coś się popsuło..

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: coś się popsuło..

Post autor: 456 »

Wydaje mi się, że musisz mu dać trochę oddechu, bo skupiasz się tylko na ślubie. Śmierć ojca, planowanie ślubu -myślę, że jemu ciężko jest to pogodzić i nie dziw mu się, że czasami jest mniej entuzjazmu. Fakt, mógłby także okazywać więcej zainteresowania Tobą w drobiazgach -każdy odrobiny uwagi potrzebuje, ale nie można faceta przytłaczać.
Widocznie on nadal przeżywa to, co się stało i na pewno gdybyś była na jego miejscu ciężko by Ci było zwierzyć się z tego co czujesz połówce, która cieszy się nadchodzącymi zmianami i tryska pozytywnością gdzie człowiek potrzebuje w ciszy i w samotności pocierpieć sobie, nawet w myślach. Może większość ważnych rzeczy przeoczył w tym czasie ale to nie zmienia faktu, że Cię kocha i jesteś dla niego ważną osobą. Chyba czas zrozumieć, że rzeczywiście w niektórych sprawach wyolbrzymiasz problemy.

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
paula

Re: coś się popsuło..

Post autor: paula »

Blackfox pisze:Wydaje mi się, że musisz mu dać trochę oddechu, bo skupiasz się tylko na ślubie. Śmierć ojca, planowanie ślubu -myślę, że jemu ciężko jest to pogodzić i nie dziw mu się, że czasami jest mniej entuzjazmu. Fakt, mógłby także okazywać więcej zainteresowania Tobą w drobiazgach -każdy odrobiny uwagi potrzebuje, ale nie można faceta przytłaczać.
Widocznie on nadal przeżywa to, co się stało i na pewno gdybyś była na jego miejscu ciężko by Ci było zwierzyć się z tego co czujesz połówce, która cieszy się nadchodzącymi zmianami i tryska pozytywnością gdzie człowiek potrzebuje w ciszy i w samotności pocierpieć sobie, nawet w myślach. Może większość ważnych rzeczy przeoczył w tym czasie ale to nie zmienia faktu, że Cię kocha i jesteś dla niego ważną osobą. Chyba czas zrozumieć, że rzeczywiście w niektórych sprawach wyolbrzymiasz problemy.
tylko że to nie ja rozpoczęłam temat ślubu, ale on. On sam powiedział że nie chce dłużej czekać, że chce tego ślubu, sam zaproponował datę (swoją drogą byłam zszokowana że tak szybko). Nie wiem tylko czy on poprzez myślenie o tym ślubie przez przypadek chce się "pozbyć" myśli o tym co się stało. Nigdy się tego tak naprawdę nie dowiem.
Rozmawiałam z nim ostatnio o tym że coś się posypało, że już nie jest tak dobrze, że ja rozumie całą tą, jakby nie było to trudną, sytuację i naprawdę jestem w stanie czekać na niego, bo go kocham. Tylko że czasem po prostu jego zachowanie mnie odpycha. I to nie chodzi o to że jest zdołowany itd, przy mnie raczej się rozchmurza bo twierdzi że cały tydzień zaiwania w pracy i w domu, więc te weekendowe po południa chce spędzić ze mną miło. Ale bardzo chodzi mi o to że on czasem jest do mnie niemiły. Pytam go o coś naprawdę grzecznie a on mi odpowiada tak że jakbym mogła to bym się na pięcie odwróciła i wyszła. Oczywiście nie jest tak za każdym razem, ale kilka razy w ostatnim czasie tak właśnie było.
Po rozmowie, raczej szczerej, stwierdził że uznał mnie jako pewnik i pogubił w priorytetach. Myślał że mnie ma i to wystarczy. Nie zdawał sobie sprawy z tego że ja też od czasu do czasu potrzebuję zainteresowania się mną, potrzebuję (prócz seksu) odrobiny czułości.
Na początku nie potrafiłam się pogodzić z tym że on już nie ma tyle dla mnie czasu co wcześniej, ale teraz już to zrozumiałam. Tylko żeby on choć odrobinkę postarał się dla mnie.. i naprawdę, uwierzcie mi, nie wymagam wiele.. chcę ot tak iść na spacer, chcę by nie oglądał przy mnie tv tylko porozmawiał ze mną jak mu minął tydzień. Ja wiem że jest mu ciężko tylko ja sama nie potrafię się starać, choć może i bym umiała ale musiałabym widzieć że mu zależy, a do tej pory jakoś tak byle jak do mnie podchodził.
Powiem wam że po tej rozmowie (którą odbyliśmy w sobotę) to niestety w niedzielę nie byliśmy w stanie się spotkać (małą domową awarię miał). Ale chyba co nieco zrozumiał z tego co do niego mówiłam, bo o 18 zadzwonił i spytał co robię. Odpowiedziałam że nic, że się nudzę. A ten że wie że mieliśmy miłą niedzielę spędzić ale może dam się porwać do sklepu bo musi pooglądać coś. Zgodziłam się oczywiście i szczerze? było to bardzo miłe!! :) moze dla was wydaje się to głupie ale poczułam, pierwszy raz od 2 miesięcy, że on ot tak o mnie pomyślał (nawet jeśli pomyślał w kategoriach że jemu samemu nie chcę się po sklepach łazić :D)
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: coś się popsuło..

Post autor: 456 »

To dobrze. Tak trzymać. :)

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość