jednak co jakiś czas (może co 3 mce) ma jeden dzień, w kórym doprowadza mnie do płaczu, ot tak, bo lubi, choć ostatnie razy nie były jakieś złe, tak zwyczajnie wiedziałam, że się bawi.. teraz powiedział mi coś okropnego, później twierdził też, że w żartach, ale okropnie mi to zaległo w pamięci.. stwierdził, że ze mną nie wychodzi, bo robię mu wiochę, bo wszyscy patrzą na mnie z politowaniem..wszędzie gdzie się ze mną pojawi, stwierdził, że jak ma mnie zabierać na imprezy, jak ciągle mam problemy (tak, ostatnio miałam, bo zostawił mnie totalnie samą na całą imprezę i gadał z kumplem, nie przychodził do mnie choć na 5 minut) ja wiem, że przecież potrafię się zachować, często wybywam gdzieś z rodzicami (!!), od dziecka potrafiłam zachować się w towarzystwie.., to on raczej np. siedząc z moją rodziną na moich urodzinach przy stole, gdy wszyscy rozmawiają nie odzywa się w ogóle, ani jednym słowem i mnie to drażni, że siedzę jak emeryt w łóżku i oprócz sklepów nigdzie nie wychodzimy (ale on nic nie zaproponuje, bo po co, jak stwierdziłam, ze przecież namawiam go często, żebyśmy wyszli na kawę to on, że nie, nie chce.. a ostatnio mi powiedział, że ja to bym tylko wychodziła, żeby się nażreć..) stwierdził, że jestem popierdolona, jak chciałam, żeby mnie choć przytulił, powiedział, że on nie musi mnie codziennie przytulać i ogółnie, że jak nie skończę ryczeć to on sobie wyjdzie, bo jego to irytuje.. jak mu się spytałam, czy po prostu szuka powodu, żeby zerwać, stwierdził, że nie, że nie chce.. gdyby chciał to by nie przyjeżdzał (fakt, wpada niemal codziennie, a na do mnie daleko).. później stwierdził, że on to dlatego robi, żebym uodporniła się na takie gadki i przestała się rozklejać tylko odpowiadać też wrednie.. bezsensu ;/
ja na prawdę chciałabym stworzyć porządny związek, móc z partnerem gdzieś wyjechać, nie mówię nawet o zagranicy czy o 5* hotelach.., zwykły wypad do domków letniskowych chociażby, albo pod namiot, móc z nim planować przyszłość (jestem z nim ok 2 lat), wychodzić gdzieś, ale on nie chce, bo po co tracić na herbatę 8 zł, jak w domu można zrobić za darmo (ale piwo z kumplami za 15zl w klubie nocnym to ze spokojem wypije, choć za ok. 2 zl tez moze kupic..)
chciałabym móc liczyć na drugą osobę o każdej porze dnia i nocy (on śpi średnio do ok.14-15 przed tym czasem nie ma jak sie dodzwonic..).. nie wiem, czy ja za dużo oczekuję..
z jednej strony przyzwyczaiłam się bardzo do niego i trudno byłoby mi pewnie zerwać, a z drugiej, nie wiem co już mam robić