Jeszcze narzucanie urlopu...? Przemilczę... Współczuję nerwów, naprawdę.
Pamiętam jak pisałaś, że pogoda wtedy nie dopisywała. No trudno, na pewno jeszcze będzie okazja, aby to sobie odbić. I nie kilka godzin z G. a kilka dni.
A z tym wchodzeniem w d... to całkowicie zgodzę się. Mam chęć już od jakiegoś czasu napisać coś odnośnie tej niedoszłej pracy, ale to fakt -różni ludzie mogą przeczytać, pokojarzyć fakty itd. Więc czasami lepiej jest nie zagalopować się z pisaniem. Więc ujmę to krótko -dwulicowość nie ma granic.
Hadzia jutro masz wizytę? W takim razie powodzenia.
I właśnie... Lekarka na pewno znajdzie bezpieczny sposób na załagodzenie tych mdłości...
Baruś ma swój charakterek na pewno. Nawet na zdjęciach, po ślepiach widać, że cwana bestyjka z niego.
