Ale się wpieniłam. Kończyłam wszystkim odpisywać i szlag nagle stronę trafił. Muszę zbierać myśli od nowa.
Had a widzisz, zleciało szybciutko i już jutro będziesz mieć X przy sobie. Mam nadzieję, że mdłości nieco przeszły i nie dokuczają tak bardzo.
Avis, bo nie ma to jak polska drogówka. Oni sami dobrze nie znają przepisów i później zonk.
Do wieczora na pewno emocje opadną. A o co w ogóle poszło...? Co przeskrobał?
Kinguś to już długo się znacie z G. Zaręczyny były, to teraz tylko ślub.
48km to jeszcze nie kawał świata, ale na pewno ciężko jest, bo w końcu odległość ogranicza spotkania. Prawdziwej miłości nie straszne żadne kilometry. Warto to wytrzymać i nieco potęsknić.
Gorzej, hdy ma się 1607km jakieś... I spotkania co trzy, cztery miesiące. Brr....
Madi cieszę się, że zdrowiejesz.
Jakie plany na dziś?
Wiem, straszne jest to odrastanie później, ale jak już zgolę to na pewno na długo.
Mam dzisiaj caaały dzień dla siebie (niestety), Y pracuje dziś do 21:oo więc wróci koło 22:oo. Hmmm... Odbijemy sobie, Whisky już się chłodzi, prawdopodobnie jutro weźmie wolne. Mmm.
A dziś to mnie chłopaki rozpieszczają po prostu. Kawa migdoła z mlekiem a to pomoc w rozwieszaniu prania a to papieros a to zakupy można zrobić. Zaraz się ich zapytam czy Dzień Ciotki obchodzę. No, ale kawusia pyszna, tego mi brakowało.