Wierzycie...?

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Wierzycie...?

Post autor: mycha25 »

Dziewczynki wierzycie w taką prawdziwą,głęboką miłość która trwa do końca życia?Czasem się zastanawiam jak to będzie ze mną i z moim chłopakiem za 10,20,30 lat.Szczerze mówiąc nie wiem czy po tylu latach to nadal jest miłość czy może tylko przywiązanie.Chciałabym do śmierci kochać i być kochaną przez tego samego mężczyznę ale czy to możliwe?Wiem że są pary które do póznej starości się naprawdę kochają ale wydaje mi się że w większości przypadków to tak nie jest.A co Wy kobietko o tym myślicie?
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Masjaa
Gadatliwa Kobietka
Posty: 529
Rejestracja: ndz lut 19, 2012 2:03 pm

Re: Wierzycie...?

Post autor: Masjaa »

Nie wiem... jestem sama, mam za sobą dwa związki... i jak tu wierzyć w miłość ;) ale chyba wierzę, przynajmniej chcę wierzyć że taka miłość istnieje, że dwoje ludzi jest dla siebie przeznaczonych i potrafią kochać się na zawsze.... brzmi bajkowo... dookoła siebie wśród znajomych nie mam za dobrych przykładów, wiele młodych z krótkim stażem się rozwodzi, albo się zdradzają... ale jednak widzi się na ulicy dwoje staruszków trzymających się za ręce i wtedy myśli się że też by się chciało tak kiedyś spacerować.....:)
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Wierzycie...?

Post autor: mycha25 »

To wygląda tak jakby teraz,w tych czasach to już nie było możliwe.Na każdym kroku rozwody,rozstania...Jednak kiedyś to chyba było inaczej,w dawnych czasach ludzie mięli inne wartości i nie rozstawali się z byle powodu jak to teraz się zdarza.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Masjaa
Gadatliwa Kobietka
Posty: 529
Rejestracja: ndz lut 19, 2012 2:03 pm

Re: Wierzycie...?

Post autor: Masjaa »

Dokładnie.... kiedyś było zapewne inaczej. Teraz ludzie mają większą świadomość, większe wymagania, są niezależni... mają inne wartości... a co będzie dalej? jak słyszę, widzę młodzież jakie mają podejście do ludzi, do seksu ... a miłość to już nie wiem co w ich słowniku znaczy.
Lily of the Valley

Re: Wierzycie...?

Post autor: Lily of the Valley »

W teorię na temat tego, że przez N lat jest miłość, a potem tylko przyzwyczajenie po prostu nie wierzę. Prawdziwa miłość nie wygasa i w to chcę wierzyć.
mycha25 pisze:To wygląda tak jakby teraz,w tych czasach to już nie było możliwe.Na każdym kroku rozwody,rozstania...Jednak kiedyś to chyba było inaczej,w dawnych czasach ludzie mięli inne wartości i nie rozstawali się z byle powodu jak to teraz się zdarza.
Mimo wszystko, są jeszcze ludzie, którym zależy na miłości aż po grób.
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Wierzycie...?

Post autor: mycha25 »

Myślę że każdy kto wchodzi w związek,bierze ślub wierzy w to że to na całe życie bo przecież w przeciwnym wypadku jaki to miałoby sens?Ja tez wierzę że moja miłość będzie trwać do śmierci ale tego się niestety nie wie.Po prostu mam wrażenie że teraz ludzie(oczywiście nie mówię że wszyscy broń Boże)jakby nie do końca zastanawiają się nad tym wszystkim,biorą szybki ślub a potem raz dwa się rozwodzą bo pojawił się jakiś problem którego nie chce im się rozwiązać.Sama znam wiele takich par.Ludzie za bardzo się spieszą i nie do końca poważnie do tego podchodzą.Żeby miłość mogła trwać całe życie to trzeba włożyć w związek ogromną pracę a niestety nie każdemu się chce...
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Lily of the Valley

Re: Wierzycie...?

Post autor: Lily of the Valley »

A ja mam tak, że nie wyobrażam sobie bycia z moim chłopakiem do końca życia. Myślę o tym, co jest teraz i nie wybiegam w przyszłość. Jestem jednak z nim krótko, nieco ponad 3 miesiące i myślę, że się nie zaangażowałam w 100% w ten związek, by się jakoś heroicznie poświęcać, itd. Poza tym jestem racjonalistką i wiem, że wcale nie musi być moim ostatnim. ;)
Masjaa
Gadatliwa Kobietka
Posty: 529
Rejestracja: ndz lut 19, 2012 2:03 pm

Re: Wierzycie...?

Post autor: Masjaa »

Jak się spotka tego właściwego to się po prostu to (podobno) wie.... :)
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Wierzycie...?

Post autor: mycha25 »

Lily of the Valley pisze:A ja mam tak, że nie wyobrażam sobie bycia z moim chłopakiem do końca życia. Myślę o tym, co jest teraz i nie wybiegam w przyszłość. Jestem jednak z nim krótko, nieco ponad 3 miesiące i myślę, że się nie zaangażowałam w 100% w ten związek, by się jakoś heroicznie poświęcać, itd. Poza tym jestem racjonalistką i wiem, że wcale nie musi być moim ostatnim. ;)
Oczywiście że nie musi być tym ostatnim ale czemu nie wyobrażasz sobie bycia z nim do końca życia?To zabrzmiało trochę tak jakbyś go nie kochała i uważała że jest tylko przejściowy bo być może gdzieś tam czeka lepszy :)
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
No Spinster

Re: Wierzycie...?

Post autor: No Spinster »

Wiesz, mycho, problem polega na tym, że w życiu nic nie jest "na zawsze". Wszystko się zmienia. My się zmieniamy... Nasi ukochne też. Tak zwana "miłość na zawsze" to wielka gratka - kiedy Ty i Twój partner zmieniacie się RAZEM, w tym samym czasie i w tym samym kierunku. Nie da się tego zapłanować, można po-prostu mieć nadzieję, że tak się stanie i cieszyć się tym co masz teraz. Tak mysle.
No Spinster

Re: Wierzycie...?

Post autor: No Spinster »

Oj, nu sorry za błędy. Dopiero teraz je widzę :-/ Wytłumaczę się znów tym, że nie jestem Polką...
Lily of the Valley

Re: Wierzycie...?

Post autor: Lily of the Valley »

mycha25 pisze:
Lily of the Valley pisze:A ja mam tak, że nie wyobrażam sobie bycia z moim chłopakiem do końca życia. Myślę o tym, co jest teraz i nie wybiegam w przyszłość. Jestem jednak z nim krótko, nieco ponad 3 miesiące i myślę, że się nie zaangażowałam w 100% w ten związek, by się jakoś heroicznie poświęcać, itd. Poza tym jestem racjonalistką i wiem, że wcale nie musi być moim ostatnim. ;)
Oczywiście że nie musi być tym ostatnim ale czemu nie wyobrażasz sobie bycia z nim do końca życia?To zabrzmiało trochę tak jakbyś go nie kochała i uważała że jest tylko przejściowy bo być może gdzieś tam czeka lepszy :)
Już tłumaczę :D.

"Wyrosłam" z etapu, w którym marzyłam o miłości DO KOŃCA. Miłość może się skończyć i należy być na to przygotowanym. Wolę trzymać rękę na pulsie i cieszyć się z każdej drobnostki, niż planować. Chciałabym, żeby M. był moim ostatnim, ale to, czy jesteśmy sobie pisani leży w rękach faceta na górze :P. To, czego ja chcę nie ma żadnego znaczenia, życie nauczyło mnie, że nie wszystko jest z góry określone i takie proste... Mój pierwszy związek trwał ponad 2 lata i ciągnął się niepotrzebnie, kiedy cierpieliśmy oboje strasznie. Staram się oddzielić mój obecny związek od poprzedniego, jednak tamten czegoś mnie nauczył, mianowicie tego, żeby nie robić sobie przedwczesnych nadziei, nie planować miesiąc przed czy rok przed, tylko działać na spontana, wtedy mniejsze rozczarowanie, kiedy coś się nie uda. Mojego M. kocham strasznie mocno, ale jest to już inna miłość, bo dotyczy innego człowieka. To miłość spokojniejsza, stabilniejsza, może bez takich porywów serca, jak to było z moim pierwszym, ale za to dojrzalsza. Doceniam każdą chwilę, potrafię się cieszyć jego obecnością. Dużo rzeczy robimy razem i na co dzień nie zastanawiam się, co będzie za rok, pięć, dziesięć lat. Tak mi się lepiej i łatwiej żyje. :kiss2 Chcę jeszcze dodać, że mój związek jest krótki stażem i nasze uczucie nie zostało wystawione na jakąś wielką próbę :P. Mam nadzieję, że jeśli się taka pojawi, to ją zdamy. Kochać można na wiele sposobów, a jednym z nich jest nieplanowanie niczego. :P Chociaż zdarza nam się rozmawiać o dzieciach, ślubie czy mieszkaniu. Lubimy te tematy, lubimy sobie pomarzyć, ale podchodzę do tego z dystansem.
Masjaa
Gadatliwa Kobietka
Posty: 529
Rejestracja: ndz lut 19, 2012 2:03 pm

Re: Wierzycie...?

Post autor: Masjaa »

Wierzyć jedno a rzeczywistość to drugie :) i tak się niczego nie przewidzi i nie zaplanuje... ja uważam, że jak dwoje ludzi ma razem być to będzie.....
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Wierzycie...?

Post autor: mycha25 »

No Lily,teraz rozumiem i to co piszesz rzeczywiście ma sens :)
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
mycha25
Gadatliwa Kobietka
Posty: 728
Rejestracja: pt mar 16, 2012 4:21 am

Re: Wierzycie...?

Post autor: mycha25 »

Masjaa pisze:Wierzyć jedno a rzeczywistość to drugie :) i tak się niczego nie przewidzi i nie zaplanuje... ja uważam, że jak dwoje ludzi ma razem być to będzie.....
To prawda że nie wiemy co nas w życiu czeka i możemy jedynie wierzyć i mieć nadzieję że się będzie dobrze układało.Chociaż z drugiej strony patrząc to przyszłość związku w dużej mierze zależy od nas bo nad tym trzeba tak naprawdę przez cały czas ciężko pracować i starać się a niestety często o tym zapominamy
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości