Walka z przeszłością....
Walka z przeszłością....
Hej dziewczyny. Mam mały problem. Zacznę od początku. Poznalam mojego juz teraz meża 10 lat temu mialam 14lat on 17. Teraz mam 24. Był moja pierwszą miłościa.... dalej jest
Jednak rozstaliśmy bo zostawił mnie dla innej. Gdzieś tam w głebi serca zawsze go kochałam mimo ze zgrywałam obrażona która nienawidzi go za to i on to tak cały czas odczuwał. Jednak 2,5roku temu wróciliśym do siebie. Obydwoje bylismy samotni i gdy tylko nadarzyła sie okazja kontaktu stało sie i zmiarzało w jednym kierunku. Byłasm szczesliwa z tego powodu on tez. Wyjasnialismy sobie ta sytuacje z przed lat kilkakrotnie. Doszlismy do wniosku ze bylismy za mlodzi i glupi. Ja pod kontrola rodzicow on wszedl w imprezowy wiek to musialo sie skonczyc. Nie mam o to zalu juz i nie chce do tego wracac. Jednak problem rodzi sie teraz w mojej glowie codziennie przezywam walke z mysla ze on moze znow mnie zostawić... nic na to nie wskazuje on nic takiego nie robi...(ta moja paranoia nie zaczela sie od razu trwa to od roku) jednak kazda osoble płci żenskiej traktuje jak zagrozenie. Przeszkadza mi to. Wchodzi to juz nawet w moje sny. Co noc te same sny ze on mnie zostawia. Dobija mnie fakt ze czasem on mowi za duzo moze i to powinno byc zaleta ale gdy tylko powie o ta dziewczyna jest ładna albo ma ładna sukienke dopada mnie szał (nie okazuje tego) mimo ze stwierdzam ze ma racje rzeczywiscie ta dziewczyna jest ladna i ma fajna sukienke. Rozmowy o tym z nim nie maja sensu bo uspokajaja mnie na chwilke przyznaje mu racje on po części tez mi. Chodz nie jest winny. Stara sie mnie zrozumiec ja go tez. Wiem ze nie zamkne go w klatce w sumie to nawet tego nie chce, chce sie tylko pozbyc tej mojej paranoi. To sie musi skonczyc bo bedzie tylko gorzej i juz ja sama zaczynam sie wykanczac. Dodam ze bylam wczesniej w 4 letnim zwiazku i nie mialam problemu z zazdroscia... 
Re: Walka z przeszłością....
Wyczuwam tutaj lekką manipulacje z jego strony. Widzi, że jestes zazdrosna kiedy wypowiada sie na temat innych dziewczyn a jednak dalej to robi.
Nie bralabym tego na powaznie, a jesli chcesz żeby przestał komentować wygląd innych dziewczyn zacznij mu przytakiwać "no rzeczywiście ladna ta sukienka" jesli to prowokacja to znudzi mu się kiedy zobaczy że przestalo to robic na Tobie wrazenie. Druga sprawa, chodzisz w sukienkach? Jeśli nie może próbuje dac Ci coś do zrozumienia.... że chcialby abyś sie tak ubierala
Nie bralabym tego na powaznie, a jesli chcesz żeby przestał komentować wygląd innych dziewczyn zacznij mu przytakiwać "no rzeczywiście ladna ta sukienka" jesli to prowokacja to znudzi mu się kiedy zobaczy że przestalo to robic na Tobie wrazenie. Druga sprawa, chodzisz w sukienkach? Jeśli nie może próbuje dac Ci coś do zrozumienia.... że chcialby abyś sie tak ubierala
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
- redorange666
- Samiec
- Posty: 2180
- Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm
Re: Walka z przeszłością....
A ja okiem faceta powiem tak.
Każdy facet ogląda się za innymi kobietami i każdy jeden to komentuje. Jak nie swojej kobiecie to na pewno w meskim towarzystwie.
Tak naprawdę jak kocha i ktoś inny mu się podoba to się o tym mówi. Jak się nie mówi to znaczy że się szuka... innego fajnego ciałka do łózka.
Moim zdaniem nie robi nic nie właściwego... a raczej normalnie się zachowuje...
A Ty droga koleżanko... mając takie obawy... hmm jedyna słuszna rada to:
-idź do specjalisty (jak trafisz na dobrego to podsunie Ci rozwiązanie)
-rozstań się z nim bo juz zawsze będziesz obawiała się że może Cie zostawić.
Prawda jest taka że nigdy nie możesz mieć pewności że facet nie pójdzie sobie do innej.
Każdy facet ogląda się za innymi kobietami i każdy jeden to komentuje. Jak nie swojej kobiecie to na pewno w meskim towarzystwie.
Tak naprawdę jak kocha i ktoś inny mu się podoba to się o tym mówi. Jak się nie mówi to znaczy że się szuka... innego fajnego ciałka do łózka.
Moim zdaniem nie robi nic nie właściwego... a raczej normalnie się zachowuje...
A Ty droga koleżanko... mając takie obawy... hmm jedyna słuszna rada to:
-idź do specjalisty (jak trafisz na dobrego to podsunie Ci rozwiązanie)
-rozstań się z nim bo juz zawsze będziesz obawiała się że może Cie zostawić.
Prawda jest taka że nigdy nie możesz mieć pewności że facet nie pójdzie sobie do innej.
Re: Walka z przeszłością....
Owszem, komentuje ale przy kolegach a nie przy swojej kobiecie. to jest zwykly nietakt albo zwykła prowokacja 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
- redorange666
- Samiec
- Posty: 2180
- Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm
Re: Walka z przeszłością....
Ja tam zawsze mówiłem moim dziewczyno która mi sie podoba a która nie. I wiem też że wolały wiedzieć jakie dziewczyny mi się podobały a jakie nie.
Tak samo dotyczące innych kiecek czy ciuchów. Ot zwykły koment.. fajna kiecka lub ale fajne jeansy... i jakos w tym podtekstu nie ma.
A powiedzenie że ładna dziewczyna... ja nie widze w tym nic złego... to że się jest na diecie nie znaczy że nie można przeglądnąc menu
Tak samo dotyczące innych kiecek czy ciuchów. Ot zwykły koment.. fajna kiecka lub ale fajne jeansy... i jakos w tym podtekstu nie ma.
A powiedzenie że ładna dziewczyna... ja nie widze w tym nic złego... to że się jest na diecie nie znaczy że nie można przeglądnąc menu
Re: Walka z przeszłością....
alez Ty mnie rozbawiasz dzis Red. Mój tez jak się na jakąś zagabi to twierdzi że tylkpo dlatego ze fajne buty, bluze albo co innego z odzienia miala 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Walka z przeszłością....
Chodze w sukienkach... bo lubi jak jestem kobieca i ja tez sie wtedy lepiej czuje. Jestem swiadoma jak wygladaja rozmowy w meskim gronie... moze jest w tym troche prowokacji... czasem widze ze gryzie sie za jezyk. Mysle ze nie obedzie sie bez specjalisty... bo mam wrazenie ze jestem troche rozdarta przez przeszlosc.. z jednej strony dobrze ze czuje sie przy mnie swobodnie i mowi mi takie rzeczy przez to wiem jakie kobiety mu sie podobaja... jak zobaczy cos fajnego w modzie damskiej mowi ze mu sie to podoba i chce zebym tez takie cos sobie kupila zrobila itp. ale w duchu szlak mnie trafia jak slysze ona jest urocza. Fajnie ze redorange666 sie odezwales bo chyba potrzebuje meskiego spojrzenia na ta sprawe...
Ostatnio zmieniony pn wrz 08, 2014 7:27 pm przez Paula_s22, łącznie zmieniany 1 raz.
- redorange666
- Samiec
- Posty: 2180
- Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm
Re: Walka z przeszłością....
Czyli kłamie.. ja mówię zawsze szczerze co mi sie w lasce podoba. JAk jest to ciuch to mówię że ciuch, jak cycki albo tyłek to tez to powiem.
nie iwem co w tym takiego zabawnego.
Re: Walka z przeszłością....
jak to klamie?
Nie no fakt jest taki ze mowi tez o czesciach ciala... np idzie murzunka to mowi patrzylem czy wszystkie murzynki maja wielkie tylki... Ja tez patrze na facetow nie mowie ze nie, ale nie mam czegos takiego ze mysle o kurde ale fajny ale ma klate itp... nie zastanawiam sie nad tym. idzie koles to idzie ladny ok poszedl ja juz zapomnialam...
Nie no fakt jest taki ze mowi tez o czesciach ciala... np idzie murzunka to mowi patrzylem czy wszystkie murzynki maja wielkie tylki... Ja tez patrze na facetow nie mowie ze nie, ale nie mam czegos takiego ze mysle o kurde ale fajny ale ma klate itp... nie zastanawiam sie nad tym. idzie koles to idzie ladny ok poszedl ja juz zapomnialam...
Ostatnio zmieniony pn wrz 08, 2014 7:58 pm przez Hadassa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: łączenie postów
Powód: łączenie postów
- redorange666
- Samiec
- Posty: 2180
- Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm
Re: Walka z przeszłością....
Będzie brutalnie: idzie dziewczyna z buzi mi się nie podoba ale jej piersi się uroczo kołyszą... no to powiem że ma zajebiście ponętne cycki. Tak to na mnie działa.
Jak będzie miała fajny tyłek lub nogi... to również możńa usłyszeć odpowiedni koment na ten temat. wybiórcze spojrzenie. Wiadomo że taka laska nawet na jeden raz mnie nie interesuje ale popatrzeć w ten kołyszący się dekolt.. bardzo chętnie.
Jak będzie miała fajny tyłek lub nogi... to również możńa usłyszeć odpowiedni koment na ten temat. wybiórcze spojrzenie. Wiadomo że taka laska nawet na jeden raz mnie nie interesuje ale popatrzeć w ten kołyszący się dekolt.. bardzo chętnie.
-
oOosylwiaoOo
Re: Walka z przeszłością....
Hmm sama nie wiem co o tym myśleć
Może po prostu lepiej jest to przemilczeć
I nie myśleć o tym co było kiedyś, tylko co jest teraz i że macie się nawzajem i jesteście szczęśliwi 
Red powiem tak, coś w Twojej wypowiedzi jest, ale ja np. nie zniosłabym gdyby facet przy mnie mówił, że łooo ale ta laska ma piersi, bo ja np. wiem, że ich mam mało
Red powiem tak, coś w Twojej wypowiedzi jest, ale ja np. nie zniosłabym gdyby facet przy mnie mówił, że łooo ale ta laska ma piersi, bo ja np. wiem, że ich mam mało
- redorange666
- Samiec
- Posty: 2180
- Rejestracja: ndz sty 26, 2014 3:58 pm
Re: Walka z przeszłością....
Ale on kocha Twoje małe piersi... a popatrzeć na inne chyba może. Więc ja nadal nie widzę problemu.
Wyzbądźcie się kompleksów. My ich nie widzimy tych drobnych wad... za to Wy je uwypuklacie.
Wyzbądźcie się kompleksów. My ich nie widzimy tych drobnych wad... za to Wy je uwypuklacie.
-
oOosylwiaoOo
Re: Walka z przeszłością....
No może popatrzeć, ale jakoś tak dziwnie iść z facetem i słuchać np. jak mówi ooo, ale ta jest super laska...
Jak Ty byś się poczuł? Gdyby Twoja dziewczyna mówiła, że ale super facet, jakie ma ciało...
Wiadomo, że można na kogoś spojrzeć, ale wcale nie trzeba nic mówić drugiej osobie, bo nie każdy może to odebrać tak jak chce druga osoba.
Jak Ty byś się poczuł? Gdyby Twoja dziewczyna mówiła, że ale super facet, jakie ma ciało...
Wiadomo, że można na kogoś spojrzeć, ale wcale nie trzeba nic mówić drugiej osobie, bo nie każdy może to odebrać tak jak chce druga osoba.
Re: Walka z przeszłością....
Mysle, ze zazdrosc w kazdym zwiazku jest potrzebna bo ona w subtelny sposob podsyca uczucia , obojga partnerow.
Ale mam tu na mysli ,,zdrowa,, zazdrosc ktora w zaden sposob nie wyrzadza szkod i krzywd w zwiazku.
Natomiast nadmiar zazdrosci jaki wystepuje u Ciebie jest dolujacy i destrukcyjny.
W tej chwili wpadlas moim zdaniem w obsesje i przykro mi to mowic ale zakodowalas ja sobie w swojej
swiadomosci.
To z pewnoscia napewno nie biedzie sluzyc cementowaniu waszych uczuciowych relacji, ale jest na
najlepszej drodze do niszczenia .
Chce powiedziec, ze nie da sie zyc bez przeszlosci , ale napewno da sie zyc z jej zrozumieniem .
Przeszlosc uzmyslawia nam nasze bledy zyciowe i dostarcza nam wiedzy, co zrobic lub robic by nasza przyszlosc byla wolna od wplywow z przeszlosci.
Prawda jest taka , ze nie jest mozliwe tworzyc jakiejkolwiek przyszlosci gdy nie odrobilismy lekcji z przeszlosci.
Widocznie Ty tej lekcji nie przerobilas.
Z przeszloscia sie nie walczy , ale wyciaga sie z niej wnioski, by zylo sie nam lepiej i szczesliwiej.
To strach w tej chwili jest Twoim psychicznym doradca i jak widac wywraca Twoje zycie do gory nogami .
Ale najgorsze jest to, ze Ty mu w tym pomagasz dolujac sie niepewnoscia zyciowa.
Jesli kochasz to kochaj cala soba, a wszelka zazdrosc i uczucie niepewnosci czy obaw wywal za przyslowiowe drzwi.
Powiem Ci, ze jak swiat swiatem zazdrosc rozwalala wielkie milosci , bo paniczny strach o to , ze partner nas zostawi uniemozliwial funkcjonowanie takich zwiazkow.
Natomiast zycie w takim emocjonalnym i psychicznym chaosie to jest udreka i meczarnia.
A moze tak odrobina zwyklego dystansu do tego co kiedys bylo.?
A moze najwyzsza pora zamiast myslec o jakimkolwiek specjaliscie pomyslisz o bardzo szczerej az do bolu romowie i pogawece z mezem?
A moze takie wewnetrzne otwarcie sie i wyrzucenie wszystkich swoich obaw i watpliwosci pozwoli pozbyc Ci sie tego emocjonalnego napiecia i strachu?
Czasami taki ,,wstrzas,, w postaci nawet niezbyt milej rozmowy miedzy partnerami ,potrafi zmusic do
innej perspektywy widzenia problemu.
Zawsze warto zaczynac wszystko wyjasniac u ,,zrodla,, , bo tylko wtedy mamy szanse na dowiedzenie sie prawdy.
Dlatego mysle,ze nie trac czasu na ,,walke z przeszloscia,, ale postaraj sie ja detalicznie rozgryzc.
To nie jest latwe , ale masz szanse na pozbycie sie Twoich psychicznych napiec i utrapien.
A medyka zostaw na razie w spokoju i nie idz na tzw. medyczna latwizne.
To Twoje zycie , wiec i przeszlosc tez jest Twoja.
Ale mam tu na mysli ,,zdrowa,, zazdrosc ktora w zaden sposob nie wyrzadza szkod i krzywd w zwiazku.
Natomiast nadmiar zazdrosci jaki wystepuje u Ciebie jest dolujacy i destrukcyjny.
W tej chwili wpadlas moim zdaniem w obsesje i przykro mi to mowic ale zakodowalas ja sobie w swojej
swiadomosci.
To z pewnoscia napewno nie biedzie sluzyc cementowaniu waszych uczuciowych relacji, ale jest na
najlepszej drodze do niszczenia .
Chce powiedziec, ze nie da sie zyc bez przeszlosci , ale napewno da sie zyc z jej zrozumieniem .
Przeszlosc uzmyslawia nam nasze bledy zyciowe i dostarcza nam wiedzy, co zrobic lub robic by nasza przyszlosc byla wolna od wplywow z przeszlosci.
Prawda jest taka , ze nie jest mozliwe tworzyc jakiejkolwiek przyszlosci gdy nie odrobilismy lekcji z przeszlosci.
Widocznie Ty tej lekcji nie przerobilas.
Z przeszloscia sie nie walczy , ale wyciaga sie z niej wnioski, by zylo sie nam lepiej i szczesliwiej.
To strach w tej chwili jest Twoim psychicznym doradca i jak widac wywraca Twoje zycie do gory nogami .
Ale najgorsze jest to, ze Ty mu w tym pomagasz dolujac sie niepewnoscia zyciowa.
Jesli kochasz to kochaj cala soba, a wszelka zazdrosc i uczucie niepewnosci czy obaw wywal za przyslowiowe drzwi.
Powiem Ci, ze jak swiat swiatem zazdrosc rozwalala wielkie milosci , bo paniczny strach o to , ze partner nas zostawi uniemozliwial funkcjonowanie takich zwiazkow.
Natomiast zycie w takim emocjonalnym i psychicznym chaosie to jest udreka i meczarnia.
A moze tak odrobina zwyklego dystansu do tego co kiedys bylo.?
A moze najwyzsza pora zamiast myslec o jakimkolwiek specjaliscie pomyslisz o bardzo szczerej az do bolu romowie i pogawece z mezem?
A moze takie wewnetrzne otwarcie sie i wyrzucenie wszystkich swoich obaw i watpliwosci pozwoli pozbyc Ci sie tego emocjonalnego napiecia i strachu?
Czasami taki ,,wstrzas,, w postaci nawet niezbyt milej rozmowy miedzy partnerami ,potrafi zmusic do
innej perspektywy widzenia problemu.
Zawsze warto zaczynac wszystko wyjasniac u ,,zrodla,, , bo tylko wtedy mamy szanse na dowiedzenie sie prawdy.
Dlatego mysle,ze nie trac czasu na ,,walke z przeszloscia,, ale postaraj sie ja detalicznie rozgryzc.
To nie jest latwe , ale masz szanse na pozbycie sie Twoich psychicznych napiec i utrapien.
A medyka zostaw na razie w spokoju i nie idz na tzw. medyczna latwizne.
To Twoje zycie , wiec i przeszlosc tez jest Twoja.
Re: Walka z przeszłością....
Musze przespać sie z tym co mi napisaliście a jutro wyciągnąć wnioski... szczerze mówiąc macie racje. Ja nie czuje złości za coś co było kiedyś moja obsesja polega na tym ze w kazdej kobiecie widzę zagrożenie... nie pomaga mi to gdy komentuje inne kobiety. Mowilam mu o tym obiecal poprawe lecz czasem mu sie wymyka. Gdy jest już dobrze za chwile wszystko wraca... ja się poprostu boję o przyszłość.
Re: Walka z przeszłością....
Jezeli Ci to przeszkadza to poprostu o tym porozmawiaj z nim szczerosc to podstawa w związku
i nie zadręczaj się przeszłoscia bo to do niczego nie doprowadzi dobrego .
POKONAM TRUDY, MOZOŁY CZY BĘDZIE GORZEJ CZY LEPIEJ
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
Re: Walka z przeszłością....
Hej dzis czuje sie troche lepiej... Gadam do siebie i tlumacze ze przeciez nic sie nie dzieje... a z tymi komentarzami musze zmienic troche... wyznaczyc granice. Sprawia mi to bol i nie chce tak sie czuc... Idziemy na spacer cieszymy sie soba smiejemy az tu nagle padaja dziwne slowa " zobacz ale...." i wszystko sie zatrzymuje czar pryska. Mam zly humor... i koniec milego dnia pozniejsza ma radosc jest pozorna. Chyba nikt by tego nie chcial...?
Re: Walka z przeszłością....
Tak masz w zupełnosci racje ale jak masz mu to wyperswadowac z głowy to tylko rozmowa powinien to zrozumiec. A jezeli nie to nie wiem co bym zrobila...
POKONAM TRUDY, MOZOŁY CZY BĘDZIE GORZEJ CZY LEPIEJ
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
UŚWIĘCĘ SŁOWEM ANIOŁY, ONE POMOGĄ MI WZLECIEĆ...
Re: Walka z przeszłością....
Wiem że klamie, bo znam jego typ dziewczyn jakie mu się podobają 
Ale kłamie żeby mi przykrosci nie zrobić, jak na nim wymuszam żeby powiedział czy mu sie podoba dana dziewczyna, która nas np mijała to powie że ładna ale szału nie ma.
Takie kłamstwa toleruję
Ale kłamie żeby mi przykrosci nie zrobić, jak na nim wymuszam żeby powiedział czy mu sie podoba dana dziewczyna, która nas np mijała to powie że ładna ale szału nie ma.
Takie kłamstwa toleruję
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Walka z przeszłością....
No jest coś w tym... Czemu oni tacy są... 
Re: Walka z przeszłością....
Bo to samce... co tu dużo mówić... 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość