Zaryzykować ?
-
Dante Lupus
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: sob lip 27, 2013 2:16 pm
Zaryzykować ?
Witam wszystkich Użytkowników !
Zacznę od tego, ze mam 18 lat, wiem jestem jeszcze moda, życie przede mną itp. Ale też zdaję sobie sprawę, ze znajomości w tym wieku mogą być wiążące...
Poznałam dwóch chłopaków w tym samym czasie. Jeden się we mnie zakochał, traktuje mnie cudownie jak nigdy nikt, stara się, chce poświęcać mi każdą chwile, płaci za mnie, jest moją podporą, wiem że w każdej sytuacji mi pomoże. Jest bardzo za mną. Jednak ja, nie dawałam mu zbyt wiele nadziei. Bardzo go lubię, wiem że na pewno jest między nami przyjaźń. Lubię z nim rozmawiać, bo mamy wspólne zainteresowania, podobny gust muzyczny. Jest on dobrym oraz sympatycznym człowiekiem. Wszyscy go lubią, a przede wszystkim moje rodzina. No tak wszystko pięknie, lecz on nie pociąga mnie fizyczne, wielokrotnie próbowałam przełamać się chwycić go za dłoń, ale coś jakby mnie blokowało od wewnątrz....Leżeliśmy koło siebie, on pragnie mojej bliskości...
Natomiast ten drugi chłopak, to było dla mnie coś. Po raz pierwszy ktoś spodobał mi się fizycznie i z charakteru. Chociaż porównując tych dwóch chłopaków on nie miał żadnych zalet....nie prawił mi komplementów, nie zapewniał o uczuciu, nie widywaliśmy się dość często. Moja rodzina go nie polubiła, przez co ukrywałam spotkania z nim, teraz wiem że to było bardzo niedojrzałe i głupie ! On o tym wiedział....Przespaliśmy się ze sobą. Nagle przestał się odzywać. gdy odezwał się po 3 dniach, przeprosił za brak kontaktu i napisał że musiał sobie wszystko pookładać i jak stwierdził nie tęsknił za mną przez ten czas i że nie czuje między nami chemii (czyli po prostu że mnie nie kocha). Nadmienię tylko że jego decyzja jest spowodowana brakiem czasu i doradzaniem ojca....i oczywiście moim infantylnym zachowaniem. Wiem, że muszę pozwolić mu odejść....chociaż bardzo tego nie chcę, bo był to pierwszy chłopak, którego pokochałam i który coś dla mnie znaczył, lecz widocznie ja za mało znaczyłam dla niego....Odsunęłam się trochę od niego, żeby wypróbować czy mu na nie zależy, chciał z nim o tym porozmawiać ale za późno....bo gdyby dał mi do zrozumienia że mu zależy zakończyłabym znajomość z tamtych chłopakiem.....ale stało się inaczej....
już go nie odzyskam, prawda ? Nawet nie mam na co liczyć ?
Więc czy warto zaryzykować z tym, któremu na mnie zależy ?
Rozpisałam się trochę, ale proszę o jakieś rady czy opinie, bo jest mi strasznie ciężko. Czuję, że zepsułam coś co mogłoby być dla mnie szczęściem ,a mogę wkroczyć w związek z osoba której nie kocham i się unieszczęśliwić....A może dobrze zrobiłam ? Dobrze się stało ?
Zacznę od tego, ze mam 18 lat, wiem jestem jeszcze moda, życie przede mną itp. Ale też zdaję sobie sprawę, ze znajomości w tym wieku mogą być wiążące...
Poznałam dwóch chłopaków w tym samym czasie. Jeden się we mnie zakochał, traktuje mnie cudownie jak nigdy nikt, stara się, chce poświęcać mi każdą chwile, płaci za mnie, jest moją podporą, wiem że w każdej sytuacji mi pomoże. Jest bardzo za mną. Jednak ja, nie dawałam mu zbyt wiele nadziei. Bardzo go lubię, wiem że na pewno jest między nami przyjaźń. Lubię z nim rozmawiać, bo mamy wspólne zainteresowania, podobny gust muzyczny. Jest on dobrym oraz sympatycznym człowiekiem. Wszyscy go lubią, a przede wszystkim moje rodzina. No tak wszystko pięknie, lecz on nie pociąga mnie fizyczne, wielokrotnie próbowałam przełamać się chwycić go za dłoń, ale coś jakby mnie blokowało od wewnątrz....Leżeliśmy koło siebie, on pragnie mojej bliskości...
Natomiast ten drugi chłopak, to było dla mnie coś. Po raz pierwszy ktoś spodobał mi się fizycznie i z charakteru. Chociaż porównując tych dwóch chłopaków on nie miał żadnych zalet....nie prawił mi komplementów, nie zapewniał o uczuciu, nie widywaliśmy się dość często. Moja rodzina go nie polubiła, przez co ukrywałam spotkania z nim, teraz wiem że to było bardzo niedojrzałe i głupie ! On o tym wiedział....Przespaliśmy się ze sobą. Nagle przestał się odzywać. gdy odezwał się po 3 dniach, przeprosił za brak kontaktu i napisał że musiał sobie wszystko pookładać i jak stwierdził nie tęsknił za mną przez ten czas i że nie czuje między nami chemii (czyli po prostu że mnie nie kocha). Nadmienię tylko że jego decyzja jest spowodowana brakiem czasu i doradzaniem ojca....i oczywiście moim infantylnym zachowaniem. Wiem, że muszę pozwolić mu odejść....chociaż bardzo tego nie chcę, bo był to pierwszy chłopak, którego pokochałam i który coś dla mnie znaczył, lecz widocznie ja za mało znaczyłam dla niego....Odsunęłam się trochę od niego, żeby wypróbować czy mu na nie zależy, chciał z nim o tym porozmawiać ale za późno....bo gdyby dał mi do zrozumienia że mu zależy zakończyłabym znajomość z tamtych chłopakiem.....ale stało się inaczej....
już go nie odzyskam, prawda ? Nawet nie mam na co liczyć ?
Więc czy warto zaryzykować z tym, któremu na mnie zależy ?
Rozpisałam się trochę, ale proszę o jakieś rady czy opinie, bo jest mi strasznie ciężko. Czuję, że zepsułam coś co mogłoby być dla mnie szczęściem ,a mogę wkroczyć w związek z osoba której nie kocham i się unieszczęśliwić....A może dobrze zrobiłam ? Dobrze się stało ?
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Zaryzykować ?
tamten w którym się zakochałaś wykozystał cie , ale niestety tacy my ludzie jesteśmy , ze przyciagaja nas tacy mezczyzni .
ja bedac na twoim mniejscu po prostu bardziej zainteresowałabym się tym co macie wiele wspólnego bo to ważne jest . gdy przychodzi szara codzienność mija blask miłości jest cos co was łaczy i zawsze jest temat do rozmow
ja bedac na twoim mniejscu po prostu bardziej zainteresowałabym się tym co macie wiele wspólnego bo to ważne jest . gdy przychodzi szara codzienność mija blask miłości jest cos co was łaczy i zawsze jest temat do rozmow
Re: Zaryzykować ?
Aj aj aj, kolejna która biegnie za tym co niedoścignione... on nic od siebie nie daje , na dodatek olewa ale to właśnie ten wyśniony... Nie czekaj aż ci tego pierwszego wielbiciela któraś sprzed nosa sprzątnie, on jest zakochany w tobie ale kiedyś zrozumie że tez zasługuje na zainteresowanie, odwzajemnione uczucia. Z czasem się człowiek przyzwyczaja do drugiej osoby i czuje do niej duzo głębsze uczucie niż to wielkie zauroczenie które gdzies po około roku mija bezpowrotnie. A pociąg seksualny, szczerze, u nas kobiet niestety z czasem a nawet dosyć szybko przechodzi chęć na igraszki. wolimy sprzatac, gotowac, zeby nas glowa bolala hehe wiec nawet swojego ksiecia z czasem zaczelabys unikac. Tak sadze, pisze z autopsji i obserwacji 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Zaryzykować ?
Powiem ci tak.... jezeli facet cie nie pociaga fizycznie nie ma co isc w taki zwiazek. Jezeli czujesz, ze to tylko przyjaciel nie zmuszaj sie do niczego. Mialam dwóch takich, ktorzy sie we mnie podkochiwali byli mili, slodny, kwiaty itp. Dla mnie to nic nie znaczylo. Jezeli czujesz w sercu, ze nic z tego nie bedzie, nie brnij w to. Zranisz jego i siebie jesli uczucie nie przyjdzie. Nie szukaj milosci na siłę. Sama przyjdzie, jestes jeszcze mlodna wiec wiele przed Tobą. Co do chłopaka, z ktorym się przespałaś... zrobil dobrze, ze Cie uswiadomil w tym, ze nic nie czuje i nie chce w to brnac. drugi juz nigdy by sie nie odezwal. Moze sex mial sprawic, ze poczulby jakas wiez. To tak jak ty bys przespala sie ztym, ktory ciebie kocha, bo bys myslala, ze uczucie przyjdzie. Milość niestety boli. Natomiast nie ma co wybierac w facetach, ktorzy nas zle traktuja, sa lobuzami. Facet powinien wiedziec, ze jego kobieta to "ksiezniczka" , kazda kobieta lubi komplementy, prezenty, drobne gesty sprawiajace przyjemnosc. Ja pol roku uswiadamialam mojego faceta, ze chcialabym aby ciut inaczej mi okazywal milsc. Nie chodzilo o rzeczy materialne. Wytlumaczylam mu, ze nie chodzi w zwiazku o drogie prezenty(bo poprzednia tak rozpieszczał i go kopnela) nawet lizak z napisem KOCHAM CIE uszczesliwil mnie. Facet, ktory wybiera kolegow, nie ma czasu dla kobiety, nie traktuje ja jak swwooja kobiete jest niedojrzaly. Zastanow sie najpierw jakiego faceta bys chciala dla siebie, a jesli ktorys trafi ci sie i poczujesz te cieplo na sercu bedziesz wiedziala co robic 
Re: Zaryzykować ?
Przepraszam, że piszę z innego konta nie z Dante Lupus...
trochę źle napisałam, on nie przestał się odzywać po tym jak się przespaliśmy tylko kilka tygodni później. Widzieliśmy się przez ten czas kilkakrotnie. Tylko, że moi rodzice bardzo go nie lubili i nie chcieli żebym się z nim spotykała, sądzili, ze mnie skrzywdzi itp, że to zły chłopak, ale to nieprawda....ja tak się nad tym zastanawiałam, ale oni nie mieli za grosz racji.
Nie poświęcałam mu tyle czasu ile powinnam, własnie ze względu na rodziców i na to że jeszcze byl ten drugi... Teraz po zerwaniu uświadomiłam sobie, że gdybym zachowywała się inaczej to może on by nie odszedł. sama mu dałam powodu do tego by się zastanawiał czy mnie kocha czy nie. Bo nie angażowałam się na tyle żeby wzbudzić w nim szalone uczucie.
Tak sobie myślę, czy nie napisać do niego, chociaż wydaje mi się, ze raczej nie powinnam, bo przecież on podjął decyzje, że nie możemy się spotykać, bo mnie nie kocha, ale jak stwierdził, był ze mną szczęśliwy i ja wiem, że zależało mu na tej znajomości.....
Pozwolić mu odejść ? Czy spróbować jeszcze raz ? Czy miałoby to jakiś sens ? Tylko tym razem nie byłoby już nikogo więcej, ani zwracania uwagi na rodzinę, która go nawet nie chciała poznać.
trochę źle napisałam, on nie przestał się odzywać po tym jak się przespaliśmy tylko kilka tygodni później. Widzieliśmy się przez ten czas kilkakrotnie. Tylko, że moi rodzice bardzo go nie lubili i nie chcieli żebym się z nim spotykała, sądzili, ze mnie skrzywdzi itp, że to zły chłopak, ale to nieprawda....ja tak się nad tym zastanawiałam, ale oni nie mieli za grosz racji.
Nie poświęcałam mu tyle czasu ile powinnam, własnie ze względu na rodziców i na to że jeszcze byl ten drugi... Teraz po zerwaniu uświadomiłam sobie, że gdybym zachowywała się inaczej to może on by nie odszedł. sama mu dałam powodu do tego by się zastanawiał czy mnie kocha czy nie. Bo nie angażowałam się na tyle żeby wzbudzić w nim szalone uczucie.
Tak sobie myślę, czy nie napisać do niego, chociaż wydaje mi się, ze raczej nie powinnam, bo przecież on podjął decyzje, że nie możemy się spotykać, bo mnie nie kocha, ale jak stwierdził, był ze mną szczęśliwy i ja wiem, że zależało mu na tej znajomości.....
Pozwolić mu odejść ? Czy spróbować jeszcze raz ? Czy miałoby to jakiś sens ? Tylko tym razem nie byłoby już nikogo więcej, ani zwracania uwagi na rodzinę, która go nawet nie chciała poznać.
Dante Lupus
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Zaryzykować ?
twoje zżyci i twój wybor . sama musisz wiedzieć czego chcesz na czym ci zależy. powodzenia w madrym decydowaniu
Re: Zaryzykować ?
Tak, wiem, że sama muszę zadecydować i to zrobię.
Jednakże, ja nie wiem czy warto "powalczyć" o tę znajomość jeśli mi zależny a on wyraził chęć odejścia? Czy to w ogóle miałoby jakiś sens ? Boję się, że jak się odezwę, poproszę o spotkanie to się jedynie skompromituje...
Nikogo nie można zmusić do miłości...ale zawsze przecież warto próbować...ale wg utartej maksymy, kobieta nie powinna ganiać za mężczyzna. Lecz z drugiej strony mamy XXI wiek i kobieta nie jest już tylko maszyna rozpłodową.
Jednakże, ja nie wiem czy warto "powalczyć" o tę znajomość jeśli mi zależny a on wyraził chęć odejścia? Czy to w ogóle miałoby jakiś sens ? Boję się, że jak się odezwę, poproszę o spotkanie to się jedynie skompromituje...
Nikogo nie można zmusić do miłości...ale zawsze przecież warto próbować...ale wg utartej maksymy, kobieta nie powinna ganiać za mężczyzna. Lecz z drugiej strony mamy XXI wiek i kobieta nie jest już tylko maszyna rozpłodową.
Dante Lupus
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Zaryzykować ?
jeśli nie spróbujesz to nie będziesz znała odpowiedzi na nurtujące cie pytanie . Zycie całe to ryzyko bo jest wielka niewiadoma
Re: Zaryzykować ?
A jak się tylko upokorzę, on wróci na chwile jedynie z litości, a później tylko będzie większy ból ?
Dante Lupus
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Zaryzykować ?
wiesz to tak jest snucie sobie i gdybanie odpowiedzi . nieraz wart podjąć ryzyko . ale tez trzeba być pewnym . konsekwencje sa rozne , albo się uda albo nie
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość