Sama już nie wiem
-
Estelle0303
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 3
- Rejestracja: śr mar 09, 2016 12:16 am
Sama już nie wiem
Nasz związek był idealny. Imponowałm mi tym że jest starszy i zaradny a do tego przystojny. Zawsze był ładnie ubrany, zadbany . Potem w naszym związku bywało róznie. Były kłótnie. Ja wynajmowałam mieszkanie i chodziłam do szkoły a on pracował za granicą. Było dużo zachowań które powinny być dla mnie znakiem ostrzegawczym min. zdarzyło mu się użyć w stosunku do mnie wulgaryzmów ( w złości), nie pasowało mu z kim sie koleguje, jak się ubieram i jak spędzam czas, kontrolował mnie. Zawsze miał jakieś ale chodz wiem że nie jestem bez wad. Zachorowałam i był przy mnie. Odwiedzał mnie w szpitalu i jeżdził ze mną po lekarzach. Był przy mnie. Kontrolowanie i reszta się skończyła. Potem zaszłam w ciąże. Kilka ostatnich tygodni przeleżałam w szpitalu a on mnie odwiedzał chodz do szpitala miał ponad 100 km. Przez pierwszy tydzień zajmował się naszym dzieckiem bo ja nie mogłam. Wstawał do niego w międzyczasie zamieszkaliśmy razem chodz on nadal wyjeżdzał za granice. Z dzieckiem byłam sama z minimalną pomocą teściów ( zawzili mnie do lekarza, na szczepienia ). Zaczęły się znów kłótnie. O to że nie tak sprzątam, że za mało sprzątam ( codziennie sprzątałam a miałam cały dom na głowie plus noworodaka i byłam po operacji). Gdy mały miał miesiąc usłyszałam od niego gdy chciałam żeby z nami posiedział że się z nami nudzi. Nigdy nie był z nami na spacerze, małego nigdzie nie chciał zabierać, nawet gdy go poprosiłam aby się zajął małym abym ja mogła się o normalnej porze umyć a nie o 23 to on wysł swoją mame żeby popilnowała małego. Przyjeżdzał nie zapowiedzianie, potrafił w nocy przyjechac i pozapalać wszędzie światła żeby zobaczyć czy jest sprzatnięte. Gdy urodziłam synka miałam rente. Po roku rente mi zabrali przez co żyłam za 150 zł przez trzy miesiące ( wliczając mleko modyfikowane , pampersy chusteczki, witaminy i spłacając karte kredytową ). Tyle nocy przepłakałam bo on z wielką łaską mi dał 180 zł na szczepionkę dla małego bo od samego początku dostawał płatne. Do małego nie wstawał , nie zajmował się nim, mówił że jedzie coś załatwić a znikał na kilka godzin ( gdy dzwoniłam okazywało się że jest gdzies na kawie). Płakałam bo widziałam że wolał być z innymi niz z nami.Przez przypadek na wieszchu zostawiłam liste mieszkań do wynajęcia. Chyba się przestarszył że odejde bo nagle zrobił się czuły. Po dwóch latach moich cierpień i samotności ( nawet rozmowy, próźby, grożby nie pomagały ) . Ale mnie to już jakoś nie satysfakcjonuje. Jest mi obojętne czy mnie przytuli, czy mnie pocałuje. Z radością czekam na dzień aż znów pojedzie bo nie moge patrzeć jak nie dba o siebie. Ja po urodzeniu dziecka zaczełam wyglądać lepiej niż przed a on z roku na rok powoduje że mnie odtrąca. Stałam się inną osobę. Straciłam wiarę w miłość i to że bliska osoba może być wsparciem. Bo ja od niego już nie mam żadnego wsparcia. Nie czuje się bezpiecznie. Nie mam poczucia że gdyby coś się stało to ja nie zostane z problemami sama. Miałam mieć operacje ( naszczęście do niej nie doszło) ale nie było go przy mnie. Nie było go wtedy kiedy go najbardziej potrzebowałam. Mam do niego o to ogromny żal. Chciałabym poznać opinie osób trzecich. Ratować to czy nie ?
Re: Sama już nie wiem
Wg mnie zawsze warto sprobowac uratowac, ale na konkretnych warunkach, pzrzede wszystkim takich ze o Was dba i szanuje....
A jezeli nie bedzie w stanie, to nie ma co sie meczyc
A jezeli nie bedzie w stanie, to nie ma co sie meczyc
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
wrozka-bajuszka
- Miła Kobietka
- Posty: 92
- Rejestracja: pn maja 26, 2014 9:47 pm
Re: Sama już nie wiem
Jestem młodą wdową. Mimo krótkiego stażu wspólnego mieszkania (dopiero od dnia ślubu zamieszkaliśmy razem - a to było tylko 8 miesięcy), wiem co nieco o tym jak może zachowywać się facet. U mnie problem był zupełnie inny. Mieszkaliśmy w domu razem z teściową. I gdy sięgnę pamięcią jestem tak wściekła że nie reagowałam na to co on robił. Był kochanym mężem, ale mimo wszystko poświęcał więcej czasu i uwagi własnej matce. Niestety na chwilę obecną podsumowując te 8 miesięcy jestem w stanie stwierdzić, że facet nie może być uzależniony od bycia ze swoją kobietą "bo tak wypada" tylko musi tego chcieć. Mój był między młotem a kowadłem - chciał opiekować się matką (i mnie zaniedbywał) i chciał mi czas poświęcać (wmawiał sobie że każda minuta niespędzona z mamą może spowodować tragedię jej zdrowia).
Czy ratować Twój związek? Powiem szczerze... daruj sobie. Znajdź sobie tego wymarzonego, idealnego faceta, który będzie Ciebie i maluszka kochał, który będzie chciał być z wami nie dlatego że jesteś ładna ale dlatego że Cię kocha! A to co robi (robił) Twój facet niestety jest porównywalne do tego co ja przeżyłam (tylko tutaj akurat inny powód niespędzania wspólnego czasu był) i wiem jak to bardzo boli..
Czy ratować Twój związek? Powiem szczerze... daruj sobie. Znajdź sobie tego wymarzonego, idealnego faceta, który będzie Ciebie i maluszka kochał, który będzie chciał być z wami nie dlatego że jesteś ładna ale dlatego że Cię kocha! A to co robi (robił) Twój facet niestety jest porównywalne do tego co ja przeżyłam (tylko tutaj akurat inny powód niespędzania wspólnego czasu był) i wiem jak to bardzo boli..
-
sadowniczka
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 2
- Rejestracja: czw mar 17, 2016 11:07 am
Re: Sama już nie wiem
Ja bym się raczej nie łudziła, nie wiem, czemu tak się stało, nie chodzi o to, żeby szukać przyczyn i obwiniać się. W życiu tak czasem jest, z niektórymi rzeczami trzeba się pogodzić. Doradzałabym zdystansowanie się do niego i raczej próbować żyć samodzielnie.
pasta do mycia rąk
Re: Sama już nie wiem
Nie ryzykowałabym ciągnięcia tego związku. Można w prawdzie spróbować coś uratować, ale skoro facet przez tak długi czas nie interesował się tobą ani dzieckiem i był jaki był, czyli mówiąc w prost nieprzyjemny, a teraz nagle się zmienił, bo poczuł się zagrożony, to nie liczyłabym na wiele. Teraz się stara, bo się przestraszył, że go zostawisz, a gdy sytuacja się ustabilizuje to pewnie wróci do poprzedniego zachowania. Skoro jednak nie czujesz się przy nim bezpiecznie, nie masz wsparcia i nie możesz na niego liczyć, to tym bardziej bym to zakończyła, tylko będziesz się męczyć i będziesz coraz bardziej nieszczęśliwa.
-
escandelle
- Miła Kobietka
- Posty: 86
- Rejestracja: pn sty 07, 2013 9:40 pm
Re: Sama już nie wiem
Trudna sytuacja. Ja bym jednak próbowała żyć po swojemu. Bez niego, skoro nie interesuje sie i nie wykazuje tego, ze mu zależy..
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość