kiedy zaręczyny...

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Opola
Miła Kobietka
Posty: 27
Rejestracja: pt sty 18, 2013 2:24 am

kiedy zaręczyny...

Post autor: Opola »

Witam Was,
Piszę bo jakoś tak ciężko mi z tym samej. Mam 26 lat i czekam na oświadczyny….
Bardzo się kochamy, jestem szczęśliwa z moim „chłopakiem” on bardzo się stara, robi mi często różne niespodzianki, ogólnie jest cudownie ostatnie 2-3 lata były najcudowniejsze w moim życiu ale On nie chce ślubu tzn. zawsze mówił że nie chce ślubu ale ja łudziłam się, czasem brałam to za żarty… Jesteśmy z sobą prawie ok. 6 lat bez żadnych przerw, nie mieszkamy razem, często u siebie bywamy, często wspólnie wyjeżdżamy. Starałam się być dzielna, dać mu czas ale ostatnio już jest mi coraz trudniej. Tak bardzo chciała bym żebyśmy stworzyli rodzinę, żebyśmy razem zamieszkali, żeby po prostu był mój a ja jego, potrzebuje tego. Ostatnio nasi znajomi zaczęli lawinowo zaręczać się i brać śluby a chyba wszystkie te pary poznały się ze sobą jak my już dawno ze sobą byliśmy, ciężko mi bo czuje się gorsza, zwykle nie przejmuje się tym co inni myślą ale mi samej jest z tym źle.
Zwykle tematy o wspólnym życiu wychodzą ode mnie, On jest osobą która woli czegoś nie powiedzieć żeby nie zapeszyć. Niecałe pół roku temu powiedziałam mu że zależy mi na ślubie bo dla mnie to nie jest jedynie pusty świstek papieru, bardzo się wtedy przejęłam i chciałam żeby wiedział ze to dla mnie ważne. Domyślam się że to może nie jest najlepszy moment, oboje jeszcze nie mamy pracy. W marzeniach sobie wszystko planuje ale boje się że nic z tego nie będzie. Dziś mam jakiś gorszy dzień, ostatnio nie mogę spać. Ja wiem że on mnie bardzo kocha, nie mówi mi tego ale pokazuje mi to cały czas i mam wyżuty sumienia że przecież jest dobrze, że czego ja chce, że może taką postawą wszystko psuję. Pomóżcie mi proszę

Opola
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

Porozmawiaj z nim o Twoich uczuciach szczerze . Usiadzcie i porozmawiajcie o swojej przyszłosci o tym jak on to widzi . O tym jak ty to widzisz co jest dla Ciebie wazne :serca
paula

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: paula »

przemyśl czy chcesz dobrze dla samej siebie. Ja to ostatnio zrobiłam. Tyle tylko że mój chłopak pracuje a ja jestem w stanie też dorobić prywatnie (jeszcze studiuję dziennie więc nie mam pracy). I zrobiłam sobie taką listę. Za i przeciw, może nie do końca chodziło mi o zaręczyny, jak bardziej o wspólne życie po ślubie. Po stronie za oczywiście była miłość, szczęście, radość. A przeciw było to co najtrudniejsze czyli... finanse. On ci się oświadczy, ustalicie datę ślubu, nawet go weźmiecie. A macie możliwość zamieszkania razem? ja akurat taką możliwość już bym miała dlatego dla mnie to żaden problem. Tylko czy rzeczywiście nie pracując jesteście w stanie się utrzymać? To jest piękne gdy ludzie młodzi tak bardzo się kochają i chcą wziąć ślub tylko że musisz pomyśleć o (niestety) finansach które w aktualnym świecie są na pierwszym miejscu.
Ja też marzę o zaręczynach, cudownym ślubie i weselu, wspólnym życiu. Są to wspaniałe marzenia które osiągnę! Tylko że dokładnie to przemyślałam i życie (w moim przypadku) na "łasce" męża, a w twoim (nie obraź się) na "łasce" rodziców i teściów jest chyba nie tym co sobie wymarzyłyśmy, prawda? ;)

Przemyśl to sobie. On może się oświadczyć tylko pamiętaj że prawdziwe problemy zaczynają się wtedy gdy nie ma pracy, czyli nie ma też pieniędzy.
Nie chcę abyś czuła się urażona tym co powiedziałam. Ale abyś zrozumiała sens wspólnego życia :)
Opola
Miła Kobietka
Posty: 27
Rejestracja: pt sty 18, 2013 2:24 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: Opola »

paula.x111 Rozumiem wszystko co napisałaś, nawet bardzo dobrze i wiem ze masz rację, owszem sprawy finansowe choć byśmy chcieli nigdzie nie znikną, ale ja nie chce ślubu już teraz, zaraz, ja wewnętrznie potrzebuje spokoju, chce wiedzieć że On chce ze mną być i nigdzie się nie wybiera. Może to naiwne ale pomimo tego ze wiem że mnie kocha po tak długim czasie potrzebuje potwierdzenia. Przecież same zaręczyny nie wróżą ślubu za miesiąc tylko np. za 1-2 lata.
Oboje jesteśmy na etapie załatwiania pewnych ważnych spraw, ale oboje jesteśmy silnymi osobami i ze wszystkim sobie na pewno poradzimy tylko potrzebujemy mobilizacji.
Elu – boje się rozmowy, nie chce naciskać, zresztą chyba nie oto mi chodzi żeby to wymusić, dlatego jest mi tak ciężko.
Czasem o tym nie myślę jest wszystko ok. ale czasem wpadam w taki głęboki dołek z którego ciężko mi wyjść a boje się powiedzieć o tym komuś bo nie chce żeby mnie ktoś źle zrozumiał.
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

to ma byc rozmowa o waszym zyciu . O tym co on chce , o tym co ty chcesz . Nie z naciskiem bo tak musi byc
Opola
Miła Kobietka
Posty: 27
Rejestracja: pt sty 18, 2013 2:24 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: Opola »

:) masz raje ale usze się wstrzymać z takimi poważnymi tematami jeszcze ok. 2 miesięcy :/ życzcie mi wytrwałości…
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

mozecie sobie usiasc , wypic przy tym wspolmie po lamce winka i tak porozmawiac ogolnie o zyciu . Porozmawiac o swych marzeniach :drinkwine :serca
paula

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: paula »

Bo to jest niestety tak że my - kobiety - nie potrafimy otwarcie powiedzieć facetowi "ejj a może byś się oświadczył w końcu?". To jest takie nienaturalne i nie możemy im bezpośrednio tak powiedzieć. Jesteśmy akurat pod tym jednym, jedynym względem uzależnione tylko od tego naszego jedynego, ukochanego. My do niedawna też tylko teoretycznie gadaliśmy o naszym życiu wspólnym. Jednak coś się wydarzyło co wstrząsnęło naszym życiem. I właśnie wtedy zrozumieliśmy oboje że nie warto czekać na moment w którym wszystko już będzie gotowe, że będziemy mieć super start w życiu. No i będziemy mieli! Tylko że zawsze oświadczyny są jakby nie było związane ze ślubem, są jego nieodłącznym kawałkiem. Ale wiem z doświadczenia że jeśli będziesz go naciskać to on niestety może to odczuć inaczej. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego że ta druga osoba może na niektóre sprawy patrzeć trochę inaczej.
Ja wiem że dla faceta zwłaszcza młodego (bo jak rozumie jesteście ludźmi młodymi) oświadczyny to jest jakiś tam krok zbliżający do ślubu, a ślub to - naprawdę! - dla faceta poniekąd koniec wolności..
Ale wracając do tematu:
pogadaj z nim ale nie bezpośrednio. Podejdź go sposobem. Oglądając gazetę powiedz np. że marzyłaby ci się jakaś tam kiecka na WASZE wesele, że chciałabyś mieć jakieś tam kwiatki jako panna młoda. A na końcu możesz dodać "ale kiedy to tam będzie...". W ten sposób zasugerujesz mu że o tym myślisz. Akurat ja troszkę łatwiej miałam bo mój chłopak sam zaczął o ślubie gadać w wakacje, jako luźny temat. A teraz troszkę planujemy wspólne życie ;)
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

tak to prawda mamy opory , aby nie urazic czasami
paula

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: paula »

tylko wiecie co kobitki? ;) czy warto mieć jakiekolwiek opory by swojemu ukochanemu, z którym chcemy wiązać swoją przyszłość, nie mówić o sprawach dla nas ważnych? ;)
w końcu chcemy z nim być, chcemy by on nam mówił o wszystkim a same tych rozmów unikamy ;)
Opola
Miła Kobietka
Posty: 27
Rejestracja: pt sty 18, 2013 2:24 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: Opola »

Ostatnio zażartowałam nawet że mogła bym mieć ślub w ogrodzie :) ale boje się bo on nie jest głupi i dobrze wie ocb :) z jednej strony boję się a z drugiej jestem zła bo tez mam swoje potrzeby i marzenia... (kiedy z ni rozmawiałam o tym pół roku temu używałam właśie tego słowa – marzenie) ja zawsze szanowałam jego marzenia i postanowienia, przykro mi że wygląda to tak jak by on nie brał na poważnie moich – ale mówię to choć chyba wiem że to nie prawda…
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

masz racje paula tez nie powinnismy miec oporow ze powinno sie mowic rozmawiac o tym co nas gryzie o tym co lezy nam na sercu
paula

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: paula »

tylko pamiętajcie o tym co napisałam wcześniej - facet odbiera ślub w zupełnie inny sposób niż kobieta. My wyobrażamy sobie piękną suknię, cudowną ceremonię w kościele/USC, dla nas to niezapomniane przeżycie, my tego chcemy bo jesteśmy w pewnym wieku na to gotowe. Ale jednocześnie dla faceta zmiana stanu cywilnego nie zawsze jest odbierana dobrze. Facet się cieszy że będzie miał żonę, rodzinę, ale z drugiej strony ta żonka już mu nie pozwoli sobie bimbać jak pozwalała na to dotąd jego mamusia ;)
Jest oczywiście grupa mężczyzn (i to są prawdziwi mężczyźni) którzy są zadowoleni z tego że będą mieli piękną żonę, będzie miał jej miłość na co dzień. Ale jest ich niewiele ;)
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

Tak masz racje paula
Opola
Miła Kobietka
Posty: 27
Rejestracja: pt sty 18, 2013 2:24 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: Opola »

Z piękną żoną – pięknie powiedziane :) To o tych prawdziwych mężczyznach jest bardzo ciekawe :) ale czy nie jest też tak że „prawdziwi” chcą zapewnić jakiś byt żeby w nowym życiu żyło się dobrze ?? Wydaje mi się że u mnie tu tkwi cały problem i że chce podjąć odpowiedzialna decyzję, wiem że wiele osób może się z tym nie zgodzić bo w końcu We dwoje jest łatwiej ale panowie czasem do pewnych spraw podchodzą zadaniowo…
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: elzbieta45 »

wiesz jak kazdy mezczyzna chcialby zapewnic byt godziwy to przypuszczam ze byli by tylko sami kawalerowie bo w dzisiejszych czasach pod wzgledem bytowym to jestesmy jeszcze gorzej niz w sredniowieczu . Bo z zarobkami 1000 zł miesiecznie to jest tylko wegetacja a tak zyjemy w dzisiejszych czasach
Przyznam ci ze tez pod uwage powinien wziasc twoje marzenia . ale tez bez zobowiazan tez zyje sie dobrze i niema na co nazekac
paula

Re: kiedy zaręczyny...

Post autor: paula »

Opola pisze:Z piękną żoną – pięknie powiedziane :) To o tych prawdziwych mężczyznach jest bardzo ciekawe :) ale czy nie jest też tak że „prawdziwi” chcą zapewnić jakiś byt żeby w nowym życiu żyło się dobrze ?? Wydaje mi się że u mnie tu tkwi cały problem i że chce podjąć odpowiedzialna decyzję, wiem że wiele osób może się z tym nie zgodzić bo w końcu We dwoje jest łatwiej ale panowie czasem do pewnych spraw podchodzą zadaniowo…

tak, to prawda że trzeba zapewnić rodzinie byt i odpowiednie warunki. Tylko powiem ci coś co kiedyś słyszałam od mojego kuzyna..
Wzięli ślub w czasach PRL, na osiedlu dopiero co wybudowali blok, w którym jako pierwszy z żoną zamieszkali. Nikogo jeszcze w bloku nie było, mieszkali w nim całkowicie sami. Mieli stare łóżko z dziurawym materacem, 1 krzesło i grzałkę do wody. I te przeżycia i wspólne dochodzenie do wszystkiego co w życiu ważne spowodowało że są teraz dobre paredziesiąt lat po ślubie, mają trójkę wspaniałych dzieciaków i naprawdę są szczęśliwi.

Mój chłopak też widział dla nas wspaniałą przyszłość. Mieliśmy zamieszkać na piętrze domu jego rodziców, miał to wyremontować tak, aby wstępnie szło zamieszkać a następnie mieliśmy wziąć ślub. W naszym (a przede wszystkim jego życiu) coś nagle, niespodziewanie się zmieniło. I co? i jego plany, kombinowania, marzenia o wyremontowaniu i zamieszkaniu na piętrze zgasły. I wiesz co ci powiem??? jest lepiej! bo planujemy już teraz nasze wspólne życie! będziemy mieszkać w jego domu ale na dole bo się zmieścimy w trójkę w trzech pokojach ;) i jest mi z tym cudownie! bo wiem że dojdziemy do wszystkiego razem! że będziemy cieszyć się ze wszystkiego co sobie kupimy! ucieszymy się z nowej komody, kompletu wypoczynkowego, dywaniku, łoża małżeńskiego! a gdyby powrócić do planu poprzedniego.. cóż.. niby extra, całe piętro dla nas. Wyremontowane, urządzone... i nie cieszysz się kompletnie niczym... Dlatego ja wiem że mimo wszystko będzie nam cudownie!

i czasem te problemy finansowe i zapewnienie bytu rodzinie trzeba położyć na wadze razem ze szczęściem i miłością do drugiej osoby :)
bo finanse można jakoś załatać - a brak miłości.. niekoniecznie ;)
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość