Uzależniona od niego?
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Uzależniona od niego?
Witam, mam 19 lat i od jakichś 3 lat jestem w związku (bądź nie jestem, sama już nie wiem.. ). Ale przechodząc do rzeczy nie wiem co mam już robić, ponieważ mój partner zdradził mnie wiele razy, już nawet nie wiem ile tego było, a ja ciągle mu wybaczałam.. Na początku było super, różowo i wgl, ale po jakimś czasie chyba mu się zaczęłam nudzić i upodobał sobie młodszą koleżankę... ja miałam wtedy 16 lat, a ona bodajże 13, 14? Sama nie wiem. Widziałam na fb, że sobie spijali z dzióbków w różnych publicznych postach, a potem kiedy się o to zapytałam stwierdził że ją kocha.. niby jako przyjaciółke.. No ale nic, wybaczyłam.. a po 2 miesiącach znów przygruchał sobie nową, tym razem starszą ode mnie.. powiedział jej że nie ma nikogo, więc mogli się normalnie spotykać. Powiedziała mi o tym jego przyjaciółka(zaufana) a i on też się sam przyznał.. a ja co? wybaczyłam.. Po jakimś czasie znów to samo.. jakieś flirty przez internet, pornole, seks kamerki itp.. oczywiście wszystkiego się wypierał a ja mu wierzyłam.. Ale cóż, pod koniec roku znów znalazł sobie jakąś, również młodszą i nawet mnie dla niej zostawił.. ja się na to niestety musiałam zgodzić, ciężko było, ale jakoś dało radę.. w tym samym czasie ja również poznałam fajnego faceta, było super i niestety krótko, bo kiedy tylko mój TŻ się odezwał, ponieważ zerwał z tamtą, ja od razu do niego pobiegłam.. po jakimś czasie, kiedy wszystko było w miarę ok, on mi się oświadczył, a ja się zgodziłam.. Było super, aż do czasu kiedy wyszła na jaw sprawa z przed 3 lat, kiedy to na początku naszego związku przespał się z dziewczyną w dodatku 12-letnią.. okłamywał mnie ciągle. Zerwałam z nim, ale niestety, kontakt się nie urwał.. on przyjeżdżał, starał się, powiedział parę miłych słówek, a ja uległam.... i tak jest do chwili obecnej.. On się od tego czasu bardzo stara i jak do tej nie zauważyłam niczego podejrzanego w jego zachowaniu, więc sama nie wiem co mam teraz zrobić. Dalej jesteśmy razem, ale ja nie wiem czy mogę mu jeszcze zaufać, czasami czuję się samotna w tym związku i niezbyt szczęśliwa chociaż przy nim tego nie okazuję. Kiedy jestem z nim, kiedy się widzimy jest ok, zachowujemy się jak para, wszystko fajnie, jednak kiedy się nie widzimy ja ciągle rozmyślam i jakoś mi go nie brakuje, czuję się wgl inaczej.. Ciągle mam wyrzuty sumienia i pretensje do siebie , że dałam tak sobą pomiatać, że nie kopnęłam go w dupie przy 1 lub 2 zdradzie.. Znajomi i przyjaciele powtarzali mi że on się nie zmieni i dalej to będzie robił, ale teraz ma ze mną plany, chce ślub, zamieszkać razem i nawet dziecko.. a ja sama nie wiem czy tego chce i czy powinnam na to sie godzić po tym wszystkim.. Ciągle siedzą mi w głowie te wszystkie zdrady, nie umiem o tym zapomnieć i czasami jestem po prostu przewrażliwiona i się ciągle boję.. Jest mi źle, że nie umiem się od niego uwolnić, wystarczy parę słówek, a ja do niego lecę, jak ćma do światła.. nie wiem co mam ze sobą zrobić.. Czasami myślę sobie jakby to było bez niego, czy znalazłabym jeszcze kiedykolwiek kogoś? Boję się samotności, ze już nikt inny by mnie nie zechciał.. Wiem, że jestem głupia , bo nie raz to słyszałam, ale naprawdę nie wiem co mam zrobić.. Czuję się jak ofiara losu, która nie umie walczyć o swoje, czuję, że jestem od niego uzależniona i sama nie wiem czy go kocham, czy to tylko przyzwyczajenie.. Teraz pytanie, które chodzi mi po głowie od miesięcy...Czy mam zerwać z moim TŻ i próbować ułożyć sobie życie na nowo, czy też zostać w tym związku i zapomnieć o przeszłości?..
Re: Uzależniona od niego?
Przeraziło mnie to.
Rzuć go w cholerę, jesteś młoda, ułożysz sobie życie jak trzeba, z kimś kto preferuje kobiety a nie nieletnie. Wiesz, że to jest karalne? Niebezpieczne?
To skłonności, których nigdy się nie pozbędzie.
Po pierwsze pomyśl sobie -mijają lata, starzejecie się, dobiegasz do np. 25 lat i nagle mówi Ci, że jesteś dla niego za stara. To chore, prawda? Albo macie dziecko, dorasta i przyprowadza do domu koleżanki lub swoją dziewczynę. I co wtedy? Będziesz obawiać się, że za przeproszeniem chyci się nieletniej? Nie daj Boż waszej córki?
Jak to sobie wyobrażasz?
Po drugie -jesteś uzależniona od niego a to nie miłość. Nie z jego strony na pewno. Z Twojej też, bo cierpisz i lecisz do niego jak właśnie tzw. ćma.
Sama widzisz jakim człowiekiem jest ten mężczyzna. Nie godnym Ciebie, Twojego czasu i uczuć. Zmarnujesz się przy nim.
Uwierz, ktoś kto lubi młode dziewczyny nie zmieni swoich chorych upodobań. Ty będziesz się starać i starzeć a on będzie za Twoimi plecami latał po małolatach oferujących seks za kasę. Tego chcesz? Chcesz żyć w ten sposób? Na pewno nie.
Zasługujesz na bycie kochaną taką jaką jesteś. W każdym calu.
Odetnij się od niego w każdy możliwy sposób.
I daj sobie czas bez niego aż powrócisz do normalności, bo nic normalnego Cię z nim nie czeka.
Nieważne jak będzie Ci bardzo mydlił oczy - on to robi, bo wie, że mu wszystko wybaczysz.
Drugiej takiej naiwnej nie znajdzie.
Jesteś wartościową kobietą, więc nie daj z siebie robić naiwną.
Nie bój się samotności. Lepiej być samotną niż być z potworem.
Samotność nie boli, nie jest taka straszna jakby się wydawało. Poza tym na pewno jest ktoś, kto jest Ciebie wart. Ale nie jest to facet, z którym chcesz się związać na stałe.
To jest moje zdanie, Ty zrobisz jak uważasz.
Rzuć go w cholerę, jesteś młoda, ułożysz sobie życie jak trzeba, z kimś kto preferuje kobiety a nie nieletnie. Wiesz, że to jest karalne? Niebezpieczne?
To skłonności, których nigdy się nie pozbędzie.
Po pierwsze pomyśl sobie -mijają lata, starzejecie się, dobiegasz do np. 25 lat i nagle mówi Ci, że jesteś dla niego za stara. To chore, prawda? Albo macie dziecko, dorasta i przyprowadza do domu koleżanki lub swoją dziewczynę. I co wtedy? Będziesz obawiać się, że za przeproszeniem chyci się nieletniej? Nie daj Boż waszej córki?
Jak to sobie wyobrażasz?
Po drugie -jesteś uzależniona od niego a to nie miłość. Nie z jego strony na pewno. Z Twojej też, bo cierpisz i lecisz do niego jak właśnie tzw. ćma.
Sama widzisz jakim człowiekiem jest ten mężczyzna. Nie godnym Ciebie, Twojego czasu i uczuć. Zmarnujesz się przy nim.
Uwierz, ktoś kto lubi młode dziewczyny nie zmieni swoich chorych upodobań. Ty będziesz się starać i starzeć a on będzie za Twoimi plecami latał po małolatach oferujących seks za kasę. Tego chcesz? Chcesz żyć w ten sposób? Na pewno nie.
Zasługujesz na bycie kochaną taką jaką jesteś. W każdym calu.
Odetnij się od niego w każdy możliwy sposób.
I daj sobie czas bez niego aż powrócisz do normalności, bo nic normalnego Cię z nim nie czeka.
Nieważne jak będzie Ci bardzo mydlił oczy - on to robi, bo wie, że mu wszystko wybaczysz.
Drugiej takiej naiwnej nie znajdzie.
Jesteś wartościową kobietą, więc nie daj z siebie robić naiwną.
Nie bój się samotności. Lepiej być samotną niż być z potworem.
Samotność nie boli, nie jest taka straszna jakby się wydawało. Poza tym na pewno jest ktoś, kto jest Ciebie wart. Ale nie jest to facet, z którym chcesz się związać na stałe.
To jest moje zdanie, Ty zrobisz jak uważasz.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Uzależniona od niego?
Czytam i nie wierzę...
wiesz 12-13 to grozi prokuraturą... i jest to przestęstwo.. zacznijmy od tego..
poza tym co za normalny facet, już na poczatku związku zdradza laskę..
albo inej mówi że jest sam i się z nią spotyka...
Wg mnie nawet nie masz się co zastanawiac i go zostawić..
Dziecko... i co będziesz w ciązy, a on za inną będzie latał...
wiesz 12-13 to grozi prokuraturą... i jest to przestęstwo.. zacznijmy od tego..
poza tym co za normalny facet, już na poczatku związku zdradza laskę..
albo inej mówi że jest sam i się z nią spotyka...
Wg mnie nawet nie masz się co zastanawiac i go zostawić..
Dziecko... i co będziesz w ciązy, a on za inną będzie latał...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Wiem, że może ta cała sytuacja wydaje się dość głupia i pewnie każda normalna dziewczyna/kobieta na moim miejscu nie dałaby tak sobą pomiatać, ja też nie chciałam i nie chce, ale to silniejsze ode mnie.. coś mnie do niego ciągnie i mimo, że tyle razy mnie skrzywdził ja nie umiem go zostawić... Zrobiłam sobie z niego cały mój świat i teraz ciężko byłoby mi się zmierzyć z rozstaniem, szczególnie takim nagłym.. bo niby co mam mu teraz powiedzieć? "wiesz jednak nie umiem zapomnieć tego co mi zrobiłeś i będzie lepiej jak się rozejdziemy"? Eh.. wgl nie umiem sobie tej sytuacji wyobrazić.. ; /
Re: Uzależniona od niego?
Nie ma czegoś takiego jak ''nie umiem''.
Umiesz, tylko nie chcesz. Umiesz, tylko boisz się.
Tak naprawdę nie ma czego.
Twoim światem jest mężczyzna o chorych upodobaniach. To nie jest ''głupie'', to jest przerażające.
I uwierz mi lub nie -on się nie zmieni. Choćbyś nie wiem ile czułości nagle od niego dostała.
To nie zmienia się u takich ludzi...
Ty od początku wiesz w co się pakujesz a mimo to uparłaś się brnąć dalej.
Twoim światem powinien być człowiek, który Cię kocha -szczerze, taką jaką jesteś.
Nie do czasu aż się zestarzejesz. Bo jego też czas nie ominie. Ktoś, kto Cię nie będzie zdradzać, bo nie będzie czuł takiej potrzeby. Ktoś przy kim będziesz spokojna, szczęśliwa i ktoś, kogo będziesz pewna.
Może użyję odpowiednich słów - wiążesz się z pedofilem i mimo, że znasz jego skłonności upierasz się sama aby z nim być.
Zadaj sobie pytanie - za co go kochasz?
Za zdrady? Za ból? Za upodobania? Czy za chwile, w których jest Ci wierny?
Umiesz, tylko nie chcesz. Umiesz, tylko boisz się.
Tak naprawdę nie ma czego.
Twoim światem jest mężczyzna o chorych upodobaniach. To nie jest ''głupie'', to jest przerażające.
I uwierz mi lub nie -on się nie zmieni. Choćbyś nie wiem ile czułości nagle od niego dostała.
To nie zmienia się u takich ludzi...
Ty od początku wiesz w co się pakujesz a mimo to uparłaś się brnąć dalej.
Twoim światem powinien być człowiek, który Cię kocha -szczerze, taką jaką jesteś.
Nie do czasu aż się zestarzejesz. Bo jego też czas nie ominie. Ktoś, kto Cię nie będzie zdradzać, bo nie będzie czuł takiej potrzeby. Ktoś przy kim będziesz spokojna, szczęśliwa i ktoś, kogo będziesz pewna.
Może użyję odpowiednich słów - wiążesz się z pedofilem i mimo, że znasz jego skłonności upierasz się sama aby z nim być.
Zadaj sobie pytanie - za co go kochasz?
Za zdrady? Za ból? Za upodobania? Czy za chwile, w których jest Ci wierny?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Uzależniona od niego?
on nie jet Ciebie wart..
może wybaczyłaś mu to wszytko ale nie zapomniałaś
czy TY sama siebie nie oszukujesz ?
poradzisz sobie bez niego ... wszystko siedzi w głowie człowieka ............................................................................i w sercu
ale gdy są takie sytuacje że nie wie się co zrobić wyznaje zasadę kieruj sie rozumem
może wybaczyłaś mu to wszytko ale nie zapomniałaś
czy TY sama siebie nie oszukujesz ?
poradzisz sobie bez niego ... wszystko siedzi w głowie człowieka ............................................................................i w sercu
ale gdy są takie sytuacje że nie wie się co zrobić wyznaje zasadę kieruj sie rozumem
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Właśnie sama nie wiem czy to jest teraz miłość czy tylko przyzwyczajenie..
Re: Uzależniona od niego?
Czytajac te Twoje glebokie wynurzynia mialam wrazenie, ze ogladam horror.
Szczerze mowiac to zupelnie nie rozumiem,jak mozna dac sie tak omotac i uzaleznic od faceta ktory nic innego nie
robi tylko mydli Ci nieustannie oczy.
Czyzbyc miala problemy ze wzrokiem?
Mysle, ze jednak chyba nie , bo z tresci Twojego komentarza wynika, iz zdajesz sobie znakomicie sprawe z tego co funduje Ci Twoj partner.
I tak sobie mysle, ze Jestes widac bardzo zakompleksiona i zaleknina osoba ,ktora swoim zachowaniem i przyzwalaniem na permanentne
zdrady dokonywane przez perfidnego i egoistycznego partnera patrzy przez pryzmat ciaglych wybaczen.
Moze powinnas w tej sytuacji zostac Swieta , bo tylko to Ci pozostaje jesli od zaraz nie przejrzysz na oczy i nie zrobisz porzadku w Twoich
mrocznych relacjach z partnerem.
Szmacenie kobiet to ostatnio jak slysze, ulubiona ,,przyjemnosc,, ktorej oddaje sie coraz wiecej facetow i robia to z ogromna luboscia i
napietnoscia graniczaca prawie, ze z ekstaza.
Nie ludz sie , ze facet Twoj sie zmieni nawet jesli przysiega na wszystkie swietosci tego swiata.
Jego parszywa natura skaczacego na kazda istote ruszajaca sie ,jest na to potwierdzeniem.
Dlatego najwyzsza pora by popatrzec i zmierzyc sie z wewnetrznymi obawami , watpliwosciami i wizja przyszlosci.
Ale niestety nikt z nas za Ciebie nie podejmie zadnej decyzji, bo musisz zrobic to sama i tylko sama.
Jedno Ci powiem , ze kazde Twoje posuniecie i podjecie jakiejs decyzji bedzie skutkowalo Twoim bolem , rozdarciem i rozczarowaniem.
Ale musisz to przejsc , bo inaczej zostaniesz tak czy inaczej sama z przyslowiowa reka w ,,nocniku,,.
To nielatwe decyzje, ale konieczne bys odzyskala utracona wiare w siebie i szacunek , ktory Twoj partner Ci odebral.
Obecnie myslisz , ze zlapalas Pana Boga za nogi i go trzymasz bojac sie jego utraty.
To nie tak .
Twoj partner zna Cie doskonale i wie jak z Toba pogrywac , wiec ma nad Toba przewage psychiczna ktora sie wobec Ciebie posluguje z czystej wygody zdradzajac Cie na lewo i prawo jakbys byla scierka i recznikiem.
To jest moja droga wlasnie najczystsza postac uzaleznienia od drugiej osoby majacej wobec Ciebie wyrachowane zamiary.
By zaczac zyc pelnia zycia zmien je i uwolnij sie od tego toksycznego ukladu ktory sprowadzi Cie na manowce i zaniza ocene samej siebie.
Gdy cos zmienisz w swoim pokreconym ukladzie ,to z pewnoscia wroci Ci radosc zycia i ochota na to by otworzyc sie na prawdziwe uczucie ,oparte na milosci i wzajemnym zaufaniu.
Pozwolilam sobie na ostry komentarz swiadomie to robiac , by niejako ,,zmusic,, Cie do refleksji nad tym chorym i trujacym ukladzie ktory Cie niszczy w sensie i fizycznym i psychicznym.
Wierze, ze jednak podejmiesz dobre decyzje i przetniesz ten ,,wrzod,, .
Szczerze mowiac to zupelnie nie rozumiem,jak mozna dac sie tak omotac i uzaleznic od faceta ktory nic innego nie
robi tylko mydli Ci nieustannie oczy.
Czyzbyc miala problemy ze wzrokiem?
Mysle, ze jednak chyba nie , bo z tresci Twojego komentarza wynika, iz zdajesz sobie znakomicie sprawe z tego co funduje Ci Twoj partner.
I tak sobie mysle, ze Jestes widac bardzo zakompleksiona i zaleknina osoba ,ktora swoim zachowaniem i przyzwalaniem na permanentne
zdrady dokonywane przez perfidnego i egoistycznego partnera patrzy przez pryzmat ciaglych wybaczen.
Moze powinnas w tej sytuacji zostac Swieta , bo tylko to Ci pozostaje jesli od zaraz nie przejrzysz na oczy i nie zrobisz porzadku w Twoich
mrocznych relacjach z partnerem.
Szmacenie kobiet to ostatnio jak slysze, ulubiona ,,przyjemnosc,, ktorej oddaje sie coraz wiecej facetow i robia to z ogromna luboscia i
napietnoscia graniczaca prawie, ze z ekstaza.
Nie ludz sie , ze facet Twoj sie zmieni nawet jesli przysiega na wszystkie swietosci tego swiata.
Jego parszywa natura skaczacego na kazda istote ruszajaca sie ,jest na to potwierdzeniem.
Dlatego najwyzsza pora by popatrzec i zmierzyc sie z wewnetrznymi obawami , watpliwosciami i wizja przyszlosci.
Ale niestety nikt z nas za Ciebie nie podejmie zadnej decyzji, bo musisz zrobic to sama i tylko sama.
Jedno Ci powiem , ze kazde Twoje posuniecie i podjecie jakiejs decyzji bedzie skutkowalo Twoim bolem , rozdarciem i rozczarowaniem.
Ale musisz to przejsc , bo inaczej zostaniesz tak czy inaczej sama z przyslowiowa reka w ,,nocniku,,.
To nielatwe decyzje, ale konieczne bys odzyskala utracona wiare w siebie i szacunek , ktory Twoj partner Ci odebral.
Obecnie myslisz , ze zlapalas Pana Boga za nogi i go trzymasz bojac sie jego utraty.
To nie tak .
Twoj partner zna Cie doskonale i wie jak z Toba pogrywac , wiec ma nad Toba przewage psychiczna ktora sie wobec Ciebie posluguje z czystej wygody zdradzajac Cie na lewo i prawo jakbys byla scierka i recznikiem.
To jest moja droga wlasnie najczystsza postac uzaleznienia od drugiej osoby majacej wobec Ciebie wyrachowane zamiary.
By zaczac zyc pelnia zycia zmien je i uwolnij sie od tego toksycznego ukladu ktory sprowadzi Cie na manowce i zaniza ocene samej siebie.
Gdy cos zmienisz w swoim pokreconym ukladzie ,to z pewnoscia wroci Ci radosc zycia i ochota na to by otworzyc sie na prawdziwe uczucie ,oparte na milosci i wzajemnym zaufaniu.
Pozwolilam sobie na ostry komentarz swiadomie to robiac , by niejako ,,zmusic,, Cie do refleksji nad tym chorym i trujacym ukladzie ktory Cie niszczy w sensie i fizycznym i psychicznym.
Wierze, ze jednak podejmiesz dobre decyzje i przetniesz ten ,,wrzod,, .
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Właśnie wiem i zdaję sobie z tego sprawę, że robię źle i że już dawno powinnam to przerwać, ale jest właśnie tak jak mówisz - moja samoocena już dawno poleciała w dół, nie widzę u siebie żadnych zalet i mam wrażenie, że straciłam na wartości.. , że jestem nikim.. zresztą nie tylko ja tak myślę, bo właśnie znajomi uważają podobnie.. Do teraz nie umiem sobie powiedzieć dlaczego tak właśnie daje się traktować, tłumaczę sobie, że to może dlatego, iż to mój pierwszy facet na poważnie, że kiedyś dostawałam "kosze" i może dlatego "staram się" tak go przy sobie trzymać.. Ale to są tylko moje nijakie przemyślenia, które raczej mijają się z prawdą, której chyba nigdy się nie dowiem. Niestety jestem z natury pesymistką i często przeczuwam najgorsze, wszystkiego się boję, wiecznie mam czarne myśli - to naprawdę nie jest miłe, a chciałabym poczuć właśnie radość życia, bo teraz jestem chyba tak przyzwyczajona do tego faceta, że nawet nie wiem co to jest.. Wmawiam sobie, że będzie dobrze, że się zmieni, ale to chyba najgłupsza rzecz jaką robię.. Jeśli chodzi o ostry komentarz to nic się nie stało, wręcz przeciwnie potrzebuję takiego mocnego kopa, który pozwoli mi podjąć wreszcie właściwą decyzję, bo po to między innymi się tutaj pojawiłam.
Re: Uzależniona od niego?
Lepiej odejdź nim do końca siebie znienawidzisz...
Ten związek będzie Cię tylko niszczył i niszczył aż zniszczy.
Doskonale zdajesz sobie z tego sprawę a mimo to trzymasz się tej osoby.
Czas się chyba przebudzić moja droga i zacząć dbać o swoje życie, o swoją przyszłość.
Trzymasz się kurczowo człowieka, który wzbudza w Tobie to co najgorsze.
Niechęć do samej siebie, niską samoocenę i błędne myślenie, że bez niego sobie nie poradzisz. Poradzisz... Musisz tylko tego chcieć. Zamknąć ten bolesny rozdział.
Wiesz, powiem Ci na swoim przykładzie -ja też kiedyś wierzyłam, że ludzie takiego pokroju zmieniają się na lepsze. Gówno prawda. Zmieniają się na gorsze.
Dajesz niszczyć swoją psychikę człowiekowi, który Cię nie kocha. Bo gdyby kochał -byłby inny.
Jesteś wartościową osobą, nawet nie waż się uważać inaczej. Jesteś kobietą, młodą z resztą, przed którą całe życie. Nie marnuj życia dla człowieka, który na to nie zasługuje. Nie zasługuje na Ciebie.
Niska samoocena -ja też ją zaczęłam czuć. Przez kogoś. I wierzyłam do końca, że ten ktoś się zmieni. Zmienił? Na samą myśl o tym mam ochotę parsknąć śmiechem...
Samotność nie boli. Nie w takim przypadku. Nie bój się być sama, bo na pewno jest tyle wokół Ciebie facetów, którzy chcieliby być z Tobą, a których możesz nie dostrzegać.
Wiem, że czytając nasze wypowiedzi zgadzasz się z nimi, ale czy to zrozumiesz zależy wyłącznie od Ciebie. I czy zrobisz to, co jest najlepsze dla Ciebie i zostawisz go w cholerę -również zależy od Ciebie.
Stać Cię na kogoś, przy kim poczujesz się piękna, wartościowa i jedyna.
I gdy będziesz patrzeć w lustro, w swoje odbicie, głeboko w swoje oczy -nie dostrzeżesz w nich mroku ani nijakości.
Będziesz widzieć w nich tętniące życie i radość, nie żadną próżnię.
Ten związek będzie Cię tylko niszczył i niszczył aż zniszczy.
Doskonale zdajesz sobie z tego sprawę a mimo to trzymasz się tej osoby.
Czas się chyba przebudzić moja droga i zacząć dbać o swoje życie, o swoją przyszłość.
Trzymasz się kurczowo człowieka, który wzbudza w Tobie to co najgorsze.
Niechęć do samej siebie, niską samoocenę i błędne myślenie, że bez niego sobie nie poradzisz. Poradzisz... Musisz tylko tego chcieć. Zamknąć ten bolesny rozdział.
Wiesz, powiem Ci na swoim przykładzie -ja też kiedyś wierzyłam, że ludzie takiego pokroju zmieniają się na lepsze. Gówno prawda. Zmieniają się na gorsze.
Dajesz niszczyć swoją psychikę człowiekowi, który Cię nie kocha. Bo gdyby kochał -byłby inny.
Jesteś wartościową osobą, nawet nie waż się uważać inaczej. Jesteś kobietą, młodą z resztą, przed którą całe życie. Nie marnuj życia dla człowieka, który na to nie zasługuje. Nie zasługuje na Ciebie.
Niska samoocena -ja też ją zaczęłam czuć. Przez kogoś. I wierzyłam do końca, że ten ktoś się zmieni. Zmienił? Na samą myśl o tym mam ochotę parsknąć śmiechem...
Samotność nie boli. Nie w takim przypadku. Nie bój się być sama, bo na pewno jest tyle wokół Ciebie facetów, którzy chcieliby być z Tobą, a których możesz nie dostrzegać.
Wiem, że czytając nasze wypowiedzi zgadzasz się z nimi, ale czy to zrozumiesz zależy wyłącznie od Ciebie. I czy zrobisz to, co jest najlepsze dla Ciebie i zostawisz go w cholerę -również zależy od Ciebie.
Stać Cię na kogoś, przy kim poczujesz się piękna, wartościowa i jedyna.
I gdy będziesz patrzeć w lustro, w swoje odbicie, głeboko w swoje oczy -nie dostrzeżesz w nich mroku ani nijakości.
Będziesz widzieć w nich tętniące życie i radość, nie żadną próżnię.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Mówicie, że kurczowo się trzymam tej osoby i że nie chce się z tą osobą rozstać, bo mnie krzywdzi.. ale właśnie chodzi o to, że nie wiem jak to zakończyć, w jaki sposób.. Jak bym umiała, to już dawno bym to zrobiła, a właśnie on ma na mnie taki wpływ, że nie umiem powiedzieć co myślę, nie umiem się przeciwstawić, bo m. in. boję się jego reakcji, znam go i wiem, że jest dość impulsywny i łatwo go wyprowadzić z równowagi..
Re: Uzależniona od niego?
Masz jeden ogromny plus -nie mieszkacie razem.
Mieszkasz sama czy z bliskimi?
Jeśli mieszkasz z bliskimi, to zawsze może ktoś go pogonić. Jeśli będzie Cię nachodził -zadzwoń na policję, że taka osoba nagminnie Cię nachodzi a sobie tego nie życzysz. Masz do tego prawo. Nie bój się tego zrobić.
Wiele kobiet uważa, że to wstyd. Wstyd to być z potworem a nie zwracać się o pomoc. Nie będziesz żadną ''gorszą'', to on jest gorszy w każdym calu.
Szkoda, że to zaczyna się rozumieć dopiero po fakcie...
Nie wiem jaki jest porywczy i na co go stać. Jeżeli się go boisz, obawiasz się o siebie (zakładając, że jest nieobliczalny) -złóż wniosek o zakaz zbliżania się.
Boisz się powiedzieć mu wprost, że nie chcesz z nim być, bo może zrobić Ci krzywdę? Zrób to na gruncie, na którym będziesz czuła się bezpiecznie. Może to być w domu, gdzie wiesz, że za ścianą ktoś jest w razie czego, lub zrobić to w miejscu publicznym, poproś przyjaciółkę czy znajomych, aby przy tym byli. Może nie akurat z Tobą, ale żebyś była w zasięgu ich wzroku.
Myślę, że to wsparcie możesz mieć u przyjaciół, znajomych, skoro ostrzegali Cię przed nim, tłumaczyli, że się nie zmieni. Twoja rodzina wie jakim on jest człowiekiem? Nie wiem jakie są Twoje relacje z bliskimi, ale może warto im o tym powiedzieć? Zwrócić się do nich o radę, o pomoc? W końcu rodzina, to rodzina. Wspólnie byście rozwiązali ten problem.
Mieszkasz sama czy z bliskimi?
Jeśli mieszkasz z bliskimi, to zawsze może ktoś go pogonić. Jeśli będzie Cię nachodził -zadzwoń na policję, że taka osoba nagminnie Cię nachodzi a sobie tego nie życzysz. Masz do tego prawo. Nie bój się tego zrobić.
Wiele kobiet uważa, że to wstyd. Wstyd to być z potworem a nie zwracać się o pomoc. Nie będziesz żadną ''gorszą'', to on jest gorszy w każdym calu.
Szkoda, że to zaczyna się rozumieć dopiero po fakcie...
Nie wiem jaki jest porywczy i na co go stać. Jeżeli się go boisz, obawiasz się o siebie (zakładając, że jest nieobliczalny) -złóż wniosek o zakaz zbliżania się.
Boisz się powiedzieć mu wprost, że nie chcesz z nim być, bo może zrobić Ci krzywdę? Zrób to na gruncie, na którym będziesz czuła się bezpiecznie. Może to być w domu, gdzie wiesz, że za ścianą ktoś jest w razie czego, lub zrobić to w miejscu publicznym, poproś przyjaciółkę czy znajomych, aby przy tym byli. Może nie akurat z Tobą, ale żebyś była w zasięgu ich wzroku.
Myślę, że to wsparcie możesz mieć u przyjaciół, znajomych, skoro ostrzegali Cię przed nim, tłumaczyli, że się nie zmieni. Twoja rodzina wie jakim on jest człowiekiem? Nie wiem jakie są Twoje relacje z bliskimi, ale może warto im o tym powiedzieć? Zwrócić się do nich o radę, o pomoc? W końcu rodzina, to rodzina. Wspólnie byście rozwiązali ten problem.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Uzależniona od niego?
Na prawdę nie rozumiem dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć, ze ktoś nie chce z nimi być. Co tacy ludzie mają w głowach. Nie to nie, nie ma co sobie pruć żył i się wkurzać, trzeba brać na klatę i koniec.
Re: Uzależniona od niego?
Uciekaj jak najszybciej, znajdz kogoś kto Cię będzie wspierał, mama ? przyjaciółka ? na pewno masz kogoś takiego
Odziez z Anglii, Wloch i Francji
http://www.zeltros.co.uk
http://www.zeltros.co.uk
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Mi się wydaje, że on po prostu mi nie da odejść, bo tak jak ktoś powiedział, że on nie znajdzie już tak naiwnej dziewczyny jak ja, która by mu wszystko wybaczała.. dlatego też stara się mnie przy sobie zatrzymać na wszelakie sposoby. Tylko niestety irytują mnie czasem jego "docinki" kiedy zwrócę mu uwagę na coś, a on na to "jak ci się nie podoba, to sobie zmień" po czym mówi, że tylko żartuje.. a mnie wcale do śmiechu nie jest, bo to jest wkurzające kiedy prawie codziennie to powtarza. .Czasami mam wrażenie, że on robi z siebie ofiarę, a całą swoją winę zwala na mnie oraz że mnie podejrzewa o nie wiadomo jakie rzeczy i że mu nie ufam.. dziwię się, że on się dziwi, że mogę mu nie ufać, nawet po tym wszystkim..
Niby mam osoby, które by mnie wspierały, chociaż z biegiem czasu wydaje mi się, że ona bronią bardziej jego niż mnie..
Niby mam osoby, które by mnie wspierały, chociaż z biegiem czasu wydaje mi się, że ona bronią bardziej jego niż mnie..
Re: Uzależniona od niego?
To nieważne kto za kim obstaje z otoczenia, bo nie oni z nim żyją i żyć nie będą.
Można znać się z kimś wiele, wiele lat i nie wiedzieć jaki jest naprawdę, bo stoi się jedynie z boku.
Można znać się z kimś wiele, wiele lat i nie wiedzieć jaki jest naprawdę, bo stoi się jedynie z boku.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
O błędach jakie popełnił i co mi zrobił wiedzą tylko z moich opowieści.. chociaż jego zaufana koleżanka, ta o której wspomniałam w moim 1 poście, była przy tym co on robił z inną i to u niej w domu, powiedziała mi o tym, ale i tak stoi za nim, ponieważ zna go znacznie dłużej ode mnie..
Re: Uzależniona od niego?
Przejmuj się swoim życiem a nie tym kto jest za kim.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
-
kingawisla
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 3
- Rejestracja: pt cze 26, 2015 3:53 pm
Re: Uzależniona od niego?
Dokładnie, luzie z zewnątrz nie zawsze wiedzą jak to wszystko wygląda w środku. Moim zdaniem powinnaś powaznie sobie to wszystko przemyśleć, bo wygląda to bardzo źle.
http://serwisinstal24.pl/oferta/
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Ja właśnie niestety za bardzo przejmuję się innymi niż samą sobą, umiem pomóc innym tylko nie sobie.. I mam wrażenie, że pomimo tego mojego młodego wieku, czuję się już tak zagubiona, że sama nie wiem co mam robić. Myślę ciągle o tym co powinnam zrobić, w głowie podejmuje wiele decyzji, ale niestety nie umiem ich wcielić w życie, to jest znacznie trudniejsze niż myślałam.. :/
Re: Uzależniona od niego?
Ludzie zawsze będą gadać potem zapomną i od nowa. więc trzeba ignorować.
http://lubiedewocje.net.pl/
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Wiem, że trzeba ignorować i niestety teraz to można liczyć tylko na siebie, bo na innych to lepiej nie ryzykować.
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
Mam jeszcze takie troszkę głupie pytanie do Was.. jak myślicie czy jeśli jestem w takim toksycznym związku to mogę/mogłabym poczuć się aż tak samotna, że pragnęłabym zainteresowania ze strony innego mężczyzny? Czy to nie jest zbyt ryzykowne lub po prostu nienormalne? Eh.. sama nie wiem już co piszę, ale to jest silniejsze ode mnie i oczywiście nie mówię tutaj o zdradzie...
Re: Uzależniona od niego?
Radziłabym Ci wizytę u psychologa. Specjalista może nieco ukierunkuje Twoje myślenie, bo ewidentnie się pogubiłaś. Tkwisz w naprawdę toksycznej relacji i im dłużej to ciągniesz, tym bardziej siebie krzywdzisz, za jakiś czas to zrozumiesz, prędzej czy później. Powinnaś porozmawiać z kimś, kto do Ciebie dotrze, nie na forach, nie z koleżankami, tylko ze specjalistą. On pomoże Ci znaleźć tego przyczynę i też pomoże Ci wprowadzić zmiany.
Mi się wydaje (mogę się mylić), że masz kompleksy i wmawiasz sobie, że nikt inny Cię nie zechce. To jest pewnie pierwszy Twój facet, "pierwsza miłość" i myślisz, że na nim świat się kończy. Z jednej strony zdajesz sobie sprawę z tego, jak ten facet Cię niszczy, a z drugiej boisz się zrobić krok naprzód, kiedy de facto NIC nie przemawia na korzyść tego faceta. On jawnie i BEZ SKRUPUŁÓW Cię upokarza, dziewczyno! Jesteś młoda, masz całe życie przed sobą, a Ty tkwisz nieszczęśliwa przy takim śmieciu, z którym i tak nie masz żadnych perspektyw. Wyobrażasz sobie Was za rok, pięć lat, dziesięć? Wątpię.
Skup się na sobie, postaraj się. Pomyśl chociaż RAZ o sobie. Idź do specjalisty, tylko oczywiście nie mów o tym.
Pominę już fakt, że ma ciągoty do młodych dziewczynek (to są jeszcze dzieci, dżizes...), bo to jest CHORE!!!!!!! I powinien wyciągnąć konsekwencje prawne...
Tym bardziej powinnaś się z tej relacji uwolnić. Wokół Ciebie niejeden facet się jeszcze pojawi i kiedy w końcu się przełamiesz i zaczniesz zupełnie nowy etap, wtedy zobaczysz, jak powinien wyglądać normalny zdrowy związek. I mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa. I że to szczęście pomoże Ci nadrobić stracony czas przy tym byle czym.
Mi się wydaje (mogę się mylić), że masz kompleksy i wmawiasz sobie, że nikt inny Cię nie zechce. To jest pewnie pierwszy Twój facet, "pierwsza miłość" i myślisz, że na nim świat się kończy. Z jednej strony zdajesz sobie sprawę z tego, jak ten facet Cię niszczy, a z drugiej boisz się zrobić krok naprzód, kiedy de facto NIC nie przemawia na korzyść tego faceta. On jawnie i BEZ SKRUPUŁÓW Cię upokarza, dziewczyno! Jesteś młoda, masz całe życie przed sobą, a Ty tkwisz nieszczęśliwa przy takim śmieciu, z którym i tak nie masz żadnych perspektyw. Wyobrażasz sobie Was za rok, pięć lat, dziesięć? Wątpię.
Skup się na sobie, postaraj się. Pomyśl chociaż RAZ o sobie. Idź do specjalisty, tylko oczywiście nie mów o tym.
Pominę już fakt, że ma ciągoty do młodych dziewczynek (to są jeszcze dzieci, dżizes...), bo to jest CHORE!!!!!!! I powinien wyciągnąć konsekwencje prawne...
Oczywiście, że to normalne, skoro Twój facet traktuje Cię kompletnie bez szacunku i tylko pogarsza Twoje poczucie własnej wartości. Chcesz być dla kogoś atrakcyjna, chcesz, żeby ktoś Tobie to okazywał. Nie dostajesz tego w swoim chorym związku i po cichu pragniesz tego ze strony innego mężczyzny.zagubiona76 pisze:Mam jeszcze takie troszkę głupie pytanie do Was.. jak myślicie czy jeśli jestem w takim toksycznym związku to mogę/mogłabym poczuć się aż tak samotna, że pragnęłabym zainteresowania ze strony innego mężczyzny? Czy to nie jest zbyt ryzykowne lub po prostu nienormalne? Eh.. sama nie wiem już co piszę, ale to jest silniejsze ode mnie i oczywiście nie mówię tutaj o zdradzie...
Tym bardziej powinnaś się z tej relacji uwolnić. Wokół Ciebie niejeden facet się jeszcze pojawi i kiedy w końcu się przełamiesz i zaczniesz zupełnie nowy etap, wtedy zobaczysz, jak powinien wyglądać normalny zdrowy związek. I mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa. I że to szczęście pomoże Ci nadrobić stracony czas przy tym byle czym.
Ostatnio zmieniony śr lip 01, 2015 1:03 am przez BlackWolf, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Proszę używać edycji postów jeżeli chce się coś dopisać. Posty można edytować do 24h.
Powód: Proszę używać edycji postów jeżeli chce się coś dopisać. Posty można edytować do 24h.
-
zagubiona76
- Miła Kobietka
- Posty: 29
- Rejestracja: śr cze 10, 2015 8:59 pm
Re: Uzależniona od niego?
~kartka - Wszystko co napisałaś to prawda.. to mój pierwszy facet i od razu na tak długo, dlatego też starałam/staram się go tak trzymać przy sobie na siłę, mimo iż nie powinnam tego robić, gdyż krzywdzę siebie.. ale tak jak własnie napisałaś, mam takie urojone myśli w głowie, że więcej nikogo nie spotkam a nawet jeśli, to pewnie też mnie skrzywdzi.. bałabym się też ponownie zaufać, bo jednak to zaufanie tutaj chyba najbardziej zostało naruszone.. Sama nie wiem czy jemu da się jeszcze kiedykolwiek zaufać, skoro ludzie się nie zmieniają ponoć i żadna siła nie pomoże..
Aktualnie ten związek jest na tzw. próbie, mój TŻ miał bowiem w ciągu tego czasu się zrehabilitować za wszystkie swoje błędy, miał pokazać jak bardzo mnie kocha i jak mu na mnie zależy, oczywiście tak było przez jakiś czasu, ale od pewnego czasu znów jest jakiś dziwny, taki raz kochany a raz chłodny.. O wszystko się na mnie wkurza, wymaga ode mnie bliskości, natomiast ja jakoś nie czuję takowej potrzeby i drażni mnie kiedy on zaczyna się do mnie dobierać.. Na tą chwilę jest naprawdę dziwnie, niby wszystko gra między nami, ale we mnie jednak nie bardzo jest w porządku..
Aktualnie ten związek jest na tzw. próbie, mój TŻ miał bowiem w ciągu tego czasu się zrehabilitować za wszystkie swoje błędy, miał pokazać jak bardzo mnie kocha i jak mu na mnie zależy, oczywiście tak było przez jakiś czasu, ale od pewnego czasu znów jest jakiś dziwny, taki raz kochany a raz chłodny.. O wszystko się na mnie wkurza, wymaga ode mnie bliskości, natomiast ja jakoś nie czuję takowej potrzeby i drażni mnie kiedy on zaczyna się do mnie dobierać.. Na tą chwilę jest naprawdę dziwnie, niby wszystko gra między nami, ale we mnie jednak nie bardzo jest w porządku..
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość