Mam dosyć nietypowy problem z moim chłopakiem. Od roku mieszkamy ze sobą, miesiąc temu skończyłam studia i zaczynam rozglądać się za pracą na pełen etat, która byłaby związana z moimi kwalifikacjami. Wcześniej dorabiałam korepetycjami. Po skończeniu tego etapu mojego życia z zapałem zaczęłam szukać wymarzonego zajęcia, jednak, jak wiadomo, w naszym kraju znalezienie nawet jakiejkolwiek pracy czasami graniczy z cudem. Mimo wszystko bardzo się staram, rozniosłam gdzie tylko mogłam swoje cv i byłam już na kilku rozmowach kwalifikacyjnych - niestety do tej pory nie udało mi się nic znaleźć. Mój problem jednak polega na tym, że mój facet kompletnie mnie nie wspiera, co więcej, coraz częściej urządza z tego powodu awantury, twierdząc, że jestem leń, że nie chce iść do pracy i że wygodnie jest mi siedzieć w domu, co jest kompletną bzdurą. Według niego znalezienie pracy to kwestia dwóch dni. Zaznaczam, że on sam znalazł swoją pracę po znajomości - załatwił mu ją ojciec. Najgorsze jest jednak to, że zaczyna mówić o tym, że skoro nie potrafię wziąć życia w swoje ręce to będzie najlepiej jak się wyprowadzę (mieszkanie jest jego). Przez to jak on mnie traktuje, wydaje mi się nawet, że momentami poniża czuję się kompletnie beznadziejna i sama siebie zaczynam nazywać darmozjadem. Kolejna sprawa - mój luby uważa, że skoro jestem takim "nieudacznikiem" wolno mu kontaktować się z innymi dziewczynami, w tym ze swoimi byłymi. Gdy wraca z pracy udaje, że mnie nie ma, traktuje jak powietrze. Jeśli coś powie to tylko z pretensjami i krytyką. Nie wiem już co robić. Czy to rzeczywiście jest powód aby mnie tak traktować? Może rzeczywiście jestem beznadziejna? Ta cała sytuacja powoli wprowadza mnie w jakąś depresję... Są dni, że nie jestem w stanie wyjść z domu. Zamykam się w czterech ścianach i płaczę. Gdy nadchodzą te lepsze staje wręcz na głowie, żeby unormować tą sytuację, jednak nie spotyka się to z Jego aprobatą. Dziewczyny, bardzo Was proszę, poradźcie coś, bo już sama nie wiem, co robić
Partner a kwestia szukania pracy
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Partner a kwestia szukania pracy
Witam serdecznie wszystkie forumowiczki 
Mam dosyć nietypowy problem z moim chłopakiem. Od roku mieszkamy ze sobą, miesiąc temu skończyłam studia i zaczynam rozglądać się za pracą na pełen etat, która byłaby związana z moimi kwalifikacjami. Wcześniej dorabiałam korepetycjami. Po skończeniu tego etapu mojego życia z zapałem zaczęłam szukać wymarzonego zajęcia, jednak, jak wiadomo, w naszym kraju znalezienie nawet jakiejkolwiek pracy czasami graniczy z cudem. Mimo wszystko bardzo się staram, rozniosłam gdzie tylko mogłam swoje cv i byłam już na kilku rozmowach kwalifikacyjnych - niestety do tej pory nie udało mi się nic znaleźć. Mój problem jednak polega na tym, że mój facet kompletnie mnie nie wspiera, co więcej, coraz częściej urządza z tego powodu awantury, twierdząc, że jestem leń, że nie chce iść do pracy i że wygodnie jest mi siedzieć w domu, co jest kompletną bzdurą. Według niego znalezienie pracy to kwestia dwóch dni. Zaznaczam, że on sam znalazł swoją pracę po znajomości - załatwił mu ją ojciec. Najgorsze jest jednak to, że zaczyna mówić o tym, że skoro nie potrafię wziąć życia w swoje ręce to będzie najlepiej jak się wyprowadzę (mieszkanie jest jego). Przez to jak on mnie traktuje, wydaje mi się nawet, że momentami poniża czuję się kompletnie beznadziejna i sama siebie zaczynam nazywać darmozjadem. Kolejna sprawa - mój luby uważa, że skoro jestem takim "nieudacznikiem" wolno mu kontaktować się z innymi dziewczynami, w tym ze swoimi byłymi. Gdy wraca z pracy udaje, że mnie nie ma, traktuje jak powietrze. Jeśli coś powie to tylko z pretensjami i krytyką. Nie wiem już co robić. Czy to rzeczywiście jest powód aby mnie tak traktować? Może rzeczywiście jestem beznadziejna? Ta cała sytuacja powoli wprowadza mnie w jakąś depresję... Są dni, że nie jestem w stanie wyjść z domu. Zamykam się w czterech ścianach i płaczę. Gdy nadchodzą te lepsze staje wręcz na głowie, żeby unormować tą sytuację, jednak nie spotyka się to z Jego aprobatą. Dziewczyny, bardzo Was proszę, poradźcie coś, bo już sama nie wiem, co robić
Mam dosyć nietypowy problem z moim chłopakiem. Od roku mieszkamy ze sobą, miesiąc temu skończyłam studia i zaczynam rozglądać się za pracą na pełen etat, która byłaby związana z moimi kwalifikacjami. Wcześniej dorabiałam korepetycjami. Po skończeniu tego etapu mojego życia z zapałem zaczęłam szukać wymarzonego zajęcia, jednak, jak wiadomo, w naszym kraju znalezienie nawet jakiejkolwiek pracy czasami graniczy z cudem. Mimo wszystko bardzo się staram, rozniosłam gdzie tylko mogłam swoje cv i byłam już na kilku rozmowach kwalifikacyjnych - niestety do tej pory nie udało mi się nic znaleźć. Mój problem jednak polega na tym, że mój facet kompletnie mnie nie wspiera, co więcej, coraz częściej urządza z tego powodu awantury, twierdząc, że jestem leń, że nie chce iść do pracy i że wygodnie jest mi siedzieć w domu, co jest kompletną bzdurą. Według niego znalezienie pracy to kwestia dwóch dni. Zaznaczam, że on sam znalazł swoją pracę po znajomości - załatwił mu ją ojciec. Najgorsze jest jednak to, że zaczyna mówić o tym, że skoro nie potrafię wziąć życia w swoje ręce to będzie najlepiej jak się wyprowadzę (mieszkanie jest jego). Przez to jak on mnie traktuje, wydaje mi się nawet, że momentami poniża czuję się kompletnie beznadziejna i sama siebie zaczynam nazywać darmozjadem. Kolejna sprawa - mój luby uważa, że skoro jestem takim "nieudacznikiem" wolno mu kontaktować się z innymi dziewczynami, w tym ze swoimi byłymi. Gdy wraca z pracy udaje, że mnie nie ma, traktuje jak powietrze. Jeśli coś powie to tylko z pretensjami i krytyką. Nie wiem już co robić. Czy to rzeczywiście jest powód aby mnie tak traktować? Może rzeczywiście jestem beznadziejna? Ta cała sytuacja powoli wprowadza mnie w jakąś depresję... Są dni, że nie jestem w stanie wyjść z domu. Zamykam się w czterech ścianach i płaczę. Gdy nadchodzą te lepsze staje wręcz na głowie, żeby unormować tą sytuację, jednak nie spotyka się to z Jego aprobatą. Dziewczyny, bardzo Was proszę, poradźcie coś, bo już sama nie wiem, co robić
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
skoro facet tak podchodzi do tej sytuacji, to ja bym dała sobie z nim spokój. Bo póki nie jesteście małżeństwem, to niby on nie ma za dużego prawa wtrącać się w Twoje życie. Ale skoro już teraz mówi Ci, że masz się wyprowadzić jeśli nie umiesz znaleźć pracy, to wyobraź sobie jak Cię będzie traktował, jak będziesz jego żoną.
Wiem coś o tym, bo mój tata jest/był taki sam za młodu. I mama bardzo żałuje że się z nim kiedyś wcześniej nie rozwiodła - ale to też były inne czasy, inaczej ludzie postrzegali to wszystko co się działo.
Wiem coś o tym, bo mój tata jest/był taki sam za młodu. I mama bardzo żałuje że się z nim kiedyś wcześniej nie rozwiodła - ale to też były inne czasy, inaczej ludzie postrzegali to wszystko co się działo.
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Zapomniałam dodać, że rok temu, jak podejmowaliśmy decyzję o wspólnym mieszkaniu już wtedy wiedziałam, że nie będę mogła wrócić do domu rodzinnego (moja mama wychowywała mnie i moich dwóch braci sama i z powodów finansowych musiała przeprowadzić się do bardzo malutkiego mieszkanka, w którym nie ma miejsca na kolejną osobę). Postawiłam jednak wszystko na jedną kartę, gdyż bardzo go kocham. Nie pomyślałam nawet, że będę szantażowana tym, że jesli w ciągu kilku dni nie znajdę pracy będę musiała się wyprowadzić. Czuję się jak bezpański pies, którego można akceptować tylko momentami, jak akurat Pan i Władca ma dobry humor...
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
i to właśnie jest totalny błąd młodych dziewcząt które decydują się na zamieszkanie z partnerem wiedząc, że nie mają możliwości powrotu do domu rodzinnego ehh..
cóż.. w takim razie musisz jakoś to przetrwać. Udzielałaś korepetycji tak? z czego ich udzielałaś jeśli można wiedzieć? Bo od września na nowo możesz.
Poza tym proponuję udać się do urzędu pracy i zarejestrować jako bezrobotna oraz starać się o staż absolwencki. Trwa on od 3 miesięcy do roku, jednak ten rok to już takie maximum. Wszystko zależy jakie studia ukończyłaś. Bo jeśli coś typu ekonomia, finanse, matematyka, itd to śmiało w jakimś urzędzie pracę dostaniesz. Jeśli coś językowego - to staraj się poszukać stażu w firmach gdzie potrzebują stażystek ze znajomością języków obcych. Bardzo często po stażach dziewczyny są zatrudniane.
Oczywiście na stażu nie zarobisz kokosów, ale ja 4 lata temu miałam ponad 600zł/miesiąc, a to już jest coś. Wiem że teraz jest to wyższa kwota.
cóż.. w takim razie musisz jakoś to przetrwać. Udzielałaś korepetycji tak? z czego ich udzielałaś jeśli można wiedzieć? Bo od września na nowo możesz.
Poza tym proponuję udać się do urzędu pracy i zarejestrować jako bezrobotna oraz starać się o staż absolwencki. Trwa on od 3 miesięcy do roku, jednak ten rok to już takie maximum. Wszystko zależy jakie studia ukończyłaś. Bo jeśli coś typu ekonomia, finanse, matematyka, itd to śmiało w jakimś urzędzie pracę dostaniesz. Jeśli coś językowego - to staraj się poszukać stażu w firmach gdzie potrzebują stażystek ze znajomością języków obcych. Bardzo często po stażach dziewczyny są zatrudniane.
Oczywiście na stażu nie zarobisz kokosów, ale ja 4 lata temu miałam ponad 600zł/miesiąc, a to już jest coś. Wiem że teraz jest to wyższa kwota.
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Przede wszystkim rozmowa... 
a skoro jest taki cwany to niech sam CI znajdzie prace,... a na poważnie pogadaj z nim...
choć nie wiem czy w słowach Pauli nie ma trochę racji, ale bym popatrzyła trochę inaczej, że może po prostu szuka pretekstu i wymówki do rozejścia.....
a skoro jest taki cwany to niech sam CI znajdzie prace,... a na poważnie pogadaj z nim...
choć nie wiem czy w słowach Pauli nie ma trochę racji, ale bym popatrzyła trochę inaczej, że może po prostu szuka pretekstu i wymówki do rozejścia.....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Skończyłam filologię polską. Mam plan, aby zarejestrować się w urzędzie jednak muszę czekać do końca sierpnia, gdyż pobieram jeszcze alimenty. Zarejestrowanie się na bezrobotnym wiąże się z automatycznym odebraniem alimentów. Wolę zatem poczekać i mieć gwarantowane 500 zł, niż nie mieć nic. Oczywiście, gdy już się zarejestruję nie będę wybrzydzać i pójdę na staż, praktyki, cokolwiek... Jednak w dalszym ciągu nie mam możliwości, aby stanąć na własnych nogach - 500/600 zł to oczywiście za mało... Jednak bardziej przeraża mnie to, że jak z takiego powodu człowiek, którego darzyło się ogromnym uczuciem (myślałam, że z wzajemnością) może zacząć Cię całkiem inaczej traktować. Ta zmiana jest tak diametralna, że do teraz jestem w szoku. Głupia byłam i naiwna - myślałam, że on mnie wesprze w poszukiwaniach i razem sobie poradzimy. Podkreślam też, że nie wygląda to tak, że biedujemy i nie mamy się z czego utrzymać. Nie ma kokosów, ale jakoś dajemy radę. A ja jako osoba, która nie lubi "nic nie robić" narazie zajmuję się utrzymaniem domu: sprzątam, gotuję, piorę itd. przy czym on nie robi kompletnie nic. Ale dla niego to tez chyba nie jest praca....
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Druga sprawa... gdy ma dobry humor zapewnia mnie, że mnie kocha i jestem dla niego wszystkim. I też się tak zachowuje momentami... A potem nagle zmiana o 180 stopni. Wydaje mi się, że on chciałby po prostu mieć "kobietę idealną", która będzie pracować zarobkowo, dbać o dom i jeszcze rodzić miliony dzieci.. Czasami mam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie...
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
ja naprawdę mam doświadczenie moich rodziców. Mój tata w młodym wieku (40 lat) poszedł na rentę, bo dostał na tyle silny zawał że nie był w stanie pracować jak wcześniej. Mama pracuje cały czas, ale nic innego nie słyszę tylko że ona jest beznadziejna, że nic nie potrafi zrobić, że co z niej za kobieta która nawet nie pomyśli by coś tam kupić - oczywiście to są bardziej błahe problemy, ale wiesz co? bardzo się zdziwiłam jak ś.p. mój teść z teściową się do siebie odnosili. Byłam po prostu w szoku! on do niej milutko, grzecznie - a to są ludzie o rok starsi od moich rodziców.
Także ja się domyślam jak Ty się czujesz. Dlatego musisz bardzo szybko, póki nie jest za późno, zrobić z tym porządek, byś później nie była całe życie poniżana.
Ja sobie kiedyś obiecałam że jak znajdę faceta i zostanie on moim mężem to nigdy nie dam się poniżać - i mój facet właśnie taki jest, on nie pozwoli nawet by brat coś złego na mnie powiedział.
To właśnie na takiego mężczyznę jak mój, zasługuje każda kobieta! Facet ma kobietę szanować, a nie ją poniżać. Choć też na początku próbował mi wejść na głowę, chciał wyczuć ile jestem w stanie znieść, ale ja się nie dałam. Poza tym trafiła kosa na kamień..
Także ja się domyślam jak Ty się czujesz. Dlatego musisz bardzo szybko, póki nie jest za późno, zrobić z tym porządek, byś później nie była całe życie poniżana.
Ja sobie kiedyś obiecałam że jak znajdę faceta i zostanie on moim mężem to nigdy nie dam się poniżać - i mój facet właśnie taki jest, on nie pozwoli nawet by brat coś złego na mnie powiedział.
To właśnie na takiego mężczyznę jak mój, zasługuje każda kobieta! Facet ma kobietę szanować, a nie ją poniżać. Choć też na początku próbował mi wejść na głowę, chciał wyczuć ile jestem w stanie znieść, ale ja się nie dałam. Poza tym trafiła kosa na kamień..
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Aleksis1989 pisze:Skończyłam filologię polską. Mam plan, aby zarejestrować się w urzędzie jednak muszę czekać do końca sierpnia, gdyż pobieram jeszcze alimenty. Zarejestrowanie się na bezrobotnym wiąże się z automatycznym odebraniem alimentów. Wolę zatem poczekać i mieć gwarantowane 500 zł, niż nie mieć nic. Oczywiście, gdy już się zarejestruję nie będę wybrzydzać i pójdę na staż, praktyki, cokolwiek... Jednak w dalszym ciągu nie mam możliwości, aby stanąć na własnych nogach - 500/600 zł to oczywiście za mało... Jednak bardziej przeraża mnie to, że jak z takiego powodu człowiek, którego darzyło się ogromnym uczuciem (myślałam, że z wzajemnością) może zacząć Cię całkiem inaczej traktować. Ta zmiana jest tak diametralna, że do teraz jestem w szoku. Głupia byłam i naiwna - myślałam, że on mnie wesprze w poszukiwaniach i razem sobie poradzimy. Podkreślam też, że nie wygląda to tak, że biedujemy i nie mamy się z czego utrzymać. Nie ma kokosów, ale jakoś dajemy radę. A ja jako osoba, która nie lubi "nic nie robić" narazie zajmuję się utrzymaniem domu: sprzątam, gotuję, piorę itd. przy czym on nie robi kompletnie nic. Ale dla niego to tez chyba nie jest praca....
noo właśnie. A gdybyś tak nic nie robiła w domu to by zapewne zauważył. Ja Ci powiem, że zawsze podziwiałam kobiety które całe swoje życie spędziły na wychowywaniu dzieci i zajmowały się domem - tym czasem bardziej się zmęczysz, aniżeli pracą - nawet fizyczną.
Skoro skończyłaś filologię polską, to zawsze możesz (prócz ewentualnego stażu) pisać prace maturzystom, zawsze wtedy jakiś grosz wpadnie. Do tego pamiętaj że staż możesz w każdym momencie przerwać ale tylko wtedy gdy znajdziesz pracę stałą.
Czasem dopiero po czasie dowiadujemy jaki ktoś jest naprawdę. Mnie bardzo podobna sytuacja spotka za rok, gdy wyjdę za mojego faceta, z tą małą różnicą że ja udzielam korepetycji z matematyki - a te jak wiadomo, prawie cały rok są potrzebne uczniom.
no ale wiesz, wspólne bycie ze sobą jest nie tylko w te dobre chwile, ale też - a może przede wszystkim.. w te złe. Jako jego żona (patrzmy daleko gdzieś w przyszłość), będziesz wręcz bała się czy on przyjdzie w dobrym humorze czy w złym - bo jak w dobrym to super, będziesz mogła się do niego przytulić, pogadać, pożartować, ale jak w złym to najbezpieczniej będzie Ci się schować w łazience, bo nie daj Boże jeszcze Cię uderzy.Aleksis1989 pisze:Druga sprawa... gdy ma dobry humor zapewnia mnie, że mnie kocha i jestem dla niego wszystkim. I też się tak zachowuje momentami... A potem nagle zmiana o 180 stopni. Wydaje mi się, że on chciałby po prostu mieć "kobietę idealną", która będzie pracować zarobkowo, dbać o dom i jeszcze rodzić miliony dzieci.. Czasami mam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie...
Naprawdę musisz to wszystko dobrze przemyśleć czy taki związek ma jakiekolwiek szanse.
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Bardzo dziękuję Ci za pomocne rady. Myślę, że po prostu przetrwam taką sytuację jeszcze jakiś czas - jeśli nic się nie zmieni, to jak będę miała możliwość wyprowadzę się i zacznę wszystko od nowa. Trudno - wiem, że to może świńskie i może to wyglądać jakbym chciała go wykorzystać finansowo przez jakiś okres, ale wydaje mi się, że ja też wkładałam i nadal wkładam dużo serca w nasz dom i mam jakieś prawo do niego, chociaż moje nazwisko nie widnieje na akcie własnościowym. Natomiast jego uwagi postaram się puszczać mimo uszu - po jakimś czasie zrozumie co stracił...
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
moja mama zaczęła właśnie już teraz, na starość.., tak właśnie reagować - po prostu to co tata powie, to ona tego nawet nie skomentuje. To jest dość trudne i tak naprawdę człowieka od środka złość rozrywa, ale po prostu nie warto się kłócić. Bo on w końcu powie Ci że masz się wynosić i co Ty wtedy zrobisz? Rób wszystko tak, jak do tej pory - sprzątaj, gotuj, zmywaj, szukaj pracy. A w sierpniu jak nic Ci się nie uda złapać, to idź na staż. Jak mówię, nie wiem ile teraz on wynosi, w każdym razie 4 lata temu to było ponad 600zł, wiem że teraz jest więcej - chyba coś koło 900zł, ale nie chcę skłamać.
I głowa do góry! jesteś młoda! dasz radę!
I głowa do góry! jesteś młoda! dasz radę!
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Nikt nie pomyśli, że chcesz go finansowo wykorzystać.... raz jest lepiej finansowo, raz gorzej.....
i tyle... po prostu masz teraz gorszy okres i tyle...
może faktycznie kwestia przeczekania....
rejestrowałas się w urzędzie ?? możesz dostać zawsze jakies dodatkowe szkolenie, przygotowanie do zawodu...
i tyle... po prostu masz teraz gorszy okres i tyle...
może faktycznie kwestia przeczekania....
rejestrowałas się w urzędzie ?? możesz dostać zawsze jakies dodatkowe szkolenie, przygotowanie do zawodu...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
najważniejsze w związku to właśnie brak awantur o ciągły brak kasy - bo ja więcej zarabiam od ciebie więc mogę kupować co mi się podoba.. tak niestety jest w większości związkach/małżeństwach. Ale ja uważam że to jest głupota. Powinno być tak, że to facet więcej zarabia ale mimo wszystko kobieta ma pełny dostęp do jego środków na koncie i może wydawać jego pieniądze na rzeczy potrzebne.
My akurat mamy tak, że ja za rok nie znajdę pracy bo będę na ostatnim roku studiów. Ale udzielam korepetycji i są miesiące gdzie naprawdę bdb na nich zarabiam. I mam od razu powiedziane, już dzisiaj, że mam pełny dostęp do jego konta, a jednocześnie kasa z korków nie idzie tylko na moje potrzeby, bo jakby nie było to też jest moja praca więc są to pieniądze wspólne
My akurat mamy tak, że ja za rok nie znajdę pracy bo będę na ostatnim roku studiów. Ale udzielam korepetycji i są miesiące gdzie naprawdę bdb na nich zarabiam. I mam od razu powiedziane, już dzisiaj, że mam pełny dostęp do jego konta, a jednocześnie kasa z korków nie idzie tylko na moje potrzeby, bo jakby nie było to też jest moja praca więc są to pieniądze wspólne
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Współczuję
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Partner a kwestia szukania pracy
zrób tak jak paula radzi poprostu być cicha na jego komentarze tylko by znaleźć pracę i uciec od niego
. Może to boleć bo wiadomo mieszkacie razem kochasz go albo poprostu brakuje mu nie złego kopa w dupe żeby zrozumiał jaki skarb ma przy sobie bo przecież nie po to sie uczyłaś tyle czasu by w domu siedzieć tylko by mieć w życiu lepiej. Trzymaj sie jakoś to będzie
Kochać to nie trzymać za rękę, lecz puścić ją by druga osoba nauczyła się chodzić w miłości.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Partner a kwestia szukania pracy
ja pomyslalabym o rozstaniu , lub za prace w domu wystawilabym mu rachunek .
powinien cie wspierać , i być wsparciem dla ciebie . takie zachowanie niescala związku . a z praca w naszym kraju to naprawdę jest ciężko obojętnie jaka prace chce się znalesc
powinien cie wspierać , i być wsparciem dla ciebie . takie zachowanie niescala związku . a z praca w naszym kraju to naprawdę jest ciężko obojętnie jaka prace chce się znalesc
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Aleksis1989 nieco Cię rozumiem, bo jestem w podobnej sytuacji "mieszkaniowej" i czasami też źle się z tym czułam. I niestety facet, który miewa takie skoki w humorach raczej się nie zmieni. Mój też miewał. Raz był dobry raz istny Devil a wszystko dlatego, bo zaczynało być ciężko finansowo. Nie oszukujmy się -kiedy konto się wyszczupla i tylko jedna osoba zarabia, zaczyna się złościć. Nie na to, że druga osoba jest niby "leniem" tylko na sam brak pracy.
Gdy będziesz mieć tą pracę, facet zacznie Cię doceniać... Mimo, że już dawno powinien. I zobaczysz, że większość problemów zniknie. Nie jesteś beznadziejna, to on jest beznadziejny... W ogóle faceci, którzy tak się zachowują są beznadziejni. Jednym przechodzi... Drugim nie.
Dopóki nie zajdziesz pracy będą problemy, będą szantaże że Cię wyrzuci.
On też może mieć pretensje, że sam na wszystko zarabia jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że przeprowadzając się do niego -będzie musiał przez jakiś czas was oboje utrzymywać.
Nie przejmuj się gadaniem, myślę że to tylko słowa żeby Ci dopiec, żeby Cię zabolało. Właśnie tu nie rozumiem mężczyzn. Chcą zamieszkać z kobietą, wiedzą o jej sytuacji jednak przekonują, zapewniają że pomogą, że poradzą sobie, biorą odpowiedzialność za nią, ściągają ją do siebie a później mają wielkie pretensje i zaczyna się szarganie psychiką -bo wyrzucą, bo kobieta ma się wyprowadzić. Dokładnie -jak Pan i pies.
Moim zdaniem to nie jest nawet dojrzałe zachowanie...Nie w takim przypadku. Głowa do góry, praca się w reszcie trafi. Co do jego dalszego zachowania z tymi kobietami to podejrzewam, że robi to po złości, ale to żadne wytłumaczenie. Z resztą nie uznaję takich tłumaczeń nawet gdyby...
Jeżeli te kontakty są jakieś "dziwne" to Twoim miejscu poczekałabym żeby się odbić, mieć tą pracę i gwarancję, że będziesz w stanie na siebie zarobić a wtedy facet powinien dostać porządnego kopa w dupsko za to co robił i jak Cię traktował.
Zero jakiejś wyrozumiałości w nim, zero zrozumienia, zero wsparcia. Zamiast pomóc Ci w znalezieniu pracy tylko Cię szantażuje i psychicznie wykańcza...
Gdy będziesz mieć tą pracę, facet zacznie Cię doceniać... Mimo, że już dawno powinien. I zobaczysz, że większość problemów zniknie. Nie jesteś beznadziejna, to on jest beznadziejny... W ogóle faceci, którzy tak się zachowują są beznadziejni. Jednym przechodzi... Drugim nie.
Dopóki nie zajdziesz pracy będą problemy, będą szantaże że Cię wyrzuci.
On też może mieć pretensje, że sam na wszystko zarabia jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że przeprowadzając się do niego -będzie musiał przez jakiś czas was oboje utrzymywać.
Nie przejmuj się gadaniem, myślę że to tylko słowa żeby Ci dopiec, żeby Cię zabolało. Właśnie tu nie rozumiem mężczyzn. Chcą zamieszkać z kobietą, wiedzą o jej sytuacji jednak przekonują, zapewniają że pomogą, że poradzą sobie, biorą odpowiedzialność za nią, ściągają ją do siebie a później mają wielkie pretensje i zaczyna się szarganie psychiką -bo wyrzucą, bo kobieta ma się wyprowadzić. Dokładnie -jak Pan i pies.
Moim zdaniem to nie jest nawet dojrzałe zachowanie...Nie w takim przypadku. Głowa do góry, praca się w reszcie trafi. Co do jego dalszego zachowania z tymi kobietami to podejrzewam, że robi to po złości, ale to żadne wytłumaczenie. Z resztą nie uznaję takich tłumaczeń nawet gdyby...
Jeżeli te kontakty są jakieś "dziwne" to Twoim miejscu poczekałabym żeby się odbić, mieć tą pracę i gwarancję, że będziesz w stanie na siebie zarobić a wtedy facet powinien dostać porządnego kopa w dupsko za to co robił i jak Cię traktował.
Zero jakiejś wyrozumiałości w nim, zero zrozumienia, zero wsparcia. Zamiast pomóc Ci w znalezieniu pracy tylko Cię szantażuje i psychicznie wykańcza...
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Naprawdę, bardzo Wam dziękuję dziewczyny za rady. Właśnie tak zrobię - jakoś zdzierżę jego zachowanie, a gdy znajdę pracę skończę to. I nie będzie mnie interesowało, że nagle on mnie docenia, a swoje przeprosiny będzie mógł wsadzić sobie w cztery litery.
On nie ma zielonego pojęcia jak ja to przeżywam, to jest tak traumatyczne i przekłada się na wszystko, co robię.
Dzisiejsza sytuacja - cały ranek się do mnie nie odzywał tylko bawił telefonem i oglądał tv. Ja wstałam, poszłam na zakupy, zrobiłam mu śniadanie - zjadł, nawet nie podziękował. Potem zajęłam się obiadem, żeby zjadł coś porządnego przed pracą, trochę się spieszyłam, zostało mi mało czasu do jego wyjścia i jak na złość zapomniałam czegoś ze sklepu. Upaćkana mięsem mielonym poprosiłam, żeby skoczył po tą rzecz (sklep mamy nawet nie 10 m od domu). Oświadczył mi, że skoro siedzę cały dzień w domu to mam robić wszystko i że jestem bezczelna, że go w ogóle o coś takiego proszę. Zamknęłam się więc i poszłam sama.
W trakcie obiadu zaczęło się narzekanie, litania, poniżanie i krzyki. Ja siedziałam cicho, ale nie wytrzymałam i zaczęłam płakać nad talerzem. Nie ruszyło go to w ogóle i dalej dawał popis swoich umiejętności.
Gdy już wychodził nagle zmienił swoje oblicze - próbował mnie przytulić i pocałować, ale nie pozwoliłam mu. No to w ramach zemsty powiedział mi, że nie wraca zaraz po pracy tylko wieczorem gdzieś wychodzi i będzie późno i mam na niego nie czekać.
Brak mi już sił...
On nie ma zielonego pojęcia jak ja to przeżywam, to jest tak traumatyczne i przekłada się na wszystko, co robię.
Dzisiejsza sytuacja - cały ranek się do mnie nie odzywał tylko bawił telefonem i oglądał tv. Ja wstałam, poszłam na zakupy, zrobiłam mu śniadanie - zjadł, nawet nie podziękował. Potem zajęłam się obiadem, żeby zjadł coś porządnego przed pracą, trochę się spieszyłam, zostało mi mało czasu do jego wyjścia i jak na złość zapomniałam czegoś ze sklepu. Upaćkana mięsem mielonym poprosiłam, żeby skoczył po tą rzecz (sklep mamy nawet nie 10 m od domu). Oświadczył mi, że skoro siedzę cały dzień w domu to mam robić wszystko i że jestem bezczelna, że go w ogóle o coś takiego proszę. Zamknęłam się więc i poszłam sama.
W trakcie obiadu zaczęło się narzekanie, litania, poniżanie i krzyki. Ja siedziałam cicho, ale nie wytrzymałam i zaczęłam płakać nad talerzem. Nie ruszyło go to w ogóle i dalej dawał popis swoich umiejętności.
Gdy już wychodził nagle zmienił swoje oblicze - próbował mnie przytulić i pocałować, ale nie pozwoliłam mu. No to w ramach zemsty powiedział mi, że nie wraca zaraz po pracy tylko wieczorem gdzieś wychodzi i będzie późno i mam na niego nie czekać.
Brak mi już sił...
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Oj wspołczuje... i trzymam kciuki by jak najszybciej udało Ci się od niego wyrwać...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Partner a kwestia szukania pracy
dziewczyno nogi za pas ... powodzenia oby ci się udało
Re: Partner a kwestia szukania pracy
wie w jakiej sytuacji jestes wiec to perfidnie wykorzystuje. Ja z moim miałam bardzo podobne przejścia, chciał byśmy razem zamieszkali u niego, ok. Nagle straciłam prace,nie było źle bo gospodarowałam się tak że nam na wszystko starczało, tyle ze na styk. A on z 1500 zł chciał mieć jeszcze odłożone i co miesiąc kupiona jakąś praktyczną rzecz do domu. Też miał humorki, nie odzywanie się, docinki. z jakiego powodu nie wiem bo działo się tak jak nie miałam pracy i gdy znalazłam również sie tak zdarzało. Wiec może to że nie pracujesz to zwykła wymówka, by się mieć do czego przyczepić? Za ich rozumowaniem ciężko nadążyc a ponoć tacy prości i nie skomplikowani są...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
najgorsze co teraz możesz zrobić, to wpaść w totalnego doła! Dziewczyno! Dasz radę! Wytrzymaj jeszcze troszeczkę a uda Ci się z tego wyjść!Aleksis1989 pisze:Naprawdę, bardzo Wam dziękuję dziewczyny za rady. Właśnie tak zrobię - jakoś zdzierżę jego zachowanie, a gdy znajdę pracę skończę to. I nie będzie mnie interesowało, że nagle on mnie docenia, a swoje przeprosiny będzie mógł wsadzić sobie w cztery litery.
On nie ma zielonego pojęcia jak ja to przeżywam, to jest tak traumatyczne i przekłada się na wszystko, co robię.
Dzisiejsza sytuacja - cały ranek się do mnie nie odzywał tylko bawił telefonem i oglądał tv. Ja wstałam, poszłam na zakupy, zrobiłam mu śniadanie - zjadł, nawet nie podziękował. Potem zajęłam się obiadem, żeby zjadł coś porządnego przed pracą, trochę się spieszyłam, zostało mi mało czasu do jego wyjścia i jak na złość zapomniałam czegoś ze sklepu. Upaćkana mięsem mielonym poprosiłam, żeby skoczył po tą rzecz (sklep mamy nawet nie 10 m od domu). Oświadczył mi, że skoro siedzę cały dzień w domu to mam robić wszystko i że jestem bezczelna, że go w ogóle o coś takiego proszę. Zamknęłam się więc i poszłam sama.
W trakcie obiadu zaczęło się narzekanie, litania, poniżanie i krzyki. Ja siedziałam cicho, ale nie wytrzymałam i zaczęłam płakać nad talerzem. Nie ruszyło go to w ogóle i dalej dawał popis swoich umiejętności.
Gdy już wychodził nagle zmienił swoje oblicze - próbował mnie przytulić i pocałować, ale nie pozwoliłam mu. No to w ramach zemsty powiedział mi, że nie wraca zaraz po pracy tylko wieczorem gdzieś wychodzi i będzie późno i mam na niego nie czekać.
Brak mi już sił...
A tak naprawdę to powinnaś tym talerzem nad którym płakałaś tak porządnie o podłogę trzasnąć i zrobić mu awanturę! Że masz dość poniżania, upokarzania, marudzenia! Że jesteś wykształconą kobietą, że on wcale nie znalazł pracy dlatego że ma super wykształcenie i każdy go chciał, tylko znalazł ją po znajomości, że nie będziesz już długo na jego utrzymaniu, że jeszcze trochę a nie będzie Cię musiał w ogóle oglądać. Musisz mu tak nagadać by poszło mi w pięty. Naprawdę nie ma sensu płakać. Ja wiem że w depresji człowiek nie ma innej obrony tylko płacz, ale to nie załatwi wszystkiego. Musisz się postawić!
-
Aleksis1989
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 9
- Rejestracja: pn kwie 08, 2013 5:14 pm
Re: Partner a kwestia szukania pracy
Podjęłam dzisiaj ostateczną próbę ratowania naszego związku, choć wydaje mi się, że to on powinien coś robić w tym kierunku.
Zaraz z samego rana, jak jeszcze leżeliśmy w łóżku zaczynałam mu tłumaczyć, że to nie jest tak, że nie chce iść do pracy, tylko najzwyczajniej w świecie trzeba trochę poczekać i cały czas szukać. Na początku mnie słuchał, a potem stwierdził, że on już wie, dlaczego ja się wiecznie na niego obrażam i nie odzywam - bo nie chce mi się nawet w domu nic zrobić i jestem śmiertelnie obrażona na świat, że muszę. To zdanie mnie zabiło.
Tłumacze jak "głupiemu", że to w ogóle nie o to chodzi - nie chce z nim rozmawiać, bo mnie obraża i poniża i nie czuję się przez niego kochana, doceniana i szanowana.
Na to powiedział: "A niby kiedy ja Cię obraziłem?"
... Nawet tego nie skomentowałam i dałam sobie spokój z rozmową. On się też jakoś nie przejął, bo zaraz złapał na telefon.
Potem przesiadł się na komputer i zapytałam go tylko,czy te dwie godziny przed pracą mógłby poświęcić mi, to znaczy, zapytałam, czy nie ma potrzeby, żeby spędzać ze mną czasu. To odparł dokładnie: "Ja mam tylko kilka godzin przed pracą na załatwienie swoich spraw, nie siedzę w domu 24 h na dobę jak niektórzy". Do jego wyjścia nie odzywałam się już ani słowem.
Postanowiłam porozmawiać z jego matką, bo ona nie ma zielonego pojęcia jaki naprawdę jest jej syn - przy niej całkowicie inaczej mnie traktuje.
A potem już tylko czekać, aż się coś trafi i spadam stąd jak najdalej.
Zaraz z samego rana, jak jeszcze leżeliśmy w łóżku zaczynałam mu tłumaczyć, że to nie jest tak, że nie chce iść do pracy, tylko najzwyczajniej w świecie trzeba trochę poczekać i cały czas szukać. Na początku mnie słuchał, a potem stwierdził, że on już wie, dlaczego ja się wiecznie na niego obrażam i nie odzywam - bo nie chce mi się nawet w domu nic zrobić i jestem śmiertelnie obrażona na świat, że muszę. To zdanie mnie zabiło.
Tłumacze jak "głupiemu", że to w ogóle nie o to chodzi - nie chce z nim rozmawiać, bo mnie obraża i poniża i nie czuję się przez niego kochana, doceniana i szanowana.
Na to powiedział: "A niby kiedy ja Cię obraziłem?"
... Nawet tego nie skomentowałam i dałam sobie spokój z rozmową. On się też jakoś nie przejął, bo zaraz złapał na telefon.
Potem przesiadł się na komputer i zapytałam go tylko,czy te dwie godziny przed pracą mógłby poświęcić mi, to znaczy, zapytałam, czy nie ma potrzeby, żeby spędzać ze mną czasu. To odparł dokładnie: "Ja mam tylko kilka godzin przed pracą na załatwienie swoich spraw, nie siedzę w domu 24 h na dobę jak niektórzy". Do jego wyjścia nie odzywałam się już ani słowem.
Postanowiłam porozmawiać z jego matką, bo ona nie ma zielonego pojęcia jaki naprawdę jest jej syn - przy niej całkowicie inaczej mnie traktuje.
A potem już tylko czekać, aż się coś trafi i spadam stąd jak najdalej.
-
paula
Re: Partner a kwestia szukania pracy
ojj nie wiem czy rozmowa z teściową cokolwiek pomoże. Moja siostra też kiedyś dzwoniła notorycznie do matki swojego męża jak ten robił o coś awantury. I wiesz jaki był tego efekt? Teściowa mojej siostry jest ślepo zapatrzona w swojego synka. Niby przy mojej siostrze gadała że ona z nim porozmawia, że coś z tym zrobi, a tak naprawdę to go tylko buntowała przeciwko własnej żonie. A dzisiaj, po 7 latach małżeństwa (o ile to w ogóle jest małżeństwo..) synowa z teściową się nienawidzą, siostra ze swoim mężem żyją jak kolega z koleżanką - po prostu masakra..
skoro na niego nie działa Twoje tłumaczenie, to przy najbliższej okazji weź się w garść i powiedz mu wszystko: jak Ci jest ciężko gdy on nie docenia tego co robisz, jak trudno jest znaleźć pracę w XXIw. w Polsce, jak potrzebujesz czasem jego wsparcia, aż w końcu powiedz (jak wyżej pisałam) że już niedługo nie będzie musiał się Tobą przejmować.
skoro na niego nie działa Twoje tłumaczenie, to przy najbliższej okazji weź się w garść i powiedz mu wszystko: jak Ci jest ciężko gdy on nie docenia tego co robisz, jak trudno jest znaleźć pracę w XXIw. w Polsce, jak potrzebujesz czasem jego wsparcia, aż w końcu powiedz (jak wyżej pisałam) że już niedługo nie będzie musiał się Tobą przejmować.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Partner a kwestia szukania pracy
może ja inaczej mysle ale ja nie byłabym z taka osoba , po prostu nie bo nikt nie jest niewolnikiem drugiej osoby , i dziwie się za chcesz podejmowac ratowanie związku . to on ma praczke sprzataczke kochanke wszystko w jednym i za darmo . nie traktuje ciebie jak partnera życiowego , to już by niebyło dla mnie
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: ICCrawler - ICjobs, Snappy [Bot] i 1 gość