Związek z obcokrajowcem

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Bella
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: ndz kwie 05, 2015 2:32 am

Związek z obcokrajowcem

Post autor: Bella »

Cześć DZIEWCZYNY :) Czy któraś z Was ma za sobą taki związek albo aktualnie jest z facetem, kótry nie jest Polakiem? Od jakiegoś czasu także mnie przyciągają obcokrajowcy i sama jestem w związku z Portugalczykiem. Czy uważacie, że taki związek jest ciekawszy i czy bardzo zmienił wasze życie? Czekam na Wasze opinie, spostrzeżenia. :D
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: BlackWolf »

Cześć.
Mieszkam za granicą i praktycznie od zawsze miałam znajomych z różnych części świata, więc temat nie jest mi obcy dlatego dorzucę trzy grosze do wątku -z punktu bycia obserwatorem.
Po pierwsze: Gratuluję połówki.
Po drugie: Nie uważam, że jest ciekawszy, bo nawet obcokrajowiec może okazać się być nudny jak flaczki z olejem. W każdym razie na pewno jest inaczej niż w związku z Polakiem ze względu na obyczaje kulturowe jeżeli takowe posiada.
Amerykanie np. niezbyt różnią się od Polaków. W zasadzie Amerykanin potrafi być gorszym leniem od Polaka. ;)

Nie związałabym się natomiast z typowym Chińczykiem czy z muzułmanimem i odradziłabym każdej tego typu związek...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Awatar użytkownika
iza813
Fajna Kobietka
Posty: 125
Rejestracja: pn cze 24, 2013 1:50 am

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: iza813 »

Ja byłam w związku 6 lat z kameruńczykiem, od 4 lat nie jesteśmy razem i jestem bez niego szczęśliwa i spokojniejsza ...
Co mnie nie zabije to mnie wzmocni
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: BlackWolf »

iza813 pisze:Ja byłam w związku 6 lat z kameruńczykiem, od 4 lat nie jesteśmy razem i jestem bez niego szczęśliwa i spokojniejsza ...
Z tego wnioskuję, że musiał dać Ci czymś zdrowo popalić...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Olensa
Miła Kobietka
Posty: 27
Rejestracja: czw mar 01, 2012 8:27 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Olensa »

Ja jestem w związku z anglikiem od prawie dwóch lat i jestem bardzo szczęśliwa :-) jak pokona się wszystkie obawy, które mieszają się jak szalone w głowie na początku to później jest już tylko lepiej :) Trzeba pamiętać że człowiek to człowiek :) nie ważna tu jest narodowość, tylko to co łączy dwoje ludzi. Pozdrawiam i życzę powodzenia x
Ostatecznie jestem kobietą... i bardzo mnie to cieszy!
Awatar użytkownika
Nicola1290
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 16, 2015 7:31 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Nicola1290 »

Moja koleżanka była w związku z Polakiem. Wyjechała do Anglii jej związek po woli się rozpadł i była załamana... Po pewnym czasie poznała w Anglii Włocha z którym jest szczęśliwa do dziś :) Bardzo im się układa i jest zadowolona :) Nie ma zamiaru wracać do Polski :)
Obrazek
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: BlackWolf »

Olensa pisze: Trzeba pamiętać że człowiek to człowiek :) nie ważna tu jest narodowość, tylko to co łączy dwoje ludzi.
Nie powiedziałabym, że taka nieważna jest narodowość.
Weźmy pod uwagę związki np. Islamistami.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Anja
Jestem tu nowa :)
Posty: 16
Rejestracja: śr kwie 29, 2015 11:50 am

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Anja »

3 letni związek z Hiszpanem wszystko dobrze tylko on tęsknił za rodzina bo żyliśmy w Polsce. rozpadł się jesteśmy dobrymi przyjaciółmi
Aniak2000
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: śr kwie 29, 2015 2:26 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Aniak2000 »

6 letni związek z Anglikiem wszystko dobrze tylko ja tęskniłam za rodziną, bo mieszkaliśmy u niego. Przykro mi bardzo, że ze mną zerwał.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Hadassa »

Ale przynajmniej możesz wrócić do rodziny, do której tęsknisz
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
Jaśmin
Gadatliwa Kobietka
Posty: 743
Rejestracja: czw gru 29, 2016 12:55 am

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Jaśmin »

BlackWolf pisze:
Olensa pisze: Trzeba pamiętać że człowiek to człowiek :) nie ważna tu jest narodowość, tylko to co łączy dwoje ludzi.
Nie powiedziałabym, że taka nieważna jest narodowość.
Weźmy pod uwagę związki np. Islamistami.
Znam mnóstwo kobiet w szczęśliwych związkach z islamistami. Kwestia tego co kto chce od życia i na ile potrafi pójść na kompromisy. Wielu kobietom muzułmański tryb życia bardzo odpowiada :girlactive :baby :cooking Ostatnio dużo się nad tym zastanawiałam bo rzuciłam tematem "Praca w domu" na jakiejś grupie facebookowej i od razu dowiedziałam się, że jestem taka sraka i w ogóle kopnij się w głowę kobieto i idź do pracy, bo żaden facet darmowej sprzątaczki nie będzie szanował (taką burzę wywołałam, że pod moim postem było ponad 1000 komentarzy, choć zapytałam o coś zupełnie innego a o pracy w domu wspomniałam gdzieś tam z boku). Hmmm... A dlaczego nie? Przy okazji dowiedziałam się też, że na pewno jestem leniwą, niewykształconą wieśniarą i jak sobie zrobię dziurę w CV to później i na sprzątaczkę mnie nie przyjmą. I TAK DALEJ... Przemyślałam sobie to i doszłam do wniosku, że skoro same kobiety (to była grupa dla kobiet) tak odbierają inną kobietę, zajmującą się domem to nigdy nie zrozumieją podziału ról w związku muzułmańskim.
W zdrowym związku muzułmańskim, bo oczywiście nie pisze o panach co sobie na swoich żonach ćwiczą bicepsy i zasłaniają się Koranem i Sunną.

Ja byłam w trzech związkach z "obcokrajowcami", i w żadnym innym związku nie byłam z Polakiem.
Pierwszym moim chłopakiem był właśnie muzułmanin, miałam 17 lat, on 21 i był (jest;)) Francuzem pochodzenia algierskiego. Byłam z nim bardzo szczęśliwa przez dwa lata i wiara nie stanowiła żadnego problemu. Rozstaliśmy się z bardzo przyziemnego powodu, bo ja chciałam razem zamieszkać i stworzyć rodzinę a on nie.

Pod koniec związku z nim przeszłam na islam i już po rozstaniu zaczęłam bardziej praktykować i uczyć się tej religii.

Później weszłam w związek z Włochem, byłam z nim przez cztery lata i była to poważna relacja (przynajmniej z mojej strony, bo z jego jak teraz o tym myślę, to były głównie kłamstwa). Tak, to Włoch mi przyłożył wiele razy, Algierczyk mnie nie tknął nigdy, nawet mnie nie obraził w żadnej kłótni.

No i obecny związek z Hiszpanem.

Po latach różnych doświadczeń, mieszkaniu w różnych miastach i poznawanie ludzi zewsząd wiem już, że narodowość nie jest wyznacznikiem NICZEGO i o absolutnie niczym nie świadczy. Za to związek z kimś urodzonym w innej części świata może nas niesamowicie wzbogacić kulturowo. Ja nie żałuję związku z Włochem właśnie głównie przez to, przez to ile zwiedziłam, ile poznałam ciekawych przepisów włoskiej kuchni, włoskiej muzyki, włoskiej sztuki i wszystkiego tego co on mi pokazał, przez te cztery lata. Ze związku z Francuzem też sporo wyniosłam, odwiedziłam wiele razy Paryż, podszkoliłam język. No i przede wszystkim religię.

W ogóle jak tak sobie myślę o Włochach różnych, to niewiele się różnią od Arabów.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo
Obrazek
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: BlackWolf »

Przede wszystkim nie rozumiem nagonki na kobiety zajmujące się domem.
Przecież to także jest praca.
Mogę założyć się, że najwięcej do napisania miały osoby siedzące na tyłkach.
W sieci łatwo jest zgrywać wielką panią.

Żyjąc w Anglii i we Włoszech, poznając różnorodność ludzi, ich związki, mogłam przekonać się jak wygląda wspólne życie z kimś innej rasy, innej religii.
I mimo, że niektórzy Arabowie są cholernie przystojni :roll: , to nadal nie chciałabym być z muzułmaninem.
Zbyt duża różnica kulturowa, przekonania, religia itd.
Nie podoba mi się to jakie zazwyczaj mają podejście do kobiet, ale ten sam problem można znaleźć w zasadzie u każdego bez względu na pochodzenie.
Głównie odrzuca mnie uległość u ich kobiet.
One same decydują się na bycie służącą.
Nie mogłabym być podporządkowana facetowi.
Mogę wykonywać prace domowe, zajmować się domem, ale własne zdanie mam i go nie pozbędę się dla żadnego faceta.
Mam trudny i silny charakter i żadnemu muslimowi by on nie przypadł do gustu.
Nie byłabym dobrym materiałem na żonę tradycjonalistów.
Bez względu czy Arab, Turek lub Hindus.
Miałam okazję być z Hindusem urodzonym w Anglii.
Nie trzyma się kurczowo swojej religii, mało zna własne obyczaje.
Jest tylko z pochodzenia Hindusem, bo żyje jak typowy Angol.
Jego rodzice są tradycjonalistami, siostry i on żyją po swojemu.
Wspaniały przyjaciel, fajny byłby seks, ale jednak różnica kulturowa nie ta.
Coś jednak z tej jego kultury w nim tkwi.
Poza tym jego rodzice nie zgodziliby się na związek z białą kobietą.
Dla nich Hindus musi być z Hinduską a jeżeli mężczyzna postawi na swoim, to biała kobieta musi być perfekcyjną panią domu, pochodzić z zamożnej lub dobrej rodziny.
Nie każda kobieta wychodząc za Hindusa zmaga się z jego rodziną, ale wtedy przyjmuje ich zwyczaje a tego bym nie dała rady zrobić.
Nie podobają mi się ich damskie stroje, kropki na czołach itd.
W ogóle nie ciągnie mnie do tego.

Z Włochem równieź nie chciałabym tworzyć związku...
Mam włoską rodzinę, więc wiem jak to wszystko wygląda.
I znam masę związków polsko-włoskich.
Niestety z tych wszystkich znanych mi przypadkach -co drugi związek okazuje się być klapą.
Włosi mają tendencję do zdradzania swoich kobiet zwłaszcza lubują się w Polkach i Bułgarkach. W dodatku chyba każdy Włoch
przekraczający 40-tkę lubi odgrywać rolę sponsora.
Osobiście znam masę takich związków, które nie zakańczały się happy endem.
Moja mama jest w związku z Włochem.
Jest on dobrym, wrażliwym człowiekiem w dodatku wiernym. Ale myślę, że gdyby nie jego choroba (od dziecka choruje na całkowity, wrodzony brak owłosienia), to nie różniłby się niczym od swojego brata i reszty włoskich, pewnych siebie amantów.
Jestem pewna, że to przez chorobę ma taki charakter a nie inny. Przez to był także odepchnięty przez ojca.
Wychowano go w wiecznym wstydzie i z poczuciem gorszości a przecież to nie dziecka wina, że jest chore...
Te przykre doświadczenia nauczyły go pewnych wartości.
Tak, jest on bardzo wartościowym człowiekiem i cieszę się, że los zesłał go mojej mamie.
Jest z nim szczęśliwa. Prawie tak samo jak była szczęśliwa z moim ś.p. ojcem.
Poza tym Włosi są chorobliwie zazdrośni o swoje kobiety.
Jeszcze dwa lata temu, co rusz w wiadomościach mówili o facetach zabijających swoje żony.
Powód zawsze był ten sam -zazdrość o kochanka.
Czasami te kobiety wcale nie miały kochanków. Wymysły ich chorej głowy.
Zabrzmię arogancko, ale gdy słyszę opowieści Polek, które mają włoskich mężów -jakie to są szczęśliwe, to jest mi ich zwyczajnie żal.
A raczej żal mi ich naiwności, bo nie wierzę w wierność Włocha, któremu wizualnie niczego nie brakuje. Albo nie brakuje w portfelu.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Awatar użytkownika
Jaśmin
Gadatliwa Kobietka
Posty: 743
Rejestracja: czw gru 29, 2016 12:55 am

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Jaśmin »

BlackWolf pisze:Przede wszystkim nie rozumiem nagonki na kobiety zajmujące się domem.
Przecież to także jest praca.
Mogę założyć się, że najwięcej do napisania miały osoby siedzące na tyłkach.
W sieci łatwo jest zgrywać wielką panią.
Nie wiem ale zadziwiło mnie to. Zresztą może nie do końca bo w końcu emancypacja. Ja mam wrażenie, że ludzie nie potrafią niestety znaleźć złotego środka i zawsze muszą ocierać się o ekstrema. Kiedyś kobiety były w domu, zajmowały się dziećmi i mężem i były dyskryminowane te, które chciały pracować bo nie mogły, bo było to źle odbierane w społeczeństwie. Wywalczyły sobie "równouprawnienie" do jakiegoś tam stopnia i świetnie, bardzo mnie to cieszy, że te kobiety, które czuły się uciśnione w domu teraz pracują zawodowo ale hej! Bo szala niestety przechyliła się w drugą stronę i teraz trochę dyskryminowane są te kobiety, które CHCĄ i LUBIĄ zajmować się domem, dziećmi, dbać o męża i nie pracować zawodowo. Bo jeśli nie pracujesz w korpo to znaczy, że jesteś głupia i nie masz ambicji, jakby wyznacznikiem ambicji miało być to, że zapieprzasz codziennie rano do jakiegoś biura. Ludzie nie potrafią pojąć, że każdy w życiu potrzebuje czegoś innego. Jeśli ty pracujesz w biurze i to cię cieszy i w ten sposób rozwijasz się jako człowiek to świetnie, pracuj i daj żyć tym, które spełniają się opiekując się swoimi dziećmi, czy gotując i sprzątając dla męża...
No ale dobra, bo się rozkręciłam :P zupełnie nie na temat.

To tak przy dniu kobiet :D Bo temat na tapecie.
BlackWolf pisze:Głównie odrzuca mnie uległość u ich kobiet.
One same decydują się na bycie służącą.
Nie mogłabym być podporządkowana facetowi.
Mogę wykonywać prace domowe, zajmować się domem, ale własne zdanie mam i go nie pozbędę się dla żadnego faceta.
Często ten podział ról jest niestety nadużywany, bo idea oryginalna jest taka, że w związku oboje małżonków ma być zadowolonych i zdanie każdego powinno być brane pod uwagę. POWINNO, bo jak jest to wszyscy wiemy.

Z jednej strony kobieta jest "służącą" bo jej obowiązkiem jest sprzątać mieszkanie, gotować i wychowywać dzieci, z drugiej można powiedzieć, że facet jest służącym i szoferem bo to on ma zarabiać i utrzymywać rodzinę. Sorry ale muzułmańska kobieta nie musi liczyć od pierwszego do pierwszego albo kombinować skąd weźmie na ubrania czy kosmetyki, albo na podręczniki dla dzieci, tylko mówi co jest potrzebne a mężczyzna ma OBOWIĄZEK jej to zapewnić. To jeden z przykładów. Po drugie możliwość zajmowania się domem w kulturze islamu jest postrzegana jako przywilej (w moich oczach też) bo praca zawodowa jest cięższa. To mężczyzna wstaje skoro świt i musi iść do pracy nieraz fizycznej czy leje czy jest upał, czy się wyśpi czy nie, kobieta sama sobie dawkuje pracę i robi tak jak jej pasuje. Także każdy kij ma dwa końce. W islamie każda płeć ma jasno określoną rolę do spełnienia, małżonkowie mają być jak puzzle i uzupełniać się nawzajem. Facet silniejszy i bardzie wytrzymały fizycznie - praca, kobieta bardziej rozwinięta emocjonalnie - zajmowanie się dziećmi i dbanie by w domu było czysto i pięknie.

My w sumie żyjemy jak na razie właśnie według tego modelu. Ja robię listę co potrzebne w kuchni czy do sprzątania czy mi z kosmetyków, z listą idziemy do sklepu, wybieramy co trzeba i on płaci. On pracuje fizycznie i zarabia, ja się pieniędzmi nie przejmuję, ale mam za zadanie przygotować mu mieszkanie, tak, że kiedy wróci zmęczony z pracy to ma co jeść i może sobie odpocząć.
Tak to powinno być w islamie.

Niestety często tak nie jest.

To znaczy sam model może i funkcjonuje ale małżonkowie tracą szacunek do siebie, a nie powinni go tracić. Ani mąż do żony ani żona do męża.
BlackWolf pisze:Z Włochem równieź nie chciałabym tworzyć związku...
Mam włoską rodzinę, więc wiem jak to wszystko wygląda.
I znam masę związków polsko-włoskich.
Niestety z tych wszystkich znanych mi przypadkach -co drugi związek okazuje się być klapą.
Włosi mają tendencję do zdradzania swoich kobiet zwłaszcza lubują się w Polkach i Bułgarkach. W dodatku chyba każdy Włoch
przekraczający 40-tkę lubi odgrywać rolę sponsora.
Osobiście znam masę takich związków, które nie zakańczały się happy endem.
Moja mama jest w związku z Włochem.
Możesz mnie dopisać do swojej listy związków Polek z Włochami, które się zakończyły klapą ;)
Niestety i sceny zazdrości też przechodziłam, choć nie miał nigdy ani pół powodu. Potrafił czepiać się, że się uśmiechnęłam do jakiegoś faceta na ulicy ;) Kontrola, czytanie wiadomości na whatsapie, facebooku, to była codzienność.

Co do zdrady to... nigdy go nie złapałam za rękę ale myślę, że całkiem śmiało mógł mnie zdradzać, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tak było. Mam dobrego, bliskiego przyjaciela Włocha i nieraz jak rozmawialiśmy to sam mi mówił, że wszyscy jego koledzy zdradzają, że tak po prostu jest, nawet ci, po których najmniej byś się tego spodziewała to mają kogoś na boku ;) Pamiętam jak mu wtedy powiedziałam, że jestem z Włochem, jak zaczynaliśmy być razem i ten mój przyjaciel stwierdził, że już mi współczuje :D
Mimo to staram się szukać dobrych stron, bo było też dużo plusów mojego związku z nim no ale akurat z tym o czym tutaj napisałaś się zgodzę w stu procentach.

Mój jeszcze miał syndrom Piotrusia Pana, w wieku 35 lat jeździł na Erasmusy i mieszkał na jakichś wynajętych mieszkaniach na kupie ze studentami 20-letnimi... W pewnym momencie związku już też mnie to przerosło, bo ja mimo, że 10 lat młodsza od niego to wyrosłam z wiecznej balangi z nie wiadomo jakimi ludźmi i potrzebowałam faceta z jajami a nie wiecznego studenciaka :) No i tutaj się pojawił José. Kiedy już rozstałam się z byłym.

Mam nadzieję, że Twoja mama jednak rzeczywiście trafiła na chwalebny wyjątek i będzie z nim bardzo szczęśliwa :)

P.S. W Hiszpanii też jest duży problem z mężczyznami zabijającymi swoje kobiety, bijącymi je, z przemocą domową tylko paradoksalnie tutaj głównymi protagonistami tych wiadomości są obcokrajowcy a nie Hiszpanie... Rzadko się słyszy, żeby Hiszpan znęcał się nad swoją kobietą.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo
Obrazek
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: BlackWolf »

Jaśmin pisze: P.S. W Hiszpanii też jest duży problem z mężczyznami zabijającymi swoje kobiety, bijącymi je, z przemocą domową tylko paradoksalnie tutaj głównymi protagonistami tych wiadomości są obcokrajowcy a nie Hiszpanie... Rzadko się słyszy, żeby Hiszpan znęcał się nad swoją kobietą.
Podobnie jest w Anglii.
Jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, w której rodowity Brytyjczyk biłby swoją kobietą.
Owszem są czubki, którzy chodzą i leją wszystkich jak popadnie, są muzułmanie wysadzający się w powietrze, są też rodziny patologiczne, ale w głównej mierze są to Afrykańce, Słowacy i niestety Polacy.
Mieszkam teraz w małym mieście, poza Londynem, w którym kilka lat temu zamordowano młodą dziewczynę, poćwiartowano a jej zwłoki porzucono w walizce, pod mostem, po którym często chodzę.
Zasztyletowano także faceta, znajomego Y-ka.
Akurat tych zbrodni dopuścili się Polacy.
Przyznam szczerze, że w tym miasteczku czuję się bezpieczniej przy Arabie, ale nie przy żadnym Bin Ladenie :lol: niż przy Polaku.
W Londynie było na odwrót.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Awatar użytkownika
Jaśmin
Gadatliwa Kobietka
Posty: 743
Rejestracja: czw gru 29, 2016 12:55 am

Re: Związek z obcokrajowcem

Post autor: Jaśmin »

Widzisz, różnie to bywa... Ja na całe szczęście nie miałam nigdy bezpośrednio do czynienia z aż tak ekstremalnymi przypadkami przemocy i mam nadzieję, że nigdy nie będę miała. Zresztą... przy José wiem, że nie będę miała, to inny typ człowieka. Prawda jest taka, że wiele też da się wyczuć od początku, ja chyba nie wierzę w taką metamorfozę, że ktoś jest wspaniały a nagle później coś mu się przestawi w głowie i zaczyna maltretować... Na pewno jakieś przesłanki są już na początku związku i można je wyłapać, tylko większość kobiet nie chce ich po prostu widzieć...
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo
Obrazek
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość