mianowicie rok temu poznałam chłopaka przez internet, spotkaliśmy się i zaiskrzyło. Jedyny minus jest taki że mieszkamy w odległych od siebie miastach. Od roku spotykamy się niemal w każdy weekend, już nocowaliśmy u siebie itd..
nie była może to wielka miłość, bardziej przyjaźń, zaufanie i jakaś chemia.. w każdym razie czuję się przy nim dobrze..
oboje mamy bardzo dużo obowiązków - chodzi o pracę która zabiera nam wiele czasu. był czas że zaczęłam się zastanawiać czy to ma sens.. i trochę pod wpływem emocji mu to powiedziałam..
On jest po przejściach bardzo ciężkich.. od tego czasu stał się dziwny.. dowiedział się też że będzie pracował w weekendy
doszło do tego że uświadomił mi że najlepiej będzie jak się rozstaniemy... tylko że mnie serce pęka.. niby przyjaźń ale przywiązanie takie..
był to pierwszy facet któremu moglam ufać.. który mnie traktował czule i wyrozumiale bo mam dużo wad..widać że mu zależało bo nieraz musiał iść na noc do pracy a był u mnie do późna i potem wracał do siebie do miasta..
sam powiedział mi że zależy mu na mnie ale może być tak że przez pół roku nie zobaczymy się przez jego pracę.. i był z tego powodu bardzo smutny..problem w tym że on ma duże długi które musi splacić i nie może zrezygnować z tej pracy, mimo że go wkurwia..
jak to ratować..
wyżaliłam się, może ktoś przeczyta to i coś pocieszy, odpowie.. lub nie.. w sumie anonimowo najłatwiej..
pozdrawiam ciepło kobietki..
