Budujesz z kimś życie, układasz plany na przyszłość i nagle zaczyna się sypać wszystko...
Ja właśnie tak mam...
Facet mówi mi że jestem niby ważna ale dopiero jak go o to pytam,
mówi że nie umie okazywać uczuć, ale każdy miły gest, drobnostki są właśnie pokazaniem że komuś zależy...
Siedząc tak zastanawiam się czy pokazywaniem że Mi na nim zależy tego nie zepsułam.
Nie umiem być obojętna wobec partnera z którym jestem...
Ciągłe samotne wieczory doprowadzaj mnie już do szału, wiem że stać mnie na kogoś kto doceni moje starania moją miłość ale tak ciężko zostawić coś co się tyle czasu budowało.
Każdy dzień spędzony w ścianach mieszkania w którym się przebywało, przedmioty które przywołują wspomnienia...
Pokrzyczała bym ale nie mogę bo mam za cienkie ściany...
Teraz zostało mi poszukać jakiegoś mieszkania w którym zamieszkam...
Wiem że mój związek jest toksyczny i męczy mnie strasznie ale kiedy on jest blisko czuje się szczęśliwa a dobrze wiem że tak przecież nie jest każde jego wyjście daje mi tyle zmartwień i tak wiele do myślenia...
Nie chce się męczyć już, tyle razy miałam nadzieje że to się zmieni że on się zmieni ale te zmiany nie nadeszły.
Nawet obietnic nie potrafi dotrzymać, nie mam już sił tego ciągnąć, tylko czy mam siłę to wszystko zastawić za sobą ?
Nawet nie umiem sama sobie odpowiedzieć