Więc tak:
Moja żona od ponad dwóch lat z coraz większą częstotliwością zaczęła dziwnie się zachowywać. Teraz jej szaleństwa zdarzają się już przynajmniej 1 raz w tygodniu. Więc tak: codziennie jak wstaje jest cicha, płaczliwa niekiedy nie chce w ogóle wstać – leży nie odzywając się do nas (mam 5letnia córkę) jakiś czas Po prostu do południa mam wrażenie ze jak by dostała żyletkę to się potnie. W miarę upływu dnia robi się coraz bardziej agresywna i nerwowa. Apogeum przychodzi wieczorami tak jak pisałem raz niekiedy i dwa razy w tygodniu. Moja żona robi się wtedy niezwykle pobudzona, agresywna, zaczyna krzyczeć – słychać ja w całym pionie- wykrzyczy wszystko i to, o czym mówiliśmy np. rano i to, co miało miejsce kilka lat temu i to, co robiliśmy w łóżku -kiedy jeszcze sypialiśmy razem, (bo po tym jak kilka razy wykrzyczała stojąc przy otwartym balkonie jak ja wykorzystałem w nocy i co robiliśmy już nie sypiamy razem), – ale kiedy obrzuca mnie wyzwiskami to szeptem, tak w miarę jak się nakręca krzyczy coraz głośniej, potem już wykrzykuje nawet o rozmowach czy zdarzeniach, które nigdy nie miały miejsca, tak przez jakiś czas potem już tylko mówi „Odpowiedz mi na pytanie. Czemu nie odpowiadasz?” W kółko przez jakiś czas to powtarza, ale nie zadaje pytania a potem skrajnie zdenerwowana, oburzona ze nie odpowiadam – wychodzi spać.
Dzień później twierdzi ze nic takiego z jej strony nie miało miejsca, że to ja krzyczałem ja powiedziałem wszystko, co mówiła. Obrażona, bo ja awantury robię.
Wiem, że opowiada o mnie różne rzeczy znajomym, nasza wspólna znajoma pytała mi się, kiedy byłem na leczeniu. Żona powiedziała jej ze jest ze mną, bo poszedłem na leczenie.
Słyszę jak opowiada córce, jaki jestem zły, ostatnio wchodzę do pokoju córki i pytam ją, czemu szepczecie? Pięcio letnie dziecko mówi mi, bo tata nas podsłuchuje.
Próbowałem namówić żonę, aby poszła do psychiatry, słyszałem tylko, że to ja mam problem nie ona Jak ja pójdę to ona potem tez, w końcu byłem trzy razy ona ani razu. Próbowałem namówić ją na wizytę u specjalisty rodzinnego – pójdziemy razem, ale tez nic. W końcu kilka razy ja nagrałem i powiedziałem jej że jak nie pójdzie do psychiatry wszystko umieszczam na facebooku ale tez nie poszła. Nie przejmuje się niczym. Ma 3 pary podartych spodni i nie ma potrafi kupić w mieście innych – bo mówi nie ma takiego wymiaru, te z sieci są nieładne.
Najprościej zostawić zabrać dziecko i odejść, ale widzę, że ona dostała do głowy przecież nie mogę jej tak zostawić. Więc komentarze zostaw ja i odejdź – odpuśćmy sobie.
Może ktoś z was miał taką sytuację? Może mógłby coś poradzić?
Psychopatia?
Re: Psychopatia?
Moim zdaniem i pewnie nie tylko -bez wizyty u terapeuty nic nie wskórasz. Im dłużej to trwa tym gorzej jest dla was. Z początku myślałam, że mogą to być zaburzenia osobowości typu borderline, jednak czytając dalej myślę, że jest to zupełnie inny i nie mniejszy problem, którego tutaj nie rozwiążemy ani nie rozwiążesz go sam.
Korzystanie z pomocy psychoterapeutów to żaden wstyd.
Korzystanie z pomocy psychoterapeutów to żaden wstyd.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość