Problem z chłopakiem
Problem z chłopakiem
Hej dziewczyny. Jestem tutaj nowa i proszę o wyrozumiałość. Na wstępnie witam was wszystkie bardzo cieplutko, pozdrawiam i życzę udanego weekendu. Chcę się do Was zwrócić z pewnym problemem, otóż dotyczy on mojej drugiej połówki. Ciężko określić, czy jesteśmy razem czy nie. W marcu minęło nam 2 lata wspólnego związku. Łączyło nas i nadal łączy wiele spraw, przeżyć, wspomnień. Jak to w każdym związku bywa, były sprzeczki, kłótnie te poważne i mniej poważne. Drugiej rocznicy niestety nie spędziliśmy razem, ja jestem studentką i nie mogłam zjechać do domu, on zaś pracował i nie mógł przyjechać do mnie. Od tego momentu zaczęły się sprzeczki. Dwa dni po naszej rocznicy miał się wybrać ze mną na imprezę urodzinową mojej przyjaciółki. Chciał iść, trąbiliśmy o tym od miesiąca, jednak dzień wcześniej niby w żarcie powiedział,że jednak pójdę tam sama. Myślałam,że to żart jednak on nie żartował. Pół godziny przed,zadzwonił do mnie i oświadczył, że nie pójdzie ze mną na urodziny, ponieważ ma robotę obok domu. Byłam wściekła, obraziłam się. Na drugi dzień spotkaliśmy się, powiedział,że się od siebie oddalamy, że coś wygasa i tak dalej. Jakiś miesiąc przed tym ja powiedziałam mu prawie to samo, ale mówiłam również, że chcę walczyć,bo jest miłością mojego życia. I tak już miesiąc czasu, nie odzywa się, jak czasami ja coś napiszę, to ma wielkie pretensje, jest bardzo niemiły, wręcz czasami chamski. Nie chce się ze mną spotkać, a jak się zobaczymy traktuje mnie służbowo. Mam dosyć, nie chce mnie przytulić, pocałować, nie mówiąc już o czymś więcej. Odciął się ode mnie i mojej rodziny. Raz mi pisze, że to koniec, po czym ja chcę, aby zerwał ze mną jak człowiek, powiedział mi to prosto w twarz a nie przez telefon, on za chwilę odpisuje, że jednak nie, że nie zerwał, że chce czasu. Ale ja też chcę wiedzieć na czym stoję. Nie ma dla mnie w ogóle czasu. Wiem,że ma jakieś problemy, na pewno finansowe,ale także inne, o których nie chce mi powiedzieć. Rok temu zmarła jego mama, z którą był bardzo związany. Mówi, że tęskni za mamą, że go to dobija. Rozumiem, tylko ciężko mi pojąć, dlaczego tak nagle się ode mnie odciął. Czy miałyście kiedyś podobną sytuację ze swoją drugą połówką? Myślicie, że dobrym pomysłem jest do niego pojechać i powiedzieć mu, jak go kocham, jak mi zależy? Warto walczyć? Wspomnę jeszcze tylko, że ja mam 20 lat, on 21.
Re: Problem z chłopakiem
Witaj na forum paulya.
Rzeczywiście sytuacja z Twoim chłopakiem wygląda kiepsko o ile w ogóle go można nazwać Twoim chłopakiem.
Ciężko jest ocenić tym bardziej, że w to wszystko wdaje się przykre wydarzenie mianowicie śmierć jego matki. Jednak nie powinno się brać tego za usprawiedliwienie jego zachowania, ponieważ właśnie w tych kryzysowych chwilach potrzebujemy drugiej osoby. Chcemy aby ktoś był blisko tym bardziej ktoś, kogo przecież kochamy, prawda?
W każdym bądź razie widać, że chłopak jest chwiejny emocjonalnie. Raz mówi, że to koniec a zaraz jest w stanie napisać, że potrzebuje czasu, ale jesteście razem.
Wiesz, tak nie wygląda związek dwóch kochających się ludzi. Nawet jeśli ma problemy i chce poukładać sobie myśli, potrzebuje czasu - nie powinien być wobec Ciebie niemiły czy chamski.
Odtrąca Cię jak tylko może, nie chce w ogóle spotykać się... Coś musi być na rzeczy.
Gdybym była na Twoim miejscu, to pojechałabym do niego z zamiarem szczerej rozmowy. Gdyby nie przyniosła skutków lub chłopak powitałby chamstwem - odpuściłabym go sobie na amen.
Popatrz na to z innej strony. Czy dobrze jest tkwić w związku, w którym tylko jedna osoba stara się i walczy? Myślę, że nie. Bo jeśli się kogoś kocha i jeśli się chce być z kimś, to się go nie odtrąca.
Problemy problemami, ale uczucia uczuciami.
Nie przemawia do mnie argument ''bo mam problemy''. Problemy są, były i zawsze będą. Rozwiązuje się wspólnie lub samemu jednak nie traktuje się tak ''połówki''.
Rzeczywiście sytuacja z Twoim chłopakiem wygląda kiepsko o ile w ogóle go można nazwać Twoim chłopakiem.
Ciężko jest ocenić tym bardziej, że w to wszystko wdaje się przykre wydarzenie mianowicie śmierć jego matki. Jednak nie powinno się brać tego za usprawiedliwienie jego zachowania, ponieważ właśnie w tych kryzysowych chwilach potrzebujemy drugiej osoby. Chcemy aby ktoś był blisko tym bardziej ktoś, kogo przecież kochamy, prawda?
W każdym bądź razie widać, że chłopak jest chwiejny emocjonalnie. Raz mówi, że to koniec a zaraz jest w stanie napisać, że potrzebuje czasu, ale jesteście razem.
Wiesz, tak nie wygląda związek dwóch kochających się ludzi. Nawet jeśli ma problemy i chce poukładać sobie myśli, potrzebuje czasu - nie powinien być wobec Ciebie niemiły czy chamski.
Odtrąca Cię jak tylko może, nie chce w ogóle spotykać się... Coś musi być na rzeczy.
Gdybym była na Twoim miejscu, to pojechałabym do niego z zamiarem szczerej rozmowy. Gdyby nie przyniosła skutków lub chłopak powitałby chamstwem - odpuściłabym go sobie na amen.
Popatrz na to z innej strony. Czy dobrze jest tkwić w związku, w którym tylko jedna osoba stara się i walczy? Myślę, że nie. Bo jeśli się kogoś kocha i jeśli się chce być z kimś, to się go nie odtrąca.
Problemy problemami, ale uczucia uczuciami.
Nie przemawia do mnie argument ''bo mam problemy''. Problemy są, były i zawsze będą. Rozwiązuje się wspólnie lub samemu jednak nie traktuje się tak ''połówki''.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Problem z chłopakiem
miałam podobny problem zakończył się rozstaniem wiem marne pocieszenie, weź pogadaj z nim od serca może on potrzebuje się komuś "wypłakać w rękaw" bo to tylko człowiek żeby wiedział ze może na ciebie liczyć, jak pisałaś ma problemy i one mogą je przerastać a że mu na tobie zależy i nie chce cię w to mieszać nie być dziewczyną być kumplem. życzę wam powodzenia
Re: Problem z chłopakiem
Myślę że dobrym rozwiązaniem byłoby pojechać i porozmawiać. Wyjaśnić jak to tak naprawdę między wami jest, bo dużo w twojej historii jest takich niewiadomych . Trzymam kciuki aby poszło dobrze
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość