Kuzynki narzeczony, przyjaciel mojego chłopaka, i kumple Pana młodego są samotni. I już zarzekli się, że muszą iść do pubu, po za tym są prowodyrami i będą namawiać do zaszalenia z 'panienkami'. Jestem strasznie zła, bo kuzynka nie ma nic do powiedzenia. Pokłocili się o to. Rozmawiałyśmy z nią na ten temat, i powiedziała, że wie, że oni jak się napiją to Ci "samotni" będą wypatrywać kobiety w pubie i zapraszać ich do siebie, a jak za dużo alkoholu to i wiadomo...
Czy macie jakieś pomysły jak nakłonić go do zmiany decyzji? W końcu to jest wieczór dla nich. A wszyscy chcą wspólnie (wszystkie kobiety, faceci zajęci około 4) oprócz samotniaków (3). Ale to jej narzeczony jest najbardziej nastawiony, że BEZ KOBIET.
A dodam jeszcze, że koleżanki panny młodej są bardzo małomówne, nic nie wypiją oraz na żadną impreze nie pójdą, także spędzimy cały wieczór panieński w domu przy lampce wina...
A tak to przynajmniej byśmy się wybawiły. I dodam też, że dla mnie impreza bez faceta to tylko męczenie się, bo nie potrafię się bez niego dobrze bawić.