Zachowanie Partnera a Ja

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
klonowylisc
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: sob lip 14, 2012 9:38 pm

Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: klonowylisc »

Na początek, chciałabym się przywitać, jest to mój pierwszy post na tym forum :)
Otóż piszę po to, żeby się Wam wyżalić, drogie Kobietki. Niekoniecznie chcę rady, aczkolwiek miło mi będzie jeśli wyrazicie swoją opinię.

Chciałabym Wam opowiedzieć o moim związku,który trwa 1,5 roku. Generalnie, patrząc na całość, jestem szczęśliwa z moim chłopakiem. Było wiele wzruszających chwil, chwil radości, pierwszy pocałunek, pierwszy dotyk, pierwszy raz. Jest cudownie. No, przez większość czasu.

Psuć zaczęło się około października 2011. Mój chłopak przychodził do mnie na chwilę, godzina, góra dwie, zakręcił się, jak to się mówi i leciał do kumpli. Poczułam się troszkę odrzucona, bo ja potrafiłam zrezygnować ze spotkania z koleżanką, żeby cały swój wolny czas danego dnia poświęcić jemu. W całej tej swojej samotności uknułam intrygę, żeby spotkać się z moim nowym kolegą tuż po spotkaniu z chłopakiem. Na zasadzie takiej, że wyszedł do kolegów, ale niech nie ma za dobrze, bo ja też się bawię i niech mu będzie tak samo miło, jak i mi. Takie coś powtórzyło się 2 razy. Na drugie spotkanie wparował mój chłopak, kolega wyszedł, chłopak przestał się odzywać. Był wściekły. "Przespał się" z tym problemem, przyszedł na drugi dzień i wśród łez zarówno moich, jak i jego wyjaśniliśmy sobie wszystko. Zgodnie ustaliliśmy, że to pierwszy i ostatni raz, bo inaczej będziemy musieli się rozstać. Więcej ten kolega w moim życiu nie zagościł. Zerwałam z nim kontakt, bo stwierdziłam, że nie warto, że po co ryzykować związek dla kolegi?

Potem było nam razem bardzo dobrze. Dzięki temu incydentowi nasze relacje umocniły się, ja już nie spadałam na dalszy plan. Okazało się, że mam coś do powiedzenia, że jestem jego przyjaciółką, że konsultuje ważne decyzje ze mną. Przyszedł grudzień, nasza rocznica, pierwszy raz. Zimowe spacery były cudowne. Mam najwspanialszego chłopaka na ziemi i z chwilą, w której to do mnie dotarło zaczęły się problemy.

Stałam się zazdrosna. Któregoś dnia, kiedy byłam chora chłopak oznajmił mi, że chce nauczyć bardzo dobrą koleżankę z dzieciństwa (o której ja pierwszy raz słyszałam), jak się robi różne ciekawe rzeczy na komputerze, a w zamian za to, ona nauczy go piec ciasto. Krew mnie zalała, mieli być tam całkiem sami, wspólna nauka obsługi komputera, wspólne gotowanie... No, same wiecie, jakie to wizje przywołuje. Nie zgodziłam się na to, krzyczałam na niego, że to debilny pomysł, że wie jaka jestem zazdrosna i, że tak jak on nie życzę sobie kontaktów sam na sam z osobą płci przeciwnej. Tak ustaliliśmy i tak ma być. On się wielce zdziwił, że czemu ja taka zdenerwowana, przecież to nic i tyle i, że przecież się mnie pyta o to, czy może iść. Ostatecznie wściekła i zapłakana się zgodziłam, bo on też się wściekł, czego nie lubię. W międzyczasie rozchorowałam się bardziej. Nie chciałam, żeby do niej szedł, czułam się paskudnie, myślałam, że chociaż na 15 minut do mnie zajdzie, jak to zrobił dnia poprzedniego, spyta jak się czuję, przytuli. Kiedy mu powiedziałam, że nie chcę, żeby z nią piekł ciasto i nie chcę żeby z nią przebywał usłyszałam, a w zasadzie przeczytałam tylko "ja wychodzę, cześć". No wściekłam się. Własna dziewczyna go prosi, żeby nie szedł sam do koleżanki, żeby coś wymyślił, bo ja nie daję rady psychicznie znieść tej myśli, że on sobie tam idzie, to nie...Wiem, że wymagam od niego dużo, ale czy za dużo? Ja byłabym w stanie zrezygnować dla niego z koleżanki, gdyby mnie tylko o to poprosił... Przejdźmy może do następnej kwestii, bo ta skończyła się morzem wylanych łez (z mojej strony), a on przepraszając mnie ciągle się uśmiechał. Twierdzi, że próbował mnie rozweselić. Nie wspomnę, o fakcie, że miał wrócić od niej o 16 (załóżmy) a wrócił godzinę później, co skwitował tylko "misiek, nie nerwuj się, jest ok". Nie, kurrrrr, nie jest ok. Idźmy dalej.

Potem jakoś to było, moja zazdrość nie zmalała, a wręcz nasiliła się. Nie chciałam sprawdzać jego telefonu, nie miałam podstaw, bo ostatecznie powiedział mi o koleżance, o cieście, o wszystkim. Temat ucichł, wracaliśmy do normalności, było naprawdę super, zachowywaliśmy się jak najlepsi przyjaciele, dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się, spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Nie mam na co narzekać, jeśli chodzi o tamten okres w naszym wspólnym życiu. Traktował mnie jak swoją księżniczkę, a ja jego jak swojego księcia. Było super. Ale wszystko, co dobre kiedyś się kończy...

Nigdy nie sądziłam, że Euro może aż tak spaprać czyjś związek. A jednak! Przyszedł taki czas, że reprezentacja Naszego Pięknego Kraju grała mecz z reprezentacją Czech. Mój chłopak nie jest kibicem, no ale wiadomo, meczyk z kolegami obejrzeć fajnie, szczególnie, że Polska gra. W sumie ucieszyłam się, że idzie do kumpla, bo ja sobie spokojnie obejrzę mecz z rodziną, on posiedzi z kolegą i po meczu podzielimy się wrażeniami. Tego samego dnia spotkaliśmy się u mnie. W pewnym momencie zadzwonił jego telefon. Odebrał, odszedł na drugi koniec pokoju, co już wydało mi się cholernie dziwne, no ale nic, jem sobie jedzonko, które zrobiłam przed chwilą i mimowolnie słucham. Dziewczyna, no jak nic, dziewczyna! Ale siedzę cicho, nie przerywam mu rozmowy, bo mogę się mylić, może nic ważnego i takie tam. Jak zawsze po jego skończonej rozmowie, pytam się, kto to był i czego od niego chciał (no tak, ciekawska jestem :)). Usłyszałam, że Rafał. No ale od kiedy Rafał ma tak wybitnie damski głos. Spytałam się chłopaka, czy jest pewien, że to Rafał dzwonił. Tak, na 100% Rafał! Na 100%! Ok, skoro tak uważał... Poprosiłam o jego telefon, podał mi, sprawdziłam, numer nieznany i się pytam, jak Rafał skoro numer do Rafała ma w telefonie, oj coś kręci ewidentnie. Rafał od mamy dzwonił. Niechże będzie i tak. Wyszedł na mecz. Napisał do mnie, jak był w trakcie przedmeczowych zakupów. Naciskałam na niego i się przyznał, że to jego koleżanka Karolina dzwoniła, że ogląda razem z nimi mecz i żebym się nie denerwowała. Jak ja mam się nie denerwować?! Kazałam mu wracać natychmiast do domu, siedział 4h na zimnej klatce, bo jego mama nie dała mu kluczy, jakoś mało mnie to rusza. Zrozumiał swój błąd. Przeprosił mnie, obiecał, że tak nie zrobi. Poczułam się zraniona tym kłamstwem. Płakałam na każdym spotkaniu z nim, prawie do tej pory. Wybaczyłam mu jednak, mówiąc, że to "ostatnia szansa", co prawda już druga "ostatnia", ale ta już taka ostateczna, co do tego jestem pewna.

W poniedziałek, tydzień po tym skończyłam wcześniej szkołę. On nie poszedł w ogóle. Zadzwoniłam, czy po drodze mogę wpaść, przytulić się i po 15 minutach wyjść. Nie, nie ma ciuchów czystych, ma bałagan, mama zaraz przyjdzie z pracy. Myślę sobie, ok, w porządku, idę w takim razie do domu i tyle. Za jakieś 2 godziny nagle znajdują się ciuchy, nagle można posprzątać pokój, bo "Dawid zaraz przyjdzie, no zadzwonił przed chwilą, że chce wpaść do mnie". Zrobiło mi się cholernie przykro...

Nasz związek to sinusoida, jednak ostatnio coraz bardziej wykres brnie ku gorszemu. Kocham go i nie chcę się z nim rozstawać, jednak wiem, że to na dłuższą metę nie ma sensu, takie udręczanie się tym wszystkim. Nie uważam, że za wiele od niego wymagam. Wymagam szczerości i punktualności (z którą ma ogromny problem, spóźnia się straszliwie).
simi
Miła Kobietka
Posty: 58
Rejestracja: wt lip 03, 2012 12:41 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: simi »

Każdy potrzebuje trochę przestrzeni do życia.Czasu tylko dla siebie,Ty i nawet Twój chłopak.Wiec nie rezygnuj ze spotkań z koleżankami i KOLEGAMI:),a i jemu daj trochę "wolności".Jak widać on tego potrzebuje żeby spotykać się ze znajomymi,a te kłamstwa wynikają pewnie z tego że boi Ci się o tym powiedzieć.Zazdrość może zniszczyć nawet najpiękniejszy związek...
"Z kobietą nie ma żartów-w miłości czy w gniewie,
co myśli-nikt nie zgadnie,co robi-nikt nie wie.."
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: mycha25 »

Fakt,kazdy potrzebuje trochę wolności w związku i każdy powinien mieć jakieś tam swoje sprawy.Szkopuł w tym że jemu bardzo nie spodobało się że Ty spotkałaś się z kolegą i Ci tego zabronił a sam urządza sobie spotkania sam na sam z koleżanką mimo że wie jak to na Ciebie działa.Co do kolegów to nie byłabym na Twoim miejscu taka zaborcza bo przecież nie możesz mu tego zabronić.Każdy facet ma swoich kumpli za których poszedłby w ogień i potrzebuje spotkań z nimi.A Ty nie masz koleżanek żeby się spotkać?Musisz troszkę odpuścić i zacząć trochę żyć własnym życiem a wtedy jakoś się ułoży.Teraz masz takie ciśnienie że wkurzasz się o każde spóznienie czy wyjście z kumplami a to zniszczy Wasz związek i Ciebie.Przecież Wasz związek jest w porządku tylko musicie nad tym trochę popracować.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Masjaa
Gadatliwa Kobietka
Posty: 529
Rejestracja: ndz lut 19, 2012 2:03 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: Masjaa »

Zacznij żyć swoim życiem, świat nie kręci się tylko wokół niego.... nie szkoda Ci nerwów, łez na faceta ? wyluzuj....
klonowylisc
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: sob lip 14, 2012 9:38 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: klonowylisc »

Nigdzie nie napisałam, że zabraniam mu kontaktów z kolegami, no bo bez przesady. Ja lubię czytać książki, on lubi wychodzić z chłopakami i ok. Czasem fajnie tak od niego odpocząć :)

Problem pojawia się wtedy, kiedy umawiając się ze mną poświęca mi 2h, a potem dzwoni do kolegi i wychodzi do niego na 4-5h. Troszkę nie fair. Zwłaszcza, że ja potrafię znaleźć dla niego sporo czasu nawet jak mam mnóstwo spraw na głowie.

Mam wrażenie, Drogie Panie, że przeczytałyście tylko początek mojego nieco(bardzo) przydługiego posta (przepraszam, że taki długi, ale musiałam to z siebie wyrzucić).

Może któraś z Was odniesie się do innych sytuacji? Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi :)
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: mycha25 »

Rzeczywiście post był troszke długi i może dlatego parę informacji umknęło :) .
Może spróbuj nie brać tak do siebie tego że on póki co więcej czasu poświęca kumplom.U mnie też tak jest że jak mój facet czasem wyfrunie z kumplami na ryby czy coś to go nie ma kilka ładnych godzin i też potrafię się o to niezle wkurzać.Z drugiej strony wiem że nie można być takim zaborczym bo każdy człowiek ma swoje pasje lub coś co lubi robić.Rozumiem Twoją złość na niego ale może spróbuj przez jakiś czas robić tak jak on.Spotkaj się z nim na godzinkę,dwie i powiedz że musisz lecieć bo jesteś umówiona.Albo może przez dwa,trzy dni w ogóle się z nim nie spotkaj bo niby masz jakieś ważne sprawy.Być może on wtedy zrozumie co czujesz i przemyśli sprawę.Zresztą napisałaś że spotykacie się często więc on nie unika kontaktów z Tobą i chce Cię widywać a to znaczy że mu zależy.Wyluzuj troszkę i "olej" go lekko a być może sytuacja się zmieni na lepsze.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
klonowylisc
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: sob lip 14, 2012 9:38 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: klonowylisc »

Mycha, zdarzenia z posta napisane są w kolejności chronologicznej :)
Już teraz tak nie robi.
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: mycha25 »

Słuchaj,jeżeli uważasz że sytuacja się póki co tylko pogarsza a Ty już sama nie wiesz co z tym robić i zle się z tym czujesz to może krótka przerwa(tydzień,dwa)by się przydała?Skoro nie chcesz się z nim rozstawać na stałe to myślę że chwilowa rozłąka dobrze Wam zrobi.Będziecie mieli czas na to by wszystko spokojnie przemyśleć.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
zielony
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: ndz lip 08, 2012 9:36 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: zielony »

mycha25 pisze:Być może on wtedy zrozumie co czujesz i przemyśli sprawę.
Nie polecam. Żaden facet na świecie nie zrozumie co czuje kobieta.
Z tego co piszesz to wasz związek jest normalny. Oboje macie wady: Ty zazdrosna, a On spóźnialski i trochę kłamie, ale się przyznaje, czyli walczy ze swoją słabością.

Do chłopaka trzeba konkretnie. Coś w stylu: "Doceniam, że poświęcasz mi swój czas, ale czuje się samotna jak czekam na ciebie, gdy się spóźniasz albo za wcześnie uciekasz ode mnie."
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: mycha25 »

To nie jest takie proste.Z doświadczenia wiem że faceci nie zawsze biorą sobie do serca to co do nich mówimy.A właśnie takie olanie partnera potrafi dużo zdziałać.A jeśli nie zauważy że coś mu umyka to znaczy że tak naprawdę ma dziewczynę i związek gdzieś.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
klonowylisc
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: sob lip 14, 2012 9:38 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: klonowylisc »

Głównym moim problemem jest jego kłamstwo (3 akapit od dołu). W sumie trochę nie mogę sobie z tym poradzić, zabolało mnie to strasznie i od tamtej pory coraz mniej mu ufam. Wiem, że to dobry chłopak, często jest ze mną kiedy tego potrzebuję, wspiera mnie, gotuje mi. Denerwuje mnie jego myślenie pt. "jakoś to będzie", czyli np. okłamałem cię misiek, w grę weszła inna dziewczyna, ale nie denerwuj się, ja przecież głupi jestem. Jakoś to będzie misiek.
Po tym incydencie rozważałam rozstanie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ja go okłamuję, jeśli chodzi o to czy będą gdzieś osoby płci przeciwnej. Sytuacji, w której kłamę w żywe oczy, że dzwoniła do mnie koleżanka, kiedy tak naprawdę był to kolega. Po prostu nie.

W sumie to potrzebuję Waszej rady, Panie. Dobrze zrobiłam zostając z nim? Piszcie :) Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Masjaa
Gadatliwa Kobietka
Posty: 529
Rejestracja: ndz lut 19, 2012 2:03 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: Masjaa »

To Twoje życie skoro pasuje Ci trwanie w takim niepewnym związku .... kłamstwo to oznaka braku szacunku dla Ciebie ... faceci często sobie tłumaczą nie mówienie prawdy , obawą przed niepotrzebną wg nich awanturą... jasne tak najłatwiej. Albo tolerujesz jego wyjścia ze znajomymi i takie traktowanie Ciebie i zmieniasz podejście do związku, albo stawiasz sprawę jasno i konkretna rozmowa z facetem.... samo się nic nie rozwiąże, jesli tak Ci na nim zależy powiedz jasno czego oczekujesz.
zielony
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: ndz lip 08, 2012 9:36 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: zielony »

Masjaa pisze: Albo tolerujesz jego wyjścia ze znajomymi i takie traktowanie Ciebie i zmieniasz podejście do związku, albo stawiasz sprawę jasno i konkretna rozmowa z facetem.... samo się nic nie rozwiąże, jesli tak Ci na nim zależy powiedz jasno czego oczekujesz.
Ta Pani trafiła w dziesiątkę. O to właśnie chodzi. Nie rozważaj rozstania lub akceptacji tego co jest. To po prostu jest chora sytuacja i winni jesteście oboje. Najpierw spróbujcie rozwiązać problem i wtedy zobaczysz czy zostajesz czy odchodzisz. Teraz nie czas a takie rozważania.
simi
Miła Kobietka
Posty: 58
Rejestracja: wt lip 03, 2012 12:41 pm

Re: Zachowanie Partnera a Ja

Post autor: simi »

Ja mam takie samo zdanie co "Zielony"...Zresztą to facet,wiec wie co siedzi w męskich głowach:D
"Z kobietą nie ma żartów-w miłości czy w gniewie,
co myśli-nikt nie zgadnie,co robi-nikt nie wie.."
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość