coś się popsuło..
-
paula
coś się popsuło..
po prawie 4 latach stwierdzam że coś się popsuło. Tak bardzo się tego bałam ale wydaje mi się że ja chyba mam ogromne wątpliwości czy chciałabym być jego żona za 1,5 roku. Nie oświadczył się - ale nie o to chodzi. Mam wrażenie że ja go już nie interesuje. Niby pyta co u mnie itd, ale brakuje mi większego zainteresowania. Bardzo tego nie chcę ale obawiam się że prędzej czy później powiemy sobie do widzenia. Ja się naprawdę staram! miałam ostatnio kilka dni załamania (nie z jego powodu) ale już jest ok. Jestem do niego miła, kochana, pomagam mu jak tylko potrafię itd. A jak miałam doła (a wręcz depresję) to usłyszałam że on nie wie jak mi pomóc bo tego nie rozumie czemu się smucę i zakończył temat. Jednak gdy on ma ciężkie chwile to staram sie mu jakoś ulżyć.
Mam naprawdę dość...
Mam naprawdę dość...
Re: coś się popsuło..
Przepraszam Cie za brak pl liter.
Zainteresowanie musi byc z 2 stron. Kazdy tego potrzebuje.
To przykre, ze gdy dajesz z siebie wszystko w momencie, w ktorym Twoj mezczyzna potrzebuje wsparcia i wyciagasz go z ponurego samopoczucia ale gdy przychodzi chwila, w ktorej Ty tej uwagi potrzebujesz -nie dostajesz nic.
Czasem nawet samo zainteresowanie faceta nasza drobnostka cieszy.
Nie uwazam, ze w tym momencie Ty go przestalas interesowac i, ze facet ma chec na zmiane albo jest zmeczony uwaga. Mysle, ze go nieco pod tym wzgledem rozpiescilas.
Porozmawiaj z nim szczerze, powiedz czego ty Tez oczekujesz. Zainteresowania, zaangazowania -bez tego mozna sie poczuc niepotrzebna.
Wytlumacz mu, ze to iz jestescie w powaznym zwiazku nie oznacza, ze ma Cie na zawsze. On tez musi z siebie cos dac, nie tylko to, ze jest i tyle.
Zainteresowanie musi byc z 2 stron. Kazdy tego potrzebuje.
To przykre, ze gdy dajesz z siebie wszystko w momencie, w ktorym Twoj mezczyzna potrzebuje wsparcia i wyciagasz go z ponurego samopoczucia ale gdy przychodzi chwila, w ktorej Ty tej uwagi potrzebujesz -nie dostajesz nic.
Czasem nawet samo zainteresowanie faceta nasza drobnostka cieszy.
Nie uwazam, ze w tym momencie Ty go przestalas interesowac i, ze facet ma chec na zmiane albo jest zmeczony uwaga. Mysle, ze go nieco pod tym wzgledem rozpiescilas.
Porozmawiaj z nim szczerze, powiedz czego ty Tez oczekujesz. Zainteresowania, zaangazowania -bez tego mozna sie poczuc niepotrzebna.
Wytlumacz mu, ze to iz jestescie w powaznym zwiazku nie oznacza, ze ma Cie na zawsze. On tez musi z siebie cos dac, nie tylko to, ze jest i tyle.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
paula
Re: coś się popsuło..
nie wiem czy ja też sama się w tym wszystkim nie nakręcam. Bo czy ja mam w ogóle prawo do tego by mieć do niego żal że nie jest już tak zainteresowany mną jak dawniej skoro 2 miesiące temu zmarł mu ojciec i bardzo to przeżył? W zasadzie nie powinnam w ogóle mieć o jego zachowanie żalu. I tak by było gdyby nie taki mały szczegół, a mianowicie to że on w zasadzie już normalnie sobie wychodzi ze znajomymi. Ja wiem że on tego potrzebuje, ja nie chce mu tego zabronić ale jednak wydaje mi się że skoro jest w stanie normalnie z nimi rozmawiać to zainteresować się bardziej mną też może prawda?
może ja na to jakoś zbyt negatywnie patrzę, ale naprawdę nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć.
może ja na to jakoś zbyt negatywnie patrzę, ale naprawdę nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć.
Re: coś się popsuło..
A ja mysle, ze gdy faceta postawi sie na pierwszym miejscu czyli sama siebie odstawi na bok, to przestanie myslec o potrzebach kobiety. Tak jest wygodniej kiedy ktos przy Tobie naskakuje a siebie spycha na drugi plan. Zwiazek to Ty i on a nie tylko on lub tylko Ty.
Przypomnij mu o tym.
Rozumiem, ze moze nadal czuc rozpacz. Minelo zaledwie kilka miesiecy. Ale skoro ze znajomymi zachowuje sie swobodnie, trzyma sie, rozmawia z nimi to nie powinien zbywac Ciebie. Jesli by go bolala wciaz strata to nawet przy kolegach nie zachowywalby sie zwyczajnie. Poza tym to Ty powinnas byc jego ostoja, bo napewno gdybys byla na jego miejscu, on by Cie rozumial. Powiedz o swoich odczuciach. Widocznie "zapomnial", ze jest was dwoje.
Przypomnij mu o tym.
Rozumiem, ze moze nadal czuc rozpacz. Minelo zaledwie kilka miesiecy. Ale skoro ze znajomymi zachowuje sie swobodnie, trzyma sie, rozmawia z nimi to nie powinien zbywac Ciebie. Jesli by go bolala wciaz strata to nawet przy kolegach nie zachowywalby sie zwyczajnie. Poza tym to Ty powinnas byc jego ostoja, bo napewno gdybys byla na jego miejscu, on by Cie rozumial. Powiedz o swoich odczuciach. Widocznie "zapomnial", ze jest was dwoje.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
- sylwia1991
- Fajna Kobietka
- Posty: 193
- Rejestracja: czw sty 26, 2012 8:16 pm
Re: coś się popsuło..
Musisz tez pamietac ze to jest facet, my kobiety jestesmy badziej opiekuncze i chyba bardziej sie przejmujemy wszystkim. Nie jest w stanie dokonca wiedziec co cie trapi. Dwa miesiace od smierci taty to tez badzo krotko. Jesli jest dobry dla ciebie i jego zachowanie sie nie zmienilo to mysle ze nie masz co sie martwic.
-
paula
Re: coś się popsuło..
właśnie myślałam troszkę o tym ostatnio, jak on by się zachował gdyby teraz komuś mi bliskiemu coś się stało. I doszłam do wniosku że nie byłby taki jak ja. Ja naprawdę niejednokrotnie poświęcałam całe noce by rozmawiać z nim o tym co się stało, by tłumaczyć mu (na swój sposób) czemu tata zmarł, na początku dałam mu troszkę swobody, chciałam aby nie czuł takiego "czuwania" nad nim ale gdy tylko chciał o tym rozmawiać to zawsze byłam do tego chętna. A uwierz mi, nie było mi łatwo rozmawiać o śmierci bo sama tego nie rozumiałam. W dzień pogrzebu, dokładnie w noc po pogrzebie przegadaliśmy naprawdę dłuuugie godziny. Wtedy zrozumiałam dopiero że już teścia nigdy nie zobaczę (a to naprawdę cudowny człowiek był!). I podziękował mi mój facet za to że byłam przy nim przez ten cały tydzień i na pogrzebie, podziękował za całą pomoc. Na co powiedziałam mu że ja nie czekam na jego podziękowania bo robię to bezinteresownie, ja raczej czekam na to kiedyś wstąpić do ich rodziny. Pamiętam że wtedy się rozpłakał i powiedział że jestem wspaniałą kobietą.
I powiem wam szczerze że naprawdę dałam z siebie wszystko by mu pomóc przetrwać ten czas. Tylko po co? ja czuje że gdyby mnie się coś takiego przytrafiło to oczywiście też by mi pomógł ale wątpię (I MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ MYLĘ!) że do tego stopnia byłby w stanie się poświęcić dla mnie...
i to nie jest tak że ja nie widzę siebie w tym związku. On się stara ale raczej nie w taki sposób jakbym ja to chciała..
I powiem wam szczerze że naprawdę dałam z siebie wszystko by mu pomóc przetrwać ten czas. Tylko po co? ja czuje że gdyby mnie się coś takiego przytrafiło to oczywiście też by mi pomógł ale wątpię (I MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ MYLĘ!) że do tego stopnia byłby w stanie się poświęcić dla mnie...
i to nie jest tak że ja nie widzę siebie w tym związku. On się stara ale raczej nie w taki sposób jakbym ja to chciała..
-
paula
Re: coś się popsuło..
Dokładnie. Ja to sobie przeróżne rzeczy wbijam do łba tylko sama nie wiem po co!sylwia1991 pisze:Musisz tez pamietac ze to jest facet, my kobiety jestesmy badziej opiekuncze i chyba bardziej sie przejmujemy wszystkim. Nie jest w stanie dokonca wiedziec co cie trapi. Dwa miesiace od smierci taty to tez badzo krotko. Jesli jest dobry dla ciebie i jego zachowanie sie nie zmienilo to mysle ze nie masz co sie martwic.
Wiem że te 2 miesiące to bardzo krótki okres czasu. Ja już przeszłam do codzienności ale on jednak nadal gdzieś tam w środku to wszystko przeżywa. Tylko boli mnie to że on na początku mi się zwierzał ze wszystkiego co go trapiło, a potem nagle (jak od lutego zaczął sie spotykać na nowo z kumplami) to mnie odstawił na drugi plan. A może on czuje że za bardzo przede mną narzekał na to co go spotkało i się tego po prostu wstydzi? sama nie wiem...
- sylwia1991
- Fajna Kobietka
- Posty: 193
- Rejestracja: czw sty 26, 2012 8:16 pm
Re: coś się popsuło..
Napewno by byl zawsze wtedy gdy go bys potrzebowla i napewno by sie zaja toba. Moze troszke mniej niz ty a moze jeszcze wiecej skad wiesz? Wzuc na luz gdy juz calkiem przeboleje smierc taty to bedziesz bardziej odczuwac ze jest przy tobie. Bedzie dobrze.
- slodziusiaSdz
- Extra Kobietka
- Posty: 384
- Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am
Re: coś się popsuło..
Paula zwiazek to sa 2 osoby,wiec musisz z nim powaznie porozmawiac,bo w zwiazku o to chodzi zeby mowic sobie so sie czuje.Usiadz i na spokojnie powiedz mu,ze czujesz sie odrzucona i wszytsko co cie boli,moze on mysli,ze jest wszystko ok.Mezczyzni w tych sprawach sa dosc prymitywni,oczekuja wszytskiego czarno na bialym.
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
-
paula
Re: coś się popsuło..
W styczniu był koszmar! naprawdę. Odliczałam każdy kolejny tydzień od śmierci ojca i widziałam że o ile na początku mój chłopak jakoś się trzymał, to w kolejnych dniach było coraz gorzej. Głównym powodem była jego mama która też w depresje wpadała. W lutym się to zmieniło. Byliśmy na urodzinach i po nich dostałam smsa że W KOŃCU już normalnie potrafi o ojcu mówić, już nie rozkleja się gdy tylko wypowiada słowo "tata", że jest już ok. I wtedy też nawet zaczęło między nami się układać. Zbliżyliśmy się do siebie bardzo. I tak jest do teraz. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym, jest niby tak jak kiedyś. Ale... no właśnie. W nim coś się wypaliło. Wypaliło się takie staranie się o mnie. I to nie chodzi o to że np. mają już z mamą mniej kasy. Ale czasem zamiast kupować coś na miły wieczór, to powinien ot tak zapalić świeczki, nagrać jakąś muzyczkę albo nasz film. Brakuje mi tego dawnego mojego faceta. Bo naprawdę prócz tego to nie mam mu nic do zarzucenia. Ale ja już też powoli przestaję się starać. Gdy widzę tą jego obojętność wobec tej całej "otoczki" spotkań ze mną to mam dość... ja chcę się starać dla niego, chcę go zaskakiwać i nawet jak go do mnie zapraszam to staram się mu pokazać że nie trzeba się wiele starać a można tą drugą osobę zaskoczyć. Tylko po prostu też mi powoli zaczyna nie zależeć..
-
paula
Re: coś się popsuło..
oczywiście, zgadzam się z tobą. Tylko że ja naprawdę nie chcę sie z nim kłócić. Bo mam wrażenie że odkąd zaczął ponownie się ze znajomymi spotykać to ja ciągle mam do niego o coś pretensje. I boję się że on w końcu wybuchnie bo będzie miał tego dość. Ciągle się czepiam że np. za mało czasu spędzamy razem, że nie mówi mi ot tak o wszystkim, że woli gadać z kumplami o swoich problemach niż ze mną. On o tym wszystkim wie bo mu powiedziałam i aż się dziwię że tak spokojnie to przyjął. Dlatego ja chcę zaoszczędzić mu nerwów i staram się sama uspokoić. Tylko im bardziej próbuję to zrobić, tym w większe depresje wpadam i kółko się zamyka...slodziusiaSdz pisze:Paula zwiazek to sa 2 osoby,wiec musisz z nim powaznie porozmawiac,bo w zwiazku o to chodzi zeby mowic sobie so sie czuje.Usiadz i na spokojnie powiedz mu,ze czujesz sie odrzucona i wszytsko co cie boli,moze on mysli,ze jest wszystko ok.Mezczyzni w tych sprawach sa dosc prymitywni,oczekuja wszytskiego czarno na bialym.
- sylwia1991
- Fajna Kobietka
- Posty: 193
- Rejestracja: czw sty 26, 2012 8:16 pm
Re: coś się popsuło..
Wydaje mi sie ze troszke przesadzasz, w zyciu nie moze byc wiecznie kolorowo bo przychodzi zwykle zycie. Oczywiscie nie mozna calkiem odpuscic ale tez ciagle nie moze zyc jak w bajce. Nie wiem moze troszke nie rozumiem.
-
paula
Re: coś się popsuło..
masz prawo nie rozumieć bo ja sama siebie nie rozumie za bardzo...sylwia1991 pisze:Wydaje mi sie ze troszke przesadzasz, w zyciu nie moze byc wiecznie kolorowo bo przychodzi zwykle zycie. Oczywiscie nie mozna calkiem odpuscic ale tez ciagle nie moze zyc jak w bajce. Nie wiem moze troszke nie rozumiem.
- sylwia1991
- Fajna Kobietka
- Posty: 193
- Rejestracja: czw sty 26, 2012 8:16 pm
Re: coś się popsuło..
Zastanow sie jeszcze raz i powodzenia. 
- sylwia1991
- Fajna Kobietka
- Posty: 193
- Rejestracja: czw sty 26, 2012 8:16 pm
Re: coś się popsuło..
Ja wiem, ale musisz wyluzowac albo z nim pogadac.
-
paula
Re: coś się popsuło..
rozmowa aktualnie nic nie pomoże. Nie chcę wszczynać poważnej rozmowy gdy oboje nie mam póki co na to siły. Spróbuję wyluzowac...
- sylwia1991
- Fajna Kobietka
- Posty: 193
- Rejestracja: czw sty 26, 2012 8:16 pm
Re: coś się popsuło..
Bedzie dobrze, napewno za jakis czas sie dogadacie.
-
paula
Re: coś się popsuło..
taa tylko że zanim ten dobry czas nastąpi to musi troszkę minąć.
-
sun979
Re: coś się popsuło..
tak niestety musi być... Jak to mówią czas leczy rany... (żale) do samego siebie i do kogoś.paula.x111 pisze:taa tylko że zanim ten dobry czas nastąpi to musi troszkę minąć.
Wkrótce wszystko się ułoży! Wiem o tym!
-
paula
Re: coś się popsuło..
noo to zostało nam jeszcze 16 dni, a 17.03 zaczniemy nasz 5 wspólny rok 
ja słyszałam że 3 rok jest najgorszy. Także jeśli będziemy się przy tym upierać i psychicznie do tego w ten sposób podchodzić to tak naprawdę będzie.
Wydaje mi się że jest już trochę lepiej. Jemu niestety zawsze mój nastrój się udziela. Jak ja jestem smutna, to on od razu smutnieje. Niby próbuje mnie jakoś rozweselić itd, ale jak mu nie wychodzi to jest wręcz odpychający. Ale dzisiaj troszkę sama go zmusiłam do zmiany nastroju na pozytywny i nawet było ok
także wydaje mi się że wychodzi z tego mini kryzysu - choć obym nie mówiła za wcześnie że jest dobrze...
ja słyszałam że 3 rok jest najgorszy. Także jeśli będziemy się przy tym upierać i psychicznie do tego w ten sposób podchodzić to tak naprawdę będzie.
Wydaje mi się że jest już trochę lepiej. Jemu niestety zawsze mój nastrój się udziela. Jak ja jestem smutna, to on od razu smutnieje. Niby próbuje mnie jakoś rozweselić itd, ale jak mu nie wychodzi to jest wręcz odpychający. Ale dzisiaj troszkę sama go zmusiłam do zmiany nastroju na pozytywny i nawet było ok
-
sun979
Re: coś się popsuło..
Mi się wydaję, że tak jest prawie w każdym związku - złe nastawienie zawsze się udziela niestety...:/paula.x111 pisze:noo to zostało nam jeszcze 16 dni, a 17.03 zaczniemy nasz 5 wspólny rok
ja słyszałam że 3 rok jest najgorszy. Także jeśli będziemy się przy tym upierać i psychicznie do tego w ten sposób podchodzić to tak naprawdę będzie.
Wydaje mi się że jest już trochę lepiej. Jemu niestety zawsze mój nastrój się udziela. Jak ja jestem smutna, to on od razu smutnieje. Niby próbuje mnie jakoś rozweselić itd, ale jak mu nie wychodzi to jest wręcz odpychający. Ale dzisiaj troszkę sama go zmusiłam do zmiany nastroju na pozytywny i nawet było oktakże wydaje mi się że wychodzi z tego mini kryzysu - choć obym nie mówiła za wcześnie że jest dobrze...
-
paula
Re: coś się popsuło..
wiecie co.. chyba trochę zrozumiałam z tej całej sytuacji i jednak nie mogę twierdzić że wszystko się popsuło. Odbyliśmy ostatnio dość szczerą rozmowę i naprawdę to ja jestem gorsza bo szukam dziury w całym. On przeżywa ciężkie chwile a ja wychodzę z takimi tekstami.. ach..
-
sun979
Re: coś się popsuło..
zdarza się, ważne są wnioski...paula.x111 pisze:wiecie co.. chyba trochę zrozumiałam z tej całej sytuacji i jednak nie mogę twierdzić że wszystko się popsuło. Odbyliśmy ostatnio dość szczerą rozmowę i naprawdę to ja jestem gorsza bo szukam dziury w całym. On przeżywa ciężkie chwile a ja wychodzę z takimi tekstami.. ach..
-
paula
Re: coś się popsuło..
wnioski są takie że zawsze miałam go tylko dla siebie. A teraz ma mnóstwo spraw na głowie i muszę sobie odpuścić niektóre pretensje do niego bo sa po prostu nie na miejscu
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość