślę, że powinnaś postawić mu ultimatum. Albo oboje idziecie razem przez życie i oboje stawiacie czoło problemom, albo zostaje sam. Z tego co opisałaś ciągle zmagacie się z bolesnym doświadczeniem. Może to powoduje, że sięga coraz częściej po alkohol? Próbowałaś zaciągnąć go do specjalisty? Wspólna terapia mogłaby wam pomóc. Powinnaś też spojrzeć nieco na siebie i zastanowić się czy chcesz aby tak wyglądało Twoje życie? Bo jeśli on nie zamierza zmienić zdania (a zegar biologiczny upływa, szczególnie "jego") to zastanów się czy jest sens rezygnować z własnych marzeń, z dziecka, z bycia szczęśliwą dla człowieka, który na dzień dzisiejszy nie liczy się z Tobą i wybiera alkohol.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: i co dalej??
Już mam taki metlik w głowie:( tak bardzo bym chciała mieć swoją własną rodzinę po mimo to, że mam tylko 21lat. może jestem za młoda na takie życie?? nie wiem co. już robić:-(
Re: i co dalej??
Po Twoich postach śmiem twierdzić, że wcale nie chcesz rozmowy z partnerem.. szukasz czegoś co mogłoby Ci pomóc w inny sposób byle tylko nie skłaniać się do rozmowy.. Krzywdzisz tym nie tylko siebie ale i partnera.. Może On uważa że po tym wszystkim nie jesteś gotowa na tak wielki krok i boi się o tym powiedzieć, nie możecie tego w nieskończoność odciągać, bo w końcu całe Wasze dotychczasowe życie całkiem zejdzie na niewłaściwą drogę a wtedy to już tylko rozstanie Wam pomoże...
- pateczka515
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: wt sty 21, 2014 8:57 pm
Re: i co dalej??
Zgadam się z dziewczynami.. Porozmawiaj z nim szczerze,żeby uwierzył w to że poradzisz sobie .. Ale najpierw moim zdaniem powinniście wziąć ślub fakt faktem wszystko się wtedy zmienia to i może Jego nastawienie na dziecko będzie lepsze? 
PateCzka ;d
Re: i co dalej??
Ślub? tak oczywiście, ale ja nie powiem mu kochanie weźmy ślub. to on. powinien tak powiedzieć. tylko że on o niczym nie myśli nie myśli o przyszłości. tylko żyjemy ciągle w tym samym miejscu.
Re: i co dalej??
Skąd wiesz, że nie myśli o przyszłości?? Może po prostu o tym nie mówi
Re: i co dalej??
Dokladnie...moze tez boi sie ten temat poruszyc- bo wie ze to sciagnie dalsza lawine.
Porozmawiajcie...mysle, ze oboje tego potrzebujecie.Tym bardziej ze z jakiegos powodu zaczal topic swoje smutki w alkoholu.
Trzymam kciuki i odwagi
Porozmawiajcie...mysle, ze oboje tego potrzebujecie.Tym bardziej ze z jakiegos powodu zaczal topic swoje smutki w alkoholu.
Trzymam kciuki i odwagi
"...przez noc droga do świtania -
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
przez wątpienie do poznania -
przez błądzenie do mądrości -
przez śmierc do nieśmiertelności..."
Re: i co dalej??
Poza tym, czasy się zmieniły, by to facet musiał decydować o ślubie..
a może po prostu boi się Twojej reakcji
a może po prostu boi się Twojej reakcji
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
Fiona
Re: i co dalej??
z takimi starszymi jest problem bo sie szybciej starzeją od Ciebie i troche inaczej to wyglada z ich punktu widzenia.
Re: i co dalej??
Jest dorosłym, dojrzałym mężczyzną a nie 20-latkiem, który ucieka od odpowiedzialności, od stabilizacji, od ślubu, od dziecko-f5.html" class="auto-link" rel="dofollow">dzieci.
Różne w życiu spotykają nas sytuacje, nie zawsze jest kolorowo ale jak się tworzy z kimś poważny związek to myśli się o przyszłości a nie zbywa temat o ślubie, o dzieciach. Wiele par stara się o dziecko i wiele par przeszło to co Wy i jakoś potrafią iść do przodu, nie poddają się, myślą o tej przyszłości.
Nie chcę Cię w żaden sposób urazić, jednak mam wrażenie że będąc przy tym mężczyźnie pozostaną Ci tylko marzenia o ślubie i jakiejkolwiek, szczęśliwej przyszłości. Sama jesteś przekonana, że kolejna próba podjęcia rozmowy o przyszłości zakończy się fiaskiem, więc radziłabym poważnie zastanowić się czy byłabyś w stanie zrezygnować dla niego z własnych marzeń o Twoim dalszym życiu (waszym z resztą). I mam nadzieję, że weźmiesz pod uwagę fakt, że lata szybko upływają, Ty wciąż nie czujesz się szczęśliwa, on nie robi z tym nic. Rozumiem, że spotkała was tragedia, ale trzeba żyć dalej i nie poddawać się.
Nie znam go i nie mogę ocenić, za to mogę wyrazić jak odbieram takie zachowanie. Moim zdaniem z jednej strony jest mu dobrze, bo ma przy sobie młodą kobietę. Ślub i przyszłość? -nie wygląda żeby miało to dla niego jakieś szczególne znaczenie.
Różne w życiu spotykają nas sytuacje, nie zawsze jest kolorowo ale jak się tworzy z kimś poważny związek to myśli się o przyszłości a nie zbywa temat o ślubie, o dzieciach. Wiele par stara się o dziecko i wiele par przeszło to co Wy i jakoś potrafią iść do przodu, nie poddają się, myślą o tej przyszłości.
Nie chcę Cię w żaden sposób urazić, jednak mam wrażenie że będąc przy tym mężczyźnie pozostaną Ci tylko marzenia o ślubie i jakiejkolwiek, szczęśliwej przyszłości. Sama jesteś przekonana, że kolejna próba podjęcia rozmowy o przyszłości zakończy się fiaskiem, więc radziłabym poważnie zastanowić się czy byłabyś w stanie zrezygnować dla niego z własnych marzeń o Twoim dalszym życiu (waszym z resztą). I mam nadzieję, że weźmiesz pod uwagę fakt, że lata szybko upływają, Ty wciąż nie czujesz się szczęśliwa, on nie robi z tym nic. Rozumiem, że spotkała was tragedia, ale trzeba żyć dalej i nie poddawać się.
Nie znam go i nie mogę ocenić, za to mogę wyrazić jak odbieram takie zachowanie. Moim zdaniem z jednej strony jest mu dobrze, bo ma przy sobie młodą kobietę. Ślub i przyszłość? -nie wygląda żeby miało to dla niego jakieś szczególne znaczenie.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: i co dalej??
Madlen jezeli On by myslal o przyszlosci to bysmy nie stali w jednym miejscu 
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 2 gości
