Związek z obcokrajowcem
Związek z obcokrajowcem
Cześć DZIEWCZYNY
Czy któraś z Was ma za sobą taki związek albo aktualnie jest z facetem, kótry nie jest Polakiem? Od jakiegoś czasu także mnie przyciągają obcokrajowcy i sama jestem w związku z Portugalczykiem. Czy uważacie, że taki związek jest ciekawszy i czy bardzo zmienił wasze życie? Czekam na Wasze opinie, spostrzeżenia. 
Re: Związek z obcokrajowcem
Cześć.
Mieszkam za granicą i praktycznie od zawsze miałam znajomych z różnych części świata, więc temat nie jest mi obcy dlatego dorzucę trzy grosze do wątku -z punktu bycia obserwatorem.
Po pierwsze: Gratuluję połówki.
Po drugie: Nie uważam, że jest ciekawszy, bo nawet obcokrajowiec może okazać się być nudny jak flaczki z olejem. W każdym razie na pewno jest inaczej niż w związku z Polakiem ze względu na obyczaje kulturowe jeżeli takowe posiada.
Amerykanie np. niezbyt różnią się od Polaków. W zasadzie Amerykanin potrafi być gorszym leniem od Polaka.
Nie związałabym się natomiast z typowym Chińczykiem czy z muzułmanimem i odradziłabym każdej tego typu związek...
Mieszkam za granicą i praktycznie od zawsze miałam znajomych z różnych części świata, więc temat nie jest mi obcy dlatego dorzucę trzy grosze do wątku -z punktu bycia obserwatorem.
Po pierwsze: Gratuluję połówki.
Po drugie: Nie uważam, że jest ciekawszy, bo nawet obcokrajowiec może okazać się być nudny jak flaczki z olejem. W każdym razie na pewno jest inaczej niż w związku z Polakiem ze względu na obyczaje kulturowe jeżeli takowe posiada.
Amerykanie np. niezbyt różnią się od Polaków. W zasadzie Amerykanin potrafi być gorszym leniem od Polaka.
Nie związałabym się natomiast z typowym Chińczykiem czy z muzułmanimem i odradziłabym każdej tego typu związek...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Związek z obcokrajowcem
Ja byłam w związku 6 lat z kameruńczykiem, od 4 lat nie jesteśmy razem i jestem bez niego szczęśliwa i spokojniejsza ...
Co mnie nie zabije to mnie wzmocni
Re: Związek z obcokrajowcem
Z tego wnioskuję, że musiał dać Ci czymś zdrowo popalić...iza813 pisze:Ja byłam w związku 6 lat z kameruńczykiem, od 4 lat nie jesteśmy razem i jestem bez niego szczęśliwa i spokojniejsza ...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Związek z obcokrajowcem
Ja jestem w związku z anglikiem od prawie dwóch lat i jestem bardzo szczęśliwa
jak pokona się wszystkie obawy, które mieszają się jak szalone w głowie na początku to później jest już tylko lepiej
Trzeba pamiętać że człowiek to człowiek
nie ważna tu jest narodowość, tylko to co łączy dwoje ludzi. Pozdrawiam i życzę powodzenia x
Ostatecznie jestem kobietą... i bardzo mnie to cieszy!
- Nicola1290
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 4
- Rejestracja: czw kwie 16, 2015 7:31 pm
Re: Związek z obcokrajowcem
Moja koleżanka była w związku z Polakiem. Wyjechała do Anglii jej związek po woli się rozpadł i była załamana... Po pewnym czasie poznała w Anglii Włocha z którym jest szczęśliwa do dziś
Bardzo im się układa i jest zadowolona
Nie ma zamiaru wracać do Polski 
Re: Związek z obcokrajowcem
Nie powiedziałabym, że taka nieważna jest narodowość.Olensa pisze: Trzeba pamiętać że człowiek to człowieknie ważna tu jest narodowość, tylko to co łączy dwoje ludzi.
Weźmy pod uwagę związki np. Islamistami.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Związek z obcokrajowcem
3 letni związek z Hiszpanem wszystko dobrze tylko on tęsknił za rodzina bo żyliśmy w Polsce. rozpadł się jesteśmy dobrymi przyjaciółmi
Re: Związek z obcokrajowcem
6 letni związek z Anglikiem wszystko dobrze tylko ja tęskniłam za rodziną, bo mieszkaliśmy u niego. Przykro mi bardzo, że ze mną zerwał.
Re: Związek z obcokrajowcem
Ale przynajmniej możesz wrócić do rodziny, do której tęsknisz
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Związek z obcokrajowcem
Znam mnóstwo kobiet w szczęśliwych związkach z islamistami. Kwestia tego co kto chce od życia i na ile potrafi pójść na kompromisy. Wielu kobietom muzułmański tryb życia bardzo odpowiadaBlackWolf pisze:Nie powiedziałabym, że taka nieważna jest narodowość.Olensa pisze: Trzeba pamiętać że człowiek to człowieknie ważna tu jest narodowość, tylko to co łączy dwoje ludzi.
Weźmy pod uwagę związki np. Islamistami.
W zdrowym związku muzułmańskim, bo oczywiście nie pisze o panach co sobie na swoich żonach ćwiczą bicepsy i zasłaniają się Koranem i Sunną.
Ja byłam w trzech związkach z "obcokrajowcami", i w żadnym innym związku nie byłam z Polakiem.
Pierwszym moim chłopakiem był właśnie muzułmanin, miałam 17 lat, on 21 i był (jest;)) Francuzem pochodzenia algierskiego. Byłam z nim bardzo szczęśliwa przez dwa lata i wiara nie stanowiła żadnego problemu. Rozstaliśmy się z bardzo przyziemnego powodu, bo ja chciałam razem zamieszkać i stworzyć rodzinę a on nie.
Pod koniec związku z nim przeszłam na islam i już po rozstaniu zaczęłam bardziej praktykować i uczyć się tej religii.
Później weszłam w związek z Włochem, byłam z nim przez cztery lata i była to poważna relacja (przynajmniej z mojej strony, bo z jego jak teraz o tym myślę, to były głównie kłamstwa). Tak, to Włoch mi przyłożył wiele razy, Algierczyk mnie nie tknął nigdy, nawet mnie nie obraził w żadnej kłótni.
No i obecny związek z Hiszpanem.
Po latach różnych doświadczeń, mieszkaniu w różnych miastach i poznawanie ludzi zewsząd wiem już, że narodowość nie jest wyznacznikiem NICZEGO i o absolutnie niczym nie świadczy. Za to związek z kimś urodzonym w innej części świata może nas niesamowicie wzbogacić kulturowo. Ja nie żałuję związku z Włochem właśnie głównie przez to, przez to ile zwiedziłam, ile poznałam ciekawych przepisów włoskiej kuchni, włoskiej muzyki, włoskiej sztuki i wszystkiego tego co on mi pokazał, przez te cztery lata. Ze związku z Francuzem też sporo wyniosłam, odwiedziłam wiele razy Paryż, podszkoliłam język. No i przede wszystkim religię.
W ogóle jak tak sobie myślę o Włochach różnych, to niewiele się różnią od Arabów.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Re: Związek z obcokrajowcem
Przede wszystkim nie rozumiem nagonki na kobiety zajmujące się domem.
Przecież to także jest praca.
Mogę założyć się, że najwięcej do napisania miały osoby siedzące na tyłkach.
W sieci łatwo jest zgrywać wielką panią.
Żyjąc w Anglii i we Włoszech, poznając różnorodność ludzi, ich związki, mogłam przekonać się jak wygląda wspólne życie z kimś innej rasy, innej religii.
I mimo, że niektórzy Arabowie są cholernie przystojni
, to nadal nie chciałabym być z muzułmaninem.
Zbyt duża różnica kulturowa, przekonania, religia itd.
Nie podoba mi się to jakie zazwyczaj mają podejście do kobiet, ale ten sam problem można znaleźć w zasadzie u każdego bez względu na pochodzenie.
Głównie odrzuca mnie uległość u ich kobiet.
One same decydują się na bycie służącą.
Nie mogłabym być podporządkowana facetowi.
Mogę wykonywać prace domowe, zajmować się domem, ale własne zdanie mam i go nie pozbędę się dla żadnego faceta.
Mam trudny i silny charakter i żadnemu muslimowi by on nie przypadł do gustu.
Nie byłabym dobrym materiałem na żonę tradycjonalistów.
Bez względu czy Arab, Turek lub Hindus.
Miałam okazję być z Hindusem urodzonym w Anglii.
Nie trzyma się kurczowo swojej religii, mało zna własne obyczaje.
Jest tylko z pochodzenia Hindusem, bo żyje jak typowy Angol.
Jego rodzice są tradycjonalistami, siostry i on żyją po swojemu.
Wspaniały przyjaciel, fajny byłby seks, ale jednak różnica kulturowa nie ta.
Coś jednak z tej jego kultury w nim tkwi.
Poza tym jego rodzice nie zgodziliby się na związek z białą kobietą.
Dla nich Hindus musi być z Hinduską a jeżeli mężczyzna postawi na swoim, to biała kobieta musi być perfekcyjną panią domu, pochodzić z zamożnej lub dobrej rodziny.
Nie każda kobieta wychodząc za Hindusa zmaga się z jego rodziną, ale wtedy przyjmuje ich zwyczaje a tego bym nie dała rady zrobić.
Nie podobają mi się ich damskie stroje, kropki na czołach itd.
W ogóle nie ciągnie mnie do tego.
Z Włochem równieź nie chciałabym tworzyć związku...
Mam włoską rodzinę, więc wiem jak to wszystko wygląda.
I znam masę związków polsko-włoskich.
Niestety z tych wszystkich znanych mi przypadkach -co drugi związek okazuje się być klapą.
Włosi mają tendencję do zdradzania swoich kobiet zwłaszcza lubują się w Polkach i Bułgarkach. W dodatku chyba każdy Włoch
przekraczający 40-tkę lubi odgrywać rolę sponsora.
Osobiście znam masę takich związków, które nie zakańczały się happy endem.
Moja mama jest w związku z Włochem.
Jest on dobrym, wrażliwym człowiekiem w dodatku wiernym. Ale myślę, że gdyby nie jego choroba (od dziecka choruje na całkowity, wrodzony brak owłosienia), to nie różniłby się niczym od swojego brata i reszty włoskich, pewnych siebie amantów.
Jestem pewna, że to przez chorobę ma taki charakter a nie inny. Przez to był także odepchnięty przez ojca.
Wychowano go w wiecznym wstydzie i z poczuciem gorszości a przecież to nie dziecka wina, że jest chore...
Te przykre doświadczenia nauczyły go pewnych wartości.
Tak, jest on bardzo wartościowym człowiekiem i cieszę się, że los zesłał go mojej mamie.
Jest z nim szczęśliwa. Prawie tak samo jak była szczęśliwa z moim ś.p. ojcem.
Poza tym Włosi są chorobliwie zazdrośni o swoje kobiety.
Jeszcze dwa lata temu, co rusz w wiadomościach mówili o facetach zabijających swoje żony.
Powód zawsze był ten sam -zazdrość o kochanka.
Czasami te kobiety wcale nie miały kochanków. Wymysły ich chorej głowy.
Zabrzmię arogancko, ale gdy słyszę opowieści Polek, które mają włoskich mężów -jakie to są szczęśliwe, to jest mi ich zwyczajnie żal.
A raczej żal mi ich naiwności, bo nie wierzę w wierność Włocha, któremu wizualnie niczego nie brakuje. Albo nie brakuje w portfelu.
Przecież to także jest praca.
Mogę założyć się, że najwięcej do napisania miały osoby siedzące na tyłkach.
W sieci łatwo jest zgrywać wielką panią.
Żyjąc w Anglii i we Włoszech, poznając różnorodność ludzi, ich związki, mogłam przekonać się jak wygląda wspólne życie z kimś innej rasy, innej religii.
I mimo, że niektórzy Arabowie są cholernie przystojni
Zbyt duża różnica kulturowa, przekonania, religia itd.
Nie podoba mi się to jakie zazwyczaj mają podejście do kobiet, ale ten sam problem można znaleźć w zasadzie u każdego bez względu na pochodzenie.
Głównie odrzuca mnie uległość u ich kobiet.
One same decydują się na bycie służącą.
Nie mogłabym być podporządkowana facetowi.
Mogę wykonywać prace domowe, zajmować się domem, ale własne zdanie mam i go nie pozbędę się dla żadnego faceta.
Mam trudny i silny charakter i żadnemu muslimowi by on nie przypadł do gustu.
Nie byłabym dobrym materiałem na żonę tradycjonalistów.
Bez względu czy Arab, Turek lub Hindus.
Miałam okazję być z Hindusem urodzonym w Anglii.
Nie trzyma się kurczowo swojej religii, mało zna własne obyczaje.
Jest tylko z pochodzenia Hindusem, bo żyje jak typowy Angol.
Jego rodzice są tradycjonalistami, siostry i on żyją po swojemu.
Wspaniały przyjaciel, fajny byłby seks, ale jednak różnica kulturowa nie ta.
Coś jednak z tej jego kultury w nim tkwi.
Poza tym jego rodzice nie zgodziliby się na związek z białą kobietą.
Dla nich Hindus musi być z Hinduską a jeżeli mężczyzna postawi na swoim, to biała kobieta musi być perfekcyjną panią domu, pochodzić z zamożnej lub dobrej rodziny.
Nie każda kobieta wychodząc za Hindusa zmaga się z jego rodziną, ale wtedy przyjmuje ich zwyczaje a tego bym nie dała rady zrobić.
Nie podobają mi się ich damskie stroje, kropki na czołach itd.
W ogóle nie ciągnie mnie do tego.
Z Włochem równieź nie chciałabym tworzyć związku...
Mam włoską rodzinę, więc wiem jak to wszystko wygląda.
I znam masę związków polsko-włoskich.
Niestety z tych wszystkich znanych mi przypadkach -co drugi związek okazuje się być klapą.
Włosi mają tendencję do zdradzania swoich kobiet zwłaszcza lubują się w Polkach i Bułgarkach. W dodatku chyba każdy Włoch
przekraczający 40-tkę lubi odgrywać rolę sponsora.
Osobiście znam masę takich związków, które nie zakańczały się happy endem.
Moja mama jest w związku z Włochem.
Jest on dobrym, wrażliwym człowiekiem w dodatku wiernym. Ale myślę, że gdyby nie jego choroba (od dziecka choruje na całkowity, wrodzony brak owłosienia), to nie różniłby się niczym od swojego brata i reszty włoskich, pewnych siebie amantów.
Jestem pewna, że to przez chorobę ma taki charakter a nie inny. Przez to był także odepchnięty przez ojca.
Wychowano go w wiecznym wstydzie i z poczuciem gorszości a przecież to nie dziecka wina, że jest chore...
Te przykre doświadczenia nauczyły go pewnych wartości.
Tak, jest on bardzo wartościowym człowiekiem i cieszę się, że los zesłał go mojej mamie.
Jest z nim szczęśliwa. Prawie tak samo jak była szczęśliwa z moim ś.p. ojcem.
Poza tym Włosi są chorobliwie zazdrośni o swoje kobiety.
Jeszcze dwa lata temu, co rusz w wiadomościach mówili o facetach zabijających swoje żony.
Powód zawsze był ten sam -zazdrość o kochanka.
Czasami te kobiety wcale nie miały kochanków. Wymysły ich chorej głowy.
Zabrzmię arogancko, ale gdy słyszę opowieści Polek, które mają włoskich mężów -jakie to są szczęśliwe, to jest mi ich zwyczajnie żal.
A raczej żal mi ich naiwności, bo nie wierzę w wierność Włocha, któremu wizualnie niczego nie brakuje. Albo nie brakuje w portfelu.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Związek z obcokrajowcem
Nie wiem ale zadziwiło mnie to. Zresztą może nie do końca bo w końcu emancypacja. Ja mam wrażenie, że ludzie nie potrafią niestety znaleźć złotego środka i zawsze muszą ocierać się o ekstrema. Kiedyś kobiety były w domu, zajmowały się dziećmi i mężem i były dyskryminowane te, które chciały pracować bo nie mogły, bo było to źle odbierane w społeczeństwie. Wywalczyły sobie "równouprawnienie" do jakiegoś tam stopnia i świetnie, bardzo mnie to cieszy, że te kobiety, które czuły się uciśnione w domu teraz pracują zawodowo ale hej! Bo szala niestety przechyliła się w drugą stronę i teraz trochę dyskryminowane są te kobiety, które CHCĄ i LUBIĄ zajmować się domem, dziećmi, dbać o męża i nie pracować zawodowo. Bo jeśli nie pracujesz w korpo to znaczy, że jesteś głupia i nie masz ambicji, jakby wyznacznikiem ambicji miało być to, że zapieprzasz codziennie rano do jakiegoś biura. Ludzie nie potrafią pojąć, że każdy w życiu potrzebuje czegoś innego. Jeśli ty pracujesz w biurze i to cię cieszy i w ten sposób rozwijasz się jako człowiek to świetnie, pracuj i daj żyć tym, które spełniają się opiekując się swoimi dziećmi, czy gotując i sprzątając dla męża...BlackWolf pisze:Przede wszystkim nie rozumiem nagonki na kobiety zajmujące się domem.
Przecież to także jest praca.
Mogę założyć się, że najwięcej do napisania miały osoby siedzące na tyłkach.
W sieci łatwo jest zgrywać wielką panią.
No ale dobra, bo się rozkręciłam
To tak przy dniu kobiet
Często ten podział ról jest niestety nadużywany, bo idea oryginalna jest taka, że w związku oboje małżonków ma być zadowolonych i zdanie każdego powinno być brane pod uwagę. POWINNO, bo jak jest to wszyscy wiemy.BlackWolf pisze:Głównie odrzuca mnie uległość u ich kobiet.
One same decydują się na bycie służącą.
Nie mogłabym być podporządkowana facetowi.
Mogę wykonywać prace domowe, zajmować się domem, ale własne zdanie mam i go nie pozbędę się dla żadnego faceta.
Z jednej strony kobieta jest "służącą" bo jej obowiązkiem jest sprzątać mieszkanie, gotować i wychowywać dzieci, z drugiej można powiedzieć, że facet jest służącym i szoferem bo to on ma zarabiać i utrzymywać rodzinę. Sorry ale muzułmańska kobieta nie musi liczyć od pierwszego do pierwszego albo kombinować skąd weźmie na ubrania czy kosmetyki, albo na podręczniki dla dzieci, tylko mówi co jest potrzebne a mężczyzna ma OBOWIĄZEK jej to zapewnić. To jeden z przykładów. Po drugie możliwość zajmowania się domem w kulturze islamu jest postrzegana jako przywilej (w moich oczach też) bo praca zawodowa jest cięższa. To mężczyzna wstaje skoro świt i musi iść do pracy nieraz fizycznej czy leje czy jest upał, czy się wyśpi czy nie, kobieta sama sobie dawkuje pracę i robi tak jak jej pasuje. Także każdy kij ma dwa końce. W islamie każda płeć ma jasno określoną rolę do spełnienia, małżonkowie mają być jak puzzle i uzupełniać się nawzajem. Facet silniejszy i bardzie wytrzymały fizycznie - praca, kobieta bardziej rozwinięta emocjonalnie - zajmowanie się dziećmi i dbanie by w domu było czysto i pięknie.
My w sumie żyjemy jak na razie właśnie według tego modelu. Ja robię listę co potrzebne w kuchni czy do sprzątania czy mi z kosmetyków, z listą idziemy do sklepu, wybieramy co trzeba i on płaci. On pracuje fizycznie i zarabia, ja się pieniędzmi nie przejmuję, ale mam za zadanie przygotować mu mieszkanie, tak, że kiedy wróci zmęczony z pracy to ma co jeść i może sobie odpocząć.
Tak to powinno być w islamie.
Niestety często tak nie jest.
To znaczy sam model może i funkcjonuje ale małżonkowie tracą szacunek do siebie, a nie powinni go tracić. Ani mąż do żony ani żona do męża.
Możesz mnie dopisać do swojej listy związków Polek z Włochami, które się zakończyły klapąBlackWolf pisze:Z Włochem równieź nie chciałabym tworzyć związku...
Mam włoską rodzinę, więc wiem jak to wszystko wygląda.
I znam masę związków polsko-włoskich.
Niestety z tych wszystkich znanych mi przypadkach -co drugi związek okazuje się być klapą.
Włosi mają tendencję do zdradzania swoich kobiet zwłaszcza lubują się w Polkach i Bułgarkach. W dodatku chyba każdy Włoch
przekraczający 40-tkę lubi odgrywać rolę sponsora.
Osobiście znam masę takich związków, które nie zakańczały się happy endem.
Moja mama jest w związku z Włochem.
Niestety i sceny zazdrości też przechodziłam, choć nie miał nigdy ani pół powodu. Potrafił czepiać się, że się uśmiechnęłam do jakiegoś faceta na ulicy
Co do zdrady to... nigdy go nie złapałam za rękę ale myślę, że całkiem śmiało mógł mnie zdradzać, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tak było. Mam dobrego, bliskiego przyjaciela Włocha i nieraz jak rozmawialiśmy to sam mi mówił, że wszyscy jego koledzy zdradzają, że tak po prostu jest, nawet ci, po których najmniej byś się tego spodziewała to mają kogoś na boku
Mimo to staram się szukać dobrych stron, bo było też dużo plusów mojego związku z nim no ale akurat z tym o czym tutaj napisałaś się zgodzę w stu procentach.
Mój jeszcze miał syndrom Piotrusia Pana, w wieku 35 lat jeździł na Erasmusy i mieszkał na jakichś wynajętych mieszkaniach na kupie ze studentami 20-letnimi... W pewnym momencie związku już też mnie to przerosło, bo ja mimo, że 10 lat młodsza od niego to wyrosłam z wiecznej balangi z nie wiadomo jakimi ludźmi i potrzebowałam faceta z jajami a nie wiecznego studenciaka
Mam nadzieję, że Twoja mama jednak rzeczywiście trafiła na chwalebny wyjątek i będzie z nim bardzo szczęśliwa
P.S. W Hiszpanii też jest duży problem z mężczyznami zabijającymi swoje kobiety, bijącymi je, z przemocą domową tylko paradoksalnie tutaj głównymi protagonistami tych wiadomości są obcokrajowcy a nie Hiszpanie... Rzadko się słyszy, żeby Hiszpan znęcał się nad swoją kobietą.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Re: Związek z obcokrajowcem
Podobnie jest w Anglii.Jaśmin pisze: P.S. W Hiszpanii też jest duży problem z mężczyznami zabijającymi swoje kobiety, bijącymi je, z przemocą domową tylko paradoksalnie tutaj głównymi protagonistami tych wiadomości są obcokrajowcy a nie Hiszpanie... Rzadko się słyszy, żeby Hiszpan znęcał się nad swoją kobietą.
Jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, w której rodowity Brytyjczyk biłby swoją kobietą.
Owszem są czubki, którzy chodzą i leją wszystkich jak popadnie, są muzułmanie wysadzający się w powietrze, są też rodziny patologiczne, ale w głównej mierze są to Afrykańce, Słowacy i niestety Polacy.
Mieszkam teraz w małym mieście, poza Londynem, w którym kilka lat temu zamordowano młodą dziewczynę, poćwiartowano a jej zwłoki porzucono w walizce, pod mostem, po którym często chodzę.
Zasztyletowano także faceta, znajomego Y-ka.
Akurat tych zbrodni dopuścili się Polacy.
Przyznam szczerze, że w tym miasteczku czuję się bezpieczniej przy Arabie, ale nie przy żadnym Bin Ladenie
W Londynie było na odwrót.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Związek z obcokrajowcem
Widzisz, różnie to bywa... Ja na całe szczęście nie miałam nigdy bezpośrednio do czynienia z aż tak ekstremalnymi przypadkami przemocy i mam nadzieję, że nigdy nie będę miała. Zresztą... przy José wiem, że nie będę miała, to inny typ człowieka. Prawda jest taka, że wiele też da się wyczuć od początku, ja chyba nie wierzę w taką metamorfozę, że ktoś jest wspaniały a nagle później coś mu się przestawi w głowie i zaczyna maltretować... Na pewno jakieś przesłanki są już na początku związku i można je wyłapać, tylko większość kobiet nie chce ich po prostu widzieć...
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

