Niespodziewane zerwanie.
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Niespodziewane zerwanie.
Hej. Może przedstawię sprawę od początku. Jesteśmy (byliśmy) z moim chłopakiem 2 lata. Od pewnego czasu, czyli kilku miesięcy kłóciliśmy się o błahostki a czasem nawet według mnie nie błahostki. Kłótnie zaczęły się od tego, że chce zrobić prawo jazdy na ciężarówki i wyjechać za granicę głównie namawiała go do tego jego matka kłóciliśmy się dość długo bo nie wyobrażałam sobie tego wszystkiego, założenia rodziny itd kiedy on będzie za granicą i będziemy się widzieć 2-3 razy do roku. Wspólnie niedawno postanowiliśmy, a nawet była to głównie jego myśl, że wyjedzie tylko na półtora roku i wróci do Polski i wtedy kupimy mieszkanie itd. Ok po chwili płakania zgodziłam się. Dalej kłóciliśmy się o błahostki mówił, że go to już męczy itd więc ogarnęłam się i zaczynałam to zmieniać najbardziej zmotywowało mnie to kiedy w sylwestra powiedział przy moich znajomych, że w tym roku chce się ze mną zaręczyć. W ten weekend był u mnie i wszystko było ok, nie kłóciliśmy się, był szczęśliwy. W poniedziałek rano też jeszcze wszystko było dobrze, zadzwonił pogadaliśmy, pośmialiśmy się tak jak zwykle, tego samego dnia 3 godziny później zadzwonił kolejny raz z wiadomością, że przemyślał sobie to wszystko i nie chce być już ze mną, ale mnie kocha. Że moja zmiana nie jest tak na zawsze tylko na kilka dni. Moje tłumaczenia, że właśnie zmieniam się już tak na zawsze, że nie będzie tych kłótni na nic się zdały co bym nie powiedziała wtedy słyszałam "nie" albo" podjąłem już decyzję". Od ostatniego telefonu przestał się odzywać nie pisze ani smsów ani nie dzwoni. Ja również tego nie robię bo mam nadzieję, że jednak wróci. Ciężko mi jest z tym wszystkim szczególnie, że dzień przed miał plany chciał ze mną spędzić życie, mówił, że zawsze będę miała jego i nigdy mnie nie zostawi, a nagle zrywa. Nie potrafię sobie z tym poradzić, nie rozumiem tego w ogóle.
Boli mnie to, że przed sylwestrem powiedział do mojej koleżanki, że zależy mu na mnie i nie chce mnie stracić, a kiedy zrywał powiedział, że nie będzie mu mnie brakowało.
Boli mnie to, że przed sylwestrem powiedział do mojej koleżanki, że zależy mu na mnie i nie chce mnie stracić, a kiedy zrywał powiedział, że nie będzie mu mnie brakowało.
Re: Niespodziewane zerwanie.
Dziwna sytuacja rzeczywiście, jedno mówi drugie robi.mm A może wpadł mu w oko ktoś inny? I zmienił nagle zdanie? Skoro powiedział, że nie będzie mu Ciebie brakowało to na pewno Cię nie kocha. Możesz poczekać jeszcze trochę, albo napisz do niego czy możecie się spotkać, bo oczekujesz jakiś wyjaśnień co to ma znaczyć. A jeśli się nie zgodzi to daj sobie z nim spokój. Nie ma sensu się na siłę wpychać tam gdzie nas nie chcą 
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Co do jakiejś innej osoby 100% pewności nie mam ale jestem dość pewna, że nie ma innej osoby na oku. Właśnie chciałabym się z nim spotkać bo może mu zmięknie serce ale z drugiej strony boję się tego, że usłyszę znowu to samo i jeszcze bardziej się załamię. Niby przez telefon mówił, że mnie kocha i dlatego zrywa...było wszystko w 100% ok nawet tego samego dnia rano, a po 3 godzinach nagle zmienił zdanie. Jak na razie to od poniedziałku ani do mnie nie dzwoni, ani nie pisze, kompletna cisza.
Re: Niespodziewane zerwanie.
Ale zawsze jest jakiś cień niepewności, że może jednak, prawda? Nie wiesz na pewno. Hmmm mówi, że Cię kocha dlatego zrywa? Nie wiedziałam, że jak się kogoś kocha to się go zostawia. No moim zdaniem powinnaś sama napisać czy zadzwonić pierwsza i oczekiwać wyjaśnień, bo takowe Ci się należą. Z dnia na dzień nie zostawia się kochanej osoby, tym bardziej kiedy mówił, że myśli o zaręczynach. Może coś się stało w jego życiu o czym nie chce Ci powiedzieć i może był zmuszony zakończyć związek. Warto jednak się dowiedzieć co jest przyczyną takiej jego decyzji... Daj znać nam tutaj jak się to wszystko potoczy.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Jak na razie to dzisiaj się do niego odezwałam, napisałam mu, że chciałabym się dzisiaj spotkać i porozmawiać o tym wszystkim, napisał oschle, że dzisiaj nie ma czasu, no to dalej miło zapytałam czy może jutro da radę, odpisał oschle, że może. Ok stwierdziłam, że już nie będę się narzucać, nie pytałam o godzinę itd. Wieczorem napisał oschle, że możemy się jutro spotkać po jego kursie, zapytał też czy ma mi wziąć moje ubrania. I tutaj mnie to znowu dręczy i zastanawia o co chodzi i czy to faktycznie koniec bo nie napisał nic o tym żebym zabrała jego rzeczy, a zawsze w kłótniach był jego tekst, że przywiezie mi moje rzeczy i zabierze swoje i koniec. Więc teraz tego nie rozumiem już wszystkiego...
Re: Niespodziewane zerwanie.
Wow, za szybko reagujesz. Chłopak dopiero zaczął marzyć a ty go od razu BOOM na ziemię. Zanim on to prawko zrobi (i o ile w ogóle zrobi) to wiele rzeczy się może zmienić, nie ma co przeżywać za w czasu ( ot. taka nauka na przyszłość) . Jak chcesz zadzwonić to tylko raz, zapytaj czy między Wami wszystko skończone? Tak definitywnie? Nie proś , nie wymuszaj, nie wchodz na ambicję i nie bierz go na litość bo wszystko wyjdzie odwrotnie niż byś chciała. Ale moim zdaniem ta decyzja była zbyt pochopnie przez niego podjęta i sam wróci z podkulonym ogonem. Rozmarzył się chłopak za bardzo i tyle, sam spadnie na ziemie i to szybko
Powodzenia i nie NERWUJ się 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Nie przeżywałabym za w czasu gdybym wiedziała, że jego cała rodzina nie jeździ na ciężarówkach, a jeździ jego ojciec, siostra, wujek, szwagier. Zgodziliśmy się obydwoje na to, że pojedzie na półtora roku zarobić kasę i zdobyć doświadczenie i wróci do Polski, z resztą sam wpadł na ten pomysł bo wcześniej chciał w ogóle wyjechać, a to, że ja mu załatwiłam u naszego znajomego miejsce jak zrobi prawko żeby jeździł po Polsce to go niestety nie interesowało.
Zobaczymy dzisiaj czy pochopnie podjął decyzję czy nie bo mamy się spotkać. Sama nie wiem czy to naprawdę koniec czy nie bo z jednej strony sam mi to mówił i mówił, że nie będzie mu mnie brakować, a z drugiej strony zawsze w kłótni i przy tekście koniec z Nami mówił, że zabiera swoje ciuchy i przywozi mi moje. A wczoraj tylko w smsie zapytał czy wziąć mi moje ubrania, o swoich nic nie wspomniał, że mam mu zabrać czy coś. Napisałąm mu, że na razie nie musi przywozić mi moich ubrań. Nie rozumiem już tego wszystkiego, nie wiem czy to w końcu koniec, czy nie.
Zobaczymy dzisiaj czy pochopnie podjął decyzję czy nie bo mamy się spotkać. Sama nie wiem czy to naprawdę koniec czy nie bo z jednej strony sam mi to mówił i mówił, że nie będzie mu mnie brakować, a z drugiej strony zawsze w kłótni i przy tekście koniec z Nami mówił, że zabiera swoje ciuchy i przywozi mi moje. A wczoraj tylko w smsie zapytał czy wziąć mi moje ubrania, o swoich nic nie wspomniał, że mam mu zabrać czy coś. Napisałąm mu, że na razie nie musi przywozić mi moich ubrań. Nie rozumiem już tego wszystkiego, nie wiem czy to w końcu koniec, czy nie.
Re: Niespodziewane zerwanie.
Pójdziesz to może wszystko się wyjaśni
Powodzenia. Daj znać jak poszło 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Niestety ale po spotkaniu jest tylko jeszcze większy płacz i doszła do tego ogromna złość, które wcześniej nie było.
Czekałam na niego pod parkiem podchodząc myślałam, że nie uśmiechnie się jak zwykle, zawsze kiedy mnie widział uśmiech było widać z daleka, dziś starał się bardzo mocno nie uśmiechać ale jak już był blisko mnie to się uśmiechnął...czego nie rozumiem no ale ok. Przywitanie hmm dał buzi w policzek jak każdej koleżance na przywitanie...poprosiłam o buzi w usta to dał w usta. Usiedliśmy na ławce najpierw zapytałam go jak tam prawo jazdy itd jak mu idzie. Potem przeszliśmy do rozmowy niestety.
Przez całą rozmowę tłumaczyłam mu, że przez te ciche dni teraz zrozumiałam swoje błędy ( każdy mi mówi, że ja żadnych błędów nie popełniłam bo kłótnie są w każdym związku sama nie jestem do tego przekonana), że wcześniej ich nie rozumiałąm sama nie wiem czemu itd itd, jego odpowiedź? "ok no to fajnie, to teraz będziesz bogatsza o nowe doświadczenie do nowego związku".Powiedziałam mu, że go kocham i będę o niego walczyć bo skoro mówiłam mu, że nigdy go nie zostawię to się tego będę trzymać to powiedział mi, że mogę sobie walczyć i żyć nadzieją, a on już ze mną nie będzie nigdy. Próbowałam dalej pytałam go czemu tak zdecydował powiedział, że tylko dlatego, że męczyły go te kłótnie ostatnio, no to mu tłumaczę dalej, że to jest po prostu kryzys i skoro przetrwaliśmy razem tyle poważnych rzeczy to przetrwamy teraz i to, stwierdził, że nie widzi sensu bo za miesiąc znowu będą kłótnie, cały czas mu tłumaczę, że nie będzie już kłótni bo to wszystko zrozumiałam, a on dalej swoje. Zapytałam go czy mnie kocha, po chwili ciszy odpowiedział, że sam już nie wie, potem dalej mu mówiłam, że będzie wszystko ok itd. nic to niestety nie dało. Na koniec wstał ja go przytuliłam on tylko stał jak drzewo bez żadnych emocji, zapytałam go czy jest pewien, że nie będzie chciał nigdy to mnie wrócić powiedział, że nie wie. Potem znowu go prosiłam żeby dał nam szansę odpowiedział ze złością, że mnie już nie kocha...w tym momencie pękło mi serce nie mogłam nic powiedzieć, nie wiedziałam nawet co, po prostu po dłuższej chwili się odwróciłam i poszłam.
Tyle rzeczy co zrobiłam dla niego szukałam mu pracy przez dobry rok, sprzatałam w pokoju, jak był chory dbałam o niego jak o małe dziecko, niczego mu nie brakowało, wspierałam go w każdej rzeczy, byłam dla niego bardzo dobra i rozstaje się ze mną przez kłótnie, przez rzecz którą można naprawić i już się naprawiała, rozumiem gdybym go zdradziła tak jak jego była...nie pomyślałabym, że tak ze mną postąpi. Czy to naprawdę moja wina? Czy to ja jestem taka zła?
Czekałam na niego pod parkiem podchodząc myślałam, że nie uśmiechnie się jak zwykle, zawsze kiedy mnie widział uśmiech było widać z daleka, dziś starał się bardzo mocno nie uśmiechać ale jak już był blisko mnie to się uśmiechnął...czego nie rozumiem no ale ok. Przywitanie hmm dał buzi w policzek jak każdej koleżance na przywitanie...poprosiłam o buzi w usta to dał w usta. Usiedliśmy na ławce najpierw zapytałam go jak tam prawo jazdy itd jak mu idzie. Potem przeszliśmy do rozmowy niestety.
Przez całą rozmowę tłumaczyłam mu, że przez te ciche dni teraz zrozumiałam swoje błędy ( każdy mi mówi, że ja żadnych błędów nie popełniłam bo kłótnie są w każdym związku sama nie jestem do tego przekonana), że wcześniej ich nie rozumiałąm sama nie wiem czemu itd itd, jego odpowiedź? "ok no to fajnie, to teraz będziesz bogatsza o nowe doświadczenie do nowego związku".Powiedziałam mu, że go kocham i będę o niego walczyć bo skoro mówiłam mu, że nigdy go nie zostawię to się tego będę trzymać to powiedział mi, że mogę sobie walczyć i żyć nadzieją, a on już ze mną nie będzie nigdy. Próbowałam dalej pytałam go czemu tak zdecydował powiedział, że tylko dlatego, że męczyły go te kłótnie ostatnio, no to mu tłumaczę dalej, że to jest po prostu kryzys i skoro przetrwaliśmy razem tyle poważnych rzeczy to przetrwamy teraz i to, stwierdził, że nie widzi sensu bo za miesiąc znowu będą kłótnie, cały czas mu tłumaczę, że nie będzie już kłótni bo to wszystko zrozumiałam, a on dalej swoje. Zapytałam go czy mnie kocha, po chwili ciszy odpowiedział, że sam już nie wie, potem dalej mu mówiłam, że będzie wszystko ok itd. nic to niestety nie dało. Na koniec wstał ja go przytuliłam on tylko stał jak drzewo bez żadnych emocji, zapytałam go czy jest pewien, że nie będzie chciał nigdy to mnie wrócić powiedział, że nie wie. Potem znowu go prosiłam żeby dał nam szansę odpowiedział ze złością, że mnie już nie kocha...w tym momencie pękło mi serce nie mogłam nic powiedzieć, nie wiedziałam nawet co, po prostu po dłuższej chwili się odwróciłam i poszłam.
Tyle rzeczy co zrobiłam dla niego szukałam mu pracy przez dobry rok, sprzatałam w pokoju, jak był chory dbałam o niego jak o małe dziecko, niczego mu nie brakowało, wspierałam go w każdej rzeczy, byłam dla niego bardzo dobra i rozstaje się ze mną przez kłótnie, przez rzecz którą można naprawić i już się naprawiała, rozumiem gdybym go zdradziła tak jak jego była...nie pomyślałabym, że tak ze mną postąpi. Czy to naprawdę moja wina? Czy to ja jestem taka zła?
Re: Niespodziewane zerwanie.
4 miesiące temu, przezyłam podobną sytuację. Wszystko było w porządku, któegoś dnia rano jak zwykle dzwonił jadąc do pracy, zakonczył jak zwykle mowiąc kocham Cie. I to był ostatni telefon od niego. Przez 5 dni sie do mnei nie odzywał po czym napisał w smsie ze nie jestesmy sobie przeznaczeni. Było ostatnie spotkanie, mnóstwo łez, rozpacz i koniec. Prosiłam by sie zastanowił, by dał sobie czas. Nie chciał. Nie mam z nim od tamtego dnia kontaktu. Obwinialam siebie o naprawde błahe sytuacje, kiedy sie sprzeczaliśmy, myslalam ze to ja byłam tą zlą i beznadziejną.
I wiesz?? Teraz wyszły na światlo dzienne wszystkie kłamstwa. Bo okazało sie, że zostawił mnie dla innej dziewczyny. Przed znajomymi także opowiadal ze w marcu chce mi się oświadczyc i co? To były też kłamstwa. Przez ostatni "wspólny" miesiąc mnie wykorzystywał, bo cały ten czas wiedział, że nie chce ze mną być a jednak pozwalał na to bym każdego dnia kochała go coraz bardziej, zebym zbliżyła sie do jego rodziny... A teraz wszystko okazało się kłamstwem. I wiesz? Troche na nowo to wszystko przeżywam ale tylko dlatego ze teraz dopiero widzę jak bardzo mnei oszukiwał i to boli najbardziej. Dlatego nie obwiniaj sie! Prosiłaś o drugą szansę, gdyby Cie kochał to by Cie nie zostawił.. Tu musi być to drugie dno, którym albo jest ktoś inny albo jest coś innego na rzeczy. Musisz teraz jakos sobie poradzić, żyć dalej... Przeczytałam ostatnio fragment, który wyjaśnia różnicę pomiędzy związkami dawniej i dzis. Dawniej gdy coś sie zepsuło, to się to naprawialo... A dziś się to wyrzuca i kupuje się nowe... To brutalna niestety prawda..
Trzymam za Ciebie kciuki, wiem jakie to ciężkie ale musisz dać sobie z tym radę. Dla samej siebie.
I wiesz?? Teraz wyszły na światlo dzienne wszystkie kłamstwa. Bo okazało sie, że zostawił mnie dla innej dziewczyny. Przed znajomymi także opowiadal ze w marcu chce mi się oświadczyc i co? To były też kłamstwa. Przez ostatni "wspólny" miesiąc mnie wykorzystywał, bo cały ten czas wiedział, że nie chce ze mną być a jednak pozwalał na to bym każdego dnia kochała go coraz bardziej, zebym zbliżyła sie do jego rodziny... A teraz wszystko okazało się kłamstwem. I wiesz? Troche na nowo to wszystko przeżywam ale tylko dlatego ze teraz dopiero widzę jak bardzo mnei oszukiwał i to boli najbardziej. Dlatego nie obwiniaj sie! Prosiłaś o drugą szansę, gdyby Cie kochał to by Cie nie zostawił.. Tu musi być to drugie dno, którym albo jest ktoś inny albo jest coś innego na rzeczy. Musisz teraz jakos sobie poradzić, żyć dalej... Przeczytałam ostatnio fragment, który wyjaśnia różnicę pomiędzy związkami dawniej i dzis. Dawniej gdy coś sie zepsuło, to się to naprawialo... A dziś się to wyrzuca i kupuje się nowe... To brutalna niestety prawda..
Trzymam za Ciebie kciuki, wiem jakie to ciężkie ale musisz dać sobie z tym radę. Dla samej siebie.
Where you invest your love, you invest your life...
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
No muszę dać sobie jakoś z tym wszystkim radę innego wyjścia nie mam, zabolało mnie bardzo to wszystko co mi dzisiaj powiedział, a najbardziej to, że nie kocha mnie już, prosto w oczy po 2 latach dobrego związku, dbania, troski itd. i zapewnieniach, że się zaręczymy.
Dzisiaj jestem bardzo wkurzona tym wszystkim, zła na siebie, że to wszystko moja wina, że gdybyśmy się nie kłócili to bylibyśmy dalej razem.
Dzisiaj nawet już nie chce usłyszeć jego głosu i spojrzeć na jego twarz, zniechęciłam się trochę do niego i chyba o to mu właśnie chodziło.
Dzisiaj jestem bardzo wkurzona tym wszystkim, zła na siebie, że to wszystko moja wina, że gdybyśmy się nie kłócili to bylibyśmy dalej razem.
Dzisiaj nawet już nie chce usłyszeć jego głosu i spojrzeć na jego twarz, zniechęciłam się trochę do niego i chyba o to mu właśnie chodziło.
Re: Niespodziewane zerwanie.
Nie ma w tym żadnej Twojej winy, dziewczyno nawet tak nie myśl. Przebolejesz to jakoś,z czasem a potem będzie tylko lepiej. I uwierz mi jeszcze Cię będzie błagał o to byście byli razem. Ale nie odpuszczaj, puść ten związek w niepamięć.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Niespodziewane zerwanie.
Jamelia dobre gada. Skoro powiedział, że nie kocha to niech spada! Jak to kurna nie kocha, po 2 latach związku? Śmieszne dla mnie, a czy kiedykolwiek kochał? Czy był bo był? Dla mnie żenada i zachował jak się gówniarz... nie wolno bawić się niczyimi uczuciami, oby jego spotkała podobna sytuacja jak Ciebie. Niech zobaczy jak to boli.
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Obwiniam siebie bo powiedział mi, że on psychicznie nie wytrzymywał już tych kłótni...poczułam się jak jakiś potwór, jakbym w czasie tych kłótni go nie wiadomo jak niszczyła.
Chciałabym żeby za miesiąc było tak, że nagle jednak zatęskni, zacznie mu mnie brakować i żeby zaczął żałować tego co zrobił. Śmieszne jest teraz to, że dzień przed zerwaniem ze mną leżąc na łóżku powiedział mi, że dla niego jestem nawet 5 listną koniczynką bo 4 listną jeszcze jakoś się tam gdzieś znajdzie ale 5 listnej już nie. Wtedy zrobiło mi się bardzo miło. No cóż według niego chyba tym wszystkim co dla niego zrobiłam (bo nawet pomagałam mu wrzucać do piwnicy worki z węglem ) zasłużyłam sobie teraz na takie traktowanie, niestety nie pamięta dobrych chwil, sam powiedział mi, że w ciągu 2 lat może było kilka miłych chwil, było ich całe mnóstwo tak naprawdę. Ech, jak to człowiek potrafi się zmienić, swoją drogą on chyba się zmienił pod wpływem swojej matki niestety.
Chciałabym żeby za miesiąc było tak, że nagle jednak zatęskni, zacznie mu mnie brakować i żeby zaczął żałować tego co zrobił. Śmieszne jest teraz to, że dzień przed zerwaniem ze mną leżąc na łóżku powiedział mi, że dla niego jestem nawet 5 listną koniczynką bo 4 listną jeszcze jakoś się tam gdzieś znajdzie ale 5 listnej już nie. Wtedy zrobiło mi się bardzo miło. No cóż według niego chyba tym wszystkim co dla niego zrobiłam (bo nawet pomagałam mu wrzucać do piwnicy worki z węglem ) zasłużyłam sobie teraz na takie traktowanie, niestety nie pamięta dobrych chwil, sam powiedział mi, że w ciągu 2 lat może było kilka miłych chwil, było ich całe mnóstwo tak naprawdę. Ech, jak to człowiek potrafi się zmienić, swoją drogą on chyba się zmienił pod wpływem swojej matki niestety.
Re: Niespodziewane zerwanie.
A co jego matka ma do Was? Do Ciebie? No i to jest właśnie to, kobieta pomaga wrzucać facetowi worki z węglem...
nawet jeśli musisz takie rzeczy robić u siebie w domu to on nie powinien w ogóle o tym wiedzieć że Ty w stanie jesteś worek udzwignąć..
Ja tez się wyrywałam z takimi rzeczami a teraz to mnie plecy bolą
, chłop jest od dzwigania.Nie wyrywaj się do takich robót!:angrywife: kobieta musi byc kobietą!! 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Co jego matka ma do nas...sama chciałabym wiedzieć co dokładnie, na początku mnie lubiła nawet bardzo , od jakiegoś czasu miałam wrażenie jakby była o mnie zazdrosna ja mówiłam do mojego chłopaka "kotek" to ona łaziła potem po całym domu i non stop takim głosem jakby to wyśmiewała gadała sama do siebie "kotek, kotek". Kiedy ostatnio się kłóciliśmy i poprosiłam ją żeby z nim pogadała to ona do mnie z tekstem, że ona się nie wtrąca do innych ludzi itd ale do związku swojej córki jak ona się pokłóci z chłopakiem może się wtrącać co chwile łazi od jednego do drugiego i ich próbuje pogodzić.Jamelia pisze:A co jego matka ma do Was? Do Ciebie? No i to jest właśnie to, kobieta pomaga wrzucać facetowi worki z węglem...![]()
nawet jeśli musisz takie rzeczy robić u siebie w domu to on nie powinien w ogóle o tym wiedzieć że Ty w stanie jesteś worek udzwignąć..
Ja tez się wyrywałam z takimi rzeczami a teraz to mnie plecy bolą
, chłop jest od dzwigania.Nie wyrywaj się do takich robót!:angrywife: kobieta musi byc kobietą!!
To ona namówiła mojego chłopaka ( teraz już byłego) żeby wyjechał do Hiszpanii jeździć na ciężarówkach. On sam tego nie chciał, nie podobał mu się kompletnie ten pomysł. Nagle dzięki niej zmienił zdanie. Kiedy siedzieliśmy w 3 w kuchni ja pierwsza poprosiłam go o pomoc w czymś a chwile po tym jego matka wyskoczyła z listą swoich próśb bardzo błahych, które można zrobić spokojnie za godzinę, ale on oczywiście musiał zrobić to wszystko od razu. Jest wiele takich przykładów. Jak sprzątaliśmy w garażu to potrafiła przyjść i powiedzieć na głos, że on bardzo ładnie tutaj posprzątał, a sama widziała, że ja też sprzątałam i to wcale nie mało.
Dziwi mnie to, że sam wie, że jego matka zdradza jego ojca, nie raz płakał w moje ramię z tego powodu bo sobie z tym wszystkim nie radził, a teraz to ja jestem ta najgorsza według niego, to ze mną psychicznie nie wytrzymywał...
Co do tych worków to u siebie nie muszę tego robić, ale pomagałam mu dlatego bo jego ojca nie ma w domu jest w Hiszpanii praktycznie przez cały rok, a szkoda mi go było bo jego matka go tylko non stop wykorzystuje.
No cóż teraz mam podziękowanie za to wszystko.
Re: Niespodziewane zerwanie.
Daj spokój, to jest facet i dla niego takie worki to nic strasznego. A że oni się użalają nad sobą to normalne. Nawet jakby worki z pierzem miał nosić to też by więcej gadania było niż to warte.Wiesz ja z teściowa swoją też od jakiegoś czasu nie mam dobrego kontaktu, właściwie nie rozmawiamy. Myślę że to zazdrość tak jak u Ciebie, nawet objawy te same he he Ale póki co to na mnie się jakos nie odbija, tylko wpienia mnie strasznie jak mamusi wszystkie sprawy są zawsze priorytetem 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Niespodziewane zerwanie.
Justyna.. neistety mamy są zawsze zazrosne, ze im dziewczyna syna odbierze....
ale nie przejmuj się
głowa do góry 
i zacznij zyć
wiem że może być cieżko... ale wszystko przed Tobą..
ale nie przejmuj się
i zacznij zyć
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Wiem, że to facet, ale kurcze mimo wszystko pomagałam mu jak tylko mogłam, wspierałam, rozumiałam chyba jak nikt inny, akceptowałam. Moi rodzice traktowali go jak członka rodziny. Więc bolą takie teksty, że już mnie nie kocha albo, że mogę sobie czekać i walczyć, a on i tak nie wróci. Co do facetów i ich matek to chyba zawsze tak będzie niestety, że będą się ich słuchali i to on będą najważniejsze.Jamelia pisze:Daj spokój, to jest facet i dla niego takie worki to nic strasznego. A że oni się użalają nad sobą to normalne. Nawet jakby worki z pierzem miał nosić to też by więcej gadania było niż to warte.Wiesz ja z teściowa swoją też od jakiegoś czasu nie mam dobrego kontaktu, właściwie nie rozmawiamy. Myślę że to zazdrość tak jak u Ciebie, nawet objawy te same he he Ale póki co to na mnie się jakos nie odbija, tylko wpienia mnie strasznie jak mamusi wszystkie sprawy są zawsze priorytetem
Ta była wyjątkowo zazdrosna bo przecież kto by jej obiad gotował, zmywał naczynia, sprzątał w domu itd on wracał z pracy zmęczony o 18 a ona mu każe obiad ugotować bo nie mogła bo cały dzień siedziała przed telewizorem albo spała.Justyna.. neistety mamy są zawsze zazrosne, ze im dziewczyna syna odbierze....
ale nie przejmuj sięgłowa do góry
i zacznij zyćwiem że może być cieżko... ale wszystko przed Tobą..
Jak na razie jest bardzo ciężko z tym wszystkim niby niektórzy mi mówią, że jeszcze wróci z podkulonym ogonem do mnie ale chyba tak tylko mówią, pewnie wcale tak nie będzie.
Re: Niespodziewane zerwanie.
To jest bardzo smutna prawda, ale niestety tak się często dzieje, że faceci z jakiegoś powodu chcą nam "zaoszczędzić" prawdy ( czytaj: mam inną) i wymyślają różne argumenty, dla których już nie mogą być z nami... A my zachodzimy w głowę, co poszło nie tak? Staramy się wtedy jeszcze bardziej, wychodzimy z siebie by być dwa razy lepszą niż dotąd. Ale wszystko na nic, bo On już zaangażował się w nowy związek i choćbyśmy stanęły na głowie, nie zrobi to na nim żadnego wrażenia.
Z tego, jak opisujesz jego zachowanie wynika, że KTOŚ się za tym kryje. I wydaje mi się, że tylko czekał na byle powód, by z Tobą zerwać. Obym się myliła, ale wygląda mi na to, że on kogoś ma...
Z tego, jak opisujesz jego zachowanie wynika, że KTOŚ się za tym kryje. I wydaje mi się, że tylko czekał na byle powód, by z Tobą zerwać. Obym się myliła, ale wygląda mi na to, że on kogoś ma...
-
justyna1610
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: czw sty 09, 2014 5:59 pm
Re: Niespodziewane zerwanie.
Nie wiem co o tym myśleć, mnie się raczej wydaje, że nikogo nie ma inaczej nie miałby tylu moich zdjęć na fb, a usunął je dopiero jak zerwał. A poza tym wydaje mi się, że wiedziałabym gdyby kogoś miał, nie dzwoniłby tak często i przed pracą i po pracy i jak przyjechał do domu po pracy, nie siedziałby u mnie cały weekend. Jedyna osoba, która może za tym stać to jego mama, ale nie w tym sensie, że ona go do tego namówiła.Nerissa pisze:To jest bardzo smutna prawda, ale niestety tak się często dzieje, że faceci z jakiegoś powodu chcą nam "zaoszczędzić" prawdy ( czytaj: mam inną) i wymyślają różne argumenty, dla których już nie mogą być z nami... A my zachodzimy w głowę, co poszło nie tak? Staramy się wtedy jeszcze bardziej, wychodzimy z siebie by być dwa razy lepszą niż dotąd. Ale wszystko na nic, bo On już zaangażował się w nowy związek i choćbyśmy stanęły na głowie, nie zrobi to na nim żadnego wrażenia.
Z tego, jak opisujesz jego zachowanie wynika, że KTOŚ się za tym kryje. I wydaje mi się, że tylko czekał na byle powód, by z Tobą zerwać. Obym się myliła, ale wygląda mi na to, że on kogoś ma...
Jego mama ma "dar" zmieniania ludzi, kiedy jego siostra mieszkała jeszcze z nimi z dobrej dziewczyny stała się dość wredna. Tak samo mój chłopak, przytoczę tutaj pewną sytuację, w pracy pewien chłopak, syn szefa całej firmy podbierał mu przez kilka dni paru klientów, kiedy mój chłopak ze mną o tym rozmawiał zawsze mu mówiłam żeby lepiej nie robił tego samego co on tylko żeby poszedł porozmawiać z takim Panem Maćkiem, który jest tylko ich szefem, albo żeby na razie odczekał i zobaczył jak będzie dalej. Jego matka w domu mówiła mu żeby zaczął dzwonić do wszystkich jego klientów itd. Na następny dzień jechaliśmy razem samochodem i ona zapytała go o tą sytuację to mój chłopak z wielką radością powiedział, że cały dzień dzwonił do jego klientów...a ona zaczęła się śmiać i z głupim uśmieszkiem i tekstem do mnie, że szybko się chłopak wyrabia. Po prostu potrafi manipulować ludźmi tak, że oni nawet nie wiedzą, że są manipulowani. Tak więc wydaje mi się, że po prostu ona mogła zacząć gadać na mnie coś niezbyt miłego i po prostu mu mnie obrzydzać.
Re: Niespodziewane zerwanie.
Ale gdyby Cie szczerze kochał to nie słuchałby głupich tekstów kogoś, kto bez powodu jest do Ciebie tak wrogo nastawiony ( czyt. Jego Mama)... Chyba, że naprawde Matka ma na Niego aż taki wplyw... Ale żeby za każdym razem słuchać się jej a nie Ciebie, z kim planował przyszlość??? Widzisz ja nie chce niczego wmawiać bo każde rozstanie jest inne... Ale jak mi wszyscy mowili, że pewnie jest ktoś inny, skoro bez powodu przestał mnie kochać i zostawil mnie to wręcz byłam na nich wściekła.. Nie wierzyłam, że mogła być inna dziewczyna. I wyszło całkiem na odwrót... Nie zostawia sie ukochanej osoby od tak. Musialo coś się wydarzyć, być może i mama miała jakiś w tym udział ale wydaje mi się, że tylko poboczny, nie główny. Na początku jest okropnie cięzko, pojawia się milion pytań na minute, na które próbuje sie znaleźć odpowiedź. Ale jak dla mnie takie zachowanie jak jego to tchórzostwo... I może lepiej dla Ciebie jeśli stało się to teraz, a nie wtedy, kiedy mielibyście już poważne plany.. Wiem, ze teraz nie jesteś w stanie tego zrozumieć ale z czasem spojrzysz na to inaczej. Bądź silna i nie obwiniaj się.
Where you invest your love, you invest your life...
Re: Niespodziewane zerwanie.
Dokładnie Berta23
u mnie było to samo. Wierzyłam we wszystko, tylko nie w to, że mógłby znaleźć sobie inną. Potrafił trzymać mnie za rączkę, kiedy szliśmy przez miasto, dawał mi buziaki przy stole na imieninach u rodziny, a w tym samym czasie od paru miesięcy "kręcił" już z Tamtą i wysyłał jej miłosne sms-y.
Re: Niespodziewane zerwanie.
przykre aż tak zawieść się na osobie, którą - bądź co bądź - darzyło się uczuciem; ale niestety, my, kobiety, mamy tendencję do przymykania oczu, jesteśmy czasem tak zaślepione, że nie widzimy tego, co dla całego naszego otoczenia jest po prostu oczywiste ;/
http://www.sklepisostar.pl/
Re: Niespodziewane zerwanie.
Nerissa może mieć rację, jesli tak gładko przechodzi Wasze rozstanie to może oznaczać że jego mysli zaprzątnięte s ą kimś innym... Wiem że to przykre i boli ale poradzisz sobie z tym, zobaczysz 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość