Co mam zrobić?
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
a wy moze sie wyprowadzcie bo wykonczysz sie a szkoda zdrowia na kłotnie i swary bo zycie tak szybko mija .Musisz szukac z mezem rozwiazania aby ratowac wasz zwiazek
Re: Co mam zrobić?
nie ma takiej mozliwości żeby dom podzielić, jest tak mały że po prostu się nie da..
nie wiem czy ktokolwiek chciałby tutaj mieszkać..
ostatnio w niedzielę pojechałam na izbę przyjęć bo się kończyłam z bólu.. miałam podejrzenie trzustki albo zapalenia żoładka, a tydziń wcześniej zapalenie piersi po tabletkach anty.. i ja zwijam się z bólu i każdy mi tak współczuje a ja siędowiaduje potem że się śmiali że cały czas jak nie to to to.. i że sobie to wszystko wymyślam,,, wiecie co??
przyjechał po mnie tata z siostrą i wypili kawę, a że akurat wszyscy byli z rodziny męża to siedzieli sobie w kuchni.. i przyjechała najmłodsza siostra męża i wyskakuje z tekstem < ja szłam z łazienki i byłam akurat przy tym> no nawet mi kawy w domu rodzinnym nie ma kto zrrobić jak przyjade.. <ja nic się nie odezwałam chociaż mnie pikło, ale i tak już byłam wystarczająco słaba> ,a na to mój tato odpowiedział tak: no jak synowej nie ma to mamusia też nie zrobi, trzeba jjechać do teściowej.. ale oczywiście też tak przyżartował, a ona w poniedziałek dzwoni do męża czy wogóle słyszał co jego teściu do niej powiedział.. on że tak że żartował, a ona co to za żarty ,że zrobiło się jej przykro, że poczuła się jak intruz we własnym domu... jak ja to usłyszałam.. to mało nie wybuchłam, zaraz do niej zadzwoniłam i jej wygarnęlam a ona się po prostu rozłaczyła..
nie wiem czy ktokolwiek chciałby tutaj mieszkać..
ostatnio w niedzielę pojechałam na izbę przyjęć bo się kończyłam z bólu.. miałam podejrzenie trzustki albo zapalenia żoładka, a tydziń wcześniej zapalenie piersi po tabletkach anty.. i ja zwijam się z bólu i każdy mi tak współczuje a ja siędowiaduje potem że się śmiali że cały czas jak nie to to to.. i że sobie to wszystko wymyślam,,, wiecie co??
przyjechał po mnie tata z siostrą i wypili kawę, a że akurat wszyscy byli z rodziny męża to siedzieli sobie w kuchni.. i przyjechała najmłodsza siostra męża i wyskakuje z tekstem < ja szłam z łazienki i byłam akurat przy tym> no nawet mi kawy w domu rodzinnym nie ma kto zrrobić jak przyjade.. <ja nic się nie odezwałam chociaż mnie pikło, ale i tak już byłam wystarczająco słaba> ,a na to mój tato odpowiedział tak: no jak synowej nie ma to mamusia też nie zrobi, trzeba jjechać do teściowej.. ale oczywiście też tak przyżartował, a ona w poniedziałek dzwoni do męża czy wogóle słyszał co jego teściu do niej powiedział.. on że tak że żartował, a ona co to za żarty ,że zrobiło się jej przykro, że poczuła się jak intruz we własnym domu... jak ja to usłyszałam.. to mało nie wybuchłam, zaraz do niej zadzwoniłam i jej wygarnęlam a ona się po prostu rozłaczyła..
Re: Co mam zrobić?
kurcze jesteśmy już razem pięć lat, od ośmiu miesięcy jesteśmy małżeństwem i naprawdę jestem z nim szczęśliwa.. tylko czasem nie mogę pojąć jak on może być tak naiwny?? dzwoni nie denerwuj się będzie dobrze, ale ja wiem że nie.. chce tylko rozmawiać, jakby bał się odejść z tego domu.. jestem bezsilna..
główną moją myślą jest żeby się stąd wyprowadzić, boję się trochę bo nie wiem czu on pójdzie ze mną czy wybierze matke.. możę rzeczywiście powinnam go zapisać do terapeuty, bo toksyczna matka nas niszczy a on tak jakby czuł że musi z nią zostać.. polecam artykuł na ten temat:
http://www.magnoli.pl/?p=427
w razie gdyby ktoś miał taki problem
główną moją myślą jest żeby się stąd wyprowadzić, boję się trochę bo nie wiem czu on pójdzie ze mną czy wybierze matke.. możę rzeczywiście powinnam go zapisać do terapeuty, bo toksyczna matka nas niszczy a on tak jakby czuł że musi z nią zostać.. polecam artykuł na ten temat:
http://www.magnoli.pl/?p=427
w razie gdyby ktoś miał taki problem
Re: Co mam zrobić?
bo ona jest kobietą która nie przejmowała się czy dzieci mają co jeść, w co się ubrać.. nie interesowała się nimi wogóle.. oni sami musieli o siebie zadbac. Byleby tylko ona miała dla siebie a reszta się nie liczyła.. do tej pory tak jest
wyobraźcie sobie że ja jak kupie chleb to wkładam do chlebaka, a ona jak kupi to chowa go gdzieś do mebli.. wszystko przede mną chowa.. bułki, cukier, soki, nawet mi grzybki zabrała z lodówki co mi dała... jaqkbyście się czuły?
wyobraźcie sobie że ja jak kupie chleb to wkładam do chlebaka, a ona jak kupi to chowa go gdzieś do mebli.. wszystko przede mną chowa.. bułki, cukier, soki, nawet mi grzybki zabrała z lodówki co mi dała... jaqkbyście się czuły?
Re: Co mam zrobić?
Hmm... Najgorszy wlasnie brak konkretnej reakcji że strony faceta.. Chcę żeby byl 'spokoj' i mysli że taki kwas jak grypa - w koncu przejdzie... Znam to z doswiadczenia, też czekalam aż on cos zrobi bo relacje z rodzicami byly jak dla mnie chore, ale faceci sa tak chyba skonstruowani że nie maja odwagi na takie zmiany.. I czekaja aż 'samo przejdzie'. Myslalam że tylko mój taki jest.. Po takim czasie znam już jego slabe punkty, (oprocz jednego ale to tylko nas dotyczy), wiem że ma też poza rodzina autorytety - ktore w awaryjnych sytuacjach wzywam na pomoc, moze Twój też ma jakiegos mega przyjaciela, kuzyna, nie wiem, kogos baardzo waznego kto bylby w stanie nim troche trzasnac... Bo facet musi w takich sytuacjach od drugiego uslyszec że pieprzy sprawe, inaczej nie dotrze... Przynajmniej w moim przypadku to się sprawdzalo. W wiekszosci oczywiscie, bo o sprawach intymnych po prostu wstyd mi mowic.ale co do reszty to już wszystkiego się lapalam. I Tobie też polecam - walcz, puki masz sile. Moze faktycznie zaproponuj mu jakis wynajem samodzielnego mieszkania, nawet kawalerki, ale bedzie Wasze. Zrzekac się spadku nie musi. Kurcze, to jest wlasnie to, toksyczna mamusia nie wytlumaczy synusiowi że to zona jest pirwsza i najwazniejsza rodzina...
Normalnie na sama mysl mi cisnienie skacze... Wrrr... Sproboj jeszcze z nim ostro pogadac, nie karz wybierac, postaw moze przed faktem - bo szczerze mowiac nie wierze że on cos ruszy. Nie żeby przeciw Tobie, ale oni tacy sa.. Powiedz że się wyprowadzacie - razem, że wyszlas za niego a nie za cala rodzine. Że jest dla Ciebie najwazniejszy i chcesz być z nim - tylko z nim. I zobacz co zrobi. Powiedz zeba się zastanowil na spokojnie nad swoimi priorytetami, i nad tym czego - i kogo chcę w swoim zyciu codziennym najbardziej. Nikt nie karze mu się rodziny wyrzekac - ale to Ty jestes teraz jego najblizsza rodzina.
Daj znac co u Ciebie :*
Normalnie na sama mysl mi cisnienie skacze... Wrrr... Sproboj jeszcze z nim ostro pogadac, nie karz wybierac, postaw moze przed faktem - bo szczerze mowiac nie wierze że on cos ruszy. Nie żeby przeciw Tobie, ale oni tacy sa.. Powiedz że się wyprowadzacie - razem, że wyszlas za niego a nie za cala rodzine. Że jest dla Ciebie najwazniejszy i chcesz być z nim - tylko z nim. I zobacz co zrobi. Powiedz zeba się zastanowil na spokojnie nad swoimi priorytetami, i nad tym czego - i kogo chcę w swoim zyciu codziennym najbardziej. Nikt nie karze mu się rodziny wyrzekac - ale to Ty jestes teraz jego najblizsza rodzina.
Daj znac co u Ciebie :*
Re: Co mam zrobić?
dziękuje za pocieszne słowa i za rady, wezme je pod uwagę, czeka nas jutro długa i niezbyt przyjemna rozmowa.. ale trzeba przez to przejść.. najgorsze jest to że teściowa będzie chodzić jak paw i triumfować, bo pewnie my się pokłócimy, a ją to będzie cieszyć.. ohhh
dam znać jak poszło, ale cudu się nie spodziewam..
Pozdrawiam cieplutko w ten zimowy wieczór :*
dam znać jak poszło, ale cudu się nie spodziewam..
Pozdrawiam cieplutko w ten zimowy wieczór :*
Re: Co mam zrobić?
Cholera tyle się jeszcze napisalam i wszystko gdzies zaginelo :/
Przy rozmowie nie daj się sprowokowac czy wytracic z rownowagi - pisalam wczesniej, mow do niego na zimno - pistaraj się przynajmniej nie okazywac za bardzo emocjo... Powiedz że szanujesz jego rodzine, bo to też Twoja teraz, ale zycie w wielokacie jest dla Ciebie - co najmniej niewygodne.. Że chcesz być z nim i on jest dla Ciebie teraz najwaznieszy. Jak nie umie podjac decyzji czy dzialan - co do innego mieszkania, niech da Tobie zielone swiatlo.. Niech się zastanowi nad swoumi priorytetami, nad tym czym - i kim dla niego jest rodzina... Jeżeli to mamusia, to co znaczyl slub? Lojj, przerabialam to - wspolczuje baardzo... Ale nie trac sil i nadziei. Nie kloc się z nim - staraj się przynajmniej, coby się Tekla nie cieszyla
a i dla niego to bedzie wyrazniejsze - tak mysle, jak bedziesz na spokojnie i zimno przedstawiac swój punkt widzenia. W koncu nie wystepujesz przeciw jego rodzinie
jestes za Wasza rodzina.. Zycze puki co powodzenia.. 3m się dziewczyno :*
Przy rozmowie nie daj się sprowokowac czy wytracic z rownowagi - pisalam wczesniej, mow do niego na zimno - pistaraj się przynajmniej nie okazywac za bardzo emocjo... Powiedz że szanujesz jego rodzine, bo to też Twoja teraz, ale zycie w wielokacie jest dla Ciebie - co najmniej niewygodne.. Że chcesz być z nim i on jest dla Ciebie teraz najwaznieszy. Jak nie umie podjac decyzji czy dzialan - co do innego mieszkania, niech da Tobie zielone swiatlo.. Niech się zastanowi nad swoumi priorytetami, nad tym czym - i kim dla niego jest rodzina... Jeżeli to mamusia, to co znaczyl slub? Lojj, przerabialam to - wspolczuje baardzo... Ale nie trac sil i nadziei. Nie kloc się z nim - staraj się przynajmniej, coby się Tekla nie cieszyla
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
wiecie zastanawiam sie z kad w tych tesciowych tyle goryczy i nienawisci do swych dzieci . czy jak one byly młode i wchodzili do rodziny swych połowek to tez im tesciowe tak pokazywały tyle nienawisci
Re: Co mam zrobić?
Cześć Dziewczyny!
muszę Wam powiedzieć,że szala się przeważyła i spakowałam swoje rzeczy i wczoraj pojechałam do rodziców..
Cała złość znalazła ujście i w końcu nie pytrzymałam.. w piątek gdy mój Luby wrócił już do domu< ok.23> nie dość żę kompletnie mnie olał to jeszcze okazało się że po drodze z kolegami bachnęli sobie kilka drineczków..
muszę Wam powiedzieć,że szala się przeważyła i spakowałam swoje rzeczy i wczoraj pojechałam do rodziców..
Cała złość znalazła ujście i w końcu nie pytrzymałam.. w piątek gdy mój Luby wrócił już do domu< ok.23> nie dość żę kompletnie mnie olał to jeszcze okazało się że po drodze z kolegami bachnęli sobie kilka drineczków..
Re: Co mam zrobić?
Cały dzień przepłakałam, bo nawet nie przeprosil i cały dzień nie zadzwonił..
Wieczorem przyjechał, moi rodzice z nim też gadali, potem znów my razem rozmawialiśmy, bardzo długo, dyskutowaliśmy i doszliśmy do wniosku że spróbujemy jeszcze raz dojsc do porozumienia z teściową.. Potem on mnie przeprosił, wyraził skruchę i wróciliśmy do domu, ale postawiłam mu wyraźnie pewne warunki i to jest ostatnia szansa..
Zobaczymy co to będzie..
Wieczorem przyjechał, moi rodzice z nim też gadali, potem znów my razem rozmawialiśmy, bardzo długo, dyskutowaliśmy i doszliśmy do wniosku że spróbujemy jeszcze raz dojsc do porozumienia z teściową.. Potem on mnie przeprosił, wyraził skruchę i wróciliśmy do domu, ale postawiłam mu wyraźnie pewne warunki i to jest ostatnia szansa..
Zobaczymy co to będzie..
Re: Co mam zrobić?
No to jest najgorsze jak do rodziny którą tworzycie wtrącają się osoby trzecie
Adrian

Re: Co mam zrobić?
Jesteśmy właśnie po rozmowie z teściową.. o dziwo bardzo spokojnie wszystkie drażniące nas kwestie przyjęła.. Zobaczymy jaki rezultat przyniesie ta rozmowa.. Mąż wyraźnie określił warunki jakie będą panowały od teraz w domu, poruszył kwestie przyjazdu siostry i inne tematy..
Co najśmieszniejsze poweim Wam że wyparła się wszystkiego co mówiła do innych na nas oraz że nigdy mi nie ubliżyła nie zwyzywała ani nic w tym sensie... jest tak zadowolona z nas żę hej.. no nie wiem jak długo będzie dobrze, ale mi wyraźnie mężuś powiedzial, że jak tylko nie będzie się liczyć z tym co się powiedziało, to będzie bardzo rygorystycznie z nią postępował..
Kwestia siostrzyczek trochę się rozjaśniła, bo jedna się nie odzywa wogóle i powiedziała,że sie tutaj u nas nie pokaże i nie zamierza też odwiedzać mamy, a druga zaczęła pokazywać na co ją stać..i się wkurzył też na nią..
a co do jej przyjazdu na święta ustaliliśmy że to ostatni raz kiedy tak sami się wpraszaja, a w święta jasno sobie wszystko wyjaśnimy co i jak.. a kosztami na święta mamy się podzielić..
znając ich stwierdzam przedwcześnie, że pewnie się obrażą za to że się im wytłumaczy że nie ma przyjazdu na ile chcą i kiedy chcą.. no ale przynajmniej będziemy mieli w końcu spokój..
Co najśmieszniejsze poweim Wam że wyparła się wszystkiego co mówiła do innych na nas oraz że nigdy mi nie ubliżyła nie zwyzywała ani nic w tym sensie... jest tak zadowolona z nas żę hej.. no nie wiem jak długo będzie dobrze, ale mi wyraźnie mężuś powiedzial, że jak tylko nie będzie się liczyć z tym co się powiedziało, to będzie bardzo rygorystycznie z nią postępował..
Kwestia siostrzyczek trochę się rozjaśniła, bo jedna się nie odzywa wogóle i powiedziała,że sie tutaj u nas nie pokaże i nie zamierza też odwiedzać mamy, a druga zaczęła pokazywać na co ją stać..i się wkurzył też na nią..
a co do jej przyjazdu na święta ustaliliśmy że to ostatni raz kiedy tak sami się wpraszaja, a w święta jasno sobie wszystko wyjaśnimy co i jak.. a kosztami na święta mamy się podzielić..
znając ich stwierdzam przedwcześnie, że pewnie się obrażą za to że się im wytłumaczy że nie ma przyjazdu na ile chcą i kiedy chcą.. no ale przynajmniej będziemy mieli w końcu spokój..
Re: Co mam zrobić?
3mam kciuki mocno
Re: Co mam zrobić?
Dziękuję :* chciałabym wierzyć, że będzie ok, ale trochę mi ciężko, bo tych prób było już trochę.. skoro Mąż twierdzi, że się uparł i nie popuści to trzymam go za slowo, niech się postara. A co do przyjazdu jego siostry to stwierdziliśmi, że lepiej będzie jeśli powie się im, znaczy wytłumaczy, wszystko twarzą w twarz, a nie przez tel, żeby wszystko było jasne.. Bo wiadomo, że takie rozmowy to nie na tel..
Poza tym muszę chyba też uzbroić się w cierpliwość, bo wiadomo, że hop siup od razu się wszystko nie zmieni
Powiem Wam że byłam dumna z Męża że wygarnął matce wszystkie rzeczy przez które powstają problemy.. Chciałabym tylko żeby jeszcze bardziej okazywał jak mu na mnie zależy
Poza tym muszę chyba też uzbroić się w cierpliwość, bo wiadomo, że hop siup od razu się wszystko nie zmieni
Powiem Wam że byłam dumna z Męża że wygarnął matce wszystkie rzeczy przez które powstają problemy.. Chciałabym tylko żeby jeszcze bardziej okazywał jak mu na mnie zależy
Re: Co mam zrobić?
Póki co, przebywam u rodzicow na podreperowaniu mojej siadajcej psychiki 
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
milego wypoczynku
Re: Co mam zrobić?
Dziękuję :*
Wiecie co, szkoda że nie da się tak po prostu zapomnieć o wszystkich problemach, one ciągle siedzą w mojej głowie i cały czas pojawiają się nowe myśli.. Normalnie ja nie wiem co zrobić żeby się od nich uwolnić...
Wiecie co, szkoda że nie da się tak po prostu zapomnieć o wszystkich problemach, one ciągle siedzą w mojej głowie i cały czas pojawiają się nowe myśli.. Normalnie ja nie wiem co zrobić żeby się od nich uwolnić...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
pociesze cie . te mysli ma kazdy nie omijaja nikogo
Re: Co mam zrobić?
ryba84 skorzystałam z Twojej rady żeby dobry kolega przemówił Mężusiowi do rozsądku, ale tylko mi się za to oberwało.. zaczął mi wymyślać, że to nasze sprawy a ja wplątałam obcą nam osobę.. no mówię Wam, M A S A K R A
tak mnie denerwuje
tak mnie denerwuje
Re: Co mam zrobić?
Ciężka sprawa, na prawdę, trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie 
Re: Co mam zrobić?
tak, też chciałabym żeby tak było.. tylko co jak on ma klapki na oczach? i nie widzi jak inni wykorzystuja Jego miekkie serce? jak mu to wytlumaczyc bo juz naprawde nie mam pomysłów..
Re: Co mam zrobić?
no to przykro czytac, ze zaszkodzilam.. niechcacy oczywiscie.. widocznie tez od stopnia znajomosci i metod zalezy to jak sie taka interwencje odbiera.. poza tym napewno kazdy jest inny i reaguje inaczej. coz, stalo sie.. mozesz tylko sie bronic bezsilnoscia.. bo to fakt, jak to sie mowi 'tonacy brzytwy sie chwyta'.. czasem to przynosi wiecej szkody niz pozytku, ale probowac trzeba wszystkiego..
moj tez ma klapki na oczach.. i mi akurat pomysly jak na ta chwile sie wyczerpaly jak dotrzec do niego..
tak czasem mysle ze facet to faktycznie jakis osobny gatunek - podgatunek
i moze trzeba poprostu brac ich jacy sa.. tylko taka opcje mozna sie starac wprowadzac jak zyjemy we dwoje.. jak sie pojawiaja osoby trzecie to mi juz brakuje sil i pomyslow..
coz... rece opadaja po same kostki..... 3m sie cieplutko :*
moj tez ma klapki na oczach.. i mi akurat pomysly jak na ta chwile sie wyczerpaly jak dotrzec do niego..
tak czasem mysle ze facet to faktycznie jakis osobny gatunek - podgatunek
coz... rece opadaja po same kostki..... 3m sie cieplutko :*
Re: Co mam zrobić?
cholera, tylko nie daj sobie wmowic poczucia winy, ze obcych wtajemniczasz, czy cokolwiek innego.. starasz sie COS robic, a to swiadczy o tym, ze Ci zalezy.. walczysz o Was, i On nie moze miec pretensji o 'technike'.. napewno jest mu tylko przed kumplem glupio, dlatego sie tak wscieka.. nie bierz tego absolutnie do siebie.
w moim przypadku bylo tak, ze ja przewiduje reakcje mojego meza w zgodnosci do 99%, wiec wiedzialam do kogo, kiedy i co powiedziec, i co 'kazac' powiedziec zeby przynioslo skutek.. u mnie nie przynioslo zadnego, tez na poczatku sie ciskal troszke, bo urazona meska duma.. ale nie dalam sie stlamsic, atak odpieralam spokojem, ze nie daje mi wyboru zostawiajac mnie sama z problemem, z tym wszystkim co sie klebi w glowie, co ciagle i ciagle wraca, z tym co zostaje przemilczane - a mi nie daje spokoju.. ehh tak sie wszystko zbiera i zbiera az w koncu wybuchamy.
najgorsze jest kiedy nic juz nie robimy bo juz sie nie chce. a takie akcje na dluzsza mete do tego prowadza. kiedy pojawia sie obojetnosc, sa marne szanse, a facet zazwyczaj w takiej sytuacji to dopiero nie wie jak sie zachowac.. az obojetnosc przechodzi w niechec i nie ma juz ratunku.. nie chce demonizowac - moja syt byla troszke inna...
walcz jeszcze puki masz sile, Jemu nie daj sie sprowokowac czy wytracic z rownowagi. najlepsza obrona jest atak - to instynktowne, On napewno tak bedzie reagowal. a Ty musisz Go wyczuc, czy w danym momenci go atakowac, czy ze spokojem wytlumaczyc swoje stanowisko czy w ogole przemilczec..
kuzwa z tymi facetami! i podwojna kuzwa z (wiekszoscia) tesciowych... uhhh...
w moim przypadku bylo tak, ze ja przewiduje reakcje mojego meza w zgodnosci do 99%, wiec wiedzialam do kogo, kiedy i co powiedziec, i co 'kazac' powiedziec zeby przynioslo skutek.. u mnie nie przynioslo zadnego, tez na poczatku sie ciskal troszke, bo urazona meska duma.. ale nie dalam sie stlamsic, atak odpieralam spokojem, ze nie daje mi wyboru zostawiajac mnie sama z problemem, z tym wszystkim co sie klebi w glowie, co ciagle i ciagle wraca, z tym co zostaje przemilczane - a mi nie daje spokoju.. ehh tak sie wszystko zbiera i zbiera az w koncu wybuchamy.
najgorsze jest kiedy nic juz nie robimy bo juz sie nie chce. a takie akcje na dluzsza mete do tego prowadza. kiedy pojawia sie obojetnosc, sa marne szanse, a facet zazwyczaj w takiej sytuacji to dopiero nie wie jak sie zachowac.. az obojetnosc przechodzi w niechec i nie ma juz ratunku.. nie chce demonizowac - moja syt byla troszke inna...
walcz jeszcze puki masz sile, Jemu nie daj sie sprowokowac czy wytracic z rownowagi. najlepsza obrona jest atak - to instynktowne, On napewno tak bedzie reagowal. a Ty musisz Go wyczuc, czy w danym momenci go atakowac, czy ze spokojem wytlumaczyc swoje stanowisko czy w ogole przemilczec..
kuzwa z tymi facetami! i podwojna kuzwa z (wiekszoscia) tesciowych... uhhh...
Re: Co mam zrobić?
nic się nie martw sama chciałam spróbować 
masz rację faceci są jacyś inni..
ja upieram się przy swoim że mam całkowitą rację, nie daje za wygraną. Po tym jak się spakowałam i pojechałam do rodziców On powiedział mi że mówiłam że nie zostawię go i że zawsze będę o niego walczyć, a ja mu powiedziałam,że powoli zaczyna brakować mi sił i że nie mam ochoty ciągle walczyć z jego matką.. No cóż, powiedział, że wszystko się ułoży i że pokaże mi że jestem tą naj naj.. więc czekam
zobaczę jak mu zależy właśnie:)
masz rację faceci są jacyś inni..
ja upieram się przy swoim że mam całkowitą rację, nie daje za wygraną. Po tym jak się spakowałam i pojechałam do rodziców On powiedział mi że mówiłam że nie zostawię go i że zawsze będę o niego walczyć, a ja mu powiedziałam,że powoli zaczyna brakować mi sił i że nie mam ochoty ciągle walczyć z jego matką.. No cóż, powiedział, że wszystko się ułoży i że pokaże mi że jestem tą naj naj.. więc czekam
zobaczę jak mu zależy właśnie:)
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Co mam zrobić?
zobaczysz czy sie wykaze kreatywnoscia
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość